Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej", wygłosił w środę wykład na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Mówił, jakich pułapek powinniśmy unikać, rozliczając komunistyczną przeszłość.
- Dziś jesteśmy w takim momencie historycznym, kiedy debata o przeszłości wchodzi w nową, bardzo istotną fazę. W czerwcu IPN ma wydać książkę z czytelną sugestią, że Lech Wałęsa był agentem. Symboliczność tego momentu polega na tym, że w oparciu o policyjne materiały człowiek, który jest najbardziej rozpoznawalnym logo naszego państwa na świecie, zostaje oskarżony o coś, co w polskiej tradycji jest najbardziej rzeczą hańbiącą - mówił Adam Michnik do słuchaczy, którzy tłumnie wypełnili aulę w budynku rektoratu Uniwersytetu Śląskiego.
Przekonywał, że w ten sposób przekreślamy to, co powinno być powodem największej dumy dla Polaków. - Pokojowe rozmontowanie komunizmu drogą kompromisu i negocjacji było najważniejszym polskim politycznym dokonaniem w XX wieku. Pokazaliśmy całemu światu, jak to można zrobić, to było polskie rozwiązanie kwadratury koła. Teraz to zostaje kompletnie unieważnione - przestrzegał Michnik.
Zdaniem redaktora naczelnego "Gazety" nie można oceniać zachowań Polaków z czasów dyktatury komunistycznej w oderwaniu od kontekstu historycznego. - Stosowanie do ówczesnej bardzo skomplikowanej sytuacji dzisiejszych prostych, by nie powiedzieć prostackich norm moralnych i ocen, to największy gwałt na pamięci zbiorowej. Dlatego dziś nie mogę przyjąć, że generała Jaruzelskiego chce się sądzić, abstrahując od faktu, że działał pod sowiecką presją. W 1981 roku żaden odpowiedzialny polityk nie mógł powiedzieć, że Polsce nie grozi interwencja. Wszystkich ludzi z tamtego okresu, od Jaruzelskiego do Wałęsy, można oceniać, ale najbardziej nieuczciwe jest ich ocenianie na podstawie raportów i donosów agentów aparatu bezpieczeństwa. To jest pośmiertne zwycięstwo bezpieki. Dlatego kiedy dziś czytam, że prokurator Koj z Katowic chce metodą aktu oskarżenia ustalić prawdę historyczną, to wiem, że się dokonuje coś bardzo złego i niebezpiecznego. Coś, co może fatalnie zaciążyć nad naszą przyszłością. Dzisiaj kontynuowanie logiki odwetu, który, nie wiedzieć czemu, nazywa się sprawiedliwością, jest utrwalaniem podziałów, które będą się przenosiły z pokolenia na pokolenie. To nie jest dobra droga - podkreślał Michnik.
Po wykładzie słuchacze pytali go m.in o opozycyjną przeszłość, lustrację i przyszłość polskiej lewicy. Studenci byli też ciekawi, jaki jest stosunek naczelnego "Wyborczej" do śląskich starań o autonomię. - O tym muszą zdecydować ludzie, którzy tu mieszkają. Nie można dostawać wysypki na słowo autonomia ani lekceważyć 180 tys. osób, które podczas spisu powszechnego wpisały narodowość śląską - tłumaczył Michnik.
Wykład był kolejnym spotkaniem z cyklu "Rozmów o dobrym państwie", który w kwietniu zainaugurował prof. Leszek Balcerowicz. Organizatorem cyklu są "Gazeta Wyborcza", Uniwersytet Śląski w Katowicach i fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju. Partnerem jest ING Bank Śląski, a patronem medialnym Radio TOK FM.
Przekonywał, że w ten sposób przekreślamy to, co powinno być powodem największej dumy dla Polaków. - Pokojowe rozmontowanie komunizmu drogą kompromisu i negocjacji było najważniejszym polskim politycznym dokonaniem w XX wieku. Pokazaliśmy całemu światu, jak to można zrobić, to było polskie rozwiązanie kwadratury koła. Teraz to zostaje kompletnie unieważnione - przestrzegał Michnik.
Zdaniem redaktora naczelnego "Gazety" nie można oceniać zachowań Polaków z czasów dyktatury komunistycznej w oderwaniu od kontekstu historycznego. - Stosowanie do ówczesnej bardzo skomplikowanej sytuacji dzisiejszych prostych, by nie powiedzieć prostackich norm moralnych i ocen, to największy gwałt na pamięci zbiorowej. Dlatego dziś nie mogę przyjąć, że generała Jaruzelskiego chce się sądzić, abstrahując od faktu, że działał pod sowiecką presją. W 1981 roku żaden odpowiedzialny polityk nie mógł powiedzieć, że Polsce nie grozi interwencja. Wszystkich ludzi z tamtego okresu, od Jaruzelskiego do Wałęsy, można oceniać, ale najbardziej nieuczciwe jest ich ocenianie na podstawie raportów i donosów agentów aparatu bezpieczeństwa. To jest pośmiertne zwycięstwo bezpieki. Dlatego kiedy dziś czytam, że prokurator Koj z Katowic chce metodą aktu oskarżenia ustalić prawdę historyczną, to wiem, że się dokonuje coś bardzo złego i niebezpiecznego. Coś, co może fatalnie zaciążyć nad naszą przyszłością. Dzisiaj kontynuowanie logiki odwetu, który, nie wiedzieć czemu, nazywa się sprawiedliwością, jest utrwalaniem podziałów, które będą się przenosiły z pokolenia na pokolenie. To nie jest dobra droga - podkreślał Michnik.
Po wykładzie słuchacze pytali go m.in o opozycyjną przeszłość, lustrację i przyszłość polskiej lewicy. Studenci byli też ciekawi, jaki jest stosunek naczelnego "Wyborczej" do śląskich starań o autonomię. - O tym muszą zdecydować ludzie, którzy tu mieszkają. Nie można dostawać wysypki na słowo autonomia ani lekceważyć 180 tys. osób, które podczas spisu powszechnego wpisały narodowość śląską - tłumaczył Michnik.
Wykład był kolejnym spotkaniem z cyklu "Rozmów o dobrym państwie", który w kwietniu zainaugurował prof. Leszek Balcerowicz. Organizatorem cyklu są "Gazeta Wyborcza", Uniwersytet Śląski w Katowicach i fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju. Partnerem jest ING Bank Śląski, a patronem medialnym Radio TOK FM.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz