18.07.2014 12:53
Malezyjski przewoźnik od dawna ma poważne kłopoty (Fot. Reuters)
Zestrzelenie boeinga malezyjskich linii lotniczych może doszczętnie pogrążyć narodowego przewoźnika. Wyniki finansowe spółki nigdy nie były tak złe, jak w tym roku, a jej renoma może teraz legnąć w gruzach. Czy Malaysia Airlines zbankrutuje?
Wczorajszy zamach terrorystyczny na lot MH17 oznacza kolejne poważne kłopoty dla malezyjskich linii lotniczych. Przypomnijmy, że 8 marca w tajemniczych okolicznościach zniknął dotąd nieodnaleziony boeing 777 z logo Malaysia Airlines.
Trudny okres dla linii trwa jednak od dawna. Jak podawał Reuters w marcu 2014 r., spółka notuje ujemną wartość przepływów pieniężnych już od sześciu lat. Po wczorajszym zamachu notowania akcji Malaysia Airlines System na giełdzie w Kuala Lumpur spadły o 18 proc.
Najgorsze wyniki w historii
Podawanym przez ekspertów powodem nierentowności MA jest silna konkurencja na rynku i wysokie koszty funkcjonowania spółki. Jeszcze niedawno analitycy malezyjskiego Maybanku oceniali, że drugi kwartał tego roku był dla MA najgorszym w historii pod kątem uzyskanych przychodów.
Długookresowe kłopoty finansowe to jednak niejedyne problemy przewoźnika. Jego sytuację znacznie pogarszają wydarzenia ostatnich miesięcy. Drugie tragiczne zdarzenie w tak krótkim odstępie czasu z udziałem maszyny należącej do firmy może zrujnować jej renomę porządnie już nadwerężoną przez marcowy wypadek. Czy MA straci klientów i będzie musiała zwinąć interes?
Pechowa linia
- Dwie katastrofy w tak krótkim okresie, w których zginęło tak dużo ludzi, mogą podważyć zaufanie do tej linii. Jeśli przylgnie do niej łatka pechowej, może się to przełożyć na jej wyniki. Spadek wartości akcji, dodatkowo odpływ pasażerów, to wszystko może się przełożyć w krótkim czasie na zagrożenie jej bytu - ocenia redaktor Marcin Ziółek z portalu dlapilota.pl w rozmowie z pieniadze.gazeta.pl.
Cytowana przez portal BuzzFeed Mary Schiavo, były główny inspektor w amerykańskim Departamencie Transportu, przypomniała lot nr 103 amerykańskich linii Pan Am. Na pokładzie samolotu w 1988 r. wybuchła bomba podłożona przez terrorystów. Według ekspertki właśnie to zdarzenie zapoczątkowało upadek przewoźnika, który zbankrutował trzy lata później.
W maju tego roku malezyjski minister transportu zapowiedział, że rząd nie będzie więcej dofinansowywał narodowego przewoźnika. Zapowiedziano wtedy restrukturyzację spółki, która w ciągu ostatnich trzech lat odnotowała 1,3 mld dolarów straty.
Klient zapomni?
Mary Schiavo uważa jednak, że pamięć konsumentów bywa krótka i wkrótce zapomną oni o dwóch tragicznych katastrofach z udziałem maszyn Malaysia Airlines, ważniejsze dla nich będą bowiem ceny biletów oferowane przez przewoźnika. To plus fakt, że linie lotnicze nie ponoszą odpowiedzialności za wczorajszą katastrofę, może według ekspertki sprawić, że los spółki nie jest jeszcze przesądzony. Marcin Ziółek nie widzi jednak przyszłości przewoźnika w różowych barwach.
- Boeing 777 latał przez wiele lat i nie odnotował żadnego tragicznego zdarzenia, a teraz mamy już dwie katastrofy w odstępie kilku miesięcy z udziałem maszyn jednego przewoźnika. Dodatkowo zapowiedzi rządu pokazują, że już po pierwszej katastrofie trudno było odbudować markę, lecz teraz byt Malaysia Airlines stoi pod znakiem zapytania - podsumowuje Ziółek.
Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS
Pieniądze.gazeta.pl - polub nas na Facebooku >>>
Trudny okres dla linii trwa jednak od dawna. Jak podawał Reuters w marcu 2014 r., spółka notuje ujemną wartość przepływów pieniężnych już od sześciu lat. Po wczorajszym zamachu notowania akcji Malaysia Airlines System na giełdzie w Kuala Lumpur spadły o 18 proc.
Podawanym przez ekspertów powodem nierentowności MA jest silna konkurencja na rynku i wysokie koszty funkcjonowania spółki. Jeszcze niedawno analitycy malezyjskiego Maybanku oceniali, że drugi kwartał tego roku był dla MA najgorszym w historii pod kątem uzyskanych przychodów.
Długookresowe kłopoty finansowe to jednak niejedyne problemy przewoźnika. Jego sytuację znacznie pogarszają wydarzenia ostatnich miesięcy. Drugie tragiczne zdarzenie w tak krótkim odstępie czasu z udziałem maszyny należącej do firmy może zrujnować jej renomę porządnie już nadwerężoną przez marcowy wypadek. Czy MA straci klientów i będzie musiała zwinąć interes?
Pechowa linia
- Dwie katastrofy w tak krótkim okresie, w których zginęło tak dużo ludzi, mogą podważyć zaufanie do tej linii. Jeśli przylgnie do niej łatka pechowej, może się to przełożyć na jej wyniki. Spadek wartości akcji, dodatkowo odpływ pasażerów, to wszystko może się przełożyć w krótkim czasie na zagrożenie jej bytu - ocenia redaktor Marcin Ziółek z portalu dlapilota.pl w rozmowie z pieniadze.gazeta.pl.
Cytowana przez portal BuzzFeed Mary Schiavo, były główny inspektor w amerykańskim Departamencie Transportu, przypomniała lot nr 103 amerykańskich linii Pan Am. Na pokładzie samolotu w 1988 r. wybuchła bomba podłożona przez terrorystów. Według ekspertki właśnie to zdarzenie zapoczątkowało upadek przewoźnika, który zbankrutował trzy lata później.
W maju tego roku malezyjski minister transportu zapowiedział, że rząd nie będzie więcej dofinansowywał narodowego przewoźnika. Zapowiedziano wtedy restrukturyzację spółki, która w ciągu ostatnich trzech lat odnotowała 1,3 mld dolarów straty.
Klient zapomni?
Mary Schiavo uważa jednak, że pamięć konsumentów bywa krótka i wkrótce zapomną oni o dwóch tragicznych katastrofach z udziałem maszyn Malaysia Airlines, ważniejsze dla nich będą bowiem ceny biletów oferowane przez przewoźnika. To plus fakt, że linie lotnicze nie ponoszą odpowiedzialności za wczorajszą katastrofę, może według ekspertki sprawić, że los spółki nie jest jeszcze przesądzony. Marcin Ziółek nie widzi jednak przyszłości przewoźnika w różowych barwach.
- Boeing 777 latał przez wiele lat i nie odnotował żadnego tragicznego zdarzenia, a teraz mamy już dwie katastrofy w odstępie kilku miesięcy z udziałem maszyn jednego przewoźnika. Dodatkowo zapowiedzi rządu pokazują, że już po pierwszej katastrofie trudno było odbudować markę, lecz teraz byt Malaysia Airlines stoi pod znakiem zapytania - podsumowuje Ziółek.
Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS
Pieniądze.gazeta.pl - polub nas na Facebooku >>>


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz