TK/PAP /18:17
![]() |
| AFP |
Niezwykle dramatyczny i sensacyjny przebieg miał finał mistrzostw Europy siatkarzy rozgrywany w Moskwie. O zwycięstwie jednej z ekip zadecydował dopiero tie-break.
Sensacyjnym mistrzem Europy została Hiszpania, która pokonała gospodarzy imprezy, Rosjan 3:2 (25:18, 20:25, 24:26, 30:28, 16:14). Zawodnicy "Sbornej" w czwartym secie nie wykorzystali dwóch piłek meczowych.
Dla Hiszpanii to największy sukces w historii siatkówki. Oba zespoły awansowały do rozgrywek o Puchar Świata w Japonii.
Rosjanie przegrali zdecydowanie pierwszego seta. W drugim wyraźnie byli lepsi gospodarze. W trzecim Hiszpania prowadziła 24:21 i na zagrywkę poszedł Aleksiej Ostapienko. Wykonał on kilka mocnych uderzeń. Rywale mieli problemy z przyjęciem. Jeden z serwisów, zdaniem siatkarzy z Półwyspu Iberyskiego, był autowy. Sędziowie zaliczyli jednak asa.
W opinii ekspertów nie był to pierwszy błąd arbitrów w tym spotkaniu. - Sędziowie nie wytrzymali presji kibiców rosyjskich - powiedział główny komisarz Polskiej Ligi Siatkówki Cezary Matusiak.
W czwartym secie Rosjanie objęli prowadzenie 6:2. Hiszpanie nie załamali się, pokazali żelazne nerwy. Obronili dwa setbole i wygrali 30:28.
Tie break był kolejną wojną nerwów. Hiszpania prowadziła 5:2, 8:4 i 13:10. Rosjanie jednak wyrównali na 14:14. W dwóch ostatnich akcjach Israel Rodriguez obił rosyjski blok, a Siemion Połtawski został zablokowany.
- Lecieliśmy do Rosji z myślą o awansie do finału - mówił szczęśliwy Miguel Angel Falasca. - Stawialiśmy sobie ambitne cele. Przed dwoma laty byliśmy w półfinale. Teraz jesteśmy mocnym zespołem. Wiele dobrego wniósł do drużyny nasz nowy trener Andrea Anastasi. Jest znakomitym psychologiem.
Polska zajęła 11. miejsce, najgorsze w historii swoich startów w finałowych turniejach mistrzostw Europy. W trzech ostatnich występach była piąta.
W 2000 roku trenerem Hiszpanii był Raul Lozano. W czterech meczach Ligi Światowej Polska odniosła cztery zwycięstwa nad jego podopiecznymi. Wówczas w drużynie rywali grali praktycznie wszyscy zawodnicy, którzy stanowili o sile mistrza Europy w Moskwie.
Hiszpania - Rosja 3:2 (25:18, 20:25, 24:26, 30:28, 16:14)
Hiszpania: Miguel Angel Falasca, Guillermo Falasca (30 pkt), Molto (11), Garcia Torres, De La Fuente, Rodriguez (19), Lobato (libero) oraz Pascual, Herman.
Rosja: Chamuckich, Połtawski (19), Wołkow, Kuleszow (14), Tietiuchin, Kosariew (14), Wierbow (libero) oraz Krugłow, Abramow, Biereżko (15), Ostapienko. Sędziowali: Peter Konchik (Slowenia) i Frans Loderus (Holandia).
Widzów 9 200.
***
Siatkarze Serbii zajęli trzecie miejsce w mistrzostwach Europy w Moskwie. W meczu o brązowy medal ME Serbia pokonała Finlandię 3:1 (25:18, 23:25, 25:21, 25:16).
Rewelacyjnie spisujący się pod wodzą Włocha Mauro Berruto Skandynawowie, pozostaną więc bez medalu. To i tak ich najlepszy występ w historii. Dla Serbów to szósty brązowy medal ME.
Nikola Grbic i jego koledzy powtórzyli sukces sprzed dwóch lat w Rzymie. Kapitan Serbii zapowiedział, że był to jego ostatni europejski czempionat. W ME grał siedem razy. W 2001 roku wywalczył złoty medal.
Serbia miała przewagę w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. W drugim secie prowadziła 20:17 i 23:21. Jednak seria fińskich bloków powstrzymała Ivana Miljkovica oraz jego kolegów. Dwie następne partie Serbowie, podobnie jak pierwszą, pewnie wygrali.
- Gdyby przed mistrzostwami Europy ktoś nam zaproponował brązowy medal wzięlibyśmy go w ciemno - powiedział Nikola Grbic. - Mamy młody zespół. W takiej sytuacji trzecie miejsce to jest dla nas dobry wynik.
Finowie byli rewelacją turnieju. W grupie wyprzedzili Polskę, Bułgarię i Włochów - faworytów mistrzostw.
- Mam mieszane uczucia - mówił trener Finlandii Mauro Berruto. - Przed sezonem zajmowaliśmy 34. miejsce w rankingu FIVB. Czwarta lokata nas cieszy, ale z drugiej strony szkoda, że w dwóch ostatnich meczach nie utrzymaliśmy poziomu z poprzednich naszych spotkań.
Wynik:
Serbia - Finlandia 3:1 (25:18, 23:25, 25:21, 25:16)
Serbia: Nikola Grbic, Miljkovic (19 pkt), Geric, Podrascanin, Kovacevic, Janic (18), Samardzic (libero) oraz Boskan.
Finlandia: Esko, Mikko Oivanen (20), Matti Oivanen (10), Heikkinen (10), Sammelvuo, Kunnari (10), Kangasniemi (libero) oraz Hietanen.
Dla Hiszpanii to największy sukces w historii siatkówki. Oba zespoły awansowały do rozgrywek o Puchar Świata w Japonii.
Rosjanie przegrali zdecydowanie pierwszego seta. W drugim wyraźnie byli lepsi gospodarze. W trzecim Hiszpania prowadziła 24:21 i na zagrywkę poszedł Aleksiej Ostapienko. Wykonał on kilka mocnych uderzeń. Rywale mieli problemy z przyjęciem. Jeden z serwisów, zdaniem siatkarzy z Półwyspu Iberyskiego, był autowy. Sędziowie zaliczyli jednak asa.
W opinii ekspertów nie był to pierwszy błąd arbitrów w tym spotkaniu. - Sędziowie nie wytrzymali presji kibiców rosyjskich - powiedział główny komisarz Polskiej Ligi Siatkówki Cezary Matusiak.
W czwartym secie Rosjanie objęli prowadzenie 6:2. Hiszpanie nie załamali się, pokazali żelazne nerwy. Obronili dwa setbole i wygrali 30:28.
Tie break był kolejną wojną nerwów. Hiszpania prowadziła 5:2, 8:4 i 13:10. Rosjanie jednak wyrównali na 14:14. W dwóch ostatnich akcjach Israel Rodriguez obił rosyjski blok, a Siemion Połtawski został zablokowany.
- Lecieliśmy do Rosji z myślą o awansie do finału - mówił szczęśliwy Miguel Angel Falasca. - Stawialiśmy sobie ambitne cele. Przed dwoma laty byliśmy w półfinale. Teraz jesteśmy mocnym zespołem. Wiele dobrego wniósł do drużyny nasz nowy trener Andrea Anastasi. Jest znakomitym psychologiem.
Polska zajęła 11. miejsce, najgorsze w historii swoich startów w finałowych turniejach mistrzostw Europy. W trzech ostatnich występach była piąta.
W 2000 roku trenerem Hiszpanii był Raul Lozano. W czterech meczach Ligi Światowej Polska odniosła cztery zwycięstwa nad jego podopiecznymi. Wówczas w drużynie rywali grali praktycznie wszyscy zawodnicy, którzy stanowili o sile mistrza Europy w Moskwie.
Hiszpania - Rosja 3:2 (25:18, 20:25, 24:26, 30:28, 16:14)
Hiszpania: Miguel Angel Falasca, Guillermo Falasca (30 pkt), Molto (11), Garcia Torres, De La Fuente, Rodriguez (19), Lobato (libero) oraz Pascual, Herman.
Rosja: Chamuckich, Połtawski (19), Wołkow, Kuleszow (14), Tietiuchin, Kosariew (14), Wierbow (libero) oraz Krugłow, Abramow, Biereżko (15), Ostapienko. Sędziowali: Peter Konchik (Slowenia) i Frans Loderus (Holandia).
Widzów 9 200.
***
Siatkarze Serbii zajęli trzecie miejsce w mistrzostwach Europy w Moskwie. W meczu o brązowy medal ME Serbia pokonała Finlandię 3:1 (25:18, 23:25, 25:21, 25:16).
Rewelacyjnie spisujący się pod wodzą Włocha Mauro Berruto Skandynawowie, pozostaną więc bez medalu. To i tak ich najlepszy występ w historii. Dla Serbów to szósty brązowy medal ME.
Nikola Grbic i jego koledzy powtórzyli sukces sprzed dwóch lat w Rzymie. Kapitan Serbii zapowiedział, że był to jego ostatni europejski czempionat. W ME grał siedem razy. W 2001 roku wywalczył złoty medal.
Serbia miała przewagę w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. W drugim secie prowadziła 20:17 i 23:21. Jednak seria fińskich bloków powstrzymała Ivana Miljkovica oraz jego kolegów. Dwie następne partie Serbowie, podobnie jak pierwszą, pewnie wygrali.
- Gdyby przed mistrzostwami Europy ktoś nam zaproponował brązowy medal wzięlibyśmy go w ciemno - powiedział Nikola Grbic. - Mamy młody zespół. W takiej sytuacji trzecie miejsce to jest dla nas dobry wynik.
Finowie byli rewelacją turnieju. W grupie wyprzedzili Polskę, Bułgarię i Włochów - faworytów mistrzostw.
- Mam mieszane uczucia - mówił trener Finlandii Mauro Berruto. - Przed sezonem zajmowaliśmy 34. miejsce w rankingu FIVB. Czwarta lokata nas cieszy, ale z drugiej strony szkoda, że w dwóch ostatnich meczach nie utrzymaliśmy poziomu z poprzednich naszych spotkań.
Wynik:
Serbia - Finlandia 3:1 (25:18, 23:25, 25:21, 25:16)
Serbia: Nikola Grbic, Miljkovic (19 pkt), Geric, Podrascanin, Kovacevic, Janic (18), Samardzic (libero) oraz Boskan.
Finlandia: Esko, Mikko Oivanen (20), Matti Oivanen (10), Heikkinen (10), Sammelvuo, Kunnari (10), Kangasniemi (libero) oraz Hietanen.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz