piątek, 28 października 2011

wywiad z Jerzym Wenderlichem

Wicelaska

Numer: 34/2010
Autor: IZA KOSMALA
Strona: 4

O książce, którą napisał, a której nie pamięta, o interpelacjach telewizyjnych i pomniku ofiar smoleńskich w kształcie krzyża "NIE rozmawia z JERZYM WENDERLICHEM, wicemarszałkiem Sejmu.

- Od niedawna w Pana starej komórce odzywa się chłopięcy głos: Dzień dobry, komórka marszałka Jerzego Wenderlicha, w czym mogę pomóc... Koledzy się z Pana nie nabijają? Bo żeby teraz się z Panem napić, trzeba najpierw wyjaśnić to jakiemuś chłopcu. - Mój telefon leży w sekretariacie, bo ciągle mam jakieś spotkania. Teraz zresztą za wiele okazji do picia nie mam. Gdy byłem dziennikarzem, w rok wypijałem tyle, ile teraz przez całą kadencję - choć i tak nie było tego dużo. Krępuje mnie ten mój zubożony wizerunek. W ogóle życie zdziadziało. Kiedyś jeszcze pani szef i jego żona dbali o właściwy poziom spożycia, czego sam doświadczałem, ale teraz i tam butelki porasta pajęczyna. No cóż, IV RP niejednego zepchnęła na manowce... - To może pali Pan jointy albo ma chociaż tatuaż? - Tatuaż tak. Nie miałem dojścia do tych, co "dziargają" profesjonalnie. Ponadto bałem się igły i atramentu, ktoś mi więc doradził, żebym najpierw wymyślił kształt, a później kupił pudełko zapałek i wcierał mocno siarkę w skórę. Narysowałem sobie tą siarką strzałkę. Zrobiła się z tego rana, dostałem jakiegoś zakażenia i zabrano mnie do szpitala. Dostawałem zastrzyki na tężec, ale strzałka z blizn została. To była trzecia klasa podstawówki. Jakie ja wtedy zrobiłem wrażenie na dziewczynach! - Przewodniczący Napieralski, reklamując Pana Sejmowi jako idealnego wicemarszałka, wyliczył: kochający ojciec, gra na skrzypcach i lubi ciężką pracę. Tymczasem Pan ma na sejmowym koncie tylko 6 interpelacji, w tym większość zespołowych, jedno zapytanie i jedno oświadczenie. - Ale to jest właśnie dowód na ciężką pracę. Gdy nie występowałem w telewizji, czyli nie miałem jeszcze twarzy, byłem w czołówce interpelujących posłów. Była to wówczas jedyna droga, żeby móc 0 coś zapytać rząd, a on mógł mi słać w odpowiedzi takie bajki, że rząd o tym myśli, ale nie może zrealizować. Dziś to, co mówię w telewizji, co ganię, o co wnoszę, jest skuteczniejsze. No i takich "TV-interpelacji" składam po kilkaset miesięcznie. Efekt jest większy, bo rząd nie koresponduje już tylko ze mną, ale z wielomilionową opinią publiczną, która to słyszała. - Podobno jak się Pan rąbnął, dając posłom ze swojego klubu sygnał do głosowania nie w tym momencie co trzeba 1 wszyscy zamiast zagłosować za, głosowali przeciw, to Pan zagłosował prawidłowo. - To był mój wielki błąd, bo bardzo nam, klubowi Lewicy, zależało na tym głosowaniu. Ja zagłosowałem akurat dobrze, ale w złym momencie podniosłem rękę. Ci, którzy nie patrzyli mi na ręce, lecz na światełko mojej elektronicznej maszynki, czyli m.in. Tadek Motowidło i Marek Wikiński, zagłosowali poprawnie. Reszta wyszła na moim błędzie tak, jak Ziobro na naciskach. Na szczęście przeszło to głosami Platformy i PSL. Ale żal we mnie do mnie za to pozostał. Zdarzyło się, że wściekły pomyślałem sobie: Jurek, do cholery, czy nie mogłeś zachować się jak głąb w mniej ważnej chwili?! - Żal mi Pana. Dawniej, gdy z trybuny sejmowej posłowie pieprzyli bzdury, Pan sobie wychodził na papierosa, a teraz musi Pan tam siedzieć jak dziad nawozie... - Dziad czasem z bata strzeli, a ja mam tylko dzwoneczek. Ale nie korzystam, żeby nie krzyczano, żem ministrant, którym - to rzadkie w SLD - nie byłem. Grałem za to w zespole bigbitowym u Rydzyka, co znaczy, że on był moim pierwszym menedżerem. Chociaż nie ma już w Sejmie Leppera, to lepperiada została i nauczyłem się na to wyłączać, bo to faktycznie nuda. Ale odżywam przy oświadczeniach, gdy posłowie oświadczają z trybuny np., że przecinali wstążkę na jakichś końskich zawodach, a następnie odznaczyli klacz o imieniu Mirinda oraz ogiera Wafla. Zachowuję powagę, ale w środku jakiś chochlik śmiechu mnie drapie. Nie znałem wcześniej tego uczucia. Każdy inaczej zresztą na moim miejscu spełniałby tę funkcję. Pewien jestem np., że prof. Iwiński nawet gdyby była debata o biopaliwach, i tak zawsze myślałby o lasce. - Lubi Pan podróżować? - Sam już nie wiem, bo chociaż stosunkowo późno, bo w 1981 r., dostałem po raz pierwszy paszport na Zachód - wcześniej mi odmawiano - to już się chyba napodróżowałem. -1 nic dziwnego. Ogarnął Pan w Sejmie najatrakcyjniejsze turystycznie parlamentarne grupy: polsko-malezyjską, polsko-meksykańską, polsko-saudyjską, polsko-turecką, polsko-tunezyjską i polsko-bułgarską. Zabrakło tylko Egiptu. - A właśnie się pani myli, bo to żadna turystyka. Nigdy nie byłem za granicą dlatego, że w nich zasiadam. Te bilateralne grupy to często takie nieożywione byty. Jak jest "chemia" pomiędzy ambasadorem a posłami, to coś się w grupie dzieje, a jak nie ma, to tylko raz w roku "wszystkiego najlepszego" z okazji święta narodowego. - Na Allegro za 9 zł kupiłam Pana książkę, Jak zostać ministrem" z autografem dla Katarzyny Chmury. Powinien mi Pan oddać tę forsę, bo to nie jest żadna książka, tyko zestaw wywiadów z eseldowskim rządem w 1997 r. - Dlaczego odmawia pani prawa, żeby się człowiek, przy okazji poseł, od czasu do czasu zabawił. Dałem tę książkę prof. Geremkowi, któremu bardzo podobał się mój wstęp do tych wywiadów. - A pamięta Pan, co Włodzimierz Cimoszewicz odpowiedział, gdy go Pan zapytał, jak się czuł w roli marszałka Sejmu? - Pewnie powiedział, że jak samotny biały żagiel. - Nie zgadł Pan. Cimoszewicz w Pana książce powiedział, że czuł się bardzo dobrze. A gdy zapytał Pan, od kogo zależy postrzeganie wicemarszałka, to co odpowiedział? - Muszę wrócić do tej książki. - Powiedział, że od niego samego. A od czego, zdaniem Cimoszewicza, zależy postrzeganie premiera? - Od ministrów? - Nie. Od innych. - No, czepia się pani jakichś banalnych protez językowych, których wszędzie pełno. W pani tekstach też czasem czytam: wytrzeszczył oczy z pożądania albo schronił się w cieniu drzewa, które łaskotało go chłodem falujących liści. - Po co pisać książki, których się samemu nie pamięta, no, chyba że ktoś Panu kazał ocieplić wizerunek ówczesnego rządu. Nie było wtedy internetu, ludzie wierzyli w radio, w książki. - Nikt mi nie kazał. Napisałem tę książkę, żeby być autorem książki. Dzięki temu ładniej wygląda moja biograficzna notka: Jerzy Wenderlich, poseł tylu i tylu kadencji, a na końcu: autor książki. - Są w niej dokładnie 2 interesujące zdania. Pierwsze nabrało sensu tylko dlatego, że jego autorka się zastrzeliła. Pamięta Pan, co powiedziała Panu Barbara Blida, gdy zapytał Pan, dlaczego odrzuciła na rzecz pracy w rządzie intratne finansowo propozycje z prywatnych firm? - Znając Basie, powiedziała, że szukała większych wyzwań. -1 dodała, że to prawdziwa przygoda. Miała rację. Drugie zdanie jest interesujące, bo szczere. Minister służb specjalnych Zbigniew Siemiątkowski wyznał Panu, że od swojej żony woli swojego kota. - Ha, łgarz jeden! Tamtego kota już z Siemiątkowskim nie ma, a tamta żona nadal jest. - Pana konwersja też jest interesująca. Z dziennikarza błyskawicznie został Pan politykiem. - Ja wszystko w życiu traktowałem bardzo serio. Jak paw puszyłem się, gdy mi, młodziutkiemu wówczas studentowi, po raz pierwszy opublikowano artykuł. Było to ze 100 lat temu, w "Gazecie Pomorskiej" ukazał się mój pierwszy tekst, było to 2 dni przed sylwestrem. Wyciąłem sobie ten kawałek gazety i nosiłem w kieszeni koszuli. Na sylwestrową imprezę zabrałem piękną dziewczynę, pokazałem jej i kolegom ten mój tekst, ale najmilsze było dla mnie to, jak sam go czytałem. Wychodziłem co chwilę do łazienki, dziewczyna myślała, że może mam niestrawność, a ja w toalecie po raz sześćdziesiąty siódmy wyciągałem tę moją dziewiczą publikację i szeptem ją sobie czytałem. - Wszyscy mówią, że teraz to Pan jest teoretykiem w SLD... - Teoretykami - w dobrym tego słowa znaczeniu - są posłowie branżowi, których w mediach nie widać. Zanim zagram w medialnym teatrze, często do nich dzwonię, żeby uzyskać niezbędną wiedzę. Potem ją sobie tylko układam w głowie tak, żeby jak najlepiej wykorzystać czas antenowy. - A co Pan powie w telewizji, jeśli pomnik ku pamięci ofiar smoleńskich przy Pałacu Prezydenckim będzie miał kształt krzyża? - Powiem, że nie czekam na ten monument, na głaz, na obelisk. Bo będzie to dziwny pomnik: wyszantażowany. Pomnik religii, a nie ofiar. Jest mi on niepotrzebny, żeby pamiętać o tej tragedii. Żyję dzięki bardziej subtelnym impulsom. Bo jestem prawdziwym romantykiem.

czwartek, 27 października 2011

Dla Kwaśniewskiego robili remont w Smoleńsku


27.10.2011, 12:27
aFp
10 kwietnia 2010 roku. Katastrofa polskiego tupolewa na pokładzie z Prezydentem Lechem Kaczyńskim na rosyjskim lotnisku pod Smoleńskiem, Pawel Ciecierski, newspix.pl

Wiemy, jak wyglądają, a przynajmniej jak powinny wyglądać kulisy przygotowań do wizyty prezydenta czy premiera w obcym kraju. Kiedy 15 lat temu na lotnisku w Smoleńsku lądował samolot z Aleksandrem Kwaśniewskim (57 l.), wszystko było dopięte na ostatni guzik - opowiada nam były prezydent. Dla głowy polskiego państwa zalano nawet betonem zdewastowany pas startowy. Szczegóły tamtej wizyty zdradza osoba z ówczesnego kierownictwa Biura Ochrony Rządu. I przyznaje, że zeszłoroczne przeloty do Katynia premiera Donalda Tuska (54 l.) i prezydenta Lecha Kaczyńskiego (61 l.) zostały źle przygotowane

Wizyta Kwaśniewskiego była szykowana ponad trzy miesiące. Sprawdzono każdy element wyposażenia lotniska w Smoleńsku, zapadła nawet decyzja o remoncie pas lotniska Siewiernyj. – Inaczej do tej wizyty by nie doszło – mówi Faktowi osoba z ówczesnych władz BOR. – Aż trudno mi uwierzyć, że mogło być inaczej – tak nasz rozmówcakomentuje doniesienia o zaniechaniach, o które prokuratura podejrzewa BOR przygotowujący wizyty w 2010 r. 7 kwietnia 2010 r. delegacja z premierem szczęśliwie wylądowała. Lot z 10 kwietnia okazał się tragiczny – zginęło 96 osób.

Wszystko pod linijkę

Prezydent Kwaśniewski lądował w Smoleńsku w 1996 r. – Na trzy miesiące przez terminem do Rosji poleciała grupa rekonesansowa – opowiada nasz rozmówca z BOR. – Sprawdzone zostało calusieńskie lotnisko Siewiernyj. Nie było takiej możliwości, by jakikolwiek sprzęt nie działał, czy był uszkodzony. Nasi funkcjonariusze z linijką w ręku mierzyli cały pas startowy. Okazało się, że jego część wymagała remontu. Dlatego natychmiast zadecydowaliśmy, ze Rosjanie muszą wylać nową nawierzchnię. Zrobili to z przekazanych przez Polskę pieniędzy. Musieli tez dokonać wymiany wszystkiego, co budziło nasze wątpliwości, włącznie z każdą żaróweczką czy guzikiem – relacjonuje tamte wydarzenia nasz rozmówca.

Ochrona pod bronią

Zupełnie inaczej też niż w 2010 r. wyglądała kwestia ochrony prezydenta Kwaśniewskiego. – Naszych agentów było mniej więcej tyle samo, co Rosjan – kilkadziesiąt osób – opowiada nam funkcjonariusz. – Oczywiście, że mieli broń – dodaje, gdy przypominamy, że podczas kwietniowych wizyt BOR nie miał broni, bo zakazali tego Rosjanie. Przed wizytą prezydenta Kaczyńskiego oficerowie ochrony nie czekali na niego na płycie lotniska, tylko w oddalonym o kilkanaście kilometrów Katyniu. – Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji – mówi nasz rozmówca.

BOR stawiał warunki

Dlaczego 14 lat temu Rosjanie zgodzili się na wcześniejsze rozeznanie BOR i obecność uzbrojonych agentów w Smoleńsku, skoro odmówili tego samego 7 i 10 kwietnia ubiegłego roku?
– Nie mogli się nie zgodzić! Gdyby odmówili, do tej wizyty po prostu by nie doszło – relacjonuje oficer. – Bez spełnienia naszych warunków, nie moglibyśmy zapewnić bezpieczeństwa i prezydent po prostu by tam nie pojechał. Wybuchłby skandal.
Tę relację potwierdza też Aleksander Kwaśniewski. Nie chce zdradzać szczegółów ochrony, z której do dziś korzysta. Ale zapewnia: – Leciałem do Katynia ze świadomością, że wszystko jest przygotowane i dopięte na ostatni guzik.

czwartek, 20 października 2011

Chcą pochować Kaddafiego w sekretnym miejscu

21:50, 20.10.2011 /Reuters, PAP


RELACJA MINUTA PO MINUCIE

Reuters TV/EPA
Ciało Muammara Kaddafiego zostanie pochowane w sekretnym miejscu - informuje telewizja Al-Arabiya. Obecne władze Libii nie chcą, żeby grób dyktatora stał się miejsce pielgrzymek jego zwolenników. Kaddafi zginął w czwartek podczas próby ucieczki z Syrty. Zginęli również dwaj jego synowie, Mutasim i Saif al-Islam. Narodowa Rada Libijska i przywódcy Zachodu ogłaszają koniec wojny i początek nowej ery w historii Libii.
KALENDARIUM REWOLUCJI LIBIJSKIEJ

21:49 Nie było rozkazu zabicia Kaddafiego. Zginął przez przypadek - mówi przedstawiciel Narodowej Rady Libijskiej.

21:21 Narodowa Rada Libijska planuje pochować Kaddafiego w tajnym miejscu - poinformowała telewizja Al-Arabiya.

20:44 NATO poinformowało, że zakończy misję w Libii w porozumieniu z ONZ i Narodową Radą Libijską.

Misrata świętuje po upadku Kaddafiego


20:22 Prezydent Barack Obama powiedział, że śmierć Kaddafiego zakończyła rządy "żelaznej pięści". Zapewnił, że USA pozostanie partnerem dla Libii. - To koniec długiego i bolesnego rozdziału dla Libijczyków, którzy mają teraz możliwość decydować o swoim własnym losie w nowej, demokratycznej Libii - powiedział Obama.

20:00 Francuskie ministerstwo obrony poinformowało, że to francuskie samoloty dokonały ostrzału kolumny Kaddafiego w czwartek rano.

19:31 Dwaj synowie Kaddafiego, Saif al-Islam i Mu-tassim nie żyją - podała w czwartek libijska telewizja państwowa. Wcześniej szef resortu sprawiedliwości w nowych władzach Libii, Mohammed al-Alagi, poinformował, że Saif został schwytany przez siły Narodowej Rady Libijskiej.
Młody Libijczyk chwali się zachodnim reporterom, że to on schwytał Muammara... czytaj więcej »


19:15 Bojownicy relacjonują ostatnie chwile Muammara Kaddafiego. - Nazywał nas szczurami, ale popatrzcie, gdzie go znaleźliśmy - powiedział 27-letni bojownik Amhmed Al Sahati, stojąc obok dwóch cuchnących rur przepustowych pod sześciopasmową szosą, pełnych śmieci i błota, gdzie znaleziono Kaddafiego.

18:48 - Dzień ten przyniósł kres reżymu Kaddafiego. W ten sposób kończy się krwawa wojna, jaką Kaddafi prowadził przeciwko swemu własnemu narodowi. Otworzyła się teraz ostatecznie droga do politycznego pokojowego nowego początku - powiedziała kanclerz Angela Merkel, dodając, iż Niemcy się tym "bardzo cieszą".

18:28 Telewizja Al Dżazira pokazała film, na którym widać rannego, ale wciąż żywego Kaddafiego w momencie schwytania przez siły rządowe w Syrcie.

Ciało martwego Muammara Kaddafiego wleczone po ziemi, potem wrzucone na... czytaj więcej »


18:24 Aleksander Kwaśniewski skomentował, że po śmierci Kaddafiego po stronie partnerów europejskich i światowych Libii stoi wielkie zadanie. - Polska może być pomocna, gdy chodzi o niektóre rozwiązania tej transformacji, ponieważ myśmy swoje przeszli przed 20 laty. Trzeba Libijczykom życzyć, żeby im się udało - dodał b. prezydent.

18:15 Prezydent Francji Nicolas Sarkozy powiedział, że śmierć Kaddafiego to początek demokracji, w której "wszystkie grupy ludzi w kraju mają swoje miejsce i gdzie zagwarantowane są podstawowe wolności".

17:56 Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun oświadczył w czwartek, że ogłoszona wcześniej śmierć libijskiego dyktatora Muammara Kadafiego oznacza historyczną zmianę dla Libii. - Walczący po obu stronach knfliktu muszą złożyć broń - dodał szef ONZ.

17:55 Przywódca Narodowej Rady Libijskiej (NRL) Mustafa Dżalil ogłosi jeszcze w czwartek lub najpóźniej w piątek ostateczne wyzwolenie Libii spod 42-letnich rządów Muammara Kaddafiego, zabitego w czwartek w okolicach Syrty - powiedział libijski premier Mahmud Dżebril. - Dżalil przedstawi szczegóły dotyczące śmierci Kadafiego - dodał na konferencji prasowej w Trypolisie Dżebril, który uważany jest za "numer 2" w NRL.

17:32 - O ile się potwierdzą w pełni te informacje, to myślę, że to będzie traktowane jako symboliczny moment końca świata dyktatury w tym rejonie w Afryce Północnej - tak o śmierci Kaddafiego wypowiedział się prezydent Bronisław Komorowski.

17:30 Francuski minister spraw zagranicznych Alain Juppe powiedział, że śmierć Kaddafiego oznacza koniec 42-letniej tyranii i początek demokracji w Libii. - To początek nowej ery i rekonstrukcji w Libii - stwierdził.

Libia ostatnich ośmiu miesięcy (TVN24)


17:09 Mu-tasim Kaddafi, syn Muammara, został zabity podczas próby ucieczki - twierdzą przedstawiciele NRL.

17:07 Syn Kaddafiego Saif ucieka z Syrty w konwoju ostrzeliwanym przez siły NRL - podaje Reuters.

16:50 - Po śmierci Kaddafiego naród libijski ma większe szanse na budowanie silnej i demokratycznej przyszłości - powiedział premier Wielkiej Brytanii, David Cameron.

16:48 Premier Libii Mahmud Dżibril potwierdził, że Muammar Kaddafi nie żyje. - Od dawna czekaliśmy na ten moment. Muammar Kaddafi został zabity - oświadczył. Dodał, że teraz Libia ma szansę stać się zjednoczonym krajem. Dżibril podał również, że według nieoficjalnych informacji syn Kaddafiego Saif al-Islam jest w konwoju opuszczającym Syrtę.

16:40 Reuters powołując się na naocznego świadka mówi o filmie, na którym widać syna Kaddafiego Mu'tasima, leżącego na łóżku we krwi, ale żywego.

16:32 Ciało Kaddafiego zostało umieszczone w meczecie w Misracie - podała Al Dżazira. Z kolei telewizja Al-Arabiyya potwierdziła, że ciało przywódcy znajduje się w Misracie, ale w centrum handlowym w okolicy głównego targu miasta.

Trypolis się cieszy ze śmierci dyktatora


16:25 Telewizja Al Dżazira wyemitowała materiał, na którym widać, jak półnagie ciało - podobno Kaddafiego - jest wleczone po ulicy. Osoba na zdjęciu jest bez koszuli, ma zakrwawioną twarz i dziurę po kuli w głowie.

16:10 Ciało Kaddafiego jest zabierane do Misraty - powiedział minister informacji Libii.

16:00 Ciało syna zabitego dyktatora Libii Muammara Kaddafiego, Mu'tasima, zostało w czwartek znalezione w Syrcie przez żołnierzy Narodowej Rady Libijskiej (NRL) - poinformował dowódca sił NRL Mohamed Leith, cytowany przez agencję AFP. - Znaleźliśmy go martwego. Jego ciało oraz ciało ministra obrony w rządzie Kadafiego, Abu Bakra Junisa Dżabra, są transportowane karetką do Misraty - powiedział Leith.

15:54 Wiceprzewodniczący NRL Abdul Hafiz Ghoga potwierdził śmierć Kaddafiego. Zapowiedział wyzwolenie całej Libii "w ciągu godzin".
Ambasada Polski w Trypolisie potwierdza śmierć Kaddafiego


15:39 Polska ambasada w Trypolisie potwierdziła śmierć Kaddafiego.

15:35 Polski MSZ pogratulował narodowi libijskiemu. - Gratulujemy narodowi libijskiemu tego, co się dzisiaj stało, czyli ostatecznego końca okresu dyktatury, który trwał przez kilkadziesiąt lat - oświadczył rzecznik MSZ Marcin Bosacki.

15:34 - Tak przemija chwała świata - skomentował Silvio Berlusconi. Czytaj więcej o reakcjach liderów

15:09 NRL potwierdza, że opublikowane przez największe telewizje zdjęcie martwego Kaddafiego jest prawdziwe.

15:08 Al Dżazira podaje, że siły NRL pojmały syna Kaddafiego o imieniu Mo'Tassim na ulicach Syrty.



15:07 Przewodniczący Narodowej Rady Libijskiej, Abdel Jalil, zwróci się w czwartek do Libijczyków.

15:01 Ciało Kaddafiego zostało zabrane do objętego tajemnicą miejsca - poinformował członek Narodowej Rady Libijskiej. - Jest w naszym samochodzie i zabieramy je w sekretne miejsce ze względów bezpieczeństwa - poinformował Mohamed Abdel Kafi.

14:57 W mediach pojawiają się pierwsze rzekome zdjęcia martwego Kaddafiego.

Radość w Syrcie


14:55 Narodowa Rada Libijska potwierdza śmierć Kaddafiego. - Były libijski dyktator Muammar Kadafi został zabity w ataku sił Narodowej Rady Libijskiej (NRL) - poinformował agencję Reutera minister informacji Mahmud Szammam.

14:48 NATO poinformowało, że należący do jego sił samolot zaatakował dwa wojskowe pojazdy w pobliżu ostatniego miejsca pobytu Kaddafiego. Nie potwierdzono jednak, że w pojazdach znajdował się libijski przywódca. - Około 8.30 rano samolot NATO zaatakował dwa pojazdy należące do sił Kaddafiego, które były częścią większego konwoju poruszającego się w okolicach Syrty - poinformował pułkownik Roland Lavoie.

- To ostatni dzień walki, w ciągu kilku godzin ogłosimy upadek Syrty -... czytaj więcej »


14:25 Informację o śmierci Kaddafiego podał również Madżid. - Kaddafi zmarł - oznajmił rebeliant. Kilkadziesiąt minut wcześniej Madżid twierdził, że obalony libijski dyktator "jest ranny w obie nogi". - Został zabrany przez ambulans - powiedział przedstawiciel NRL w rozmowie telefonicznej z agencją Reutera. Później Madżid dodał, że Kaddafi zginął od ran.

Kaddafi miał zostać schwytany lub zabity podczas próby ucieczki z Syrty, ostatniego bastionu dyktatora i jego rodzinnego miasta, które, według rebeliantów, wpadło w czwartek w ich ręce.

Gdzie i jak?

Chamis Kaddafi, najmłodszy syn Muammara Kaddafiego, był jednym z głównych... czytaj więcej »
Przedstawiciel Narodowej Rady Libijskiej twierdził, że właśnie w jednym z takich konwojów zaatakowanych przez lotnictwo NATO był Kaddafi. Inny rebeliant twierdził jednak, że Kaddafi ukrył się "w dziurze w Syrcie" i krzyczał, "żeby do niego nie strzelać".
Według przedstawicieli rebeliantów w akcji, której miał zginąć lub zostać złapany Kaddafi, zabity został szef jego armii, Abu Bakr Junus Dżabr. Do niewoli miał się też dostać rzecznik Kaddafiego Musa Ibrahim.

Ostatni atak na pozycje sił wiernych Kaddafiemu w Syrcie rozpoczął się około godz. 8 rano i trwał przez około 90 minut. Agencja Associated Press donosiła, że przed atakiem kilka samochodów pełnych ludzi wiernych Kaddafiemu próbowało wyjechać z miasta, lecz powstańcy ludzi tych zabili.

Sylwetka Muammara Kaddafiego