piątek, 31 sierpnia 2007

Korekta dobrą szkołą


2007-08-27, ostatnia aktualizacja 2007-08-27 12:20
Ostatnie dni pokazały, jak bardzo nasza gospodarka zależna jest od rynku amerykańskiego. Ceny akcji spadły o około 20, a nawet 30%. Tyle też stracili inwestorzy. Nie tylko ci, którzy kupowali bezpośrednio na giełdzie, ale także osoby lokujące kapitał w funduszach inwestycyjnych zorientowanych na akcje. ...

Ostatnie dni pokazały, jak bardzo nasza gospodarka zależna jest od rynku amerykańskiego. Ceny akcji spadły o około 20, a nawet 30%. Tyle też stracili inwestorzy. Nie tylko ci, którzy kupowali bezpośrednio na giełdzie, ale także osoby lokujące kapitał w funduszach inwestycyjnych zorientowanych na akcje. Ostatnia korekta była dla nich przysłowiowym „kubłem zimnej wody”. Wielu wycofało swoje pieniądze, licząc straty. Może jest to więc sygnał dla TFI do zmiany form inwestowania?

Inwestorzy spoczęli na laurach

Hossa na polskiej giełdzie papierów wartościowych trwała już od kilku lat. Ceny gwałtownie i systematycznie szły w górę, a ci, którzy odpowiednio wcześnie zainwestowali kapitał, mogli zarobić nawet do 150%. Dotyczyło to także między innymi funduszy inwestujących w Małe i Średnie Przedsiębiorstwa. – Dobra koniunktura spowodowała, że inwestorzy przyzwyczaili się do braku jakiejkolwiek strategii – mówi Jakub Kosiak, Menedżer ds. Sprzedaży firmy emFinanse, Doradcy Finansowi. – Wystarczyło bowiem zainwestować i czekać, aż pieniądze same będą się mnożyć. To uśpiło czujność inwestorów, zwłaszcza amatorów, którzy dopiero rozpoczynali swoją działalność na giełdzie, wybierając przede wszystkim formę funduszy agresywnych.
Z danych przeprowadzonych przez firmę Analizy Online w ciągu pierwszych sześciu miesięcy pozyskały prawie 24 mld złotych, czyli tylko 2 mld. złotych mniej niż w całym ubiegłym roku.

Fundusze akcyjne

Ostatnio największym zainteresowaniem wśród Polaków cieszyły się najbardziej fundusze inwestycyjne, które lokowały nawet 90% powierzonego kapitału w akcje. – Jeszcze parę miesięcy temu nie było w tym nic dziwnego – podkreśla Jakub Kosiak, ekspert emFinanse, Doradcy Finansowi. – Wszyscy chcieli skorzystać z trwającej hossy, a łatwość zarobków przyciągała. W ciągu kilku lat pojawiła się cała gama ofert funduszy zorientowanych na rynek akcyjny przede wszystkim polski, ale w ostatnim czasie coraz częściej wprowadzano na rynek fundusze skorelowane z rynkami zagranicznymi. Fundusze te dawały możliwość dużego i przede wszystkim szybkiego zarobku, co skusiło wielu inwestorów do wyboru tych właśnie opcji. A to z kolei powodowało, że fundusze takie rosły jak „grzyby po deszczu”.

Co może wybrać inwestor?

Poza funduszami akcyjnymi, inwestorzy mają do wyboru także fundusze hybrydowe, bardziej zróżnicowane, w których część kapitału wprawdzie lokowana jest w akcje, jednak pewna ilość środków pieniężnych przeznaczana jest na zakup bezpieczniejszych papierów wartościowych czy obligacji. – Są one zdecydowanie ostrożniejszą formą oszczędzania – mówi Jakub Kosiak, ekspert emFinanse, Doradcy Finansowi.
Jednak najbardziej bezpieczną formą lokowania środków, która jednak przynosi niewielkie zyski są fundusze gotówkowe. – Są to oferty, w których stopa procentowa jest niewielka, zatem zysk również może być niesatysfakcjonujący – podkreśla Jakub Kosiak, ekspert emFinanse. – Niektórzy traktują to jako formę przeczekania bessy na giełdzie. Część inwestorów, którzy zazwyczaj wybierają fundusze akcyjne, w momencie, gdy następują spadki wartości akcji, przerzuca przynajmniej część kapitału na oferty gotówkowe. Jednak takie postępowanie, wprawdzie praktykowane, wiąże się z koniecznością zbyt dużą spekulacji. Dlatego specjaliści TFI nie polecają takich działań, preferując przede wszystkim inwestycje długoterminowe. Inwestorom radzą więc przede wszystkim spokój, cierpliwość i przeczekanie korekty.

Bessa czy spokój?

Zdania specjalistów na temat dalszych tendencji na GPW są w znacznej mierze podzielone. Część z nich sądzi, że korekta się skończyła. – Przemawiać za tym mogą ostatnie wahania WIG20, który nie spada już tak drastycznie – mówi Jakub Kosiak. – Powoli nawet zaczyna nieznacznie piąć się w górę. A to może oznaczać powolną stabilizację giełdy.
Inni natomiast są zdania, że wydarzenia ostatnich tygodni to zapowiedź długotrwałej bessy. – Obecnie trudno jest przewidzieć, jakie tendencje widoczne będą na rodzimej giełdzie – mówi Jaku Kosiak.

Możliwość zmian

W ostatnich kilkunastu dniach widoczna była panika, co miało także znaczenie dla funduszy inwestycyjnych, których klientami były przede wszystkim osoby zazwyczaj stawiające dopiero swoje pierwsze kroki na giełdach. – Nie zdawali sobie sprawy także z tego, że takie inwestycje są mało spekulacyjne i dopiero zamrożenie kapitału na co najmniej dwa – trzy lata daje możliwość oceny, jaki zysk przyniósł dany wybór – mówi Jakub Kosiak, ekspert emFinanse.
Można zatem zastanowić się, w jakim stopniu polskie społeczeństwo nauczyło się oceniać swoje możliwości oszczędnościowe i inwestycyjne. Czy będziemy teraz racjonalniej dobierać propozycje do swoich preferencji, czy wręcz przeciwnie – obecna sytuacja na długi czas zniechęci część osób? A może instytucje finansowe powinny zastanowić się nad wprowadzeniem większej ilości ofert bezpieczniejszych? – Wydaje się, że szukanie bezpieczniejszych form oszczędzania nie sprawdzi się w przyszłości – mówi Jakub Kosiak, ekspert emFinanse. – Obecnie na rynku istnieje cała gama ofert inwestycyjnych bardziej lub mniej ryzykownych, z których każdy zainteresowany może wybrać coś dla siebie. Ważne jest, aby każdy inwestor także ten początkujący ocenił swoje możliwości i to, co tak naprawdę chce osiągnąć. Sądzę, że ostatnie wydarzenia nauczą Polaków, że warto jest inwestować, ale świadomie i rozsądnie. Jednocześnie nadal w Polsce będzie istniała potrzeba możliwości inwestycyjnych związanych z funduszami akcyjnymi. I w tym kierunku prawdopodobnie nadal będzie szedł rozwój rynku TFI.


Oceń swój charakter

Tymczasem najważniejsze jest, żeby każdy, kto planuje inwestycje zastanowił się, czego tak naprawdę oczekuje. – Ważne jest także określenie swojej zdolność do ryzyka – podkreśla Jakub Kosiak, ekspert emFinanse, Doradcy Finansowi. – Pamiętajmy, że strategia inwestowania zależy także od naszych indywidualnych predyspozycji oraz oczekiwań. Agresywne propozycje akcyjne poleciłbym osobom lubiącym ryzyko, ale także cierpliwym, którzy nie będą podejmować pochopnych decyzji przy wahaniach na giełdzie. Specjaliści przewidują, że, umieszczając pieniądze na giełdzie czy to bezpośrednio, czy za pomocą funduszy, należy przede wszystkim liczyć się z ich zamrożeniem na kilka lat. Dopiero po takim okresie możliwa jest ocena trafności inwestycji. Tymczasem dla tych, którzy nie chcą bardzo ryzykować i boją się tego stworzono bardziej bezpieczne formy funduszy gotówkowych i hybrydowych. Rynek będzie więc się rozwijał, prawdopodobnie nadal także fundusze akcyjne będą cieszyły się coraz większym zainteresowaniem. Coraz częściej będziemy spotykać się także z ofertami powiązanymi z giełdami zagranicznymi. Fundusze akcyjne nadal kusić będą możliwością dużego zysku, a zróżnicowana oferta spełni oczekiwania coraz odważniejszych i bardziej wymagających polskich inwestorów.

A Memorial for the World’s Princess

Pool photo by Lewis Whyld

Princes William, left, and Harry on Friday with their father, Prince Charles, after a “service of thanksgiving” for Diana.


Published: September 1, 2007

LONDON, Aug. 31 — Prince Harry, the younger of her two sons, called her “the best mother in the world.” The bishop of London remembered how readily “she found the right word or the right gesture to bring cheer and comfort.” And Earl Spencer, her brother, who gave such a rousing, combative speech at her funeral, was silent this time around.

Multimedia
Francois Mori/Associated Press

A shrine in memory of Diana, Princess of Wales, at the Pont de l'Alma tunnel, where she was killed in an accident on August 31, 1997.

The service at noon here on Friday for the 10th anniversary of the death of Diana, the Princess of Wales, was simple and poignant, a dignified celebration of a life rather than a somber mourning of a death.

Prime Minister Gordon Brown was among the nearly 500 invited guests, as were his two predecessors, John Major and Tony Blair. Elton John, Richard Attenborough and Richard Branson came. So did a dozen of the princess godchildren; flower girls and pageboys from her wedding, in 1981, to Prince Charles; representatives of various charities she supported; and more than 30 members of the royal family.

Camilla, the Duchess of Cornwall, Charles’s second wife, was glaringly absent. Reportedly afraid of being heckled — she was, after all, the woman Diana was referring to when she declared there were “three of us in this marriage” — Camilla made a last-minute decision to stay away, leaving Charles to lead the way alongside his sons, Prince Harry and Prince William.

Queen Elizabeth followed, with her husband, Prince Philip.

The crowds that gathered between Buckingham Palace and the Guards’ Chapel, where the service took place, were warm, encouraging and royalist. Their support of the queen — they applauded her as she went into the chapel, and again when she came out — was a far cry from the restive, antimonarchist mood of a decade ago, when she was criticized for not being emotional enough.

London did not come to a standstill, as it did in that odd, fevered time after Diana’s death on Aug. 31, 1997, in a car accident in Paris, at the age of 36. But around the city, and across Britain, people paused once more to remember the princess.

Flowers covered the front gates of Kensington Palace, where Diana lived, and several hundred people gathered there for an open-air memorial service. Mohamed Al-Fayed, the father of Emad Mohamed Al Fayed, known as Dodi, who was killed with Diana, led a two-minute period of silence at Harrods department store, which he owns, while standing behind “Innocent Victims,” a bronze of Dodi and Diana cavorting with a bird. Other memorials were held later in Manchester, Bristol and Cardiff.

The London service was not open to the public, though it was televised live.

Prince Harry’s speech, in which he spoke wistfully of his mother’s “unrivaled love of life, laughter, fun and folly,” was the most moving. Harry, who was just 12 when Diana died, called for her to be remembered “as she would have wished to be remembered — as she was: fun-loving, generous, down-to-earth, entirely genuine.”

In his address, the bishop of London, the Right Rev. Richard Chartres, praised the princess’s support of AIDS patients and other downtrodden people and said her work had enriched and expanded the role of the royal family (though he did not mention that when she and Charles were divorced, the royal family officially banished her, stripping her of her royal title).

He also criticized the gossip, point-scoring and squabbling that the princess’s memory still seems to provoke.

“Let it end here,” he said. “Let this service mark the point at which we let her rest in peace and dwell on her memory with thanksgiving and compassion.”

Nagrania podsłuchanych rozmów: kto kogo ostrzegał?

asz, us
2007-08-31, ostatnia aktualizacja 8 minut temu

Zastępca prokuratora generalnego Jerzy Engelking ujawnił nagrania rozmów telefonicznych, prowadzonych przez szefa Policji Konrada Kornatowskiego z ministrem Januszem Kaczmarkiem, jego żoną Honoratą, Jarosławem Marcem (szefem CBŚ) i kilkoma anonimowymi osobami. To nagrania rozmów: Kornatowskiego z nieznajomym dzwoniącym z budki telefonicznej, Kornatowski - Marzec, Kornatowski - Kaczmarek, Kornatowski - Netzel, Netzel - jego znajoma.

Zobacz powiekszenie
Fot. KACPER PEMPEL REUTERS
Janusz Kaczmarek - Kornatowski zwraca się do niego na jednym z nagrań ''szefie'' i mówi mu o ''Ryśku z Gdyni''
Zobacz powiekszenie
fot. Rafal Malko / Agencja Gazet
Szef PZU Netzel. Według prokuratury fakt, że wziął z domu tylko jeden telefon, pomógł im zdobyć niezwykle obciążający dowód.
Zobacz powiekszenie
Fot. Pawel Piotrowski / AG
Zatrzymany były szef Policji Konrad Kornatowski. To jego telefon podsłuchiwała prokuratura. Kornatowski wiedział o tym. Namawiał rozmówców do zmiany "numerków", mówił szyfrem. Jedna z rozmów z szefem PZU Netzelem ma byc koronnym dowodem mataczenia w sprawie.
ZOBACZ WIDEO

Marzec powiedział Kornatowskiemu o CBA

Według Engelkinga, szef CBŚ Jarosław Marzec 13 lipca poinformował ówczesnego szefa policji Konrada Kornatowskiego, że pod domem Ryszarda Krauzego w Gdyni jest ekipa CBA. Według zastępcy prokuratora generalnego, wynika to z podsłuchanej rozmowy. Jej nagranie ujawniono na konferencji.

Marzec pytał m.in. Kornatowskiego "czy ma czysty numer". Mówił mu też, że "u faceta z Gdyni takiego jednego, dużego a może największego, pod płotem jest ekipa z C, chcą tam wejść". Kornatowski dopytywał się o kogo chodzi i mówił, że "nie rozumie grypsu".



Kornatowski mówi Kaczmarkowi o ekipie "C" pod domem Ryśka z Gdyni

Chwilę po informacji od Marca Kornatowski miał zadzwonić do Kaczmarka. Z tej rozmowy wynika, że Kornatowski mówi ówczesnemu ministrowi MSWiA, że "jest ekipa tego debila Jasińskiego" i że chodzi o "Ryśka z Gdyni". - Jasiński to szef oddziału CBA w Gdyni - wyjaśnił dziennikarzom Engelking



"Ktoś dzwonił do Kornatowskiego z ostrzeżeniem"

- Nieustalony mężczyzna zadzwonił do Konrada Kornatowskiego 13 lipca po 20.00 i uprzedził go, że "może mieć gości z CBA". Kornatowski natychmiast zadzwonił do żony Janusza Kaczmarka - pytając o numer domu powiedział, że zaraz przyjedzie - podał wiceprokurator generalny Jerzy Engelking.

Rozmowa była z budki telefonicznej i nieznajomy mężczyzna przedstawił się jako jego znajomy "od śrub w samochodzie" (nie wyjaśniono o co chodzi), poprosił o to tylko, by słuchać i powiedział, że "może mieć gości z CBA".



Po tej rozmowie - mówił Engelking - Kornatowski zadzwonił do Honoraty K. (tak przedstawiono żonę Kaczmarka).

"Kornatowski namawiał Netzla do fałszywych zeznań"

Konrad Kornatowski namawiał Jaromira Netzla do fałszywych zeznań co do jego rzekomego spotkania w Marriotcie z Kaczmarkiem. Według Engelkinga, wynika to z podsłuchanej rozmowy Kornatowskiego i Netzela. Z ujawnionego nagrania wynika, że 13 lipca Kornatowski mówił Netzlowi, który jechał zeznawać do CBA w sprawie przecieku, by "wstrzymał się z bólem". Netzel mówi, że "obiecał, bo musi jechać". Wtedy Kornatowski mówi, "by pamiętał o tym spotkaniu z tym wspólnym kolegą z Gdyni; to że się z nim widziałeś".



Wedlug Engelkinga, po tym spotkaniu Netzel nie mógł zeznać inaczej niż że się spotkał 5 lipca w Marriotcie z Kaczmarkiem.

Netzel: Nie mogę chodzić i potwierdzać nieprawdę

16 lipca Netzel żalił się w podsłuchanej rozmowie pewnej kobiecie, że "jest "alibi na wszystko". Dodaje: Ja nie mogę chodzić i potwierdzać nieprawdę.