29.08.2015 13:33
Eksperci wątpili, czy F-22 kiedykolwiek pojawią się w Polsce. Tymczasem według informacji "Wyborczej" do Łasku przybędą w poniedziałek cztery maszyny. Amerykańscy piloci będą ćwiczyć z pilotami polskich F-16, którzy przylecą z podpoznańskich Krzesin. To będą pierwsze tego typu ćwiczenia pod polskim niebem.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Po zakończeniu ćwiczeń Amerykanie odlecą do bazy w Spangdahlem w zachodnich Niemczech. Ich krótki przelot nad polskim terytorium raczej na pewno wywoła reakcje Kremla. Możemy spodziewać się oświadczeń oburzonego rosyjskiego MSZ, które zarzuci NATO, że podgrzewa atmosferę i prowadzi demonstrację siły rodem z zimnej wojny.
W arsenałach Rosji i Chin ciągle nie ma samolotu, który mógłby mierzyć się z F-22 Raptor. Skonstruowano je tak, by były niewidzialne dla radarów. To zasługa kształtu kadłuba i skrzydeł i pochłaniającego fale radarowe materiału, z którego wykonano samolot, oraz farby, którą go pokryto. Nawet hełmy pilotów i wyposażenie kabiny projektowano tak, by dawały jak najmniejsze echo radarowe.
W samolocie, choć napędzają go dwa siniki Pratt & Whitney F119 o ciągu 16 ton, udało się ograniczyć emisję ciepła. Dzięki temu raptora trudno namierzyć czujnikom podczerwieni, które naprowadzą rakiety przeciwlotnicze. Konstruktorzy wzięli pod uwagę nawet to, że należy utrudnić wykrywanie raptorów gołym okiem. A maszyna lata z prędkością dwa razy szybszą niż prędkość dźwięku. I nawet przy takich prędkościach zachowuje wspaniałą manewrowość. Można nią zrobić tzw. kobrę, figurę akrobacyjną, w której samolot unosi dziób o 90 stopni i dosłownie staje w powietrzu.
Ale F-22 to nie tylko wspaniały myśliwiec. W lukach z uzbrojeniem można umieścić inteligentne bomby, którymi można niszczyć cele naziemne. To najnowocześniejszy i zarazem najdroższy samolot świata. Jeden kosztował amerykańskich podatników 412 mln dolarów. Dlatego, choć amerykańskie lotnictwo planowało zakup 750 maszyn, ostatecznie wzięło tylko 183 samoloty.
W zeszłym roku raptory po raz pierwszy wzięły udział w walce, bombardując pozycje Państwa Islamskiego. Wcześniej nad Zatoką Perską odganiały irańskie myśliwce od amerykańskich dronów albo eskortowały rosyjskie bombowce strategicznie, które podlatywały pod Alaskę. A teraz pojawią się na stałe w Europie.
Amerykanie, w odpowiedzi na podsycanie przez Rosję wojny na Ukrainie, postanowili przerzucić cztery samoloty do swoich baz na Zachodzie. Do tej pory maszyny trzymano z dala od Rosji i Chin, by nie przekazywać im żadnych informacji o samolocie. Zastosowane w F-22 technologie są tak tajne, że maszyn nie wolno sprzedawać nawet najbliższym sojusznikom USA. Ale teraz sytuacja się zmienia.
Eksperci - właśnie z powodu bliskości Rosji - wątpili, czy F-22 kiedykolwiek się u nas pojawią. Amerykanie, decydując się na ten krok, wysyłają więc Rosjanom bardzo mocny sygnał o tym, że są zdeterminowani, by bronić swoich sojuszników na wschodniej flance NATO. Pytanie, czy poniedziałkowa wizyta i ćwiczenia będą jednorazową imprezą, czy też piloci raptorów i polskich jastrzębi będą ze sobą regularnie ćwiczyć.
W arsenałach Rosji i Chin ciągle nie ma samolotu, który mógłby mierzyć się z F-22 Raptor. Skonstruowano je tak, by były niewidzialne dla radarów. To zasługa kształtu kadłuba i skrzydeł i pochłaniającego fale radarowe materiału, z którego wykonano samolot, oraz farby, którą go pokryto. Nawet hełmy pilotów i wyposażenie kabiny projektowano tak, by dawały jak najmniejsze echo radarowe.
W samolocie, choć napędzają go dwa siniki Pratt & Whitney F119 o ciągu 16 ton, udało się ograniczyć emisję ciepła. Dzięki temu raptora trudno namierzyć czujnikom podczerwieni, które naprowadzą rakiety przeciwlotnicze. Konstruktorzy wzięli pod uwagę nawet to, że należy utrudnić wykrywanie raptorów gołym okiem. A maszyna lata z prędkością dwa razy szybszą niż prędkość dźwięku. I nawet przy takich prędkościach zachowuje wspaniałą manewrowość. Można nią zrobić tzw. kobrę, figurę akrobacyjną, w której samolot unosi dziób o 90 stopni i dosłownie staje w powietrzu.
Ale F-22 to nie tylko wspaniały myśliwiec. W lukach z uzbrojeniem można umieścić inteligentne bomby, którymi można niszczyć cele naziemne. To najnowocześniejszy i zarazem najdroższy samolot świata. Jeden kosztował amerykańskich podatników 412 mln dolarów. Dlatego, choć amerykańskie lotnictwo planowało zakup 750 maszyn, ostatecznie wzięło tylko 183 samoloty.
W zeszłym roku raptory po raz pierwszy wzięły udział w walce, bombardując pozycje Państwa Islamskiego. Wcześniej nad Zatoką Perską odganiały irańskie myśliwce od amerykańskich dronów albo eskortowały rosyjskie bombowce strategicznie, które podlatywały pod Alaskę. A teraz pojawią się na stałe w Europie.
Amerykanie, w odpowiedzi na podsycanie przez Rosję wojny na Ukrainie, postanowili przerzucić cztery samoloty do swoich baz na Zachodzie. Do tej pory maszyny trzymano z dala od Rosji i Chin, by nie przekazywać im żadnych informacji o samolocie. Zastosowane w F-22 technologie są tak tajne, że maszyn nie wolno sprzedawać nawet najbliższym sojusznikom USA. Ale teraz sytuacja się zmienia.
Eksperci - właśnie z powodu bliskości Rosji - wątpili, czy F-22 kiedykolwiek się u nas pojawią. Amerykanie, decydując się na ten krok, wysyłają więc Rosjanom bardzo mocny sygnał o tym, że są zdeterminowani, by bronić swoich sojuszników na wschodniej flance NATO. Pytanie, czy poniedziałkowa wizyta i ćwiczenia będą jednorazową imprezą, czy też piloci raptorów i polskich jastrzębi będą ze sobą regularnie ćwiczyć.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,18652101,f-22-raptor-najnowoczesniejsze-samoloty-swiata-przylatuja.html#ixzz3kDTYIuvf







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz