niedziela, 24 kwietnia 2016

Barack Obama ponownie ostrzega Brytyjczyków przed wyjściem z UE

24.04.2016, 05:43

• Amerykański prezydent ostatniego dnia wizyty w Wielkiej Brytanii spotkał się z ponad 500 młodymi ludźmi w londyńskiej Lindley Hall
• Obama przekonywał Brytyjczyków, aby pozostali w UE
• Wzywał, aby porzucili izolacjonizm i "nie odwracali się od świata"
Barack Obama w Lindley Hall w LondynieBarack Obama w Lindley Hall w Londynie (
PAP/EPA / WILL OLIVER
)
- Pojawiają się znów głosy nawołujące do izolacjonizmu i ksenofobii. Kiedy rozmawiam z młodymi ludzi, błagam ich, aby je odrzucili - mówił Barack Obama w Lindley Hall. 

W udzielonym na zakończenie wizyty w Wielkiej Brytanii wywiadzie dla BBC prezydentUSA ponownie ostrzegł Brytyjczyków przed wyjściem ich kraju z UE, oświadczając, że wynegocjowanie odrębnego dwustronnego układu handlowego z USA może zająć pięć, a nawet 10 lat. 

- Może upłynąć 5 lat, 10 lat, zanim będziemy w stanie coś osiągnąć - powiedział Obama w wywiadzie. - UK nie będzie mogło wynegocjować coś ze Stanami Zjednoczonymi szybciej niż UE. Nie zrezygnujemy z naszych starań wynegocjowania układu handlowego z naszym największym partnerem handlowym, czyli z rynkiem europejskim - dodał amerykańskiprezydent


Reuter zauważa, że Obama, któremu pozostało jeszcze dziewięć miesięcy do zakończenia jego drugiej kadencji prezydenckiej, spędził trzy dni swojej wizyty w Londynie na przekonywaniu Brytyjczyków, aby pozostali w UE. 

Wizyta Obamy i jego decyzja o ingerencji w toczącą się w Wielkiej Brytanii debatę na temat dalszego członkostwa w UE przed czerwcowym referendum wywołały niezadowolenie środowisk eurosceptycznych. Zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z UE utrzymują, że będzie ona mogła z łatwością wynegocjować porozumienia handlowe i to na lepszych warunkach, będąc poza UE. 

Według sondażu firmy badawczej YouGov 53 proc. Brytyjczyków uważa, że wypowiedzi Obamy o ewentualnym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE były niewłaściwe. Przeciwnego zdania było 36 proc. ankietowanych.

Rosyjskie rakiety będą mogły kontrolować cały obszar Polski


• RMF FM: S-500, nad którym pracują w Rosji, będzie miał zasięg 600 kilometrów
• Będzie zestrzeliwał samoloty i śmigłowce, ale także rakiety przeciwnika
• Informację o zwiększonym zasięgu podał rosyjski producent
Nowy rosyjski rakietowy system przeciwlotniczy, rozmieszczony na Białorusi i w obwodzie kaliningradzkim, będzie miał na celowniku całe niebo nad Polską.- zauważa RMF FM. Stacja powołuje się na informacje ujawnione przez koncern "Ałmaz-Antej". Nowa wersja mobilnego systemu będzie miała zasięg rażenia o 200 kilometrów większy niż wcześniejszy typ urządzenia. 

RMF FM podkreśla, że w razie konfliktu zbrojnego, operacje lotnicze NATO na wschodniej flance będą wręcz niemożliwe. Ma to wynikać z faktu, że Polska i kraje bałtyckie nie mają żadnej broni mogącej zneutralizować rosyjskie rakiety ziemia-powietrze. 
Rosjanie nie ukrywają, że nowy system ma także zneutralizować amerykańską tarczę antyrakietową - wyjaśnia stacja. 

Testy Iskanderów 

Przypomnijmy, że kilka dni temu Rosjanie pochwalili się udanymi testami innego systemu: rakiety Iskander-​M. Próby odbyły się na poligonie Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. Według rosyjskich władz wojskowych celem ćwiczebnego uderzenia był - odległy od miejsca startu o około 200 kilometrów - punkt dowodzenia umownego przeciwnika. 


"Rakieta wyprodukowana z użyciem technologii obniżającej echo radiolokacyjne nie została wykryta przez środki walki radioelektronicznej umownego przeciwnika i skutecznie zaatakowała cel" - głosi wojskowy komunikat. 

Prezentowane co jakiś czas przez Rosję plany umieszczenia rakiet Iskander w obwodzie kaliningradzkim budzą niepokój NATO, gdyż można ich używać do przenoszenia głowic nuklearnych. 

Iskander-M w wersji dla rosyjskich sił zbrojnych wykorzystuje pociski 9K723 o zasięgu od 380 do 500 km. Rakieta ma zdolnościach manewrowe i podczas lotu może zmieniać trajektorię, przez co jest w stanie uniknąć wykrycia przez radary.

Rok temu zmarł Władysław Bartoszewski -​ żołnierz AK, działacz społeczny, polityk

24.04.2016, 10:53

• Bartoszewski uczestniczył w powstaniu warszawskim 
• Był więźniem Auschwitz 
• W wolnej Polsce pełnił m.in. stanowisko szefa MSZ
• Był Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata i orędownikiem polsko-niemieckiego dialogu
WP / Łukasz Szełemej
"Czy było łatwo? Nie. Ale w jakim moralnym, historycznym lub społecznym kodeksie jest powiedziane, że życie człowieka, narodu, a nawet ludzkiego gatunku ma być łatwe? Otóż życie nie musi być łatwe. Gorzej jeśli jest nudne" - tak sam o swoim życiu mówił Władysław Bartoszewskim w jednym z wywiadów. 

Jego receptą było bycie umiarkowanym realistą-optymistą oraz sympatia dla życia i dla ludzi. W 2012 r. podczas uroczystości z okazji swych 90. urodzin Bartoszewski mówił, że pierwszą książką jaką wydał w III Rzeczpospolitej była publikacja zatytułowana "Warto być przyzwoitym". "Myślę, że po kilkudziesięciu latach nie zmieniłem zdania i sądzę, że nie zdążę już go zmienić na tym świecie, że trzeba odróżniać pojęcia wartości i opłacalności. Na pewno warto być przyzwoitym" - powiedział wówczas. 

Bartoszewski, przez lata aktywny uczestnik wydarzeń na scenie politycznej, społecznej, kulturalnej, znany z ciętego języka i ostrych sądów, spotykał się również z krytyką, ale nawet jego adwersarze przyznawali, że był postacią nietuzinkową, wyróżniającą się w polskim życiu publicznym. 


Władysław Bartoszewski urodził się 19 lutego 1922 roku w Warszawie, w maju 1939 roku zdał maturę. "Należę do generacji ludzi wychowanych w Warszawie w latach międzywojennych, szczególnie ważnych dla Polski. Było to pierwsze pokolenie wychowane nie w niewoli, a potem skonfrontowane z potwornością II wojny światowej. Była ona dla wielu osób, nie tylko w Polsce, trzęsieniem ziemi w kategoriach politycznych, ale również etycznych" - podkreślał Bartoszewski w rozmowie z "Rzeczpospolitą" (10 listopada 2004 r.). 

Więzień Auschwitz 

We wrześniu 1940 r. Bartoszewski został aresztowany podczas łapanki i wywieziony do Auschwitz, gdzie z numerem obozowym 4427 był więziony do kwietnia 1941 r. W latach 1941-44 studiował polonistykę na tajnym Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. W 1942 roku związał się z konspiracyjną katolicką organizacją społeczno-wychowawczą Front Odrodzenia Polski (FOP), wstąpił do AK pod pseudonimem "Teofil" i rozpoczął współpracę z Radą Pomocy Żydom "Żegota" przy Delegacie Rządu na Kraj. Podczas Powstania Warszawskiego był adiutantem dowódcy placówki informacyjno-radiowej "Asma" i redaktorem naczelnym czasopisma "Wiadomości z Miasta i Wiadomości Radiowe". 

Po wojnie był współpracownikiem Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. W 1946 r. zatrudnił się w związanej z PSL Stanisława Mikołajczyka "Gazecie Ludowej". Niebawem został członkiem PSL, wówczas jedynej realnej opozycji wobec komunistów. Za działalność w tej partii Bartoszewski został w 1946 r. aresztowany pod zarzutem szpiegostwa i skazany na karę więzienia, którą odbywał do 1948 roku. Po odzyskaniu wolności Bartoszewskiego przyjęto na trzeci rok polonistyki na UW. Studia przerwało kolejne aresztowanie w grudniu 1949 r. W maju 1952 r. Bartoszewski został skazany na 8 lat więzienia za szpiegostwo. W sierpniu 1954 r. sąd zezwolił na roczną przerwę w odbywaniu kary w związku ze złym stanem zdrowia, zaś w marcu 1955 r. orzekł niesłuszność wyroku. 

Po uwolnieniu Bartoszewski zajął się publicystyką, współpracował m.in. z tygodnikiem "Stolica" oraz "Tygodnikiem Powszechnym". Od 1958 r. eksternistycznie kontynuował studia na Wydziale Filologicznym UW, jednak nie obronił magisterium, w związku z decyzją rektora o skreśleniu go z listy studentów. 

W latach 1973-1982 i 1984-1985 wykładał historię najnowszą na Wydziale Nauk Humanistycznych KUL, prowadził także wykłady na niemieckich uczelniach w Monachium i Eichstaett. W 1976 r. Bartoszewski poparł list intelektualistów przeciwko zmianom w Konstytucji PRL, tzw. List 64. Od 1978 r. współtworzył Towarzystwo Kursów Naukowych i wykładał na tajnym Uniwersytecie Latającym. 

Działacz "Solidarności" 

W sierpniu 1980 r. Władysław Bartoszewski został członkiem NSZZ "Solidarność" i współtworzył Komitet Obrony Więzionych za Przekonania przy Komisji Krajowej "S". Po wprowadzeniu stanu wojennego został internowany; wypuszczono go na wolność w kwietniu 1982 r. "Moje zaangażowanie w Solidarność wynikało z prawdziwego do niej przekonania. W Solidarności widziałem kontynuację tych licznych ruchów wolnościowych, w których od chłopca uczestniczyłem" - mówił Bartoszewski w 2005 r. w wywiadzie dla PAP. 

W latach 1990-95 był ambasadorem Polski w Austrii, później przez kilka miesięcy - ministrem spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego. W latach 1997-2001 Bartoszewski był senatorem IV kadencji z ramienia Unii Wolności. Szefem polskiej dyplomacji ponownie został w rządzie Jerzego Buzka; funkcję tę sprawował w latach 2000-2001. Od 2001 r. przewodniczył Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej przy Premierze RP. 

W lipcu 2006 r. Bartoszewski podpisał list otwarty byłych ministrów spraw zagranicznych, krytykujący odwołanie przez stronę polską spotkania przywódców państw Trójkąta Weimarskiego, w którym miał uczestniczyć ówczesny prezydent Lech Kaczyński. W oświadczeniu b. szefowie polskiej dyplomacji napisali m.in., że "odwołanie spotkania na szczycie bez bardzo istotnej przyczyny jest lekceważące wobec partnerów". Szczyt z udziałem prezydenta Polski, Francji i Niemiec odwołano na krótko przed terminem, jako powód podając chorobę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 

W październiku 2007 r. Bartoszewski stanął na czele komitetu honorowego PO przed przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Z kolei podczas wyborów prezydenckich w 2010 r. wszedł w skład honorowego komitetu poparcia kandydatury Bronisława Komorowskiego na prezydenta. 

Sekretarz stanu w rządzie Tuska 

20 listopada 2007 r. został przez ówczesnego premiera Donalda Tuska powołany na sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów do spraw dialogu międzynarodowego. Pełniąc tę funkcję, zajmował się rozwojem współpracy polsko-niemieckiej oraz kontaktami z diasporą żydowską w świecie oraz współpracą z państwem Izrael. 

Bartoszewski wielokrotnie spotykał się w Polsce i Niemczech z niemieckimi politykami. W lutym 2008 r. współprzewodniczył polsko-niemieckim rozmowom w Warszawie na temat problematyki historycznej w stosunkach pomiędzy oboma krajami. Rok później w lutym 2009 r. spotkał się w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Jak mówił potem, spotkanie z szefową niemieckiego rządu było "rozmową w zaprzyjaźnionym gronie" i dotyczyło całokształtu współpracy, w tym problemów, które mogą wyniknąć we wzajemnych stosunkach. 

Gdy niemiecki Związek Wypędzonych (BdV) po raz pierwszy zgłosił kandydaturę Eriki Steinbach do rady fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" Bartoszewski ostro komentował tę decyzję, ostrzegając Niemcy przed pogorszeniem stosunków z Polską. We wrześniu 2010 r. Steinbach stwierdziła, że Bartoszewski ma zły charakter. Swoją ocenę uzasadniła "osobistymi doświadczeniami". Potem powiedziała, że żałuje tej wypowiedzi. 

W czerwcu 2010 r., otwierając XIV Forum Polsko-Niemieckie, Bartoszewski oceniał, że w stosunkach między oboma krajami doszło już do takiej normalności, że pokłócić nas i zirytować jest coraz trudniej. Zwrócił uwagę, że "pozytywne owoce zbliżenia i pogłębienia stosunków polsko-niemieckich" widać nie tylko w polityce, ale często również w bardzo praktycznych kwestiach. 

Jako pełnomocnik rządu ds. dialogu międzynarodowego brał m.in. udział w polsko-niemieckich konsultacjach międzyrządowych. Apelował o utworzenie w Berlinie miejsca upamiętniającego wszystkie polskie ofiary nazizmu. Postulat ten znalazł się we wspólnym oświadczeniu polsko-niemieckiego okrągłego stołu z 12 czerwca 2011 r., podpisanym także przez przedstawicieli rządów Polski i RFN. Jesienią 2015 r. Bartoszewski został pośmiertnie uhonorowany Nagrodą Polsko-Niemiecką - uznano go za jednego z głównych architektów polsko-niemieckiego pojednania. 

Orędownik dialogu polsko-żydowskiego 

Był orędownikiem i aktywnym uczestnikiem dialogu polsko-żydowskiego. W czasie II wojny światowej był najpierw członkiem Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom, a od 1942 r. działał w Radzie Pomocy Żydom "Żegota". W grudniu 1965 r. został przez Instytut Yad Vashem uhonorowany tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. W 2012 r. w 70. rocznicę założenia "Żegoty", jako ostatni żyjący członek kierownictwa tej Rady, mówił, że była ona instytucją wyjątkową w okupowanej Europie, nigdzie indziej organizacje tego typu nie były powiązane z rządem. 

W 2013 r. przekazał niektóre ze swych pamiątek - m.in. Medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, dokumenty wiceprezesa Żegoty i przedstawiciela Bundu Leona Feinera, pierścień wytworzony w getcie łódzkim w 1942 r. - Muzeum Historii Żydów Polskich. W tym samym roku z okazji 20. rocznicy powstania Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie Bartoszewski został uhonorowany medalem imienia Elie Wiesela, najwyższym wyróżnieniem przyznawanym przez muzeum. Pełniąc funkcję pełnomocnika rządu ds. dialogu międzynarodowego, brał udział także w polsko-izraelskich konsultacjach międzyrządowych. Był honorowym obywatelem państwa Izrael. 19 kwietnia 2015 r. podczas uroczystościach 72. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim mówił, że każde pokolenie, naród i kraj potrzebuje wartości dotyczących godności życia, wolności oraz tolerancji. 

Bartoszewski był również przez wiele lat przewodniczącym Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. W 2012 r. został honorowym obywatelem gminy Oświęcim - jako wyraz uznania dla jego działań, których celem było ocalenie pamięci o ofiarach Auschwitz tak, aby kolejne pokolenia wyciągnęły ze zbrodni wnioski na przyszłość oraz uznania za pracę w Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej. Otrzymał również Medal Miasta Oświęcimia, a w czerwcu 2015 r. imię Bartoszewskiego otrzymała sala Forum w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu, instytucji która działa na rzecz pojednania Polaków i Niemców. 

Bartoszewski był też jedną z osób dających świadectwo, i jako uczestnik, i jako historyk o powstaniu warszawskim. Przez wiele lat brał udział w uroczystościach upamiętniających powstańczy zryw. W 2013 r. po raz pierwszy - jak mówił w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" - od 1945 r. zastanawiał się czy nie zrezygnować z pójścia 1 sierpnia na uroczystości przed Pomnikiem Gloria Victis na Wojskowych Powązkach - powodem były sytuacje, do których dochodziło na tej uroczystości w poprzednich latach: okrzyki, buczenie i gwizdy, podczas składania kwiatów przez przedstawicieli władz. Ostatecznie Bartoszewski wziął również wtedy udział w uroczystościach i wraz z ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem złożył wieniec. 

Był autorem ok. 1,5 tys. artykułów i ok. 40 książek, m.in. "Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939-1945" (wspólnie z Zofią Lewinówną) (1966), "1859 dni Warszawy" (1974), "Los Żydów Warszawy 1939-1943. W czterdziestą rocznicę powstania w getcie warszawskim" (1983), "Dni walczącej stolicy. Kronika Powstania Warszawskiego" (1984, 1989, 2004, 2008), "Metody i praktyki Bezpieki w pierwszym dziesięcioleciu PRL" (1985), "Jesień nadziei: warto być przyzwoitym" (1984, 1986); w późniejszych latach książkę wznowiono pt. "Warto być przyzwoitym. Teksty osobiste i nieosobiste"), zapis rozmów z Michałem Komarem "Władysław Bartoszewski: wywiad-rzeka" (2006), "Środowisko naturalne. Korzenie" (2010), "Kropla drąży skałę? Co mówiłem do Niemców i o Niemcach przez ponad pół wieku" (2011). W 2012 roku ukazała się książka "Wiosna jesienią", w której Bartoszewski przedstawia czasy tzw. odwilży 1956 r. 

"Z całego dorobku mego życia nie żałuję ani jednego napisanego zdania, choć na pewno niejedno napisałbym lepiej, precyzyjniej, mądrzej czy trafniej. Nie ma takiego zdania, a tym bardziej ustępu czy artykułu, o którym marzyłbym: oby zapadł się on pod ziemię, oby nigdy nie był napisany. Przywiązuję bardzo dużą wagę do tego stwierdzenia" - powiedział Władysław Bartoszewski w wywiadzie dla miesięcznika "Więź" (1986). Od marca 1995 r. Władysław Bartoszewski był wiceprezesem polskiego PEN Clubu, w latach 2001-2010 prezesem, a później był jego prezesem honorowym. 

Laureat wielu nagród 

Bartoszewski był laureatem wielu nagród, odznaczeń i wyróżnień, m.in. Orderu Orła Białego, Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RFN, papieskiego Orderu św. Grzegorza Wielkiego, Krzyża Wielkiego Zakonu Rycerskiego i Szpitalnego św. Łazarza z Jerozolimy. Doktor honoris causa m.in. Uniwersytetów Warszawskiego i Hajfy oraz Hebrew College w Baltimore, honorowy obywatel m.in. Warszawy, Wrocławia i Gdańska. 25 lutego 2011 powołany został przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w skład Kapituły Orderu Orła Białego i wybrany jej kanclerzem. 

Bartoszewski angażował się również w akcje społeczne - np. w 2012 r. został honorowym ambasadorem inicjatywy warsztatów dla seniorów. W 2013 r. z kolei był wśród sygnatariuszy listu otwartego podpisanego przez polityków, kombatantów, ludzi kultury i sportowców, w którym stwierdzili oni, że referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz nie ma sensu. 

Był też jednym ze zdobywców "Srebrnych Ust" przyznawanych przez radiową Trójkę. W czasach poprzednich rządów PiS ukuł np. określenie "dyplomatołki". Słynne są także jego stwierdzenia m.in. "Kocham moich rodaków, choć doprowadzają mnie do cholery", oraz o polityce zagranicznej prowadzonej przez rządzących ówcześnie, którą porównał do brzydkiej panny na wydaniu: "Jeśli panna nie jest piękna i posażna, to powinna być choć sympatyczna, a nie nabzdyczona" - stwierdził wówczas. 

W oczach przyjaciół był postacią barwną i nietuzinkową, obdarzoną niezwykłą energią i encyklopedyczną pamięcią - stałym elementem opowieści o Bartoszewskim było to, że mówił on bardzo szybko i bardzo długo. 

"By zostać autorytetem potrzebny jest zestaw jakości w człowieku, bez których jest to niemożliwe, a więc kompetencja w dziedzinie, w której się porusza, i bezinteresowne zaangażowanie. W przypadku prof. Bartoszewskiego autentyczność tego zaangażowania wytrzymuje próbę czasu, to nie są doraźne zrywy" - mówił o Bartoszewskim w 2007 r. redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" ks. Adam Boniecki. 

Z kolei kardiolog prof. Andrzej Szczeklik w 2007 r. w rozmowie "Tygodnikiem Powszechnym" mówił, że Bartoszewski dysponował "unikalnym ośrodkiem w swoich półkulach mózgowych - to ośrodek przyzwoitości"