środa, 12 listopada 2014

Polska odzyskała niepodległość dzięki świetnej organizacji


WP.PL | dodane 2014-11-07 (14:49) | 320 opinii
udostępnij
169
 AAA
Polska odzyskała niepodległość dzięki świetnej organizacji
Wizyta biskupa Władysława Bandurskiego (piąty z prawej) na froncie wschodnim nad Styrem. Pierwszy z prawej: Józef Piłsudski. Maj 1916 r. (fot. NAC / )
Dla wielu z nas odzyskanie suwerenności w listopadzie 1918 roku jest naturalne i logiczne a ciąży nad tym osądem brzemię "czasu przeszłego dokonanego". W dłuższej perspektywie najbardziej nieprawdopodobne rozstrzygnięcia narzucają się jako oczywiste. A jednak, w 1914 roku byliśmy pod obcasem trzech mocarstw, a "sprawy polskiej" nikt nie chciał podjąć ani tym bardziej rozwiązać - pisze prof. Janusz Cisek w artykule dla WP.PL

Co więc doprowadziło do szczęśliwego rozstrzygnięcia? 

Po pierwsze prawidłowe zdiagnozowanie przebiegu i wyników nadciągającej wojny, po drugie przygotowanie polityczne i wojskowe, po trzecie optymalny wybór sojusznika a następnie jego zmiana, wreszcie umiejętne wykorzystanie sprzyjającej koniunktury międzynarodowej. Jest jeszcze jeden czynnik, trudno wymierzalny, mieszczący się w kategorii geniuszu politycznego naszego przywództwa politycznego. 

Specjaliści znają, stronnicy Piłsudskiego potwierdzają, a źródła historyczne dokumentują szereg wypowiedzi Piłsudskiego o tym, że wojna wybuchnie, że zwycięstwo pójdzie "z Zachodu na Wschód", oraz że o ostatecznym wyniku mogą zadecydować Amerykanie. Piłsudski przewidywał, iż niedokończona rewolucja 1905-1907 może w swej drugiej odsłonie wyeliminować Rosję z grona mocarstw a więc i zaborców. Tak się też stało. Równie oczywiste jest to , że Niemcy zostały pokonane przez Francję, Anglię i od 1918 przez Stany Zjednoczone, ale też i to, że Niemcy zakończyły I wojnę głęboko w Rosji. 

Planowanie 

Wychodząc z tych założeń, irredenta niepodległościowa już w 1912 uporządkowała zaplecze. Stronnictwa lewicowe i centrowe utworzyły Komisję Tymczasową Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych i Polski Skarb Wojenny - taki parlament i ministerstwo skarbu pod zaborem. Od tego roku datuje się także ścisła współpraca Związków i Drużyn Strzeleckich oraz ich liczebna i jakościowa rozbudowa. Przed I wojną irredenta zbrojna liczyła 50 tys. przeszkolonej wojskowo młodzieży. Także i w skupiskach polskich w Rosji, Belgii, Francji, w Stanach Zjednoczonych a nawet Brazylii. 

Optymalny wybór sojusznika to postawienie na Austro-Węgry, bo tylko w tym przypadku interes w utrzymaniu współpracy mieli obaj kontrahenci. Dla Polaków i Austro-Węgier głównym wrogiem pozostawała Rosja. Wojskowym austriackim nie przeszkadzały więc ćwiczenia Związku Strzeleckiego, Polskich Drużyn Strzeleckich, Bartoszowych i "Sokoła", bo te odpowiadając na oczekiwania Polaków, realizowały jednocześnie austriacką racje stanu. Cesarz Franciszek Józef na kilka lat przed wojną wyznaczył Michała Bobrzyńskiego Namiestnikiem Galicji i polecił podjęcie przygotowania dzielnicy na okoliczność wojny z Rosją. Tajemnicą poliszynela było, iż cesarz dopuszcza połączenie Galicji z Królestwem oraz zmianę dualistycznej monarchii w trialistyczną. Kto wie, gdyby w sierpniu 1914 roku ów cesarski program został wdrożony, być może monarchia wywinęła by się od klęski i rozpadu... 

REKLAMA

Prof. Janusz Cisek porównuje sytuację z 1918 r. z wcześniejszymi próbami odzyskania niepodległości w XIX wieku

Powołanie przez Piłsudskiego w sierpniu 1914 roku "Rządu Narodowego" było postawieniem programu Polski Niepodległej. Za programem tym, trochę z przymusu, opowiedział się establishment Galicji, od lewicy po konserwatystów, zgrupowany w Naczelnym Komitecie Narodowym. Był to rodzaj rządu "in spe", tymczasowo działającego za przyzwoleniem Wiednia, ale w interesie polskim. A Departament Wojskowy NKN to przecież ministerstwo spraw wojskowych z energicznym Władysławem Sikorskim na czele. Że ów "Rząd Narodowy" wyglądał wówczas na awanturę, to druga sprawa. Ale już w 1915 wagę Legionów i polskiego żołnierza wyraźnie doceniali Niemcy. 

Gdy weszli do Warszawy (5 sierpnia 1915 r.), rozpoczęli proces przejmowania "sprawy polskiej" w rąk niewydolnego wojskowo i politycznie Wiednia. Chodziło im o to, że mężny żołnierz polski mógł wspomóc dozorowanie pokonanej właściwie Rosji i uwolnić siły do ostatecznej rozprawy na Zachodzie. Ponieważ jednak mieliśmy ów rząd "in spe" oraz wojsko, za rekruta trzeba było zapłacić. Zadbał o to Piłsudski "licytując sprawę polska wzwyż", mnożąc obiekcje i żądając rekompensat. Te zostały spłacone w "Akcie 5 Listopada 1916 roku", zapowiadającym budowę państwa polskiego. Był to najbardziej propolski i państwowotwórczy dokument tej wojny. 

Dlaczego? 


Bo przecież dopiero po tym akcie prezydent Wilson poruszył sprawę odbudowy Polski w swym orędziu do Senatu w styczniu 1917 roku ("Mężowie stanu wszędzie są zgodni...") i w 14 punktach programu pokoju. W marcu 1917 roku nie mogą już sprawy polskiej przemilczeć, ani gabinet księcia Gieorgija Lwowa w Rosji, ani jego bolszewizująca opozycja. Tym bardziej, że to Niemcy kontrolowały ziemie polskie i zapowiadały przekazywanie Polakom władzy w szkolnictwie, sądownictwie i samorządzie. Dopiero po Akcie 5 Listopada i rewolucji w Rosji Francja uznaje Komitet Narodowy Polski i zezwala na budowę Armii Polskiej. Dopiero potem na temat odbudowy Polski mówi premier Anglii i Włoch. 

Geniusz polityki prowadzonej przez Piłsudskiego polegał na porzuceniu pierwszego sojusznika. Po pierwszym falstarcie z sierpnia 1914 roku, otrzymał on prolongatę do czasu wyzwolenia Warszawy od Rosjan (5 sierpnia 1915 r.). Także i wówczas nie był jednak w stanie wydusić deklaracji o powołaniu państwa polskiego. Drugi akt owego geniuszu, nastąpił po "Akcie 5 Listopada", kiedy to Piłsudski nie dostarczył Niemcom oczekiwanego rekruta. Teraz oba państwa centralne, kontrolujące ziemie polskie, traktowane są wrogo. Dlatego Piłsudski ustąpił z Tymczasowej Rady Stanu, zlikwidował Legiony, i dał się Niemcom zaaresztować (22 lipca 1917 r.). Tym samym, jak mówił współpracownikom, przekazał batutę Romanowi Dmowskiemu. Bo to Koalicja mogła wymusić oczyszczenie ziem polskich z niemieckiego wojska i zadecydować o warunkach pokoju. 

Jakiś czas temu karierę w polityce zrobiło określenie "suwak". Moglibyśmy i tą miarą odmierzyć naszą drogę do wolności w latach 1914-1918. Pierwszy suwak dzielnicowy: Galicja była kołyską irredenty, jej zapleczem politycznym i wojskowym. To dzięki jej wysiłkom doszło do konsolidacji programu niepodległościowego, budowy Legionów i wydania "Aktu 5 Listopada". Kolejnym ruchem suwaka, było zgodne przekazanie przez NKN pałeczki do Warszawy, która z tego Aktu ulepić miała suwerenność. Niestety Tymczasowa Rada Stanu czy Rada Regencyjna, nie zdołały go w pełni zrealizować. Ciężar sprawy polskiej przesunął się w 1918 roku do Paryża, gdzie koalicja zadeklarowała odbudowę Rzeczpospolitej. A ponieważ odbyło się to nieudolnie i z licznymi ograniczeniami (granica wschodnia, Śląsk, Gdańsk, Galicja), ów suwak powrócił do Warszawy, gdzie w oparciu o Wojsko sami wyrąbaliśmy rubieże, jakich nikt nam dobrowolnie ofiarować nie chciał. 

Józef Piłsudski (w środku) w towarzystwie Edwarda Rydza-Śmigłego (pierwszy z prawej) i Tadeusza Kasprzyckiego. Rok 1915

Józef Piłsudski (w środku) w towarzystwie Edwarda Rydza-Śmigłego (pierwszy z prawej) i Tadeusza Kasprzyckiego. Rok 1915 fot. NAC

Ów suwak dotyczył i stronnictw. Program niepodległości postawiły przed 1912 stronnictwa socjalistyczne, dołączyły potem centrowe, a w NKN także konserwatywne. Po 1917 i upadku Rosji Roman Dmowski mógł rozwinąć program niepodległości w oparciu o stronnictwa o narodowo-demokratycznej proweniencji. Ale w 1918 suwak przesunął się na powrót w stronę Piłsudskiego i socjalistów. 

Suwakiem można wreszcie odmierzyć radykalizację programów, od deklaratywnego programu niepodległościowego, poprzez program trialistyczny, aż do niedoszłego sojuszu z Niemcami (TRS i Rada Regencyjna). Także i tu zatoczono pełen krąg, z powrotem do socjalistycznej wizji niepodległości z rozwiniętym programem społecznym w listopadowych rządach Daszyńskiego i Moraczewskiego z 1918 roku. Był też suwak pokoleniowy i wojskowy, od Strzelców, poprzez Legionistów, Korpusy Polskie w Rosji, aż do Armii Polskiej we Francji - i na powrót do odrodzonego Wojska Polskiego. Gdyby nie Legiony, Polska Organizacja Wojskowa, weterani Korpusów Polskich w Rosji, nie miałby kto rozbrajać zaborców w Krakowie, Warszawie czy Lublinie. A agresja bolszewików istotnie mogłaby dotrzeć do Warszawy w perspektywie kilku tygodni. 

Nie często w naszej historii analizujemy tak mądry, wręcz podręcznikowy proces przygotowania do konfliktu, wyboru momentu do wystąpienia, budowania zaplecza społecznego, realizacji własnych celów, samodzielnej i skutecznej polityki, wreszcie umiejętnego wykorzystania koniunktury. Na dodatek w listopadzie 1918 wiedziano, że Niepodległość nie jest dana raz na zawsze, że trzeba budować silne wojsko a do sojuszów podchodzić jak do kierowców na drodze, na zasadzie ograniczonego zaufania. 

"Wydarzyło nam się" w listopadzie 1918 roku i nigdy dość przywoływania tego fenomenu. 

prof. Janusz Cisek dla Wirtualnej Polski

Polub historia.wp.pl na Facebooku


poniedziałek, 10 listopada 2014

Posłowie PiS zaplanowali całą akcję? Bilety lotnicze kupili, zanim dostali zgodę na wyjazd i zaliczkę z Sejmu


mig
 
10.11.2014 07:46
A A A Drukuj
Adam Hofman, Adam Rogacki i Mariusz Antoni Kamiński

Adam Hofman, Adam Rogacki i Mariusz Antoni Kamiński (Fot. Agencja Gazeta)

Gdy trzej zawieszeni posłowie PiS dostali zgodę Sejmu na przejazd samochodami do Madrytu, od dwóch tygodni mieli już zakupione bilety tanich linii lotniczych dla 8 osób - informuje Radio ZET. Dziś władze Prawa i Sprawiedliwości zdecydują o przyszłości Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego. A Roman Giertych ostrzega, że mogą trafić do więzienia.
Najpierw kupili bilety na tani samolot. Potem dostali zgodę na przejazdsamochodem. A potem pobrali na ten przejazd zaliczkę - o wiele większą, niż kosztowały ich bilety. Hofmanowi, Kamińskiemu i Rogackiemu może grozić za to sprawa karna - informuje Radio ZET. A jak przestrzega na Facebooku Roman Giertych, jeżeli potwierdzi się, że posłowie wnosząc o zaliczkę na podróż samochodową wiedzieli, że skorzystają z tańszego środka transportu, to grozi im od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Jeśli zaś nie był to pierwszy raz, kiedy tak wyglądało ich rozliczenie z kancelarią Sejmu, kara może wynieść do 12 lat pozbawienia wolności.



Zyskaj budżet na nowy telefon
Do 2000 zł budżetu na zakup kolejnego telefonu w T-Mobile. Sprawdź!
#
Reklama BusinessClick
Dziś o przyszłości całej trójki zdecyduje po południu wierchuszka PiS. - Będą byłymi posłami Prawa i Sprawiedliwości. Mam nadzieję, że skończy się 3-dniowy serial rozliczania PiS - stwierdził w "Faktach po Faktach" Marcin Mastalerek, nowy rzecznik partii.



Feralny lot...

Sprawa zaczęła się od doniesień "Faktu", według których podczas lotu z żonami do Madrytu samolotem linii Ryanair czterej politycy Prawa i Sprawiedliwości, Adam Hofman, Mariusz Kamiński, Adam Rogacki i europoseł Dawid Jackiewicz, mieli wraz z żonami być - według relacji współpasażerów -pod wpływem alkoholu. Kobiety zachowywały się rzekomo głośno i piły alkohol wniesiony do samolotu z zewnątrz, co jest zabronione. Stewardesa miała zwracać kobietom uwagę, na co żony polityków zaczęły się awanturować. Kapitan samolotu musiał interweniować. Dawid Jackiewicz przyznał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że wniósł z żoną na pokład samolotu alkohol kupiony na lotnisku, ale zapewniał, że oddali go stewardesie, kiedy o to poprosiła, a nikt z towarzystwa nie zachowywał się agresywnie.

...i jego zgubne konsekwencje

Media prześwietliły lot do Madrytu. I na jaw zaczęły wychodzić kolejne niewygodne dla posłów PiS szczegóły. Lot był podróżą służbową, posłowie występowali jako delegacja polskiego parlamentu na Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Jak wynika z informacji przesłanej przez sekretarza Zgromadzenia, politycy PiS trzykrotnie opuścili spotkanie zaraz po podpisaniu listy obecności, odmówili przyjęcia materiałów dotyczących tego spotkania i nawet nie weszli do sali obrad.

Później Radio ZET poinformowało, że posłowie wzięli kilkanaście tysięcy złotych zaliczki na podróż. I miała być to podróż samochodowa. Tymczasem polecieli tanimi liniami Ryanair za kilkaset złotych. Wyjaśnień od szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka zażądał w tej sprawie marszałek Sejmu Radosław Sikorski.

Zaraz po spotkaniu z Sikorskim Błaszczak twierdził, że zainteresowanie wokół sprawy podróży służbowej posłów PiS jest przesadzone. 20 minut później nagle zmienił front po spotkaniu z kierownictwem PiS i Jarosławem Kaczyńskim - poinformował o zawieszeniu posłów i zasugerował, że kara może być jeszcze bardziej surowa. SamKaczyński w RMF FM zapowiedział, że będzie wnioskował o usunięcie trójki posłów ze swojej partii.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

niedziela, 9 listopada 2014

Porno społecznościowe




W wy­da­nej w 2008 roku książ­ce "Klik" eks­pert od za­cho­wań w sieci Bill Tan­cer stwier­dził, że media spo­łecz­no­ścio­we ode­bra­ły por­no­gra­fii palmę pierw­szeń­stwa jako naj­po­pu­lar­niej­sze­go celu od­wie­dzin w in­ter­ne­cie. Zwłasz­cza osoby w prze­dzia­le wie­ko­wym 18-24 lata za­stą­pi­ły ko­rzy­sta­nie z por­no­gra­fii bar­dziej sty­mu­lu­ją­cy­mi roz­ryw­ka­mi spo­łecz­ne­go ne­twor­kin­gu. Po sza­leń­stwie na punk­cie porno, jakie na­zna­czy­ło pierw­szą de­ka­dę życia in­ter­ne­tu, użyt­kow­ni­cy naj­wy­raź­niej za­czę­li znaj­do­wać bar­dziej "to­wa­rzy­skie" spo­so­by na za­bi­cie czasu.

Porno społecznościoweFoto: Shutterstock

Pięć lat póź­niej media spo­łecz­no­ścio­we fak­tycz­nie wy­da­ją się nie­za­gro­żo­ne przez porno na po­zy­cji li­de­ra in­ter­ne­to­wej do­mi­na­cji – czte­ry z 10 naj­czę­ściej od­wie­dza­nych stron na świe­cie to wła­śnie por­ta­le spo­łecz­no­ścio­we. Ba­da­nia wy­ka­zu­ją, że z ich usług ko­rzy­sta 90 proc. Ame­ry­ka­nów w wieku 18-19 lat, zaś 71 proc. do­ro­słych miesz­kań­ców USA ma pro­fil na Fa­ce­bo­oku.



Można jednak bezpiecznie zaryzykować twierdzenie, że pornografia pozostaje popularna. Nie od dziś wiadomo, że w tej dziedzinie trudno o wiarygodne dane statystyczne, niemniej Pornhub, jeden z największych dostawców tychże usług w sieci twierdzi, że w 2013 roku odnotował 14,7 mld wejść, czyli ponad 1,68 mln wizyt na godzinę.

Jednakże granica pomiędzy mediami społecznościowymi a pornografią zaczyna się zacierać. Od Fuckbooka (pornograficznej wersji Facebooka), przez Pornostagram (porno wersję Instagramu), po PornTube (porno wersję YouTube), pornograficzne strony w internecie zaczynają zachowywać się coraz bardziej jak media społecznościowe – zachęcając użytkowników by udostępniali, oceniali, lubili, komentowali czy wręcz tworzyli własny materiał.

Tradycyjne portale od zawsze zmagały się z "porno problemem" – charakterystycznym zjawiskiem polegającym na tym, że gdziekolwiek w internecie stworzy się ludziom możliwość dzielenia się treścią online, to zaczną pojawiać się tam materiały niecenzuralne. Gdy Twitter uruchomił aplikację Vine, wystarczyły tylko cztery dni, by filmik pornograficzny trafił na czołowe miejsce listy najpopularniejszych nagrań.

Niejaki Christian Thorn pracujący w start-upie w Barcelonie zauważył tę tendencję i wiążące się z nią możliwości. – Skoro ludzie umieszczają takie rzeczy na stronach społecznościowych, to znaczy że poszukują serwisu, który da im taką możliwość – przekonuje.

I tak nieco ponad rok temu Thorn założył Pinsex – kolejnego członka społecznościowej porno rodziny. Działa tak jak portal Pinterest – wirtualna tablica pozwalająca użytkownikom zbierać zdjęcia, które przypadły im do gustu oraz obserwować innych, mających podobne upodobania. Pinsex robi dokładnie to samo, tylko że z treściami pornograficznymi. Po pierwszym roku działalności mogli pochwalić się 50 tys. użytkowników i ponad 300 tysiącami wejść dziennie.

Łagodniejszy przykład materiału na stronie – fotografia kobiety topless na plaży o zachodzie słońca, dodana przez użytkownika o loginie Nick – miała 124 udostępnienia i 382 lajki. Wiele z komentarzy z oczywistych przyczyn nie nadaje się z do powtórzenia. "Czysta perfekcja", napisał pewien użytkownik. Kolejny, najwyraźniej kobieta, pisze że będzie obserwować profil Nicka, jeśli on w zamian zacznie obserwować jej.

- Kilka lat temu nikt nie przewidywał, że ludzie będą robić zdjęcia swojego jedzenia i umieszczać je na Facebooku – mówi Thorn. – Powiedziano by raczej: a kogo obchodzi, co zjadłem przed chwilą na lunch? Ale dziś ludzie z większą łatwością dzielą się treścią, co dotyczy również pornografii.

Użytkowników Pinsexu można z grubsza podzielić na dwie kategorie – tych, którzy kolekcjonują materiały i oglądają zbiory innych, oraz tych, którzy tworzą własne treści. – Wielu użytkowników umieszcza na portalu amatorskie porno – przyznaje Thorn. – Może nie jest tak piękne i dopieszczone jak profesjonalne, to publikowane w czasopismach, niemniej cieszy się dużą popularnością.

Tę socjalizację internetowej pornografii z zainteresowaniem obserwują badacze. – Tradycyjnie porno było konsumowane w samotności – komentuje Simon Lindgren, profesor socjologii z Uniwersytetu Umeå w Szwecji.

Jak mówi, dziś odbiorcy porno w sieci nie są już "odizolowanymi, masturbującymi się samotnikami", ale interaktywną i kreatywną grupą krytycznej publiczności.

Sharif Mowlabocus, starszy wykładowca medioznawstwa z Uniwersytetu w Sussex przekonuje z kolei, że koncepcja pornografii jako czynności głęboko aspołecznej jest tak naprawdę dość świeża. – Za wyjątkiem krótkich okresów w historii, pornografia zawsze posiadała swój wymiar towarzyski – wyjaśnia. Jak wskazuje, w latach 20. i 30. tak zwane "blue records", czyli nagrania dźwiękowe osób uprawiających seks, były często odsłuchiwane w grupach. Podobnie w latach 40. "filmy dla kawalerów" oglądano w kinach wśród ludzi. – Były to czynności ukrywane, ale jednocześnie społeczne.

Społeczny aspekt pornografii odegrał być może największą rolę w historii prześladowanych mniejszości seksualnych. – Zwłaszcza w latach 80. powszechne było dzieleniem się treściami pornograficznymi wśród konkretnych grup, takich jak społeczność gejowska albo sado-maso. Istnieje w nich długa tradycja tworzenia relacji społecznych i towarzyskich wokół porno – tłumaczy Mowlabocus.

Wszystko to zmieniło się wraz z pojawieniem się kasety wideo. – Za sprawą wideo porno zeszło z ulicy, z ekranów kin, zamiast tego stając się domeną intymnej przestrzeni domowej.

Nawet jeśli aspekt społeczny pornografii nie jest niczym nowym, to jednak portale społecznościowe pewne novum wnoszą. Tak jak Facebookowi przypisywano rolę katalizatora rewolucji politycznych i platformy dla wyrażania wcześniej zagłuszanych poglądów, tak niektórzy twierdzą dziś, że społecznościowe porno może zdemokratyzować świat pornografii, dając przestrzeń wyrazu dla alternatywnych pragnień erotycznych.

Niektórzy przekonują, że skoro treść będzie motywowana wyborami użytkowników, wówczas krajobraz w tej sferze stanie się bardziej reprezentatywny. – Powstanie mediów społecznościowych w rozmaitych formach miało ogromny wpływ na rodzaj wytwarzanej pornografii i jej dostępność – uważa Susanna Paasonen, profesor medioznawstwa na Uniwersytecie w Turku w Finlandii. – Mamy różne praktyki produkcyjne, odmienną estetykę, politykę.

- Zaczęłam od badania pornografii głównego nurtu, ale dziś chyba nie potrafiłabym powiedzieć co jest obecnie mainstreamem, wszystko bardzo się zróżnicowało – dodaje. – Mamy co prawda przykłady w oczywisty sposób typowe, ale na tych samych platformach dostępne są różnorodne treści, których z pewnością nie zaliczylibyśmy do głównego nurtu.

Thorn deklaruje, że do Pinsexu pragnie przyciągnąć zróżnicowaną publiczność. Obecnie 80 proc. użytkowników to mężczyźni, a niewielki odsetek stanowią transseksualiści, ale portal chciałby zainteresować sobą szerszy przekrój, szczególnie kobiety. – Dążymy do tego, by świadczyć usługi wszystkim, ponieważ jesteśmy serwisem tworzony przez użytkowników. Dawniej mówiło się, że przecież kobiety nie lubią pornografii, ale dziś wiadomo, że to niekoniecznie prawda.

Lecz, choć istnieje obecnie potencjał dla demokratyzacji porno, to zdaniem Mowlabocusa nie musi koniecznie do niej dojść. – Te same typy zachowań są wciąż wykorzystywane, by utrzymywać bardzo mizoginistyczne poglądy – mówi. – Do prawdziwej zmiany ideologicznej potrzeba czegoś więcej niż tylko platformy technologicznej.

Jedno jest pewne: porno społecznościowe zadomowiło się w sieci na dobre i raczej nigdzie się nie wybiera. W przeprowadzonej niedawno ankiecie zapytano, czy zdaniem respondentów grupa określana jako Pokolenie Y będzie w dalszym ciągu "nadawcami, ujawniającymi wiele osobistych informacji w celu pozostania w kontakcie" w kolejnych etapach życia. 67 proc. pytanych uznało, że tak.

- Ciekawie będzie obserwować, czy te sieci pornograficzne zaczną wyciekać i dojdzie do połączenia ich z naszymi osobistymi adresami e-mailowymi – mówi Mowlabocus. Podejrzewa jednak, że większość aktywności w tej dziedzinie będzie w dalszym ciągu realizowana pod przykrywką anonimowości. – O ile pornografia faktycznie zawsze miała wymiar społeczny, to ten wymiar był też surowo kontrolowany przez państwo lub inne instytucje.

Jest raczej mało prawdopodobne, by nasza aktywność na pornograficznych portalach społecznościowych miała być odnotowywana na profilu na Facebooku, jak ma to miejsce w przypadku innych serwisów, w rodzaju muzycznego Spotify. – Ludzie oglądający w kinach "filmy dla kawalerów" nie chwalili się tym szefom ani rodzicom – zauważa badacz.

- Koniec końców, jeśli pomyślimy o tych wszystkich osobach, z którymi jesteśmy połączeni przez Facebook, to okaże się, że z wieloma z nich raczej nie chcielibyśmy dzielić się naszymi pragnieniami seksualnymi.