ga, IAR
2008-06-29, ostatnia aktualizacja 2008-06-29 18:26
Robert Mugabe podczas inspekcji gwardii honorowej w czasie ceremonii upamiętniającej koniec panowania białych w 1980 roku
Robert Mugabe wygrał wybory prezydenckie w Zimbabwe. Dotychczasowy prezydent, który rządzi krajem od 28 lat, został już zaprzysiężony na szóstą kadencję. "To żart roku" - komentuje opozycja.
ZOBACZ TAKŻE
- Mugabe kontra świat (28-06-08, 00:00)
- Lider opozycji w Zimbabwe opuścił ambasadę Holandii (25-06-08, 17:02)
- Starość satrapy (21-06-08, 13:51)
- Zatrzymano przywódcę opozycji w Zimbabwe (14-06-08, 16:57)
Komisja wyborcza stwierdziła jednak, że Tsvangirai zbyt późno zrezygnował i jego nazwisko musiało zostać na kartach do głosowania.
W pierwszym komentarzu po ogłoszeniu rezultatów, rzecznik opozycyjnego Ruchu na rzecz Zmian Demokratycznych Nelson Chamisa określił wynik wyborów jako "żart roku i akt desperacji ze strony reżimu".
Na wyniki zareagowała też społeczność międzynarodowa. Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice wezwała Chiny i inne światowe mocarstwa do zdecydowanej reakcji skierowanej przeciwko Mugabemu. Dotychczas Chiny, Rosja i RPA ustawicznie blokowały wprowadzenie sankcji ONZ wobec Zimbabwe.
Z kolei kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwała Unię Afrykańską do wyciągnięcia konsekwencji wobec Mugabego. Dodała, że jako prezydent stracił on wszelką legitymację do sprawowania władzy. Merkel określiła wybory w Zimbabwe mianem farsy.
Wybory w Zimbabwe potępiły Stany Zjednoczone i Unia Europejska. George Bush zapowiedział wprowadzenie sankcji wobec Zimbabwe, a dyplomacja Włoch nie wykluczyła wycofania swojego ambasadora z tego kraju.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz