poniedziałek, 12 maja 2008

Skandal na MŚ w hokeju: Gol, którego nie było i 202 minuty kar

kris, reuters
2008-05-12, ostatnia aktualizacja 2008-05-12 13:41
Zobacz powiększenie
Bójka po meczu Finlandia - USA
Fot. PAUL DARROW REUTERS

Skandalem zakończył się mecz między Finlandią i USA podczas hokejowych MŚ w Kanadzie. Finowie wygrali 3:2 dzięki bramce, której nie było, a spotkanie zakończyło się wielką bójką i rekordową liczbą kar.

SERWISY
Czołowy polski hokeista nie chce grać w kraju

Po dwóch tercjach meczu w Halifax wydawało się, że mecz pewnie wygrają Amerykanie. Drużyna USA prowadziła 2:0 po bramkach Toma Gilberta i Phila Kessela.

Ostatnia część gry zaczęła się od kary dla dwóch zawodników Amerykanów. Grająca w przewadze drużyna "Suomi" zdołała umieścić krążek w bramce USA, ale bramka nie powinna zostać uznana ponieważ... krążek po uderzeniu Ville Koistinena wpadł przez zewnętrzną część bramki. Część Finów uniosła ręce w geście radości, ale sam strzelec stał jak wryty. Wątpliwości czy bramka padła mieli też sędziowie główni meczu - Rosjanie Wiaczesław Bułanow i Aleksandr Polakow. Postanowili zasięgnąć rady sędziego technicznego, odpowiedzialnego za analizę zapisu wideo. Ten uznał, że bramka padła!

- To było frustrujące dla nas, jednak sami zasłużyliśmy na ten los - powiedział po meczu trener reprezentacji USA John Tortorella. - Ale na co do diabła oni się przyglądali? - grzmiał po meczu.

Przedstawiciele hokejowych władz stwierdzili, że sędzia niesłusznie uznał bramkę, ale Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) nie zmieniła wyniku. "Gol widmo" zwiększył ciśnienie meczu odmienił losy spotkania.

Już bez pomocy arbitra Finowie strzelili jeszcze dwie bramki po strzałach Teemu Selanne oraz Mikko Koivu i pokonali reprezentację USA 3:2. To jednak nie był koniec emocji w tym spotkaniu.

Ostatnie minuty meczu były prawdziwym festiwalem brutalnych zagrań, bójek i starć zawodników. Tuż po końcowym gwizdku rozpętała się bitwa, którą Anssi Salmela zakończył z zakrwawionym nosem.

Ostateczny bilans meczu to 202 minuty kar dla zawodników (96 dla Finów i 106 dla Amerykanów) oraz aż sześć kar meczu. W spotkaniu z Kanadą, decydującym o pierwszym miejscu w grupie Finowie będą musieli radzić sobie bez Olli Jokinena i Anssiego Salmeli.

Zawieszony został też sędzia techniczny (jego nazwiska nie podano). Do końca mistrzostw nie będzie już pełnił swojej funkcji.

Wyniki niedzielnych meczów:

Grupa E:

Szwecja - Czechy 5:3 (0:0, 2:2, 3:1)

Bramki: dla Szwecji - Stralman (27), Nilson (34, 60), Weinhandl (42), Hornqvist (56); dla Czech - Elias (31), Kotalik (39), Fleischmann (50).

Szwajcaria - Dania 7:2 (2:0, 3:0, 2:2)

Bramki: dla Szwajcarii - Ambuehl (3), Jeannin (4), Reichert (21), Paterlini (32), Di Pietro (34), Furrer, (42), Forster (47); dla Danii - Madsen (44), Staal (46).

Tabela:

lp. M Z P bramki pkt

1. Rosja44016:1010
2. Szwajcaria43113:109
3. Szwecja53223:169
4. Czechy53220:149
5. Białoruś40411:152
6. Dania4046:240
Grupa F (Halifax)

Łotwa - Norwegia 4:1 (2:1, 1:0, 1:0)

Bramki: dla Łotwy - Cipulis (12), Vasiljevs (18), Redlihs (23), Darzins (60); dla Norwegii - Spets (13).

Finlandia - USA 3:2 (0:0, 0:2, 3:0)

Bramki: dla Finlandii - Koistinen (43), Selanne (51), M. Koivu (57); dla USA - Gilbert (22), Kessel (40).

Tabela:

lp. M Z P bramki pkt

1. Kanada44024:612
2. Finlandia44013:611
3. USA42216:126
4. Norwegia4137:114
5. Łotwa4135:143
6. Niemcy4048:240

Czterej żołnierze opuścili areszt

2008-05-12 15:31
Areszty śledcze w Poznaniu i Środzie Wielkopolskiej opuścili trzej żołnierze podejrzani w sprawie ostrzelania afgańskiej wioski Nangar Khel. Poznański areszt opuścili Jacek J. i Robert B.; z aresztu w Środzie Wielkopolskiej wyszedł Damian L.


Żołnierze

"Jacek J. jest w drodze do domu. Nie wiem, czy trafi do niego dziś, czy jutro, bo obawia się, że tam też czekają na niego dziennikarze. Teraz dam mu trochę spokoju, bo musimy od siebie odpocząć. Myślę, że jeśli będą zażalenia prokuratury, zobaczymy się na kilka dni przed posiedzeniem sądu. Jeśli zażaleń nie będzie, zamierzam się z nim spotkać za dwa-trzy tygodnie" - powiedział PAP mec. Tomasz Krzyżanowski.

Obrońca Damiana L., mec. Piotr Kruszyński, zapowiedział, że spotka się z nim, jak tylko wypuszczony z aresztu "trochę odpocznie".

"Podejrzewam, że to potrwa około tygodnia. Po wypuszczeniu Damiana L. będziemy mogli spokojnie i bez stresu omówić strategię obrony - już nie w warunkach aresztu śledczego, ale na przykład w mojej kancelarii" - stwierdził.

Adwokat zgodził się z argumentacją płk. Sławomira Puczyłowskiego, prezesa Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Ten powiedział w poniedziałek PAP, że według przepisów żołnierze powinni opuścić areszt już w piątek, po otrzymaniu przez obie placówki penitencjarne postanowień sądu wysłanych faksem.

Według przedstawicieli aresztów śledczych wypuszczenia z aresztu można, według przepisów, dokonać wyłącznie na podstawie oryginalnych dokumentów.

"Prezes sądu ma rację, ale ja rozumiem administrację aresztu - zwłaszcza w sytuacji, gdy był to weekend. Uważam, że prezes powinien wykazać nieco więcej dobrej woli i inicjatywy i w piątek wysłać kuriera z dokumentami do aresztów" - stwierdził Kruszyński.

Jak dodał, w chwili obecnej trudno mu powiedzieć, czy doszło do bezprawnego pozbawienia wolności.

"Nie mogę teraz powiedzieć, czy będziemy wyciągać jakieś konsekwencje - muszę się najpierw skontaktować z klientem" - powiedział.

W poniedziałek do obu placówek dotarły dokumenty z Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, na podstawie których można było rozpocząć procedurę wypuszczenia trzech żołnierzy z aresztu.

W piątek Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie rozpatrzył wniosek prokuratury o przedłużenie tymczasowego aresztowania dla siedmiu podejrzanych żołnierzy. Sąd uchylił areszt trzem z nich.

Damian L. opuścił areszt śledczy bez rozmowy z dziennikarzami. W poniedziałek na ostatnim widzeniu w areszcie odwiedziła go żona. W rozmowie z dziennikarzami wyraziła radość, że mąż będzie przebywał w domu.

Jacek J. i Robert B. po wypuszczeniu z aresztu mówili dziennikarzom, że ich zdaniem areszt powinni opuścić wszyscy podejrzani w tej sprawie. Obaj wyrazili nadzieję, że sąd uwzględni złożone przez obrońców zażalenia na piątkowe postanowienie o zastosowaniu aresztu wobec pozostałej czwórki podejrzanych.

Chorąży Andrzej O., plutonowy Tomasz B., kapitan Olgierd C. i podporucznik Łukasz B. mają - decyzją Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie - pozostać w areszcie do 13 sierpnia.

Nie ma jeszcze decyzji prokuratury w sprawie zażalenia na zwolnienie z aresztu żołnierzy. Jak powiedział PAP Karol Frankowski z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, prokuratura podejmie decyzję w sprawie zażalenia na decyzję sądu po zapoznaniu się z postanowieniem.

Zażalenie chcą natomiast złożyć obrońcy żołnierzy pozostawionych w areszcie.
Do ostrzału wioski Nangar Khel doszło 16 sierpnia ub. roku. W jego wyniku zginęło ośmioro afgańskich cywili, w tym kobiety i dzieci. Sześciu żołnierzom z 18. bielskiego Batalionu Desantowo- Szturmowego prokuratura zarzuca zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi im kara do dożywocia; jednemu - atak na niebroniony obiekt cywilny, za co grozi do 25 lat więzienia.

ab, ss, pap

Serbia: 38,75 proc. dla demokratów

2008-05-12 17:23
Zmącona radość
Po raz kolejny cały cywilizowany świat odetchnął z ulgą - w serbskich wyborach parlamentarnych zwyciężyły siły proeuropejskie. Czy to jednak oznacza, że Belgrad wejdzie na tzw. szybką ścieżkę do członkostwa w Unii? Nie byłabym taką optymistką, bo do tanga trzeba dwojga.
Proeuropejska koalicja skupiona wokół Partii Demokratycznej (DS) prezydenta Serbii Borisa Tadicia zwyciężyła w niedzielnych wyborach parlamentarnych uzyskując 38,75 proc. - poinformowała komisja wyborcza po przeliczeniu 98 proc. głosów.

Główna rywalka demokratów, skrajnie nacjonalistyczna Serbska Partia Radykalna (SRS) Tomislava Nikolicia otrzymała 29,2 proc. Trzecie miejsce przypadło narodowo-konserwatywnej Demokratycznej Partii Serbii (DSS) byłego premiera Vojislava Kosztunicy, która zdobyła 11,3 proc. głosów.

Zdaniem eksperta Ośrodka Studiów Wschodnich Adama Balcera skala zwycięstwa koalicji "O europejską Serbię" jest niespodzianką w porównaniu z sondażami.

W ocenie Balcera "największym zwycięzcą" tych wyborów jest Socjalistyczna Partia Serbii, założona jeszcze przez byłego prezydenta Jugosławii Slobodana Miloszevicia, która uzyskała 7,6 proc. głosów. "Ona jest teraz języczkiem u wagi. To o jej względy muszą się starać radykałowie i demokraci. Bez niej nie da się utworzyć rządu" - podkreślił.

Liberalna Partia Demokratyczna (LDP), jedyna w Serbii uznająca niepodległość Kosowa, otrzymała 5,3 proc.

Według eksperta OSW rezultat serbskich wyborów jest przede wszystkim efektem demobilizacji zwolenników Partii Radykalnej. Jego zdaniem mogła się do tego przyczynić "dominacja tematyki europejskiej w kampanii wyborczej".

Politolodzy ostrzegają jednak, że zwycięstwo Tadicia może okazać się pyrrusowe, ponieważ przed nim teraz trudne rozmowy koalicyjne. Nie może on liczyć na DSS, ponieważ Kosztunica zastrzegł od razu, że ze względu na zasadnicze różnice, szczególnie co do przyszłego członkostwa w UE, koalicja z demokratami Tadicia nie wchodzi w rachubę.

W tej sytuacji Nikolić zapowiedział, że ma zamiar rozmawiać o stworzeniu ewentualnej koalicji właśnie z Kosztunicą i socjalistami. Ostrzegł, że jeśli nie dojdzie między nimi do porozumienia, Serbia będzie miała kolejne wybory parlamentarne.

Aby utworzyć rząd, demokraci Tadicia muszą w rezultacie rozmawiać z socjalistami, którzy jeszcze przed wyborami nie odżegnywali się od tej współpracy. Szef SPS Ivica Daczić zastrzegł jednak, że jego partia "popiera integrację Serbii z UE, lecz wraz ze wszczęciem rozmów w sprawie Kosowa". Tadić może też szukać sojuszników w małej Liberalnej Partii Demokratycznej i partiach mniejszości.

Zwycięstwo sił demokratycznych przyjęły z zadowoleniem, ale i ostrożnie władze Kosowa, mając nadzieję na poprawę współpracy ich nowego państwa z Serbią, która jednak odmawia uznania niepodległości swej dawnej prowincji.

"Utworzenie rządu demokratycznego w Serbii ułatwi w znaczny sposób współpracę w regionie, w tym z Kosowem" - ocenił wicepremier Kosowa Hajredin Kuci, choć Tadić, ogłaszając zwycięstwo swej koalicji, z góry zapowiedział, że "Serbia nigdy nie uzna niepodległości Kosowa".

Amerykańska gazeta "New York Times" przewiduje, że wygrana Tadicia nie złagodzi sprzeciwu Belgradu wobec niepodległości Kosowa, choć pomoże wzmocnić związki Serbii z UE i USA.

Komisarz ds. rozszerzenia UE Olli Rehn z zadowoleniem przyjął "sukces sił reformatorskich, które podzielają wartości europejskie". Wiele stolic europejskich, m.in. Rzym, Paryż i Berlin, przyłączyły się do gratulacji.

Szef unijnej dyplomacji Javier Solana wyraził przekonanie, że nowy rząd w Belgradzie "powinien być utworzony szybko, by zaangażować się mocno w reformy i realizację warunków koniecznych do wstąpienia Serbii do UE".

"Serbia dokonała europejskiego wyboru" - ocenili szef MSZ Francji Bernard Kouchner i sekretarz stanu ds. europejskich Jean-Pierre Jouyet. "Wynik wyborów jasno pokazuje, że większość obywatelek i obywateli Serbii chce zbliżenia z Europą" - głosi komunikat szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera.

Zgodnie z serbską konstytucją Tadić ma 90 dni na stworzenie rządu. Jeśli to się nie uda, szansę otrzyma druga triumfująca partia, w tym przypadku radykałowie Nikolicia.

Przedterminowe wybory w Serbii postrzegane były jako referendum za lub przeciw UE. By wesprzeć siły proeuropejskie, pod koniec kwietnia Unia podpisała z Serbią warunkowo umowę o stowarzyszeniu i współpracy, będącą pierwszym krokiem na drodze ku członkostwu w UE. ab, ss, pap