niedziela, 30 września 2007

Gebrselassie pobił rekord świata w maratonie

mik, PAP
2007-09-30, ostatnia aktualizacja 2007-09-30 16:20
Zobacz powiększenie
Haile Gebrselassie na starcie maratonu w Berlinie
Fot. FRANKA BRUNS AP

34-letni Haile Gebrselassie wygrał maraton w Berlinie, uzyskując czas dwie godziny cztery minuty i 26 sekund. Jest to nowy rekord świata w tej konkurencji

- Przepraszam - mówił w blasku fleszy fotoreporterów do telefonu komórkowego po przebiegnięciu 42 km i 195 m Gebrselassie. Genialny biegacz z Etiopii, który jeszcze do niedawna specjalizował się w średnich dystansach, rozmawiał ze swoim przyjacielem Kenijczykiem Paulem Tergatem.

- To był jego rekord. Musiałem go przeprosić - tłumaczył później Gebrselassie. Tergat ustanowił poprzedni rekord w maratonie (2:04.55) dokładnie cztery lata temu także w Berlinie. Gebrselassie poprawił go wczoraj o 29 sekund. Przyjaźń Tergata z Gebreselassie zaczęła się od... dramatycznych porażek tego pierwszego. Na igrzyskach olimpijskich w 1996 i 2000 r. Kenijczyk przegrywał bowiem z Gebrselassie złoto na 10 km na ostatnich prostych. Potem Tergat przeszedł do maratonu, ustanowił rekord świata i przez kilka lat był królem tej konkurencji. Aż do niedzieli, gdy Etiopczyk pozbawił go najcenniejszego wyniku.

- Nic nie szkodzi. Nasza rywalizacja w biegu na 10 km, a potem w maratonie przerodziła się z czasem w serdeczną przyjaźń. Dlatego cieszę się dziś szczęściem Haile - mówił agencji Reuters Tergat, który o poprawieniu rekordu dowiedział się w swoim domu, w Kenii. -

Pobiłem rekord, bo miałem idealne warunki pogodowe. Było więcej słońca i mniej wiatru niż w 2003 r., gdy wygrywał Paul - podkreślał Etiopczyk, którego na trasie oklaskiwało prawie milion mieszkańców Berlina.

Rekord świata Gebrselassie nie jest zaskoczeniem. 34-letni Etiopczyk to żywa legenda w biegach na średnich i długich dystansach. Jest m.in. czterokrotnym mistrzem świata i dwukrotnym mistrzem olimpijskim na 10 km. W 2004 r. porzucił bieżnię i zaczął się ścigać w biegach ulicznych. Maratony wygrywał już m.in. w Amsterdamie (2005), Fukuoce (2006), a także w zeszłym roku w Berlinie. Ustanawiał rekordy także na mniej typowych dystansach, np. na 25 km (1:11.37), choć ten wynik nie został uznany przez IAAF, bo po jego uzyskaniu nie było kontroli antydopingowej.

W zeszłym roku Gebrselassie zajął dziewiąte miejsce w maratonie londyńskim (z czasem 2:09.05).

- To najgorszy bieg w mojej karierze - powiedział wówczas Etiopczyk, który zawsze był bardzo ambitny i surowy wobec siebie. Wielu fachowców oraz fanów i tak uważało Gebrselassie za największego biegacza wszech czasów. Teraz także on, wreszcie, zdobył się na kilka ciepłych słów o sobie.

- Ten rekord jest chyba więcej wart niż te wszystkie medale na 10 km - stwierdził teraz. - Rekord świata w maratonie! To coś naprawdę wyjątkowego. Paul, przepraszam cię jeszcze raz. Przyjedź do Berlina za rok i spróbuj mi go odebrać!

Bardzo dobre siódme miejsce w maratonie berlińskim zajął Polak Arkadiusz Sowa, który uzyskał czas 2:12.00.

Liczba Gebrselassie

350

tysięcy euro zarobił w Berlinie. 250 tys. euro dostał za sam start plus 50 tys. euro premii za zwycięstwo i drugie tyle za rekord świata

Wyniki:



mężczyźni
1. Haile Gebrselassie (Etiopia)2:04.26 - rekord świata
2. Abel Kirui (Kenia)2:06.51
3. Salim Kipsang (Kenia)2:07.29
4. Philip Manyim (Kenia)2:08.01
5. Mesfin Adimasu (Etiopia)2:09.49
6. Lee Troop (Australia)2:10.31
7. Arkadiusz Sowa (Polska)2:12.00


kobiety
1. Gete Wami (Etiopia)2:23.17
2. Irina Mikitenko (Niemcy)2:24.51
3. Helena Kirop (Kenia)2:26.27
4. Irina Timofiejewa (Rosja)2:26.54
5. Naoko Sakamoto (Japonia)2:28.33
6. Hayley Haining (Wlk. Brytania)2:30.43

Brak komentarzy: