| (Gazeta Prawna/13.02.2008, godz. 05:00) |
| Platforma Obywatelska chce wprowadzić abolicję podatkową dla Polaków pracujących za granicą. Minister finansów upoważniony zostałby do wydania rozporządzenia w sprawie zaniechania poboru podatku. Wprowadzenie abolicji może naruszyć gwarantowane w konstytucji zasady równości opodatkowania. Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli w Sejmie projekt zmiany Ordynacji podatkowej mający na celu realizację przedwyborczych zapowiedzi wprowadzenia abolicji podatkowej dla Polaków pracujących za granicą. Projekt zakłada, że minister finansów zostanie upoważniony do wydania rozporządzenia w sprawie zaniechania poboru podatku od podatników, którzy muszą rozliczyć się w kraju z dochodów uzyskanych za granicą i tam opodatkowanych. Nowelizacja zakłada dodanie do art. 22 Ordynacji podatkowej (t.j. Dz.U. z 2005 r. nr 8, poz. 60), który reguluje zaniechanie poboru podatku, nowego ust. 1b. Zgodnie z proponowanym przepisem, minister finansów może wydać rozporządzenie w sprawie zaniechania, także w przypadku, gdy na podatniku ciąży obowiązek zapłaty podatku w Polsce, pomimo zastosowania metody unikania podwójnego opodatkowania. - Błędne koło. To najkrótszy komentarz do propozycji PO - mówi Paweł Tomczykowski, doradca podatkowy, partner w kancelarii podatkowej Ożóg i Wspólnicy. Zdaniem eksperta już dziś można wydać rozporządzenie o zaniechaniu poboru podatku od zarobków za granicą, gdyż obowiązujące upoważnienie na to pozwala. - Tyle tylko, że minister finansów nie chciał z niego skorzystać. Upoważnienie proponowane przez PO ma węższy zakres i także jest fakultatywne, a zatem również nie musi być wykonane - wskazuje nasz rozmówca. Naruszenie zasad równości W ocenie Pawła Tomczykowskiego są jednak poważniejsze zastrzeżenia do poselskiej propozycji. - Nie można zaniechać poboru podatku, gdy stał się on już zaległością podatkową (orzeczenie TK z 28 października 1996 r. - P. 1/96). Zatem nie ma mowy o abolicji. Nadal byłby nierozwiązany problem opodatkowania za lata 2004-2006 - podkreśla nasz rozmówca. Zwraca również uwagę, że wielu Polaków pracuje za granicą w ramach samozatrudnienia. Jak wskazuje ekspert - zaniechanie poboru podatku mogłoby oznaczać dla nich pomoc publiczną ze wszystkimi negatywnymi tego skutkami, np. w zakresie sprawozdawczości. - Ponadto zaniechanie poboru podatku od osób, które należnej daniny nie zapłaciły, stawiałoby te osoby w lepszej sytuacji od podatników, którzy rzetelnie rozliczyli się z fiskusem. A to naruszałoby kilka zasad konstytucyjnych, przede wszystkim zasadę równości wobec prawa i sprawiedliwości (wyrok TK z 20 listopada 2002 r. - K 41/02) - argumentuje Paweł Tomczykowski. Ulgi i umorzenia Doktor Janusz Fiszer, partner w Kancelarii Prawnej White & Case i docent Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, że zaprezentowany projekt delegacji ustawowej dla ministra finansów do ewentualnego zarządzenia zaniechania poboru podatku dochodowego od osób fizycznych jest rozwiązaniem chyba najszybszym z punktu widzenia procedury legislacyjnej. - Powstaje jednak pytanie, czy zaproponowana abolicja podatkowa - faktycznie będąca bardzo istotną ulgą podatkową, adresowaną do szerokiego kręgu osób - aby była w pełni zgodna z konstytucją, nie powinna mieć formy ustawy - wskazuje ekspert. Wyjaśnia, że art. 217 konstytucji wymaga m.in., aby określanie zasad przyznawania ulg podatkowych i umorzeń następowało w drodze ustawy. - Z drugiej jednak strony opracowanie, przyjęcie i wejście w życie odrębnej ustawy abolicyjnej mogłoby okazać się niemożliwe przed końcem okresu rozliczeniowego dla podatku dochodowego od osób fizycznych za 2007 rok, czyli przed 30 kwietnia tego roku - mówi dr Janusz Fiszer. Jak wskazuje Michał Grzybowski, senior menedżer, doradca podatkowy w Ernst & Young, nowelizacja Ordynacji podatkowej ma upoważniać ministra finansów do zaniechania poboru podatku w sytuacji, gdy na podatniku ciąży obowiązek zapłaty podatku w Polsce, pomimo korzystania z tzw. metody proporcjonalnego odliczenia. - Zastosowanie tej metody unikania podwójnego opodatkowania powoduje, że w niektórych przypadkach podatnicy są zobowiązani do zapłaty podatku w kraju wykonywania pracy, jak również w Polsce - wyjaśnia Michał Grzybowski. Wątpliwości interpretacyjne W ocenie eksperta, projekt nowelizacji może jednak powodować istotne wątpliwości interpretacyjne. - W przedstawionym brzmieniu zaniechanie to może być również - w określonych przypadkach - stosowane w przypadku umowy wyłączenia z progresją. Jak należy rozumieć, nie takie było zamierzenie nowelizacji. Z drugiej strony, pozostawienie uznaniowego charakteru tego zaniechania powoduje, że to minister finansów będzie decydentem w zakresie faktycznego obniżenia obciążeń podatkowych dla części polskich rezydentów pracujących poza krajem - mówi Michał Grzybowski. Anna Misiak, doradca do spraw PIT i ZUS w Spółce Doradztwa Podatkowego MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy, podkreśla, że zaproponowane rozwiązanie to na razie uprawnienie dla ministra finansów do uregulowania kwestii zaniechania poboru podatku w przepisach wykonawczych. - Dla podatników istotne jak zwykle okażą się szczegóły, a te zostaną określone już w samym rozporządzeniu. Dopiero po jego wydaniu będzie wiadomo, o jakiej grupie podatników jest mowa, jaki będzie okres zaniechania podatku i jakie dochody uzyskane za granicą zostaną objęte zaniechaniem. Wiele kwestii jest jeszcze otwartych. Wady i zalety rozwiązania przyjdzie oceniać po konkretnych propozycjach - wskazuje nasza rozmówczyni. Magdalena Majkowska |
środa, 13 lutego 2008
Abolicja może okazać się niezgodna z konstytucją
wtorek, 12 lutego 2008
Prezydent o moście energetycznym
W Warszawie odbywa się ceremonia podpisania porozumienia o powołaniu przedsiębiorstwa, które zajmie się budową mostu energetycznego. Uczestniczą w niej m.in. prezydent Lech Kaczyński oraz prezydent Litwy Valdas Adamkus.
"To co dziś zostanie podpisanie ma wiele wymiarów" - powiedział prezydent Kaczyński podczas ceremonii. "Unia Europejska, żeby funkcjonować sprawie, musi sobie wzajemnie zapewnić bezpieczeństwo energetyczne" - dodał.
Budowa połączenia systemów energetycznych polskiego i litewskiego, czyli tzw. most energetyczny, ma połączyć litewskie miasto Alitus (Olita) i polski Ełk. Zakończenie wartej około 250 mln euro inwestycji przewidziane jest do 2012 roku.
ab, papSzwecja może zastopować Gazociąg Północny?
Autorem artykułu jest prof. Krister Wahlbaeck, wieloletni ekspert szwedzkiego MSZ w dziedzinie bezpieczeństwa, profesor politologii związany m.in. z Uniwersytetem Harvarda w USA.
W dziedzinie prawa Wahlbaeck powołuje się na artykuły 79-80 ONZ- owskiej Konwencji Morskiej, która głosi, że państwa na obszarze swych stref ekonomicznych mają prawo podejmować działania zapobiegające zanieczyszczeniom mórz. Takie niebezpieczeństwo niesie koncepcja budowy Gazociągu Północnego. Dlatego Szwecja ma pełne prawo domagania się od inwestora, by udowodnił, że nie istnieje alternatywa lądowa, która takich zagrożeń nie powoduje.
Jednak inwestor - Nord Stream (NS) - jest spółką nietypową - uważa autor. Czując poparcie Kremla pozwala sobie na nonszalancję. Jest nią np. zbycie milczeniem postawionego jeszcze w lutym 2007 roku pytania w tej sprawie przez rząd fiński. Helsinki dwa tygodnie temu musiały to pytanie ponowić.
Podobną nonszalancję NS widać w stosunku do Polski, która jest w tym wypadku naturalnym krajem tranzytowym. Odpowiedź NS na pytania Szwecji o trasę m.in. przez Polskę jest nie do zaakceptowania. Sprowadza się do stwierdzenia, że nie jest zgodna z "koncepcją biznesową". Jeśli tak, to "panowie powinni zmienić koncepcję, albo Gazprom poszukać nowych współpracowników" - napisał Krister Wahlbaeck.
Już samo zagrożenie środowiska przez naruszenie na wielką skalę osadów dennych i uwolnienie do wód Bałtyku zgromadzonych przez stulecia trucizn i metali ciężkich dowodzi, że ta inwestycja nie leży w interesie Szwecji - podkreślił Wahlbaeck. Jego zdaniem Sztokholm nie może też zaakceptować opinii, że planowany Gazociąg Północny ma "status inwestycji UE"; taki sam status inwestycji unijnej powinna mieć też opcja lądowa.
Wytaczane są argumenty o solidarności wobec Niemiec i innych potrzebujących gazu państw unijnych. "Zapomina się, że solidarność taka powinna obowiązywać także wobec nowych państw UE, w tym np. Polski" - zauważa Wahlbaeck i dodaje: "Obiekcje Polski winny liczyć się tym bardziej, że Niemcy okazały jaskrawy brak solidarności z nami (Szwecją), gdy w 2003 roku (ówczesny kanclerz Niemiec Gerhard) Schroeder i (prezydent Rosji Władimir) Putin ogłaszali plan bałtyckiego gazociągu. Robili to bez prób najprostszych konsultacji z państwami, których strefy ekonomiczne zamierzali wykorzystywać".
Zdaniem Wahlbaecka trzeba brać pod uwagę obawy, że stawianie przeszkód przez Sztokholm może grozić szwedzkim inwestycjom w Rosji. Należy więc wyważać plusy i minusy działań. Starając się uniknąć ewentualnych represji ze strony potężnych sąsiadów nie można rezygnować z przestrzegania praw i konwencji międzynarodowych.
Do rachunku zysków i strat trzeba jednak wprowadzić możliwość naruszenia poziomu bezpieczeństwa w regionie Bałtyku. "Byłoby co najmniej nierozsądne, gdyby Szwecja ułatwiła Rosji uzyskanie - jak oni (Rosjanie) to nazywają - +strategicznego obiektu+ w centrum Bałtyku, w korytarzu biegnącym przez morze od północy na południe. (...) Linia (gazociągu) na mapie mająca oddzielić państwa bałtyckie od Zachodu w przyszłości może skusić Rosjan, by przyjąć ją za linię wyznaczającą ich strefę wpływów" - ostrzega autor.
W polityce Rosji zauważa się niepokojące tendencje, np. "mało wyrafinowane próby" nacisków na Estonię czy Polskę. Nadzieją są tu przyszłe zmiany w sferze polityki, do tego jednak "potrzeba czegoś więcej niż sympatycznej powierzchowności Miedwiediewa" (kandydata w wyborach prezydenckich, który najprawdopodobniej zastąpi Putina) - konkluduje Krister Wahlbaeck.
ab, pap
