Wśród ofiar niedzielnego wypadku na drodze ekspresowej jest mieszkaniec Chorzowa, czterej mieszkańcy woj. dolnośląskiego i jeden z Małopolski. Najmłodszy miał 15 lat, najstarszy - 46.
Do wypadku doszło przed godziną piątą rano. Kierowca BMW jadącego w stronę lotniska w Pyrzowicach najprawdopodobniej stracił panowanie nad kierownicą. Auto uderzyło najpierw w betonowe barierki odgradzające pasy jezdni, potem w słup tablicy z drogowskazami, a następnie w filar biegnącego nad drogą wiaduktu. Potem stanęło w płomieniach.Siła uderzeń była tak wielka, że wszystkich podróżujących wyrzuciło z auta. Ponieśli śmierć na miejscu. Szczątki samochodu były rozrzucone na obu pasach ruchu na długości 100 m.
- Najprawdopodobniej przyczyną wypadku była mżawka i niedostosowana do takich warunków prędkość - poinformował Piotr Bieniak z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
O tym, że na drodze było wyjątkowo ślisko, przekonali się strażacy. Kilka godzin po wypadku jeden z zastępów jechał zmienić kolegów pracujących na miejscu tragedii. 200 m od celu ich terenowy samochód wpadł w poślizg i dachował. Czterech rannych strażaków trafiło na oddział ratunkowy Szpitala św. Barbary w Sosnowcu.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz