sobota, 22 września 2007

Nicki Pedersen mistrzem świata

ACM, PAP
2007-09-22, ostatnia aktualizacja 2007-09-22 22:24
Zobacz powiększenie
Nicki Pedersen i Rune Holta na podium GP Czech
Fot. MICHAL KRUMPHANZL AP

Duńczyk Nicki Pedersen wygrał żużlową Grand Prix Słowenii w Krsku i na jedną eliminację przed zakończeniem cyklu zdobył tytuł mistrza świata. Drugie miejsce zajął Brytyjczyk Scott Nicholls, a trzeci był reprezentujący Polskę Rune Holta

Po dziesięciu eliminacjach GP wiadomo także, że srebrny medal zapewnił sobie Australijczyk Leigh Adams. Największe szanse na brązowy medal mają czwarty w Krsku Australijczyk Jason Crump oraz Tomasz Gollob, który odpadł w półfinale sobotniego turnieju. W klasyfikacji generalnej Crump ma osiem punktów przewagi nad Gollobem.

Ostatni tegoroczny turniej GP odbędzie się 13 października w Gelsenkirchen.

Wyniki:

Pierwszy półfinał
1. Nicki Pedersen (Dania)
2. Scott Nicholls (W.Brytania)
3. Tomasz Gollob (Polska)
4. Wiesław Jaguś (Polska)

Drugi półfinał
1. Jason Crump (Australia)
2. Rune Holta (Polska)
3. Bjaerne Pedersen (Dania)
4. Leigh Adams (Australia)

Finał
1. Nicki Pedersen (Dania)
2. Scott Nicholls (W.Brytania)
3. Rune Holta (Polska)
4. Jason Crump (Australia)

Klasyfikacja końcowa:
1. Nicki Pedersen (Dania) 23 (3,2,3,3,3,3,6)
2. Scott Nicholls (W. Brytania) 16 (2,1,2,3,2,2,4)
3. Rune Holta (Polska) 16 (2,3,3,2,2,2,2)
4. Jason Crump (Australia) 13 (3,2,1,1,3,3,0)
5. Tomasz Gollob (Polska) 10 (2,2,2,1,2,1)
6. Leigh Adams (Australia) 9 (3,3,1,0,2,0)
7. Bjaerne Pedersen (Dania) 9 (0,0,2,3,3,1)
8. Wiesław Jaguś (Polska) 9 (1,3,3,1,1,0)
9. Chris Harris (W. Brytania) 8 (3,1,0,3,1)
10. Andreas Jonsson (Szwecja) 6 (1,3,2,0,0)
11. Matej Zagar (Słowenia) 6 (d,1,3,1,1)
12. Jarosław Hampel (Polska) 6 (0,1,0,2,3)
13. Jurica Pavlić (Chorwacja) 5 (2,0,0,2,1)
14. Greg Hancock (USA) 4 (1,2,1,0,0)
15. Hans Andersen (Dania) 3 (1,0,0,2,d)
16. Antonio Lindbaeck (Szwecja) 1 (0,0,1,0,0)

Klasyfikacja generalna:
1. Nicki Pedersen (Dania) 187-mistrz
2. Leigh Adams (Australia) 142
3. Jason Crump (Australia) 109
5. Tomasz Gollob (Polska) 101
4. Hans Andersen (Dania) 98
6. Greg Hancock (USA) 90
7. Chris Harris (W.Brytania) 87
8. Scott Nicholls (W.Brytania) 83
9. Rune Holta (Polska) 81
10. Wiesław Jaguś (Polska) 75
11. Andreas Jonsson (Szwecja) 70
. Jarosław Hampel (Polska) 70
13. Bjaerne Pedersen (Dania) 66
14. Matej Zagar (Słowenia) 48
15. Antonio Lindbaeck (Szwecja) 31
16. Fredrik Lindgren (Szwecja) 21
17. Krzysztof Kasprzak (Polska) 17
18. Kenneth Bjerre (Dania) 10
19. Grigorij Laguta (Rosja) 8
20. Sebastian Ułamek (Polska) 6
21. Kaj Laukkanen (Finlandia) 5
. Jurica Pavlić (Chorwacja) 5
23. David Howe (W.Brytania) 4
. Lubos Tomicek (Czechy) 4
25. Mattia Carpanese (Włochy) 2

Ostatni turniej GP:
13 października: Gelsenkirchen, Niemcy

Męczarnie Zagłębia, grad goli w Poznaniu

ACM, mm
2007-09-22, ostatnia aktualizacja 2007-09-22 21:16
Zobacz powiększenie
Piotr Giza i Marcin Kuś po meczu
Fot. Kuba Atys / AG

Aż 6:2 wygrał Lech Poznań z Ruchem Chorzów. Mógł wyżej, ale Piotr Reiss, który zobył w tym meczu bramkę i zaliczył dwie asysty, nie strzelił karnego. Zagłębie dobiero w ostatniej minucie zapewniło sobie zwycięstwo w meczu z ŁKS-em

Grali w sobotę:

Lech - Ruch 6:2 (2:1)
Grad goli w Poznaniu. Gdy Ruch stracił Adamskiego, Lech hasał już jak chciał po jego połowie. Zespoły ze Śląska i Zagłębia coś nie mają szczęścia - Górnik Zabrze i Zagłębie Sosnowiec straciły tu po cztery gole, a Ruch sześć. Ile więc czeka Polonię Bytom już niedługo?

Widzew - Cracovia 2:0 (1:0)
Widzew już nie jest ostatnim zespołem, który nie wygrał w lidze. Podopieczni Marka Zuba zasłużenie pokonali wyżej notowaną Cracovię. Szkoda tylko, że widowsko zepsuł sędzia Marcin Borski, który robił wszystko, by być najważniejszy na boisku. W grze nie było złośliwości, a "arbiter" co chwilę wyciągał kartki.

Bełchatów - Jagiellonia 2:0 (2:0)
Bełchatowianie zagrali zgodnie z planem pewnie pokonując Jagiellonię. Mecz rozstrzygnął się przed przerwą po trafieniach Popka i Costly'ego. W drugiej połowie nie było bramek. Gospodarze kontrolowali przebieg meczu. Pewnie interweniowali w obronie, mieli też kilka okazji do podwyższenia wyniku, ale nie potrafili ich skutecznie wykończyć.

Górnik - Odra 1:0 (0:0)
Zabrzańscy kibice po raz kolejny w tym sezonie mają powody do radości, bo w derbach Górnego Śląska ich Górnik wygrał z Odrą. Jedyną bramkę w tym bardzo dobrym meczu strzelił Dawid Jarka. Dla zabrzańskiego napastnika to już szósty gol w obecnych rozgrywkach. Warto dodać, że po porażce w pierwszym spotkaniu tego sezonu u siebie z Legią, Górnik wygrał wszystkie cztery kolejne mecze na własnym boisku. Z kolei Odra, która zaprezentowała się dzisiaj więcej niż korzystnie, w ostatnich pięciu meczach zdobyła tylko punkt.

Zagłębie L. - ŁKS 2:1 (0:0)
Szczęśliwe zwycięstwo Zagłębia. Mistrz Polski dopiero w doliczonym czasie zapewnił sobie wygraną z ŁKS-em. Lubinianie mieli przewagę niemal przez cały mecz, ale ograniczała się ona głównie do przetrzymywania piłki. ŁKS mógł wygrać w Lubinie, ale prowadząc nie potrafił dobić rywali.

Zagrają w niedzielę:

Wisła - Polonia (godz. 14.30)
Wisła jest faworytem, ale będzie musiała poradzić sobie bez podstawowego bramkarza. Jednak pokonanie beniaminka może być o tyle łatwiejsze, że w jego składzie namnożyły się kontuzje. Krakowianie ostatnio w lidze zremisowali w Wodzisławiu, a w Pucharze Ekstraklasy przegrali u siebie z Górnikiem Zabrze. - Drużyna nie przechodzi kryzysu - zapewnia Skorża. - Nasza gra w Wodzisławiu nie była zła. Z kolei gdybyśmy na mecz z Górnikiem wyszli w podstawowym składzie, to wynik mógłby być zupełnie inny. Nie damy sobie wmówić, że jesteśmy w dołku.

Zagłębie S. - Groclin
Trener gospodarzy liczy na aktywność ściągniętego z Młodej Ekstraklasy Grzegorza Kmiecika. Do składu Zagłębia wrócił też po kontuzji bramkarz Szymon Gąsiński. To może jednak nie starczyć, by choć urwać punkt drużynie, która jak równy z równym walczyła z mistrzem Serbii.

Grali w piątek:

Korona - Legia 1:0
"Nadchodzi taki dzień, w którym niepokonana drużyna padnie na kolana" - w ten sposób reklamowano to spotkanie w Kielcach. Reklama okazała się być prorocza. Po 54 dniach glorii i chwały, siedmiu kolejnych zwycięstwach ligowych i jednej tylko straconej bramce piłkarze Legii zasłużenie przegrali pierwszy mecz w sezonie.

"Złotka" znów zwycięskie!


ACM, PAP
- Dziewczyny mają obronić mistrzostwo Europy i koniec! - stwierdziła kategorycznie Agata Mróz. Jej koleżanki po wczorajszym zwycięstwie z Hiszpanią 3:0 miały trochę kłopotów z ambitnymi Czeszkami, ale po morderczej walce w IV secie pokonały sąsiadki zza południowej granicy 3:1 (25:17, 27:25, 18:25, 25:22). Wygrana dała Polkom prowadzenie w grupie
W pierwszym składzie Polek wyszła Małgorzata Glinka, która w spotkaniu z Hiszpanią wchodziła tylko na zmiany. Tym razem jedna z najlepszych siatkarek Europy zastąpiła Dorotę Świeniewicz, która pojawiła się na parkiecie dopiero w drugim secie.

Pierwszy punkt zdobyły Czeszki, ale początek meczu zdecydowanie należał do Polek. Większość piłek kierowana była do Glinki, która atomowymi atakami rozbijała czeską obronę. Przed pierwszą przerwą techniczną Polki prowadziły czterema punktami, a potem powiększały przewagę. Rywalki popełniały proste błędy, miały problemy zarówno z przyjęciem, jak i z atakiem.

Przy stanie 19:9 wiadomo już było, że ten set będzie należał do Polek, które grały bezbłędnie. Dobrze funkcjonował blok polskiego zespołu, a Czeszki były coraz bardziej rozbite, psuły zagrywki, niedokładnie dogrywały. Pierwszą partię podopieczne Marco Bonitty wygrały łatwo 25:17.

Początek drugiego seta Polki trochę przespały, a ich przeciwniczki w tym czasie zdobyły trzy punkty. Czeszki wyszły na parkiet jakby odmienione, grały znacznie lepiej, dobrze broniły, skutecznie atakowały. Na nic zdały się ataki Glinki, przewaga Czeszek rosła z minuty na minutę.

Gdy Polki przegrywały 17:22, o czas poprosił trener polskiego zespołu. Po powrocie na parkiet Polki zaczęły grać zupełnie inaczej. Końcówka tego seta to dramatyczny pościg Polek, które swoim kibicom zafundowały niemal horror. Straty topniały, Czeszki były coraz bardziej podenerwowane i zrobiło się 24:24. Potem obie drużyny zdobyły po punkcie, a następnie Polki dwukrotnie wygrały akcję i tę część meczu 27:25.

Początek trzeciego seta znów należał do Czeszek, chociaż obie drużyny grały niedokładnie. Polki jednak słabiej sobie radziły w obronie, robiły sporo błędów, a Czeszki konsekwentnie broniły niemal każdy atak i rozbijały polski zespół skutecznymi akcjami. Przy stanie 21:13 dla Czech polskie siatkarki sprawiały wrażenie bezradnych, a rywalki zbliżały się do piłki setowej. Wprawdzie Glinka znów próbowała poderwać koleżanki atakami nie do zatrzymania i Polki odrobiły pięć punktów, podczas gdy Czeszki zdobyły tylko dwa, ale straty były zbyt duże. Polska przegrała tego seta 18:25.

W czwartym secie polskie zawodniczki zmobilizowały się i bardziej przypominały drużynę z pierwszej części, gdy bezlitośnie rozbiły rywalki. Od remisu 6:6 obrończynie złotego medalu uzyskały przewagę, której już nie oddały do końca. Wprawdzie Czeszki ambitnie goniły, ale demolujące ataki Glinki znów robiły swoje. Ostatnią część Polki wygrały trzema punktami i cały mecz 3:1.

W niedzielę podopieczne Bonitty zmierzą się w ostatnim swoim meczu grupowym z Bułgarią.