wtorek, 23 października 2007

Parlament Show

Marcin Nowak, Gazeta.pl
2007-10-23, ostatnia aktualizacja 2007-10-23 16:05

Zwycięzca popularnego reality show Janusz Dzięcioł, wybitna kick-bokserka Iwona Guzowska, czy Antoni Piechniczek, brązowy medalista Mundialu - były selekcjoner reprezentacji Polski w piłce nożnej już wkrótce zasiądą w parlamencie.

Zobacz powiekszenie
agencja gazeta
Janusz Dzięcioł
Zobacz powiekszenie
Fot. Albert Zawada / AG
Tadeusz Ross
Zobacz powiekszenie
Fot. S3awomir Kaminski / AG
Jan Dziedziczak
Zobacz powiekszenie
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Antoni Piechniczek
Zobacz powiekszenie
Fot. Paweł Kozioł / AG
Leon Kieres
Zobacz powiekszenie
Fot. JUREK GUMOWSKI / AGENCJA GAZETA
Iwona Guzowska
Oprócz zawodowych polityków do Sejmu i Senatu z powodzeniem kandydowały osoby, które wprawdzie znamy z pierwszych stron gazet, ale pojawiały się tam w zupełnie innym charakterze.

Gwiazdy mediów, artyści i dziennikarze

I tak oto w Sejmie zasiądzie jedna z największych gwiazd kultury masowej w Polsce - Janusz Dzięcioł. Szef straży miejskiej w Świeciu nad Wisłą to zwycięzca pierwszej polskiej edycji Big Brothera - reality show, który w tygodniu oglądało średnio 4 i pół miliona ludzi. Janusz Dzięcioł miał być kandydatem na posła PO już podczas wyborów parlamentarnych dwa lata temu. Poparła go część działaczy lokalnych struktur partii. Wówczas nic z tego nie wyszło. Tym razem powtórzył jednak wyczyn Sebastiana Florka - innego uczestnika I edycji BB, który w 2001 roku dostał się do Sejmu z list SLD.

Większość mieszkańców domu Wielkiego Brata postanowiła robić karierę w showbiznesie - w świecie filmu, muzyki, czy dziennikarstwa. Okazuje się, że osoby związane z tego typu profesją również mogą zdobyć wysokie poparcie. PO raz kolejny do Senatu wybrano znaną dziennikarkę Krystynę Bochenek(wcześniej senatorka UW i PO). Startująca z list Platformy Bochenek to dziennikarka od lat zajmująca się upowszechnianiem kultury języka polskiego i popularyzacją zdrowia. Jest twórczynią ogólnopolskiego Dyktanda - największej w kraju imprezy promującej język polski.

Do Sejmu dostał się też z ramienia PO dotychczasowy senator Kazimierz Kutz, który zdobył 113 tys. głosów. To więcej niż zdobyli razem czterej kandydaci, którzy zdobyli mandaty z listy PiS. Kutz jest jednak przede wszystkim doświadczonym reżyserem filmowym - nakręcił między innymi "Pułkownika Kwiatkowskiego" z Markiem Kondratem, czy "Śmierć jak kromka chleba" - film o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego.

Ponadto posłem został Tadeusz Ross (PO) - aktor, satyryk i piosenkarz, znany z licznych telewizyjnych i estradowych występów, w szczególności z programu Zulu-Gula. Po raz piąty w Senacie zobaczymy również innego przedstawiciela PO - Krzysztofa Piesiewicza (wcześniej między innymi senator komitetu "Blok Senat 2001"). Piesiewicz, mimo iż od początku lat 90. zaangażowany jest w politykę, wciąż pozostaje przede wszystkim wielkim twórcą kina. Jest współautorem scenariuszy filmowych do 17 filmów Krzysztofa Kieślowskiego w tym - "Dekalogu", "Podwójnego życia Weroniki", czy trylogii "Trzy kolory".

Za medialną gwiazdę można już właściwie uznać Nelly Rokitę. Rozpoznawana przez Polaków dotychczas, jako żona popularnego polityka - Jana Rokity zasłynęła już kilkoma kontrowersyjnymi wypowiedziami. Z pewnością bardzo charakterystyczny w Sejmie będzie też akcent Nelly - jest ona bowiem z pochodzenia Niemką, urodzoną w Rosji. Nelly Rokita startując z drugiego miejsca na liście w Warszawie, zdobyła niewiele ponad 6 tysięcy głosów, ale dzięki głosom oddanym na całą listę będzie mogła po raz pierwszy dostać się do Sejmu.

Wysportowana Platforma

Wśród polityków zasiądą też znani działacze sportowi, zawodnicy i trenerzy - głównie parlamentarzyści PO. Wieloletni trener i selekcjoner reprezentacji Polski, która w 1982 roku zajęła trzecie miejsce na mistrzostwach świata w piłce nożnej - Antoni Piechniczek będzie reprezentował w Senacie Platformę Obywatelską. Były trener dostał się do parlamentu z okręgu katowickiego zdobywając 207 tysięcy głosów. Piechniczek będzie mógł podzielić się swoim spojrzeniem na piłkę nożną chociażby z posłem PO Romanem Koseckim. Kosecki zasiadał już w Sejmie poprzedniej kadencji, bardziej znany jest jednak jako wielokrotny reprezentant Polski i zawodnik takich klubów, jak Atletico Madryt, czy FC Nantes.

Obu trenerów wesprze dziennikarz i zarazem działacz sportowy Andrzej Person wybrany do Senatu z list Platformy. Pojawią się też reprezentanci innych dyscyplin sportu, jak wielokrotna mistrzyni Świata i Europy w kick-boksingu i boksie, pierwsza kobieta w polskim boksie, która podpisała zawodowy kontrakt - Iwona Guzowska, która została posłanką PO. W Senacie znajdzie się też kolejny przedstawiciel Platformy Andrzej Szewiński - działacz sportowy, były siatkarz, syn znanej biegaczki Ireny Szewińskiej (3 złote medale na igrzyskach olimpijskich).

Kadra naukowa w parlamencie

Do Sejmu i Senatu kandydują też osoby kojarzone raczej z praca naukową, czy karierą prawniczą - słynni profesorowie z najlepszych uczelni w kraju, czy wzięci adwokaci. W parlamencie zasiądzie między innymi profesor Leon Kieres - prezes Instytutu Pamięci Narodowej w latach 2000 - 2005, który startował we Wrocławiu z ramienia PO. Obok niego zobaczymy też wybitnego karnistę z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, profesora Mariana Filara (LiD), szefa krakowskiego oddziału IPN-u Ryszarda Terleckiego (PiS), czy z ramienia LiD znanego prawnika Jana Widackiego (reprezentował między innymi Jana Kulczyka).

Nowe pokolenie

W nowym parlamencie znajda się też młodzi posłowie i posłanki, którzy mogą odegrać znaczącą rolę w przyszłej kadencji. Z list PiS-u do parlamentu dostał się znany już na Wiejskiej - Jan Dziedziczak. Rzecznik rządu Jarosława Kaczyńskiego ma 26 lat. Przed dołączeniem do obozu braci Kaczyńskich był instruktorem Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, a później rzecznikiem tej organizacji. Kolejnym młodym posłem jest Michał Marcinkiewicz. 23-latek będzie najmłodszym posłem tej kadencji. Michał Marcinkiewicz to działacz społeczny, były pracownik Parlamentu Europejskiego, student Uniwersytetu Szczecińskiego, od 2006 roku radny Szczecina (najmłodszy w historii miasta). Nie będzie jednak najmłodszym posłem w ogóle. W momencie wyboru młodszy od niego był poseł LPR ubiegłej kadencji Krzysztof Bosak.

Beckham i drużyna barowa

misza
2007-10-23, ostatnia aktualizacja 2007-10-23 18:49

Zobacz powiększenie
David Beckham w meczu z meksykańską Pachucą doznał kontuzji, która na prawie dwa miesiące wykluczyła go z gry
Fot. DANNY MOLOSHOK REUTERS

Blamaż sportowy, sfrustrowani kibice i wielki sukces marketingowy. Tak wyglądał pierwszy sezon Davida Beckhama w Los Angeles Galaxy.

ZOBACZ TAKŻE
W niedzielę Galaxy przegrało 0:1 z Chicago Fire i nie zakwalifikowało się do play-off Major League Soccer. - Czułem się jak w drużynie złożonej z kumpli z pubu, która gra z Chelsea - powiedział bramkarz LA Joe Cannon. Beckham, który kilka dni wcześniej wyleczył kontuzję, zagrał tylko 32 minuty. Był to dopiero jego piąty występ w MLS od sierpnia. W sumie zagrał tylko 252 minuty, miał dwie asysty. Gola zdobył w spotkaniu Pucharu Ligi. Przez większość czasu leczył kontuzje. - W życiu nie miałem tylu urazów w tak krótkim okresie - mówi 32-letni gwiazdor. Te tłumaczenia nie trafiają do kibiców z Dallas, Toronto, New England, Colorado, Salt Lake City i Kansas City, którzy zapłacili za bilety setki dolarów, a Becksa zobaczyli nie na boisku, ale na trybunach.

Ale i tak pierwszy sezon Beckhama był rekordowy pod względem marketingowym. Sprzedaż koszulek Galaxy wzrosła o 700 procent, koszulek klubów MLS - o 300 procent. - W większości przypadków graliśmy przy pełnych trybunach. To sukces, ale ja jestem sfrustrowany, bo nie mogłem występować w każdym meczu - powiedział Beckham.

Z powodu kontuzji Beckhama Galaxy obiecało kibicom, którzy wykupili karnety, że w następnym sezonie będą je mogli kupić po takich samych cenach.

Co dalej z Beckhamem? MLS wznawia rozgrywki dopiero w kwietniu. - Lubię trenować codziennie. Nie wiem, co będę robił do tego czasu, bo nigdy nie miałem dłuższej przerwy między sezonami niż trzy tygodnie - powiedział Anglik. O brak nudy zadba klub i żona piłkarza Victoria. Galaxy jedzie w listopadzie na tournée po Australii, w grudniu Victoria ze Spice Girls zaczyna serię koncertów.

Na razie Beckham ma uratować reprezentację. Anglicy muszą wygrać z Chorwacją i liczyć na potknięcie Rosji w spotkaniu z Izraelem. W innym razie nie pojadą na Euro. "Gdyby Becks grał w każdym meczu eliminacji, bylibyśmy liderem grupy" - napisał jeden z kibiców na forum BBC. Pomocnik Galaxy zagrał tylko w dwóch (wygranych) meczach eliminacji. Wcześniej trener Steve McClaren nie chciał go powoływać, później przeszkadzały mu kontuzje.

Zamieszanie wokół orędzia Borusewicza. Interweniował Urbański

cheko, PAP
2007-10-23, ostatnia aktualizacja 41 minut temu
Zobacz powiększenie
Bogdana Borusewicz i Donald Tusk
Fot. Lukasz Cynalewski / AG

Marszałek Senatu pytany o swoje piątkowe wieczorne wystąpienie w TVP1 powiedział, że informację o możliwości wygłoszenia orędzia dostał od swojego kolegi o godz. 19.50, kilkadziesiąt minut przed planowaną emisją. "Na szczęście byłem w butach, miałem garnitur" - relacjonował we wtorek w TVN24 Borusewicz.

Marszałek relacjonował, że w przedwyborczy piątek - ok. godz. 17 zwrócił się do TVP w sprawie wygłoszenia orędzia.

- O godz. 19.50 (w piątek) zadzwonił do mnie kolega z informacją, że mam wystąpienie po "Wiadomościach", po premierze Jarosławie Kaczyńskim. Potem, ok. godz. 20 zadzwonił do mnie prezes (TVP Andrzej) Urbański, który to potwierdził. Na szczęście byłem w butach, miałem garnitur, byłem w samochodzie, miałem własne kwiaty - opowiadał we wtorek Borusewicz.

Wystąpienie marszałka w TVP1 miało miejsce ok. godz. 20.30. Premier wystąpił zaraz po "Wiadomościach".

Wystąpienie, o którym nikt nie wiedział

Według Borusewicza, w gdańskim oddziale TVP, gdzie miało się odbyć nagranie nikt nic o jego wystąpieniu nie wiedział. "Poinformowałem, że mam właśnie wystąpić w Telewizji Publicznej i po kontakcie redaktora dyżurnego z Gdańska okazało się, że to jest informacja prawdziwa z mojej strony" - zaznaczył marszałek.

Borusewicz, jak dodał, wtedy dowiedział się, że wiceszefowa Agencji Informacji Patrycja Kotecka poleciła przekazanie nagrania do Warszawy. Marszałek, zaznaczył, że nie zgodził się i po rozmowie telefonicznej z prezesem TVP wystąpił ostatecznie na żywo.

Kwiaty marszałka

Jak podkreślono w komunikacie Kancelarii Senatu, Borusewicz przyjechał w piątek do studia TVP w Gdańsku o godz. 20.05.

- W oddziale telewizji w Gdańsku nikt nie wiedział, że z tego studia ma być emitowane wystąpienie Marszałka. Mimo to pracownicy gdańskiego oddziału TVP zaczęli kompletować scenografię - czytamy. Jak podkreślono, przygotowano m.in. stolik i krzesło; kwiaty przywiózł marszałek Borusewicz.

Według komunikatu, chociaż marszałek był gotowy do wygłoszenia przemówienia "nie było w tej sprawie decyzji z centrali telewizji w Warszawie".

- Po pewnym czasie dziennikarz OTV Gdańsk poinformował Marszałka Borusewicza, że Patrycja Kotecka, p.o. zastępcy dyrektora ds. Audycji Informacyjnych TVP1 i TVP2, poleciła nagrać orędzie i przesłać je do Warszawy. Marszałek Borusewicz oświadczył, że oczekuje wyemitowania swojego wystąpienia "na żywo". Stało się to dopiero ok. godz. 20.40 po interwencji u prezesa TVP - A. Urbańskiego - głosi komunikat.

"TVP nie chciała utrudnić emisji orędzia"

Rzeczniczka TVP Aneta Wrona podkreśliła we wtorek, że "nie było intencją stacji utrudnienie emisji orędzia marszałka Borusewicza, a wręcz przeciwnie - zrobiono wszystko, by odbyło się ono jak najszybciej i by było jak najlepsze".

- Nie jest prawdą, że pan marszałek skierował pismo o orędzie tuż po głównym wydaniu "Wiadomości". W piśmie zwracano się o emisję między godziną 20 a 21 - powiedziała Wrona.

- Ponieważ poinformowano w nim, że orędzie będzie poświęcone udziałowi Polonii w wyborach parlamentarnych, zaproponowaliśmy antenę, która w największym stopniu dociera do Polaków za granicą, czyli telewizję Polonia - dodała. Na to nie zgodził się Borusewicz, który - jak podkreśla rzeczniczka - zgodnie z przepisami mógł sam wskazać w piśmie antenę, lecz tego nie zrobił.

Orędzie premiera w formie gotowego nagrania

Jak przekonuje Wrona, po tym jak o 19.55 prezes TVP zgodził się na wystąpienie marszałka w I programie TVP, było za mało czasu, by wyemitować orędzie po "Wiadomościach".

- Zaproponowaliśmy marszałkowi nagranie orędzia, by mógł je starannie przygotować, obejrzeć i ewentualnie wprowadzić poprawki. Obiecaliśmy, że wyemitujemy je tak szybko jak to możliwe, czyli tuż po wieczornym filmie Jedynki - "Tajemnice twierdzy szyfrów". Marszałek chciał jednak mieć występ na żywo i to jak najszybciej" - relacjonowała.

Jak dodała, orędzie premiera Jarosława Kaczyńskiego zostało dostarczone w formie gotowego nagrania.