środa, 5 marca 2008

Nie będzie śledztwa ws. wydatków L.Kaczyńskiego jako prezydenta stolicy

jg, PAP
2008-03-05, ostatnia aktualizacja 2008-03-05 17:08

Nie będzie śledztwa w sprawie rzekomej niegospodarności urzędników Warszawy, w okresie gdy prezydentem stolicy był Lech Kaczyński. Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa - czego domagała się obecna prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Zobacz powiekszenie
Fot. SERGEY PONOMAREV AP
Lech Kaczyński
Sprawa dotyczy służbowych wyjść do restauracji, sponsorowania bankietów, wydatków ze złotych kart Visa, które mieli do dyspozycji najwyżsi stołeczni urzędnicy ekipy PiS.

"Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego w niniejszej sprawie z uwagi na niestwierdzenie nieprawidłowości, skutkujących zaistnieniem podejrzenia popełnienia czynu zabronionego" - podała w środę rzeczniczka prokuratury Katarzyna Szeska. Postanowienie nie jest prawomocne.

W styczniu tego roku prezydent stolicy złożyła w prokuraturze zawiadomienie o przestępstwie, uznając że wykryto nieprawidłowości dotyczące wydawania funduszy reprezentacyjnych przez urzędników miejskich na ponad 1 mln 900 tys. zł. Według ratusza, jest uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa m.in. przez ówczesnego prezydenta L. Kaczyńskiego oraz Andrzeja Urbańskiego, Sławomira Skrzypka i Roberta Drabę. Chodziło o następujące kwoty: w przypadku L. Kaczyńskiego - 35 tys. zł, Urbańskiego - 19 tys., Draby - 19 tys., Skrzypka - 17 tys.

GPW: Akcje w górę, na parkiecie "eksplozja radości"

ISI
2008-03-05, ostatnia aktualizacja 31 minut temu

W środę na warszawskiej giełdzie doszło do odreagowania rynku w górę po ostatnich spadkach, choć ceny akcji rosły przy nienajwyższych obrotach.

Zobacz powiekszenie
Fot. Igor Morye / AG
GPW w górę
W środę na warszawskiej giełdzie doszło do odreagowania rynku w górę po ostatnich spadkach, choć ceny akcji rosły przy nienajwyższych obrotach. "Na warszawskim parkiecie WIG20 rozpoczął notowania na poziomie 2.837,7 pkt zyskując względem kursu odniesienia 0,47%. Tuż po otwarciu nastroje zaczęły się pogarszać, a indeks spadł do minimum 2.818,71 pkt, jednak późniejsza przedpołudniowa część sesji stanowiła okres wysypu pozytywnych danych makroekonomicznych"- oceniła Joanna Gąska, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego. Według niej, ogłoszony o godzinie 10:00 indeks PMI sektora usług krajów Eurolandu wyniósł w lutym zgodnie z oczekiwaniami 52,3pkt, a dla gospodarki Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii indeks ten był o ok. 2 pkt wyższy od prognozowanego.

O godzinie 11:00 na rynek trafiła natomiast informacja odnośnie dynamiki sprzedaży detalicznej za styczeń w krajach wspólnej waluty, która obniżyła się o 0,1% r/r, ale informacja ta nie spowodowała pogorszenia nastrojów, a indeks piął się nadal w górę.

Po południu zaczęły nadpływać informacje z rynku amerykańskiego. Z przekazanego tuż po 14:15 raportu ADP wynikał oszacowany na 23 tys. poziom redukcji etatów w sektorze prywatnym za luty. Zmiana ta jest tym bardziej uderzająca, że spodziewano się wzrostu zatrudnienia o 20 tys., uważa analityk.

Od 14:30 byki przeszły do ofensywy. Początkowo niezdecydowanie, ale końcówkę sesji można byłoby nazwać eksplozją radości.

Dobre otwarcie w Stanach, na którym Nasdaq Composite zyskał 0,27% stanowiło tylko zagrywkę przed tym czego byliśmy świadkami tuż po 16, gdy podano informację o wzroście indeksu usług ISM za luty, który wyniósł 49,3pkt przy prognozie 48,5pkt. Przeważyło to zwycięstwo na stronę byków.

W środę na zamknięciu WIG20 zyskał 2,95% i wyniósł 2.907,66 pkt, zaś WIG wzrósł o 2,11% do 46.772,32 pkt. Obroty na rynku akcji wyniosły 1,3 mld zł. (ISB/BDM)

Sylwia Gruchała znów jest wolna

Fakt: Sylwia Gruchała znów jest wolna, ale smutna

Czy to koniec pięknej miłości? Przed rokiem podczas zawodów Pucharu Świata w Gdańsku Sylwii Gruchały nie odstępował Luigi Tarantino. Boże Narodzenie florecistka spędzała w Neapolu, w rodzinnym mieście włoskiego szablisty. Od tego czasu nigdzie jednak nie pokazali się razem!

Gdańszczanka o swoim ukochanym mówić nie chce. Wolny czas w hali, podczas weekendowych zawodów Pucharu Świata w Gdańsku, spędzała sama, z walkmanem na uszach i czapce na głowie, a na jej twarzy rzadko gościł uśmiech. W ogóle nie pojawiła się na pożegnalnym bankiecie. W dodatku Sylwia ostatnio znacznie schudła. "Taka szczupła jeszcze nigdy nie była" - szeptały panie na trybunach w Gdańsku.

W polsko-włoskim związku było wiele romantyzmu. Poznali się w 1997 roku w Kapsztadzie, ale dopiero jesienią 2006 roku szabliście udało się zdobyć serce florecistki. W zeszłoroczne walentynki byli widziani w jednym z gdańskich centrów handlowych, jak spacerowali przytuleni pod różowymi balonikami. Jeszcze na październikowych mistrzostwach świata, w Sankt Petersburgu, które dały Polsce złoto drużynowo, chętnie pozowali do wspólnych zdjęć - donosi "Fakt".

Liczono na ich udział w Balu Mistrzów Sportu, ale w styczniu w Warszawie Sylwia bawiła się z... siostrami. "Miałam w ogóle nie jechać. Zabranie sióstr było spontaniczne, ale zaowocowało najlepszym balem w moim życiu" przyznaje Gruchała.

Pytana wprost, czy jest jeszcze z Tarantino, odpowiada: "Bez komentarza". Potem nie używa nawet imienia partnera. "Włoch ma teraz na głowie kwalifikacje olimpijskie" dorzuca.

W ostatni weekend jedynymi mężczyznami, którzy towarzyszyli Sylwii, byli... muzycy zespołu Feel. ">Pokaż, na co Cię stać< - tego utworu słuchałam przed walkami" - zdradziła "Faktowi" piękna florecistka, która w Gdańsku nie zwojowała zbyt wiele. Indywidualnie była na 24., a z drużyną na 7. miejscu. "To był dopiero mój drugi start w tym roku. Czuję, że forma powoli, ale idzie w górę. Najwyższa powinna być na igrzyska w Pekinie" - uspokaja Sylwia.

Ale czy bez bratniej duszy, wsparcia ukochanego mężczyzny florecistka znajdzie w sobie dość siły, aby zostać najlepszą na świecie?