niedziela, 24 kwietnia 2016

Rok temu zmarł Władysław Bartoszewski -​ żołnierz AK, działacz społeczny, polityk

24.04.2016, 10:53

• Bartoszewski uczestniczył w powstaniu warszawskim 
• Był więźniem Auschwitz 
• W wolnej Polsce pełnił m.in. stanowisko szefa MSZ
• Był Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata i orędownikiem polsko-niemieckiego dialogu
WP / Łukasz Szełemej
"Czy było łatwo? Nie. Ale w jakim moralnym, historycznym lub społecznym kodeksie jest powiedziane, że życie człowieka, narodu, a nawet ludzkiego gatunku ma być łatwe? Otóż życie nie musi być łatwe. Gorzej jeśli jest nudne" - tak sam o swoim życiu mówił Władysław Bartoszewskim w jednym z wywiadów. 

Jego receptą było bycie umiarkowanym realistą-optymistą oraz sympatia dla życia i dla ludzi. W 2012 r. podczas uroczystości z okazji swych 90. urodzin Bartoszewski mówił, że pierwszą książką jaką wydał w III Rzeczpospolitej była publikacja zatytułowana "Warto być przyzwoitym". "Myślę, że po kilkudziesięciu latach nie zmieniłem zdania i sądzę, że nie zdążę już go zmienić na tym świecie, że trzeba odróżniać pojęcia wartości i opłacalności. Na pewno warto być przyzwoitym" - powiedział wówczas. 

Bartoszewski, przez lata aktywny uczestnik wydarzeń na scenie politycznej, społecznej, kulturalnej, znany z ciętego języka i ostrych sądów, spotykał się również z krytyką, ale nawet jego adwersarze przyznawali, że był postacią nietuzinkową, wyróżniającą się w polskim życiu publicznym. 


Władysław Bartoszewski urodził się 19 lutego 1922 roku w Warszawie, w maju 1939 roku zdał maturę. "Należę do generacji ludzi wychowanych w Warszawie w latach międzywojennych, szczególnie ważnych dla Polski. Było to pierwsze pokolenie wychowane nie w niewoli, a potem skonfrontowane z potwornością II wojny światowej. Była ona dla wielu osób, nie tylko w Polsce, trzęsieniem ziemi w kategoriach politycznych, ale również etycznych" - podkreślał Bartoszewski w rozmowie z "Rzeczpospolitą" (10 listopada 2004 r.). 

Więzień Auschwitz 

We wrześniu 1940 r. Bartoszewski został aresztowany podczas łapanki i wywieziony do Auschwitz, gdzie z numerem obozowym 4427 był więziony do kwietnia 1941 r. W latach 1941-44 studiował polonistykę na tajnym Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. W 1942 roku związał się z konspiracyjną katolicką organizacją społeczno-wychowawczą Front Odrodzenia Polski (FOP), wstąpił do AK pod pseudonimem "Teofil" i rozpoczął współpracę z Radą Pomocy Żydom "Żegota" przy Delegacie Rządu na Kraj. Podczas Powstania Warszawskiego był adiutantem dowódcy placówki informacyjno-radiowej "Asma" i redaktorem naczelnym czasopisma "Wiadomości z Miasta i Wiadomości Radiowe". 

Po wojnie był współpracownikiem Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. W 1946 r. zatrudnił się w związanej z PSL Stanisława Mikołajczyka "Gazecie Ludowej". Niebawem został członkiem PSL, wówczas jedynej realnej opozycji wobec komunistów. Za działalność w tej partii Bartoszewski został w 1946 r. aresztowany pod zarzutem szpiegostwa i skazany na karę więzienia, którą odbywał do 1948 roku. Po odzyskaniu wolności Bartoszewskiego przyjęto na trzeci rok polonistyki na UW. Studia przerwało kolejne aresztowanie w grudniu 1949 r. W maju 1952 r. Bartoszewski został skazany na 8 lat więzienia za szpiegostwo. W sierpniu 1954 r. sąd zezwolił na roczną przerwę w odbywaniu kary w związku ze złym stanem zdrowia, zaś w marcu 1955 r. orzekł niesłuszność wyroku. 

Po uwolnieniu Bartoszewski zajął się publicystyką, współpracował m.in. z tygodnikiem "Stolica" oraz "Tygodnikiem Powszechnym". Od 1958 r. eksternistycznie kontynuował studia na Wydziale Filologicznym UW, jednak nie obronił magisterium, w związku z decyzją rektora o skreśleniu go z listy studentów. 

W latach 1973-1982 i 1984-1985 wykładał historię najnowszą na Wydziale Nauk Humanistycznych KUL, prowadził także wykłady na niemieckich uczelniach w Monachium i Eichstaett. W 1976 r. Bartoszewski poparł list intelektualistów przeciwko zmianom w Konstytucji PRL, tzw. List 64. Od 1978 r. współtworzył Towarzystwo Kursów Naukowych i wykładał na tajnym Uniwersytecie Latającym. 

Działacz "Solidarności" 

W sierpniu 1980 r. Władysław Bartoszewski został członkiem NSZZ "Solidarność" i współtworzył Komitet Obrony Więzionych za Przekonania przy Komisji Krajowej "S". Po wprowadzeniu stanu wojennego został internowany; wypuszczono go na wolność w kwietniu 1982 r. "Moje zaangażowanie w Solidarność wynikało z prawdziwego do niej przekonania. W Solidarności widziałem kontynuację tych licznych ruchów wolnościowych, w których od chłopca uczestniczyłem" - mówił Bartoszewski w 2005 r. w wywiadzie dla PAP. 

W latach 1990-95 był ambasadorem Polski w Austrii, później przez kilka miesięcy - ministrem spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego. W latach 1997-2001 Bartoszewski był senatorem IV kadencji z ramienia Unii Wolności. Szefem polskiej dyplomacji ponownie został w rządzie Jerzego Buzka; funkcję tę sprawował w latach 2000-2001. Od 2001 r. przewodniczył Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej przy Premierze RP. 

W lipcu 2006 r. Bartoszewski podpisał list otwarty byłych ministrów spraw zagranicznych, krytykujący odwołanie przez stronę polską spotkania przywódców państw Trójkąta Weimarskiego, w którym miał uczestniczyć ówczesny prezydent Lech Kaczyński. W oświadczeniu b. szefowie polskiej dyplomacji napisali m.in., że "odwołanie spotkania na szczycie bez bardzo istotnej przyczyny jest lekceważące wobec partnerów". Szczyt z udziałem prezydenta Polski, Francji i Niemiec odwołano na krótko przed terminem, jako powód podając chorobę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 

W październiku 2007 r. Bartoszewski stanął na czele komitetu honorowego PO przed przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Z kolei podczas wyborów prezydenckich w 2010 r. wszedł w skład honorowego komitetu poparcia kandydatury Bronisława Komorowskiego na prezydenta. 

Sekretarz stanu w rządzie Tuska 

20 listopada 2007 r. został przez ówczesnego premiera Donalda Tuska powołany na sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów do spraw dialogu międzynarodowego. Pełniąc tę funkcję, zajmował się rozwojem współpracy polsko-niemieckiej oraz kontaktami z diasporą żydowską w świecie oraz współpracą z państwem Izrael. 

Bartoszewski wielokrotnie spotykał się w Polsce i Niemczech z niemieckimi politykami. W lutym 2008 r. współprzewodniczył polsko-niemieckim rozmowom w Warszawie na temat problematyki historycznej w stosunkach pomiędzy oboma krajami. Rok później w lutym 2009 r. spotkał się w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Jak mówił potem, spotkanie z szefową niemieckiego rządu było "rozmową w zaprzyjaźnionym gronie" i dotyczyło całokształtu współpracy, w tym problemów, które mogą wyniknąć we wzajemnych stosunkach. 

Gdy niemiecki Związek Wypędzonych (BdV) po raz pierwszy zgłosił kandydaturę Eriki Steinbach do rady fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" Bartoszewski ostro komentował tę decyzję, ostrzegając Niemcy przed pogorszeniem stosunków z Polską. We wrześniu 2010 r. Steinbach stwierdziła, że Bartoszewski ma zły charakter. Swoją ocenę uzasadniła "osobistymi doświadczeniami". Potem powiedziała, że żałuje tej wypowiedzi. 

W czerwcu 2010 r., otwierając XIV Forum Polsko-Niemieckie, Bartoszewski oceniał, że w stosunkach między oboma krajami doszło już do takiej normalności, że pokłócić nas i zirytować jest coraz trudniej. Zwrócił uwagę, że "pozytywne owoce zbliżenia i pogłębienia stosunków polsko-niemieckich" widać nie tylko w polityce, ale często również w bardzo praktycznych kwestiach. 

Jako pełnomocnik rządu ds. dialogu międzynarodowego brał m.in. udział w polsko-niemieckich konsultacjach międzyrządowych. Apelował o utworzenie w Berlinie miejsca upamiętniającego wszystkie polskie ofiary nazizmu. Postulat ten znalazł się we wspólnym oświadczeniu polsko-niemieckiego okrągłego stołu z 12 czerwca 2011 r., podpisanym także przez przedstawicieli rządów Polski i RFN. Jesienią 2015 r. Bartoszewski został pośmiertnie uhonorowany Nagrodą Polsko-Niemiecką - uznano go za jednego z głównych architektów polsko-niemieckiego pojednania. 

Orędownik dialogu polsko-żydowskiego 

Był orędownikiem i aktywnym uczestnikiem dialogu polsko-żydowskiego. W czasie II wojny światowej był najpierw członkiem Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom, a od 1942 r. działał w Radzie Pomocy Żydom "Żegota". W grudniu 1965 r. został przez Instytut Yad Vashem uhonorowany tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. W 2012 r. w 70. rocznicę założenia "Żegoty", jako ostatni żyjący członek kierownictwa tej Rady, mówił, że była ona instytucją wyjątkową w okupowanej Europie, nigdzie indziej organizacje tego typu nie były powiązane z rządem. 

W 2013 r. przekazał niektóre ze swych pamiątek - m.in. Medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, dokumenty wiceprezesa Żegoty i przedstawiciela Bundu Leona Feinera, pierścień wytworzony w getcie łódzkim w 1942 r. - Muzeum Historii Żydów Polskich. W tym samym roku z okazji 20. rocznicy powstania Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie Bartoszewski został uhonorowany medalem imienia Elie Wiesela, najwyższym wyróżnieniem przyznawanym przez muzeum. Pełniąc funkcję pełnomocnika rządu ds. dialogu międzynarodowego, brał udział także w polsko-izraelskich konsultacjach międzyrządowych. Był honorowym obywatelem państwa Izrael. 19 kwietnia 2015 r. podczas uroczystościach 72. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim mówił, że każde pokolenie, naród i kraj potrzebuje wartości dotyczących godności życia, wolności oraz tolerancji. 

Bartoszewski był również przez wiele lat przewodniczącym Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. W 2012 r. został honorowym obywatelem gminy Oświęcim - jako wyraz uznania dla jego działań, których celem było ocalenie pamięci o ofiarach Auschwitz tak, aby kolejne pokolenia wyciągnęły ze zbrodni wnioski na przyszłość oraz uznania za pracę w Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej. Otrzymał również Medal Miasta Oświęcimia, a w czerwcu 2015 r. imię Bartoszewskiego otrzymała sala Forum w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu, instytucji która działa na rzecz pojednania Polaków i Niemców. 

Bartoszewski był też jedną z osób dających świadectwo, i jako uczestnik, i jako historyk o powstaniu warszawskim. Przez wiele lat brał udział w uroczystościach upamiętniających powstańczy zryw. W 2013 r. po raz pierwszy - jak mówił w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" - od 1945 r. zastanawiał się czy nie zrezygnować z pójścia 1 sierpnia na uroczystości przed Pomnikiem Gloria Victis na Wojskowych Powązkach - powodem były sytuacje, do których dochodziło na tej uroczystości w poprzednich latach: okrzyki, buczenie i gwizdy, podczas składania kwiatów przez przedstawicieli władz. Ostatecznie Bartoszewski wziął również wtedy udział w uroczystościach i wraz z ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem złożył wieniec. 

Był autorem ok. 1,5 tys. artykułów i ok. 40 książek, m.in. "Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939-1945" (wspólnie z Zofią Lewinówną) (1966), "1859 dni Warszawy" (1974), "Los Żydów Warszawy 1939-1943. W czterdziestą rocznicę powstania w getcie warszawskim" (1983), "Dni walczącej stolicy. Kronika Powstania Warszawskiego" (1984, 1989, 2004, 2008), "Metody i praktyki Bezpieki w pierwszym dziesięcioleciu PRL" (1985), "Jesień nadziei: warto być przyzwoitym" (1984, 1986); w późniejszych latach książkę wznowiono pt. "Warto być przyzwoitym. Teksty osobiste i nieosobiste"), zapis rozmów z Michałem Komarem "Władysław Bartoszewski: wywiad-rzeka" (2006), "Środowisko naturalne. Korzenie" (2010), "Kropla drąży skałę? Co mówiłem do Niemców i o Niemcach przez ponad pół wieku" (2011). W 2012 roku ukazała się książka "Wiosna jesienią", w której Bartoszewski przedstawia czasy tzw. odwilży 1956 r. 

"Z całego dorobku mego życia nie żałuję ani jednego napisanego zdania, choć na pewno niejedno napisałbym lepiej, precyzyjniej, mądrzej czy trafniej. Nie ma takiego zdania, a tym bardziej ustępu czy artykułu, o którym marzyłbym: oby zapadł się on pod ziemię, oby nigdy nie był napisany. Przywiązuję bardzo dużą wagę do tego stwierdzenia" - powiedział Władysław Bartoszewski w wywiadzie dla miesięcznika "Więź" (1986). Od marca 1995 r. Władysław Bartoszewski był wiceprezesem polskiego PEN Clubu, w latach 2001-2010 prezesem, a później był jego prezesem honorowym. 

Laureat wielu nagród 

Bartoszewski był laureatem wielu nagród, odznaczeń i wyróżnień, m.in. Orderu Orła Białego, Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RFN, papieskiego Orderu św. Grzegorza Wielkiego, Krzyża Wielkiego Zakonu Rycerskiego i Szpitalnego św. Łazarza z Jerozolimy. Doktor honoris causa m.in. Uniwersytetów Warszawskiego i Hajfy oraz Hebrew College w Baltimore, honorowy obywatel m.in. Warszawy, Wrocławia i Gdańska. 25 lutego 2011 powołany został przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w skład Kapituły Orderu Orła Białego i wybrany jej kanclerzem. 

Bartoszewski angażował się również w akcje społeczne - np. w 2012 r. został honorowym ambasadorem inicjatywy warsztatów dla seniorów. W 2013 r. z kolei był wśród sygnatariuszy listu otwartego podpisanego przez polityków, kombatantów, ludzi kultury i sportowców, w którym stwierdzili oni, że referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz nie ma sensu. 

Był też jednym ze zdobywców "Srebrnych Ust" przyznawanych przez radiową Trójkę. W czasach poprzednich rządów PiS ukuł np. określenie "dyplomatołki". Słynne są także jego stwierdzenia m.in. "Kocham moich rodaków, choć doprowadzają mnie do cholery", oraz o polityce zagranicznej prowadzonej przez rządzących ówcześnie, którą porównał do brzydkiej panny na wydaniu: "Jeśli panna nie jest piękna i posażna, to powinna być choć sympatyczna, a nie nabzdyczona" - stwierdził wówczas. 

W oczach przyjaciół był postacią barwną i nietuzinkową, obdarzoną niezwykłą energią i encyklopedyczną pamięcią - stałym elementem opowieści o Bartoszewskim było to, że mówił on bardzo szybko i bardzo długo. 

"By zostać autorytetem potrzebny jest zestaw jakości w człowieku, bez których jest to niemożliwe, a więc kompetencja w dziedzinie, w której się porusza, i bezinteresowne zaangażowanie. W przypadku prof. Bartoszewskiego autentyczność tego zaangażowania wytrzymuje próbę czasu, to nie są doraźne zrywy" - mówił o Bartoszewskim w 2007 r. redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" ks. Adam Boniecki. 

Z kolei kardiolog prof. Andrzej Szczeklik w 2007 r. w rozmowie "Tygodnikiem Powszechnym" mówił, że Bartoszewski dysponował "unikalnym ośrodkiem w swoich półkulach mózgowych - to ośrodek przyzwoitości"

niedziela, 17 kwietnia 2016

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość


Choć nigdy nie była to kluczowa gałąź naszej armii, w historii polskiej państwowości odnajdujemy chwalebne epizody rodzimej Marynarki Wojennej. Dzisiaj jednak, jak nigdy, jesteśmy świadomi niedostatków w tej dziedzinie, gdy nasi podwodniacy stoją w obliczu widma braku okrętów. Jak do tego doszło?

Udostępnij
3
Skomentuj
Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość



Marynarka Wojenna III RP zaczynała swoją historię z trzema okrętami podwodnymi otrzymanymi w spadku po Marynarce Wojennej Ludowego Wojska Polskiego. Były to wybudowane w latach 60. ORP Wilk i ORP Dzik (oba zezłomowane w 2003 roku) oraz ORP Orzeł z lat 80., który pozostaje w służbie do dziś. W latach 2002-2003 do tego ostatniego dołączyły: ORP Sokół, ORP Sęp, ORP Kondor i ORP Bielik.

Aby dopełnić obrazu stanu liczebnego polskich okrętów podwodnych, trzeba zaznaczyć, że wycofanie ze służby czterech ostatnich planowano wstępnie na ten rok, a najnowszego ORP Orzeł do 2022 roku. Wygląda więc na to, że już za sześć lat możemy zostać bez ani jednej jednostki tego typu, co przy czasie, jaki jest zazwyczaj potrzebny na wybudowanie nowego okrętu, oznacza, że ewentualne decyzje należałoby podjąć natychmiast.

Jakkolwiek zasadność inwestowania w okręty podwodne oraz rola, jaką miałyby odgrywać w Wojsku Polskim, jest kwestią niejednoznaczną i wciąż powracającą w dyskusjach analityków, to niestety politykom - przynajmniej w warstwie deklaratywnej - takie dylematy nie spędzają snu z powiek.

Starania rządzących pokazało zakończenie fazy analityczno-koncepcyjnej nabycia okrętów dla Marynarki Wojennej RP na początku 2014 roku, które przyniosło wytyczne MON o zakupie dwóch okrętów podwodnych, ale bez równoczesnego planu zakupu pocisków manewrujących.

Kontrowersyjność tej ostatniej decyzji, czyli wyposażenie okrętów w broń przeciw jednostkom podwodnym (wobec faktu, że Federacja Rosyjska całkowicie zrezygnowała z tego typu okrętów w basenie Morza Bałtyckiego) i nawodnym (wobec większej efektywności lotnictwa na niewielkim akwenie), przy jednoczesnej rezygnacji z uzbrojenia o realnej wartości taktycznej obnażyło nie tyle błędy w planowaniu, ile raczej kompletny jego brak.

Po koniecznych zmianach koncepcja zakupu okrętów podwodnych wróciła jesienią 2014 roku, już w wersji z pociskami manewrującymi i naciskiem na montaż jednostek w polskich zakładach.

Na dalsze konkrety musieliśmy czekać do lata ubiegłego roku, kiedy zaprezentowano program Orka, realizowany w ramach programu modernizacji Marynarki Wojennnej RP, której zakończenie przewidziano na lata 2022-2030. Budżet "Orki", w którego ramach mamy nabyć trzy okręty podwodne, ma wynieść nawet 9 mld złotych.

Chętnych na kontrakty na budowę polskich okrętów nie brakowało, odkąd o takim zamiarze poinformował MON, który swego czasu rozważał cztery spełniające warunki kandydatury. Niedawno pojawił się jeszcze jeden aspekt, który może przy zamówieniu działać na korzyść Polski. Jak doniósł serwis polska-zbrojna.pl, Inspektorat Uzbrojenia MON prowadzi rozmowy ze stroną norweską w sprawie wspólnego zakupu okrętów. Jak tłumaczył gen. bryg. Adam Duda na posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej, wymagania Norwegii i Polski są zbieżne, więc do zakupu polskich trzech jednostek mogłoby dołączyć sześć norweskich (nieoficjalnie mówi się również o zainteresowaniu wspólnym zakupem ze strony Holandii). Jeden kontrakt to nie tylko oczywista oszczędność, ale też ułatwienie współdziałania wojsk i wspólne szkolenia marynarzy obu nadbałtyckich krajów.

W galerii przyglądamy się okrętom podwodnym III RP: tym już zezłomowanym, czekającym na rychłe zakończenie służby i tym, na których być może w najbliższych latach zawiśnie polska bandera.


ORP Orzeł w manewrach sił NATO

To największy i najnowocześniejszy z polskich okrętów podwodnych. Jest to jednostka o napędzie konwencjonalnym, zaprojektowana w ZSRR, zbudowana w Lenigradzie, a zwodowana w 1985 roku. Ten typ okrętów otrzymał oznaczenia NATO - Kilo, radzieckie - Warszawianka. Jednostka została zaprojektowana do zwalczania wrogich okrętów podwodnych.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 1 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Foto: wp.mil.pl

ORP Orzeł (fot. R. Pioch)

Jest to dość udana konstrukcja. Ze względu na swoje przeznaczenie, zastosowano w niej rozwiązania mające obniżyć poziom hałasu oraz sygnaturę magnetyczną, dzięki czemu jest on trudniejszy do wykrycia oraz zniszczenia za pomocą min magnetycznych. Był to jeden z najcichszych okrętów swoich czasów.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 2 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Foto: mw.mil.pl

ORP Orzeł

Główne uzbrojenie ORP Orzeł stanowi 18 torped o zasięgu około 20 kilometrów (TEST-71ME do zwalczania okrętów podwodnych oraz 53-65K przeciwko celom nawodnym). Niestety okręt nie ma możliwości wystrzeliwania pocisków manewrujących, przez co nie może on niszczyć na przykład celów lądowych.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 3 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Foto: mw.mil.pl

ORP Orzeł (fot. A. Polcyn)

ORP Orzeł był pierwszą w historii polskiej floty całkowicie nową jednostką, która nie była przeznaczona dla floty ZSRR, ani przez nią używana. Podniesienie polskiej bandery miało miejsce 13 czerwca 1986, wtedy też okręt z polską załogą na pokładzie wpłynął do Portu Wojennego w Gdyni. Pierwszym dowódcą był kmdr. ppor. Marek Ćwiklak. ORP Orzeł miał być pierwszym z czterech tego typu okrętów, zamówionych w ZSRR, jednak ze względu na trudności finansowe nabyto tylko jedną sztukę.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 4 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

ORP Wilk i ORP Dzik

W latach 60. wyprodukowane zostały okręty ORP Wilk i ORP Dzik. Pierwsze dwie dekady jednostki odsłużyły w składzie Floty Północnej Marynarki Wojennej ZSRR, by w latach 1987 i 1988 przejść w ręce polskich marynarzy. Decyzja o wydzierżawieniu, a następnie zakupie tych dość wiekowych konstrukcji była podyktowana złą sytuacją ekonomiczną, która uniemożliwiła dokończenie planowanych zakupów czterech jednostek projektu 877E. Tym samym ORP Orzeł, jako jedyna z zakupionych zgodnie z planem jednostek, do dzisiaj pozostaje najnowocześniejszą.

Radziecka konstrukcja projektu 641 to (typ Foxtrot w klasyfikacji NATO) to okręt podwodny dalekiego zasięgu (maksymalny zasięg 40 tys. kilometrów) o napędzie diesel-elektrycznym (maks. prędkość 16 węzłów) i o długości 90 metrów. Wyposażony w 10 luków na pokladzie mógł przewozić do 22 torped. 78 członków załogi mogło w nim pozostawać bez wynurzenia przez 5 dni.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 5 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Foto: wp.mil.pl

ORP Sokół (fot. M. Kluczyński)

Okręty typu Kobben lub 207, wybudowane w RFN dla marynarki wojennej Norwegii. W sumie powstało 15 tego typu jednostek, z których pierwsza weszła do służby w 1964 roku. Zmodernizowane w latach 1989-1992 jednostki zachowały wartość bojową dzięki zwiększeniu możliwości wykrywania i zwalczania celów oraz zasięgu okrętów.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 6 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Foto: mw.mil.pl

ORP Sęp

Pięć Kobbenów przekazano w latach 2002-2003 Polsce, gdzie otrzymały nazwy Sokół, Sęp, Bielik i Kondor. Piąta jednostka przeznaczona na magazyn części zamiennych w 2011 roku jako Jastrząb stanęła przy Akademii Marynarki Wojennej, gdzie służy jako laboratorium.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 7 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Foto: wp.mil.pl

ORP Kondor (fot. R. Pioch)

Okręty typu Kobben to niewielkie, jednokadłubowe konstrukcje, wyposażone w 8 wyrzutni torped. Z uwagi na brak miejsca wewnątrz okrętu, nie posiada on zapasowych torped, wszystkie znajdują się w wyrzutniach i zależnie od typu mogą służyć do zwalczania celów podwodnych, jak i nawodnych.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 8 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Kandydaci na polski okręt podwodny: Francusko-hiszpański okręt podwodny klasy Scorpène

Okręty klasy Scorpène do służby weszły dziesięć lat temu. To dwupokładowe, średniej wielkości łodzie wyposażone w silnik elektryczny zasilany z ogniw lub generatorów elektryczno-spalinowych. Scorpène wyposażony jest w szereg urządzeń do walki elektronicznej. Jest to m.in. zaawansowany sonar dużego zasięgu, sonar przeciwminowy i system pasywnego rozpoznania EDO AR-9000.

Z okrętów tych aktualnie korzysta marynarka Chile, Malezji i Indii. W 2016 roku do tej grupy ma dołączyć również Brazylia, a po 2020 roku być może Polska.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 9 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Niemieckie okręty typu 214

Niemcy od dłuższego czasu oferują nam swoje okręty typu 214. To produkt stworzony typowo na eksport, który pływa u wybrzeży Grecji, Korei Południowej i Portugalii.

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 10 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Szwedzkie okręty klasy A26

Skandynawską propozycją są okręty klasy A26. Szwedzi oferują nam okręty o wyporności 1800 ton wyposażone w hybrydowe silniki elektryczno-spalinowe typu AIP (a więc niewymagające dostępu do powietrza nawet przy długich operacjach).

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 11 z 12)

SlideZGŁOŚ PROBLEMWYŁĄCZ ES

Eliminator Slajdów

Koreański okręt KSS-III klasy Chang Bogo

W grę wchodzi też zakup rozwijanego jeszcze koreańskiego projektu KSS-III klasy Chang Bogo. W założeniu projektantów KSS-III ma przede wszystkim mieć wyporność co najmniej 3000 ton oraz hybrydowy napęd elektryczno-spalinowy. Pierwsze KSS-III mają pojawić się w 2018 roku, a Koreańczycy już wstępnie zapowiedzieli chęć wystartowania w przetargu na "Orkę".

POKAŻ MINIATURKI ▼

Okręty podwodne III RP - przeszłość i przyszłość (slajd 12 z 12)