piątek, 23 stycznia 2009

Nie błąd a awaria - dziennikarskie ustalenia w rocznicę katastrofy CASY

ga
2009-01-22, ostatnia aktualizacja 2009-01-23 08:03
Zobacz powiększenie
W piątek przypada pierwsza rocznica katastrofy CAS-y. Uroczystości odbędą się pod pomnikiem, który stanął w miejscu, gdzie zginęło dwudziestu lotników
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG

W przeddzień pierwszej rocznicy katastrofy samolotu CASA RMF i TVN Warszawa podały informację, że to nie błąd człowieka doprowadził do tragedii a awaria maszyny. Według obu stacji, wojsko naciskało na rodziny, aby te nie drążyły tematu katastrofy.- To jest materiał dziennikarski. Nie będę go komentował mówi rzecznik MON Robert Rochowicz.

Rok temu zginęło 20 polskich lotników. Czy pod Mirosławcem doszło do awarii, czy katastrofę spowodował błąd człowieka, jak ustaliła praca specjalnej komisji?

TVN Warszawa: Wina spadła na tych, którzy zginęli

- Wina spadła na tych, którzy zginęli - ale wojsko nie ujawniło wszystkiego - to teza, która stawiają dziennikarze TVN Warszawa. Program "Kawaleria" twierdzi, że dotarł do ukrywanych dotąd podraportów, które - jak twierdzi TVN - nie tylko zostały zignorowane w końcowym Wyrównaj z obu stronraporcie badającej sprawę komisji, ale w wielu punktach są z nim sprzeczne. Dziennikarzom "Kawalerii" udało się dotrzeć do podraportów.

Według ich ustaleń, kontrolerzy lotów działali bezbłędnie, za to urządzenia aż dziewięciokrotnie sygnalizowały awarię instalacji przeciwoblodzeniowej. Szwankować też miała instalacja elektryczna w tym tzw. szyna energetyczna.

Według raportu MON, zawiniła załoga i właśnie kontrolerzy, a samolot był sprawny. Czy wojsko przyjęło po prostu wygodną dla siebie wersję? - zastanawiają się dziennikarze? Według ich ustaleń, są dwie możliwości: albo raport został napisany tak, by zrzucić winę na błąd człowieka (pilotów i kontrolerów), a nie zawodność sprzętu, albo przyczyna była zbyt trudna do ustalenia i przyjęto wygodną dla wojska wersję.

RMF: Rodziny były zastraszane

Z informacji do których dotarli reporterzy RMF FM wynika, że wojsko nie ujawniło całego raportu i chce ukryć niektóre przyczyny wypadku. Tajne pozostały przede wszystkim fragmenty, których ujawnienie - według mundurowych - mogłoby zagrozić bezpieczeństwu państwa.

Reporterzy RMF "otrzymują z różnych źródeł" informacje, że wojsko naciskało na rodziny, aby te nie drążyły tematu katastrofy. Argumentem były m.in. służbowe mieszkania, które po śmierci wojskowych żony powinny teoretycznie opuścić.

"Zostaw to gnoju"

Z kolei Andrzej Smyczyński, brat drugiego pilota CASY kpt Michała Smyczyńskiego, który kwestionował oficjalne ustalenia przyczyn katastrofy, opowiadał, że groziło mu dwóch mężczyzn. Według jego relacji w TVN Warszawa, mieli podjechać do niego "czarnym mercedesem z zasłoniętymi numerami rejestracyjnymi". Kierowca miał ostrzegać Smyczyńskiego: - Zostaw, gnoju, sprawę Mirosławca, bo jesteś na to za cienki. Wiemy dokładnie, gdzie mieszkasz, co robisz, z kim pracujesz, z kim się spotykasz. Jest to na razie prośba od wysoko postawionych panów w mundurach - miał powiedzieć mężczyzna. Smyczyński relacjonuje też, że człowiek ten wskazał na kaburę i wykonał ruch dłonią, jakby do niego wystrzelił.

MON: To są ustalenia dziennikarskie. Katastrofa jest wyjaśniona

Rzecznik MON nie chce komentować materiałów dziennikarskich przede wszystkim dlatego, że nie widział programu TVN. Jednak odrzuca tezę, że raport został sfałszowany - Dziennikarze kręcili na postawie jakiś swoich doniesień. Ja nie będę podważał ustaleń komisji. Raport o katastrofie CASY jest w internecie i można się z nim zapoznać. Poza tym przypominam, że sprawę bada wciąż prokuratura i nie choćby dlatego nie mogę tego komentować - mówił portalowi Gazeta.pl Robert Rochowicz.

Tragedia w Mierosławcu

CASA C-295 M z 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego w Krakowie rozbiła się 23 stycznia w czasie podchodzenia do lądowania w 12. Bazie Lotniczej w okolicach Mirosławca. Na jej pokładzie znajdowało się 16 wysokiej rangi oficerów Sił Powietrznych i czterech członków załogi. Wszyscy zginęli na miejscu.

W kwietniu szef MON zdymisjonował pięciu oficerów bezpośrednio odpowiedzialnych za katastrofę. Odtajniono też raport o tragedii CASY.

Brak komentarzy: