czwartek, 18 października 2007

Pakistan: Wybuchy w pobliżu konwoju wiozącego Bhutto, ponad 130 osób nie żyje

kt, PAP
2007-10-18, ostatnia aktualizacja 2007-10-19 08:42
Zobacz powiększenie
Zniszczenia po zamachu na trasie przejazdu byłej premier Pakistanu, Benazir Bhutto. Od dwóch eksplozji zginęło przynajmniej 51 osób a 150 jest rannych, sama Bhutto nie ucierpiała poważnie
Fot. B.K.Bangash AP

Co najmniej 133 osoby zginęły w nocy z czwartku na piątek w dwóch eksplozjach w pobliżu konwoju wiozącego byłą pakistańską premier Benazir Bhutto w Karaczi, na południu Pakistanu. 450 osób odniosło obrażenia.

Zobacz powiekszenie
Fot. B.K.Bangash AP
Mężczyźni niosą ofiarę zamachu na trasie przejazdu byłej premier Pakistanu, Benazir Bhutto
Zobacz powiekszenie
Fot. Fareed Khan AP
Była premier Pakistanu Benazir Bhutto wyszła ze swojego samochodu i przesiadła do drugiego, kuloodpornego
Sama Bhutto nie ucierpiała w eksplozjach. O własnych siłach opuściła samochód-platformę, którym jechała przez ulice, wypełnione dziesiątkami tysięcy witających ją ludzi. Byłą premier z miejsca tragedii natychmiast odwieziono pod eskortą do jej rezydencji.

Minister spraw wewnętrznych Pakistanu Aftab Sherpao powiedział, że podwójna eksplozja była "akcją terrorystyczną" wymierzoną w byłą premier.

Po pierwszej małej eksplozji nastąpiła kolejna ogromna detonacja zaledwie kilka metrów od samochodu wiozącego Bhutto. W wyniku wybuchu w jej aucie wypadły szyby. Eskortujące ją samochody policyjne stanęły w ogniu.

Policja twierdzi, że pierwsza eksplozja była wybuchem granatu, druga - zamachem samobójczym, dokonanym z użyciem silnego ładunku. W ataku ucierpiała przede wszystkim eskorta Bhutto. Wśród zabitych są policjanci, funkcjonariusze sił paramilitarnych oraz działacze partii Bhutto.

Jak do tej pory do zamachu nikt się nie przyznał. Wcześniej atak na Bhutto zapowiadali powiązani z Al-Kaidą bojownicy, rozwścieczeni poparciem byłej premier dla prowadzonej przez USA wojny z terroryzmem. Mąż byłej premier Asif Ali Zardari oskarżył natomiast o atak pakistański wywiad wojskowy.

Kilka godzin wcześniej Bhutto, przywódczyni największej partii opozycyjnej, Pakistańskiej Partii Ludowej, wróciła do kraju po ośmiu latach wygnania.

Przed powrotem Benazir Bhutto w mieście wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Władze obawiały się, iż przylot Bhutto może doprowadzić do niepokojów bądź też może ona stać się celem ataku islamskich terrorystów. W mieście w stan gotowości postawiono ok. 20 tysięcy policjantów i żołnierzy. Tylko wokół lotniska w Karaczi nad bezpieczeństwem Bhutto czuwało dwa tysiące komandosów.

Benazir Bhutto od 1988 roku dwukrotnie pełniła funkcję premiera. W kwietniu 1999 roku została zaocznie skazana za korupcję. Podobne oskarżenia wysunięto wobec jej męża. Ona sama określa te zarzuty jako "polityczne". W roku 1998 Bhutto opuściła Pakistan.

Setki ślubów do powtórki

SAMORZĄDY | Powoływanie kierownika Urzędu Stanu Cywilnego

Zasady powoływania kierownika urzędu     stanu cywilnego  (Rozmiar: 66051 bajtów)
Zasady powoływania kierownika urzędu stanu cywilnego
  • Kierownik USC może być powołany tylko po przeprowadzeniu otwartego konkursu - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny
  • Sąd powszechny stwierdził już nieistnienie małżeństwa zawartego przed kierownikiem USC powołanym bez konkursu
  • Niedoszli małżonkowie mogą żądać odszkodowania za szkody i zadośćuczynienia za krzywdę

ORZECZENIE

Wielu czytelników alarmuje Gazetę Prawną, że w ich miejscowościach funkcje kierowników USC wykonują osoby nieuprawnione. Jest tak od maja, gdy opublikowaliśmy pierwszy artykuł na temat praktyk powoływania kierowników USC bez przeprowadzenia wymaganego prawem konkursu. Najpoważniejsze konsekwencje wystąpiły w Józefowie, gdzie sąd powszechny stwierdził nieistnienie związku małżeńskiego zawartego przed kierownikiem USC powołanym bez konkursu. Niedoszli małżonkowie otrzymali 5 tys. zł od miasta jako zwrot kosztów wesela. Podobie może być w Bytomiu, gdzie od ponad pół roku funkcjonuje kierownik USC powołany bez konkursu.

Podobne problemy wystąpiły w całej Polsce, np. w Koluszkach, Starej Kamienicy, Szczawnicy, Barwicach, Reczu oraz w gminie Oksa. W woj. wielkopolskim nieprawidłowo powołano kierowników w miejscowościach Rychwał, Włoszakowice, Łubowo i prawdopodobnie w Kłodawie.

Rozstrzygająca wykładnia

Radni Rychwału i Włoszakowic odwołali się od rozstrzygnięć wojewódzkich sądów administracyjnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który przesądził wczoraj, że samorządy nie mogą powoływać kierowników USC bez przeprowadzenia otwartych konkursów (sygn. II OSK 1445/07).

- Powołanie kierownika USC, o którym mowa w art. 6 ust. 3 prawa o aktach stanu cywilnego stanowi tzw. powołanie pozorne, a więc nie wskazuje ono na podstawę nawiązania stosunku pracy, lecz oznacza powierzenie wykonywania funkcji. Należy zatem przyjąć, że podstawą zatrudnienia kierownika USC jest mianowanie lub umowa o prace, a w takim przypadku art. 3a ustawy o pracownikach samorządowych przewiduje otwarty i konkurencyjny nabór - mówił Wojciech Chróścielewski, sędzia NSA.

Poważne skutki

Orzeczenie NSA oznacza kłopoty dla Bytomia, w którym mimo znanych już orzeczeń WSA powołano kierownika USC bez konkursu.

- Według nas kierownik USC został powołany zgodnie z prawem. Dlatego cierpliwie czekamy na rozstrzygnięcie WSA. Osoba zatrudniona na stanowisku kierownika USC udzieliła 183 ślubów i sporządziła wiele aktów stanu cywilnego, natomiast po informacji o zaskarżeniu przez wojewodę uchwały o powołaniu do sądu kierownik nie wykonuje już swych funkcji - mówi Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzecznik prasowy miasta Bytom.

Nieodpowiedzialność radnych może spowodować, że wiele małżeństw zostanie uznanych za nieistniejące.

- Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie złożą przed kierownikiem USC oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński. W sytuacji gdy nie zostanie spełniona którakolwiek ze wskazanych przesłanek każdy, kto ma w tym interes prawny, może wystąpić z powództwem o ustalenie nieistnienia małżeństwa - wyjaśnia Patrycja Hryniewicz, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Podobny los spotka większość aktów stanu cywilnego podpisanych przez osoby nieuprawnione.

- Akt stanu cywilnego unieważnia się, jeżeli uchybienia powstałe przy sporządzeniu aktu zmniejszają jego moc dowodową. Właściwy jest sąd, który orzeka na wniosek osoby zainteresowanej, prokuratora lub kierownika Urzędu Stanu Cywilnego - wskazuje Patrycja Hryniewicz.

Dodaje, że decyzje administracyjne wydane przez osobę nieuprawnioną będą podlegać unieważnieniu na podstawie art. 156 i 157 kodeksu postępowania administracyjnego.

Podobne zdanie ma adwokat Aleksandra Zadorożna.

- Dokonanie aktu zawarcia małżeństwa przed nieuprawnioną osobą nie wywołuje skutków prawnych zawarcia małżeństwa. Małżeństwo tak zawarte nie jest nieważne, bowiem w świetle prawa w ogóle nie zostało ono zawarte - mówi.

W takiej sytuacji można dochodzić także odszkodowania oraz zadośćuczynienia.

- Zgodnie z art. 417 k.c., za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa. Można żądać zasądzenia pieniędzy tytułem zadośćuczynienia za krzywdy wobec naruszenia dóbr osobistych, zwłaszcza konstytucyjnie chronionych małżeństwa i rodziny, którą przez ten związek założyli - tłumaczy adwokat Aleksandra Zadorożna.

Konieczny konkurs

Wszystkiemu winne są niespójne przepisy, których interpretacją dwukrotnie zajął się Sąd Najwyższy, WSA w Lublinie oraz w Łodzi, a teraz także NSA. Kierownikiem USC z mocy prawa jest wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Rada gminy może jednak w drodze uchwały powołać innego kierownika USC lub zastępcę (zastępców).

- Niezależnie od tego, czy funkcję kierownika urzędu stanu cywilnego pełni wójt, burmistrz lub prezydent miasta, czy jest to inna powołana do tego osoba - należy stwierdzić, że kierownik USC jest pracownikiem samorządowym. Zgodnie zaś z ustawą o pracownikach samorządowych nabór kandydatów na wolne stanowiska urzędnicze, w tym na kierownicze stanowiska urzędnicze, jest otwarty i konkurencyjny, a zatem elementem koniecznym i niezbędnym dla skutecznego nawiązania stosunku pracy z kierownikiem US jest uprzednie przeprowadzenie postępowania konkursowego - mówi rzecznik Patrycja Hryniewicz.

Podjęcie przez radnych uchwały w innym trybie jest sprzeczne z obowiązującym prawem.

183 małżeństwa zawarto w Bytomiu przed kierownikiem USC powołanym bez konkursu

Prezydent: Będę wetował próby prywatyzacji szpitali

strem, PAP, IAR
2007-10-18, ostatnia aktualizacja 54 minuty temu

Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział w, że niezależnie od tego kto wygra wybory, jeśli będą próby prywatyzacji szpitali, to on je będzie wetował. Komentując ujawnienie przez CBA szczegółów dotyczących posłanki Sawickiej w czasie kampanii wyborczej, powiedział, że nie widzi podstaw do stawiania tezy, że biuro ingeruje w kampanię wyborczą.

Zobacz powiekszenie
Fot. MARKUS SCHREIBER AP
Prezydent Lech Kaczyński
ZOBACZ TAKŻE
- Z góry mówię, nie wiem kto wygra wybory, ale jeżeli będą tego rodzaju projekty ustaw, to ja będę wetował, będę z nimi walczył" - powiedział prezydent w radiowych "Sygnałach Dnia".

Według Lecha Kaczyńskiego, zdrowie i dostęp do edukacji, to wartości, które w jak najmniejszym stopniu powinny być rozdzielane według zasad rynkowych.

W wywiadzie dla "Sygnałów Dnia" powiedział, że plan prywatyzacji szpitali jest "niezwykle bezwzględny społecznie" i stwarza możliwość nadużyć.

Próba prywatyzacji szpitali byłaby, zdaniem Lecha Kaczyńskiego, częścią planu budowy "Rzeczpospolitej dla bogaczy", realizowanego przez pewną partię polityczną. Partia ta jest, jego zdaniem, z natury nastawiona tylko na bardzo zamożnych.

Prezydent Kaczyński podkreślił, że zamożność nie jest niczym złym, ale nie może być podstawą przywileju. Poza tym pewne dobra, przede wszystkim ochrona zdrowia i edukacja, powinny być, zdaniem prezydenta, w jak najmniejszym stopniu rozdzielane według zasad rynkowych, tak aby niezamożni mieli do nich równy dostęp. Lech Kaczyński przyznał, że minister zdrowia Zbigniew Religa mógł podnosić sprawę prywatyzacji szpitali w wywiadach. Nie należy to jednak do programu Prawa i Sprawiedliwości, a minister nie jest człowiekiem tej partii.

"Konferencja Sawickiej wydała mi się komiczna"

Prezydent uważa, że szef CBA miał prawo ujawnić szczegóły sprawy posłanki Beaty Sawickiej. Powiedział, że istota sprawy polega na tym, czy przedstawione przez Mariusza Kamińskiego materiały są prawdziwe. Jeśli tak, to można je ujawnić w trakcie kampanii wyborczej. Prezydent przypomniał, że szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego chciał przedstawić te materiały sejmowej Komisji do spraw służb specjalnych. Nie doszło jednak do jej posiedzenia, a więc Kamiński miał prawo przedstawić materiały opinii publicznej.

Mówiąc o konferencji prasowej posłanki Sawickiej, prezydent powiedział, że wydała mu się komiczna. Sawicka dziękowała bowiem Platformie Obywatelskiej, co, zdaniem Kaczyńskiego, świadczy, że było to polityczne przedstawienie. Prezydent przyznał jednak, że nie oglądał transmisji z konferencji. Dodał, że agent żadnej służby, poza wywiadem i kontrwywiadem, nie powinien wykorzystywać uczuć inwigilowanych osób, a on sam jest szczególnie wrażliwy na nadużycia popełniane przez służby specjalne.

Lech Kaczyński dodał, że nie rozumie sytuacji, w której gdy Platforma Obywatelska mówi "bezczelne kłamstwa" o rzekomym uwłaszczeniu się Porozumienia Centrum na początku lat 90-tych, to wszystko jest w porządku. Natomiast gdy mówi się szczerą prawdę, to to jest nie w porządku. - Tej reguły życia politycznego nie jestem w stanie pojąć - powiedział prezydent.

"Tusk obraża mnie i mojego brata"

Prezydent powiedział, że Donald Tusk obraża w kampanii wyborczej jego i jego brata. Lech Kaczyński, odniósł się w ten sposób do wypowiedzi Tuska, który porównał działania CBA do zachowań komunistów w kampanii wyborczej w 1989 roku.

Lech Kaczyński powiedział, że Tusk posługuje się materiałami z czasów inwigilacji prawicy z początku lat 90-tych. - Donald Tusk o tym wiedział i stał na baczność przed panem Wachowskim - powiedział prezydent dodając, że tylko Jarosław Kaczyński pokazał wtedy, iż ma honor. Lech Kaczyński dodał, że demokracja była wówczas zagrożona, a Tusk milczał. Jeżeli wiedział i milczał, to znaczy, że jego stosunek do demokracji jest wysoce względny - powiedział prezydent.

"CBA nie ingeruje w kampanię"

Prezydent nie widzi podstaw do stwierdzenia, że Centralne Biuro Antykorupcyjne ingeruje w kampanię wyborczą. Powiedział, że gdyby CBA przedstawiło nieprawdziwe informacje, byłaby to przestępcza ingerencja w kampanię. Gdyby jednak Biuro nie przedstawiło żadnych informacji dotyczących posłanki Beaty Sawickiej, to opinia publiczna nie wiedziałaby o istotnych sprawach, związanych z ludźmi Platformy Obywatelskiej.

Prezydent powiedział, że są podstawy, aby zażądać uchylenia immunitetów kilku czołowych posłów Platformy Obywatelskiej. Nie robi się tego jednak ze względu na kampanię wyborczą. Lech Kaczyński nie chciał powiedzieć, o których posłów chodzi, ani czego dotyczą zarzuty.

Nawiązując do żądań, aby CBA przedstawiło materiały związane z zatrzymaniami ludzi związanych z Prawem i Sprawiedliwością, prezydent powiedział, że partia ta nigdy nie ukrywała, iż ludzie ci zostali zatrzymani. Kaczyński przypomniał, że zatrzymano też związanego z PiS-em ministra spraw wewnętrznych Janusza Kaczmarka. Zdaniem prezydenta, PiS pokazał, że nie ma dla niego znaczenia, z kim jest związana osoba podejrzana o przestępstwo.

"Podczas wyborów Polacy powinni kierować się faktami"

Prezydent powiedział, że Polska stoi przed wyborem, czy kontynuować dotychczasowe zmiany. Podkreślił, że podczas wyborów Polacy powinni się kierować faktami. Prezydent powiedział, że nawet z badań niechętnej PiS-owi Fundacji Batorego wynika, iż nieuczciwi ludzie zaczynają się bać praktyk korupcyjnych. Polska się szybko rozwija, mimo że nie wprowadzono niskich podatków dla najzamożniejszych ani nie obniżono świadczeń socjalnych. Spadło bezrobocie i wzrosły płace. Takie są fakty - powiedział prezydent.

"Polska nie zrezygnuje z Joaniny"

Mówiąc o rozpoczynającym się dziś szczycie Unii Europejskiej w Lizbonie, Lech Kaczyński oświadczył, że nie zrezygnuje z postulatu wpisania tak zwanego mechanizmu z Joaniny do traktatu europejskiego lub odpowiedniego protokołu. Prezydent wyjaśnił, że kompromis w tej sprawie został już zawarty na czerwcowym szczycie Unii w Brukseli. Dodał, że jeśli polski postulat nie zostanie przyjęty, to dyskusja nad traktatem się przedłuży. Polska chce uzgodnić na szczycie wszystkie sporne kwestie i zgadza się na nazwanie postanowień szczytu "umową lizbońską". Prezydent wyraził nadzieję, że szczyt w Lizbonie zakończy się sukcesem.