czwartek, 8 maja 2008

Seksafera - zeznaje Aneta Krawczyk

2008-05-08, ostatnia aktualizacja 2008-05-08 16:07
Zobacz powiększenie
Anetę Krawczyk na korytarzy otaczał tłum dziennikarzy
Fot. Sergiusz Pęczek / AG

Aneta Krawczyk przyjechała do sądu w Piotrkowie ok. godz. 9.15, piętnaście minut przed rozprawą. Ubrana na czarno, w ciemnych okularach, w dobrym nastroju. Andrzej Lepper natomiast nie ukrywał złości. Po 40 minutach od rozpoczęcia rozprawy, nim jeszcze zaczęła zeznawać Krawczyk, Lepper wyszedł z sali sądowej. Gdy kilkadziesiąt minut później salę opuszczała Aneta Krawczyk, była roztrzęsiona i zapłakana.

Zobacz powiekszenie
Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Aneta Krawczyk z przedstawicielką fundacji Feminoteka Anną Czerwińską, która przypięła do piersi znaczek "wierzę Anecie Krawczyk"
Zobacz powiekszenie
Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Andrzej Lepper po przybyciu do sądu był niezadowolony. Później wyszedł po 40 minutach rozprawy
Zobacz powiekszenie
Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Przed wejściem do sali rozpraw Aneta Krawczyk żartowała, w przerwie rozprawy wyszła z płaczem
RAPORTY


Aneta Krawczyk - główny świadek i oskarżyciel posiłkowy zeznaje dziś przed piotrkowskim sądem w procesie lidera Samoobrony Andrzeja Leppera oraz b. wiceszefa tej partii Stanisława Łyżwińskiego, oskarżonych w tzw. seksaferze w Samoobronie. Proces odbywa się za zamkniętymi drzwiami.

Krawczyk, na pytanie, czy nie boi się spojrzeć w oczy Lepperowi, odpowiedziała: - Nie boję się, mam ciemne okulary.

Gdy dziennikarze zapytali ją, jak zareaguje na ewentualne uszczypliwości, zażartowała, że pewnie będzie mdleć.

Aneta Krawczyk przyjechała do sądu w towarzystwie swojej pełnomocniczki Agaty Kalińskiej-Moc oraz przedstawicielki fundacji Feminoteka Anny Czerwińskiej, która trzymała Krawczyk za rękę albo ją obejmowała, dodając otuchy. Czerwińska została wpuszczona do sali, gdzie odbywa się przesłuchanie. - Chcę aby Aneta mogła patrzeć na osobę , która jej ufa i jest jej przyjazna - powiedziała Czerwińska. - Przeszła przez to wszystko, a teraz musi jeszcze raz opowiedzieć o tym, patrząc na sprawców. To bardzo trudne - dodała.



Lepper nie ukrywał wściekłości



O ile Andrzej Lepper we wtorek był w doskonałym nastroju, dziś nie ukrywał wściekłości. Na pytanie dziennikarza, czy się boi, ironizował: - Tak, strasznie się boję, całą noc nie spałem.

Po 40 minutach rozprawy - zanim jeszcze zaczęła składać zeznania Aneta Krawczyk - Lepper nieoczekiwanie wyszedł z sądu. Nie chciał powiedzieć, jaki był powód zasłaniając się tajnością procesu; mówił, że nic się nie stało i "po prostu wyszedł, bo nie musi uczestniczyć w rozprawie".

Jeden z jego obrońców, mec. Wiesław Żurawski powiedział, by nie szukać sensacji w zwykłym wyjściu z sali. Dodał jedynie, że lider Samoobrony sam zdecydował o wyjściu z rozprawy i w czwartek już nie wróci do sądu.

Aneta Krawczyk wyszła zapłakana z sali

Sytuacja zmieniła się w trakcie dzisiejszej rozprawy. Aneta Krawczyk wyszła z sali rozpraw zapłakana i roztrzęsiona. W czasie półgodzinnej przerwy wyszła z budynku sądu. Jej pełnomocniczka Agata Kalińska-Moc tłumaczyła, że jej klientka bardzo mocno przeżywa tę rozprawę, bo po raz kolejny - ale już ostatni - musi opisywać bolesne dla niej zdarzenia. - Podjęła decyzję, żeby zeznawać, ale jest to dla niej bardzo stresujące - mówiła Kalińska-Moc.

Robert Dzięciołowicz, obrońca Andrzeja Leppera, poinformował, że prokurator złożył wniosek, aby Aneta Krawczyk zeznawała pod nieobecność oskarżonych, jednak sędzia się na to nie zgodziła.

Oprócz wysłuchania zeznań Anety Krawczyk, sąd zaplanował także na czwartek przesłuchanie biegłej. W sądzie po raz kolejny pojawił się partyjny kolega Leppera, Janusz Maksymiuk i żona Łyżwińskiego, Wanda. Ta ostatnia przyznała, że nie była zdenerwowana, kiedy zobaczyła Krawczyk. Mówiła, że znała ją już wcześniej, kiedy przyjeżdżała czasami do Sejmu.

Łyżwiński oskarżony jest m.in. gwałt, a obaj b. posłowie - o żądanie i przyjmowanie korzyści o charakterze seksualnym od działaczek tej partii, w tym Krawczyk. Lepperowi grozi kara do 8, a Łyżwińskiemu - do 10 lat więzienia.

Sąd, na wniosek prokuratury i pełnomocnika Krawczyk, mimo sprzeciwu oskarżonych i obrońców, utajnił całość procesu ze względu na ważny interes prywatny pokrzywdzonych. Lepper i Łyżwiński przed sądem nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Lepper przyznał, że przyjęli taką taktykę i mają zamiar składać wyjaśnienia na dalszym etapie procesu; prawdopodobnie po zeznaniach pokrzywdzonych.

Śledztwo w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie wszczęto w grudniu 2006 r. po publikacji w "Gazecie Wyborczej". Tekst powstał na podstawie relacji Anety Krawczyk, b. radnej Samoobrony w łódzkim sejmiku i b. dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego. Kobieta utrzymuje, że pracę w partii dostała za usługi seksualne świadczone Łyżwińskiemu i Lepperowi. Krawczyk twierdziła, że ojcem jej najmłodszego dziecka jest Łyżwiński, jednak badania DNA to wykluczyły. Test DNA wykluczył także ojcostwo Leppera.

A co na ten temat pisze TVN24.pl? Sprawdź!


Brak komentarzy: