Na finiszu kampanii: PO i PSL mogą zdobyć nawet 31 z 50 polskich mandatów w Parlamencie Europejskim. Jeżeli razem będą silniejsze niż Włosi, to rosną szanse Jerzego Buzka na szefa europarlamentu
ZOBACZ TAKŻE
- Pewniacy i zagadki (05-06-09, 01:00)
- Berlusconi pewien zwycięstwa nad Buzkiem (05-06-09, 01:00)
- Stolica Platformy (04-06-09, 01:00)
- Jerzy Buzek znów pobije rekord? (03-06-09, 01:00)
- Trzy razy PO (02-06-09, 01:00)
- Mazowsze dla Prawa i Sprawiedliwości (01-06-09, 01:00)
- Pomorze: PO miażdży PiS (30-05-09, 00:00)
PO i PSL należą w europarlamencie do jednej frakcji - chadeków. Z sondaży w innych krajach wynika, że jeśli dostałyby w sumie 31 mandatów, miałyby drugą po Niemcach pozycję we frakcji. Prawdopodobnie ex aequo z Włochami, którzy tak jak my mają kandydata na szefa europarlamentu.
- Wynik równy z Włochami nas umacnia, rosną szanse Jerzego Buzka. Łatwiej nam będzie tworzyć koalicje - cieszy się europoseł Jacek Saryusz-Wolski.
Inny polityk PO: - Półżartem: te wyniki są aż za dobre, mogą uśpić wyborców Platformy. W tym sensie korzystniejsze były sondaże, w których PiS rósł, bo mobilizowały naszych zwolenników.
- Wciąż liczę na lepszy wynik - mówi współtwórca kampanii PiS i lider mazowieckiej listy Adam Bielan. - Mniej więcej jedna trzecia wyborców decyduje o tym, kogo poprzeć tuż przed głosowaniem. Nikt nie wie, co siedzi w ich głowach.
- Mam nadzieję na lepszy wynik niż w sondażu "Gazety" i sześć-siedem mandatów dla nas - mówi "Gazecie" Wojciech Olejniczak, nr 1 SLD w Warszawie. Inny polityk Sojuszu: - Padliśmy ofiarą Niemca. Gdy tylko PiS zaczął straszyć Niemcami, straciliśmy. W mediach istniały tylko PiS i PO. Nie udało nam się przekonać ludzi, że tworzymy alternatywę.
Nie wiadomo, jak na wyniki wpłynie niska frekwencja. Udział w wyborach zapowiada 34,8 proc. badanych, ale eksperci PBS DGA oceniają, że nie przekroczy 30 proc. - Część respondentów deklaruje udział w wyborach, ale zostaje w domu - komentuje Marcin Spławski, kierownik projektów w PBS DGA.
Polityk PiS: - Obawiam się, że niska frekwencja będzie sprzyjała Platformie. Elektorat eurosceptyczny nie mobilizuje się tak na te wybory.
Rafał Grupiński, minister w kancelarii premiera: - Tak było na początku kampanii. Teraz Jarosław Kaczyński zmobilizował swoich wyborców - atakiem na Niemców, opowieścią o kryzysie, demonstracjami stoczniowców. Nie cieszmy się za wcześnie.
- Jeśli te wyniki się potwierdzą, to oznacza, że nic się nie zmieniło od jesieni 2007 r. Konflikty, miliony wydane na kampanię, spoty, a wszystko zostało po staremu - wielka PO, drugi PiS i dwie partie nad progiem - komentuje prof. Radosław Markowski, politolog. I dodaje: - Zaskakuje mnie słaby wynik mniejszych ugrupowań, choćby Centrolewicy. Zaryzykowałbym tezę, że mniejsze partie wypadną nieco lepiej niż w sondażu, a PO nieco gorzej.
Ugrupowania, które istnieją od niedawna - jak Centrolewica czy Prawica RP - mogą być w sondażu lekko niedoszacowane, bo ich nazwy nie przebiły się do wyborców. A w ich barwach startują znani politycy: Dariusz Rosati, Marek Borowski i Janusz Onyszkiewicz (Centrolewica) czy Marek Jurek (Prawica RP).
Z symulacji PBS DGA podziału mandatów wynika, że w europarlamencie zabraknie m.in. Ryszarda Czarneckiego z PiS (Kujawsko-Pomorskie). Wejdzie Olejniczak (Warszawa), a o każdy głos muszą walczyć "jedynki" PO Marian Krzaklewski (Podkarpacie) i prof. Lena Kolarska-Bobińska (Lubelszczyzna).
Źródło: Gazeta Wyborcza









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz