Foto: kremlin.ru Majowa wizyta Putina w Chinach umocnić miała strategiczny sojusz obu państwNa gazowej umowie Chiny zyskały więcej niż Rosja. Temu geopolitycznemu tandemowi mogą w przyszłości zaszkodzić problemy, które teraz odsunięto w cień. Tak mówił Zbigniew Brzeziński podczas dyskusji ekspertów w waszyngtońskim Centrum Strategicznych Studiów Międzynarodowych (CSIS).
Azjatycka polityka Rosji i jej relacje z Chinami po szczycie w Szanghaju i podpisaniu umowy gazowej - na tym skupiali się uczestnicy dyskusji. Jednym z nich był Zbigniew Brzeziński.
Rosji zależy bardziej

Chiny ostrzegają przed demokracją, wskazując Ukrainę i Tajlandię
- Chiny także są zainteresowane wsparciem Rosji, która zapewnia określony stopień stabilności. Ale co, jeśli w kolejnych latach pojawią się nowe możliwości w sferze energetyki - np. ze strony Iranu? Lub nowe możliwości pozyskania surowców energetycznych od Arabii Saudyjskiej? Chiny już mają umowę z Turkmenistanem, którą wyraźnie chcą zachować, i może ona być rozszerzona. Mam takie wrażenie - nie patrząc na to, że ta umowa (gazowa - red.) jest korzystna dla obu stron, ze strategicznego punktu widzenia jest korzystniejsza dla Chin, niż dla Rosji. Chiny zostawiają sobie inne warianty, których w takim stopniu Rosji brak. Nie wiem, jaka była cena tego porozumienia, ale z rozmów z przedstawicielami krajów Azji Centralnej mam wrażenie, że Rosjanom przyszło pójść na poważne ustępstwa - mówił Brzeziński.
Uznaje on stosunki Chin z Rosją za asymetryczne z kilku powodów.
Broń atomowa

Rosja i Chiny stworzą swoją agencję ratingową
- Ale jestem zmuszony przyznać, że we wszystkim, co dotyczy broni jądrowej, Rosja jest globalną potęgą, która jest nam praktycznie równa. Chiny na tej płaszczyźnie nie dorównują ani nam, ani Rosji. Chińczycy w ogóle trzymają się pozycji minimalnego atomowego odstraszania - nawet minimalne uderzenie będzie wystarczało, aby doprowadzić do oczekiwanych przez nich politycznych następstw - wskazywał politolog.
Gospodarka

"FT": umowa gazowa Rosja-Chiny to nie triumf Kremla
Ziemia
Brzeziński jest przekonany, że terytorialne różnice między Rosją a Chinami jeszcze staną się przedmiotem otwartego sporu w przyszłości.
- Chiny mają dostatecznie złe relacje z sąsiadami, ze wzajemnymi pretensjami. Rosjan i innych to niepokoi. Największa część terytorium stracona przez Chiny okazała się trafić w ręce Rosji. Na razie Chińczycy nie podnosili tego problemu otwarcie. Jednak w rozmowach z niektórymi ludźmi - w tym ze mną - mówią o tym dość jednoznacznie. I to problem przyszłości, którego Rosjanie nie mogą zupełnie ignorować.
Kolejny problem na linii Moskwa-Pekin to rywalizacja o strefy wpływów w Azji Centralnej, która ma strategiczne znaczenie dla obu państw.
Co dalej?

Chiny chcą swojej sieci sojuszy w Azji. Z Rosją, przeciw USA
Brzeziński także wskazuje, że głosowanie w ONZ ws. kryzysu na Ukrainie było wskaźnikiem złożoności stosunków Rosji i Chin: - Chiny się wstrzymały - nie poparły Rosji, nie próbowały blokować rezolucji, a to oznacza, że Rosja nie zajmuje głównej pozycji w priorytetach Chin - bardziej liczą się z USA.
W przyszłości, stwierdził politolog, jeśli Rosja zdecyduje się na konflikt z USA, Chiny będą jej nieodzowne - ale wtedy będzie to kosztowało wpływy na Dalekim Wschodzie i oznaczało de facto zgodę na bycie wasalem Chin.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz