niedziela, 27 kwietnia 2008

24 lata przetrzymywał własną córkę, z którą miał siedmioro dzieci

tan, PAP, tvn24.pl, BBC
2008-04-27, ostatnia aktualizacja 2008-04-28 18:35

Makabryczna historii w Austrii: 73-letni Josef Fritzl przyznał się do przetrzymywania w swojej piwnicy własnej córki. Gdy miała 18 lat uprowadził ją i nie wypuścił przez następne 24 lata. Przez cały czas gwałcił ją. Siedmiokrotnie zaszła w ciążę, jedno z dzieci (bliźniak) zmarło po porodzie. Wówczas ojciec-dziadek spalił noworodka w piekarniku. Policja potwierdza wszystkie wcześniejsze spekulacje w tej sprawie i odpowiada dziennikarzom: "tej historii nie chcecie znać".

Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Łazienka jaką zbudował w więzieniu swojej córki Josef Fritzl
Zobacz powiekszenie
Fot. Anonymous AP
Ukryty pokój w domu rodziny Fritzlów w Amstetten
Zobacz powiekszenie
Fot. Helmut Stamberg AP
W tym domu w Amstetten Josef F. 24 lata przetrzymywał swoją córkę
Zobacz powiekszenie
Fot. Ronald Zak AP
Policjant opuszcza ogródek przy domu, w którym dokonała się tragedia.
Zobacz powiekszenie
Fot. HO REUTERS
Josef Fritzl
Zobacz powiekszenie
Fot. Anonymous AP
Josef Fritzl w biurze prokuratora
Gazety o skandalu w Austrii: "Zbrodnia potwora"



- Tam są rzeczy, których nie chcecie widzieć. Im mniej macie w głowie obrazów z tego miejsca, tym lepiej - relacjonuje austriackiej telewizji ORF funkcjonariusz, który brał udział w przeszukiwaniu piwnicy, gdzie więziono kobietę. Trzy klitki i korytarz, z sufitem na wysokości 1,70 m - w takich warunkach spędziła 24 lata uwięziona w piwnicy przez ojca Elisabeth Friztl i trójka z siódemki ich dzieci. Jedno zmarło tuż po urodzeniu. Powodem był brak właściwej opieki. Zwłoki zabrał i spalił ojciec noworodka.

Tragiczna tajemnica Josefa Fritzla wyszła na jaw w sobotę. Wcześniej, przez 24 lata, nikt nie poddał w wątpliwość tezy obojga rodziców: nasza córka została uprowadzona przez sektę. Josef i jego żona Rosemarie wielokrotnie występowali w mediach, między innymi pokazując list od córki, w którym ona sugeruje, że została uprowadza przez religijną grupę. To prawdopodobnie jej ojciec zmusił ją do napisania listu.

Austrii brak jest słów

Cały kraj żyje tylko jednym pytaniem: Jak to mogło się stać? Dlaczego przez 24 lata nikt: ani sąsiedzi mimo, że Fritzl systematycznie powiększał piwnicę w której przetrzymywał swoją córkę, ani szkoła, do której chodziły dzieci pochodzące z kazirodczego związku, ani rodzina, ani policja która przez cały ten czas poszukiwała zaginionej dziewczyny nie sprawdził jak wygląda sytuacja w domu? - Stoimy w obliczu z niczym nie porównywalnej zbrodni. - powiedział minister spraw wewnętrznych Guenther Platter. - To, co się tam wydarzyło, przechodzi ludzkie wyobrażenie - dodał.

Uratowana przez córkę

42-letnią dziś Elizabeth uratowała córka. Chorując. Gdy 19-letnia córka Elizabeth i Josefa trafiła do szpitala lekarze postanowili zbadać matkę, bo podejrzewali, że choroba może być genetyczna. Wtedy Josef zdecydował się wyprowadzić Elisabeth i dwoje pozostałych dzieci z piwnicy, a żonie oznajmił, że zaginiona córka postanowiła wrócić. W sobotę został zatrzymany wraz z Elisabeth nieopodal szpitala. Do domu Frtizlów wkroczyła policja.

Elisabeth jest w bardzo złym stanie psychicznym i znajduje się pod opieką specjalistów. Także jej matka i dzieci trafiły na obserwację do pobliskiego szpitala psychiatrycznego. Kobieta zgodziła się zeznawać dopiero gdy dostała zapewnienie od władz, że już nigdy więcej nie będzie kontaktowała się ze swoim ojcem. Władze zgodziły się i jednocześnie zgodzili się przekazać dzieci "pod właściwą opiekę".

Ma 18 lat. W sobotę pierwszy raz ujrzał słońce

Dwóch synów - jeden pięcio, drugi osiemnastoletni, nigdy wcześniej nie opuściło piwnicy. Gdy ojciec ich uwolnił w sobotę po raz pierwszy w życiu zobaczyli światło słoneczne. Nigdy wcześniej nie wyszli z piwnicy - nie byli w szkole, nie byli u lekarza, nigdy z nikim nie rozmawiali. Przebadani dziś przez lekarzy okazują się być w zadziwiająco dobrym zdrowiu.

42-letnia dziś Elisabeth Friztl miała ze swym ojcem siedmioro dzieci, lecz jedno z nich zmarło niedługo po porodzie. Troje z nich - dwie dziewczynki i jeden chłopiec - mieszkało z Josefem i jego 69-letnią żoną Rosemarie, pozostała trójka - w piwnicy ze swoją matką.

Trójka dzieci, która wychowywała się z babcią i ojcem-dziadkiem, została podrzucona na progu domu w niemowlęctwie. Dzieci miały kartki napisane ręką Elisabeth, w których pisała, że nie ma warunków, by je wychować. Małżeństwo zeznało, że znaleźli dwie dziewczynki i chłopca na progu domu w latach 1993, 1994 i 1997. Bez problemów uzyskali zgodę na adopcję.

Amstetten w centrum świata

Historia Elisabeth błyskawicznie obiegła cały świat. Do Amstetten zjechali reporterzy wszelakich mediów od CNN i BBC po Al Jazeerę. To nie pierwszy przypadek dramatu więzionych kobiet w Austrii. Blisko dwa lata temu media rozpisywały się na temat Nataschy Kampusch, która uciekła po ośmiu latach przetrzymywania w piwnicy domu porywacza. 10-letnia Natascha została uprowadzona w 1998 roku na przedmieściach Wiednia. Udało się jej uciec 23 sierpnia 2006 roku. Po ucieczce Nataschy porywacz popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Według policji dziewczyna odczuwała emocjonalną więź z przestępcą, znaną jako syndrom sztokholmski.

Dom, w którym przetrzymywana była Elizabeth i jej dzieci jest szary, niski, niczym się nie wyróżnia. W sobotni wieczór, gdy policja aresztowała Fritzla, pod jego domem zebrały się setki ciekawskich gapiów. Część z nich to byli najbliżsi sąsiedzi. Są zszokowani odkrytą tajemnicą. - Nie mieliśmy o niczym pojęcia. Nasze dzieci bawiły się z ich wnuczętami. Chodziły do tej samej szkoły - mówią. - To był bardzo dobry sąsiad. Zawsze pozdrawiał na przywitanie - mówi telewizji ORF jedne z sąsiadów. Ciepło wyrażają się także o żonie mężczyzny. - Bardzo miła starsza pani - mówią sąsiedzi.

Profesjonalne wiezienie

Wygląd piwnicy wskazuje, że Josef Fritzl profesjonalnie przygotowywał porwanie córki. Więzienie, w którym przetrzymywana była Elisabeth składało się z kilku ciasnych, pozbawionych okien pomieszczeń. Wejście do nich ukryte było za regałem i zabezpieczone kodem, który znał jedynie Josef. W regularnie rozbudowywanych, umeblowanych pomieszczeniach była łazienka i aneks kuchenny. Był tam również telewizor. - Wszystko jest bardzo wąskie, a wejście - bardzo małe. Trzeba się schylić. Żeby tam wejść - opisywał Polzer.

Żona Fritzla utrzymuje, że ani ona, ani wnuki przez nią adoptowane, nigdy nie schodzili do piwnicy.


Brak komentarzy: