piątek, 3 października 2008

USA: Giełda ostro w dół. 700 mld dol. to za mało?

tm, PAP
2008-10-04, ostatnia aktualizacja 2008-10-04 01:30

Nowojorska giełda zakończyła piątkową sesję wyraźnymi spadkami, pomimo uchwalenia tego dnia przez Izbę Reprezentantów USA planu reanimowania pogrążanych w kryzysie rynków finansowych. Inwestorzy obawiają się bowiem, że wykup przez rząd niepłynnych aktywów za 700 mld dol. nie powstrzyma recesji w amerykańskiej gospodarce.

Zobacz powiekszenie
Fot. Hiroko Masuike NYT
wall street
W oczekiwaniu na przyjęcie planu ratunkowego, w pierwszej połowie sesji główne indeksy nowojorskiego parkietu wykazywały tendencję wzrostową. Indeks blue chips Dow Jones Industrial Average (DJIA) zyskiwał w pewnym momencie ponad 2 proc. Jednak już po głosowaniu w niższej izbie Kongresu, entuzjazm ustąpił miejsca obawom, że zaakceptowany w środę przez Senat pakiet ratunkowy nie pobudzi rynków finansowych i nie zapobiegnie recesji.

Tymczasem na wyraźne spowolnienie gospodarki USA wskazują opublikowane w piątek dane dotyczące sytuacji na tamtejszym rynku pracy. We wrześniu amerykańskie firmy po raz dziewiąty z rzędu zmniejszyły liczbę miejsc pracy, tym razem o blisko 160 tys.

Największej przeceny doznały akcje instytucji finansowych. Skupiający je wskaźnik spadł o 3,9 proc. Walory Citigroup straciły ponad 18 proc., najwięcej od sześciu lat, pod wpływem doniesień, że jego oferta przejęcia nękanej trudnościami Wachovii została przebita przez konkurencyjny bank Wells Fargo. Z kolei akcje JP Morgan Chase, największego amerykańskiego banku pod względem wartości depozytów, zniżkowały o blisko 8 proc.

Akcje Wells Fargo, jednego z nielicznych banków na Wall Street, który pomimo kryzysu przynosi zyski, także zakończyły piątkową sesję na minusie. Natomiast walory Wachovii zwyżkowały aż o 58,8 proc.

Wskaźnik DJIA stracił ostatecznie 1,5 proc. (157,15 pkt.) do 10325,50 pkt. Indeks szerokiego rynku Standard & Poor's 500 osłabił się o 1,35 proc. (15,04 pkt.) do 1099,24 pkt. Natomiast wskaźnik Nasdaq zniżkował o 1,48 proc. (29,33 pkt.) do 1947,39 pkt.

W skali tygodnia DJIA stracił 5 proc., Nasdaq 8,5 proc., zaś S&P 500 blisko 9 proc., najwięcej od siedmiu lat,

Akcje taniały w tym tygodniu na wszystkich parkietach świata. Indeks światowych walorów MSCI All-Country stracił od poniedziałku do piątku 8,9 proc.

Kongresmeni: Zatrzymaliśmy krwotok

Izba Reprezentantów Kongresu USA uchwaliła w piątek ustawę wprowadzającą w życie rządowy plan ratowania pogrążonego w kryzysie systemu finansowego przez wykupienie za 700

mld dolarów nieściągalnych wierzytelności banków inwestycyjnych.

Za planem głosowało 263 członków Izby, przeciw 171. W środę plan uchwalił także Senat. Ustawę podpisał już prezydent George W. Bush.

"Zatrzymaliśmy krwotok" - powiedział republikański kongresmen John Larson z Connecticut mając na myśli spadki na rynkach finansowych.

Giełda w Nowym Jorku jeszcze przed głosowaniem w Izbie znacznie zwyżkowała w oczekiwaniu, że uchwali ona plan, ale potem wskaźnik Dow Jones i inne indeksy spadły, wracając niemal do poziomu z poprzedniego dnia.

Izba Reprezentantów w poniedziałek odrzuciła w głosowaniu plan, idąc za głosem większości wyborców. Wywołało to falę krytyki pod adresem Kongresu, potępianego za ustąpienie "populistycznej rewolcie", a także pod adresem całej politycznej elity USA za brak przywództwa.

Plan autorstwa ministra skarbu Henry'ego Paulsona ma umożliwić bankom wznowienie kredytowania dzięki uwolnieniu ich od "toksycznych aktywów", czyli papierów wartościowych opartych na wierzytelnościach hipotecznych, oraz zastrzykowi potrzebnej gotówki.

Administracja prezydenta Busha i większość polityków w USA ostrzegało, że nieuchwalenie planu nieuchronnie wpędzi kraj w recesję, ponieważ biznes nie może działać bez kredytu. Obawiano się nawet Wielkiego Kryzysu, jak w latach 30., gdy bezrobocie sięgnęło 25 procent.

Zdaniem komentatorów, dzięki decyzji Izby Reprezentantów do najgorszego nie powinno teraz dojść, ale przeważa opinia, że recesja - będąca normalnym zjawiskiem w cyklu kapitalistycznej gospodarki - jest już raczej nieunikniona. W piątek Ministerstwo Pracy poinformowało, że we wrześniu pracodawcy zlikwidowali kolejnych 159 tys. miejsc pracy.

Biały Dom jeszcze przed głosowaniem podkreślał, że plan nie ma na celu "pobudzenia gospodarki", a tylko "zapobieżenie kryzysowi gospodarki".

Izba początkowo odrzuciła plan, gdyż orzekła, że jest on tylko "ratowaniem Wall Street", czyli chciwych bankierów, na koszt podatnika. Domagano się pomocy dla zwykłych Amerykanów, zwłaszcza zadłużonych właścicieli domów.

Plan uzupełniono, wprowadzając m.in. ściślejszy nadzór nad bankami, rozszerzając zakres państwowej ochrony depozytów oraz limitując premie i odprawy prezesów banków - aby zapobiec tzw. złotym spadochronom dla chciwych i nieuczciwych szefów banków, które bankrutują wskutek nieodpowiedzialnych spekulacji.

Aby zadowolić Republikanów, do planu dodano także obniżki podatków, a dla przekonania innych jego przeciwników - także rozmaite wydatki, w sumie podrażające jeszcze koszt pakietu dla budżetu federalnego o kolejne 110 miliardów dolarów.

W nowej postaci plan zyskał uznanie Izby. Jej decyzję pochwalił prezydent Bush.

"Jednocząc się w tej ustawie zadziałaliśmy odważnie, aby zapobiec przekształceniu się kryzysu na Wall Street w kryzys w całym kraju. Pokazaliśmy światu, że Stany Zjednoczone ustabilizują swój rynek finansowy i utrzymają czołową rolę w światowej gospodarce" - powiedział prezydent.

Po głosowaniu na konferencji prasowej demokratyczni przywódcy Izby gratulowali sobie uchwalenia planu. Kongresmeni z Partii Republikańskiej byli jednak nieobecni. "To nie najlepsza ustawa. Nie ma powodu do świętowania" -powiedział przywódca republikańskiej mniejszości w Izbie John Boehner. Izba poprzednio odrzuciła plan głównie głosami Republikanów

Brak komentarzy: