Od zawodników Franciszka Smudy trudno było oczekiwać sukcesu. Ludzie Andrei Anastasiego byli skazani na medal. Zawiedli jednak na całej linii. Najbardziej, oddanych fanów, którzy ślepo wierzyli, że znakomita forma z Ligi Światowej i Memoriału im. Huberta Wagnera zostanie utrzymana w Londynie.
Piłkarze mieli prawie wszystko, aby zaprezentować się, co najmniej dobrze. Nie dość, że dostali dziką kartę na udział w mistrzostwach Europy, to jeszcze grali u siebie i mieli mnóstwo kibiców za sobą. Nie udało się nawet wyjść z grupy. Wiadomo jednak, że w reprezentacji było tylko kilku piłkarzy na światowym poziomie. Co innego w gronie siatkarzy.
W tę grę tak naprawdę na świecie poważnie inwestuje się tylko w kilkunastu krajach. O dziwo, w Polsce, gdzie nie ma specjalnego programu szkolenia udało się wychować zawodników, którzy spokojnie mogą walczyć o miano najlepszych na świecie. Zespół gwiazd.
Siatkarze przed igrzyskami wygrali po raz pierwszy w historii prestiżową Ligę Światową, potem trochę "mniej ważny" Memoriał im. Huberta Wagnera. Pojechali do Londynu w znakomitej ponoć formie. W kraju balonik nadmuchano do granic możliwości. Sami zawodnicy narzekali na to, ale mówili, że to nie będzie miało żadnego znaczenia. Tak się jednak nie stało.
Mówiłem przed igrzyskami, że Polacy nie zdobędą medalu. Wieszano na mnie psy, że gadam głupoty. Serio, nie chciałem być złym prorokiem, jakimś tam Jonaszem. Tak jak każdy chciałem miejsca na podium! Ale trochę interesuję się sportem i czułem, że dobrej dyspozycji nie można utrzymać przez tak długi czas.
Po pierwszym meczu z Włochami (3:1), moja teoria nieco upadła. Potem jednak wszystko potoczyło się... zresztą, każdy wie, jak było i jak się skończyło.
- Mamy nadzieję, ze to będzie dla nas dobra nauczka i wyciągniemy z niej wnioski - skomentował mecz z Rosją Marcin Możdżonek. Sorry, kapitanie. Naprawdę nie chcieliśmy śpiewać: "Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało". Co jednak innego możemy zrobić? Siatkarze buńczucznie, z pogardą w głosie mówili, że nie oglądali Euro. Powód? Wiedzieli, że drużyna Smudy jest słaba i nic z tego nie będzie. Teraz, mogą ugryźć się w język.
W ich przypadku wszyscy myśleli, że coś z tego będzie.
Wnioski trzeba było wyciągać po występie piłkarzy. W tej chwili można już tylko spakować walizki.
Szkoda, wielka szkoda.
Krzysztof Srogosz
czwartek, 9 sierpnia 2012
Porażka na Euro jest niczym wobec przegranej siatkarzy
08/08/2012 - 22:48
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz