środa, 30 stycznia 2008

Kenia pogrąża się w chaosie

reuters, afp, ap, wj
2008-01-30, ostatnia aktualizacja 2008-01-29 16:43

Seriami z karabinów wojskowe i policyjne śmigłowce próbowały rozpędzić wczoraj tysiące bojówkarzy uczestniczących w etnicznych pogromach i grabieżach w mieście Naivasha. W nowej fali przemocy, jaka od tygodnia przetacza się przez kraj, zginęło ponad sto osób.

Zobacz powiekszenie
Fot. Ben Curtis AP
Tak wyglądała wczoraj jedna z ulicznych barykad w Kisumu na zachodzie Kenii
Zbrojne starcia między gangami Kikujusów, rodaków prezydenta Mwai Kibakiego, oraz Kalendżinami, Masajami, Luo i Luhya, zwolennikami opozycji, wybuchły przed tygodniem w Nakuru, stolicy zachodniej prowincji Rift. To główna arena etnicznych czystek, jakie wybuchły pod koniec grudnia po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich. Ich zwycięzcą wbrew sondażom i wstępnym prognozom ogłoszono panującego od 2002 r. Kibakiego. Przywódca opozycji Raila Odinga uznał, że został oszukany i okradziony z wygranej.

Już nazajutrz w całej Kenii wybuchły zamieszki i pogromy. Początkowo ich ofiarą padali przede wszystkim Kikujusi - mordowani, gwałceni, rabowani i przepędzani z zachodniej Kenii. Tydzień temu kikujuscy wojownicy przeszli jednak do kontrnatarcia. Uzbrojeni w maczety i ponabijane gwoździami pałki przybyli wyruszyli z Nairobi i prowincji Centralnej do Nakuru i Naivashy, by wziąć odwet na Luo i Kalendżinach. Na czele kikujuskich bojówek stoją członkowie tajemniczego bractwa Mungiki, będącego połączeniem religijnej sekty i młodzieżowego gangu.

Kikujusi polują i napadają na Kalendżinów i Luo, palą i grabią ich domy. W Naivashy tłum kikujuskich bojówkarzy oblegających kilkuset Luo ukrytych w miejscowym Country Clubie, wołał: - Pozabijamy was, jeśli stąd nie wyjdziecie! Władze użyły śmigłowców, by rozpędzić wściekły tłum.

Zamieszki rozlały się też po stolicy kraju. W nocy z poniedziałku na wtorek w etnicznych zamieszkach zginął opozycyjny poseł Mugabe Were zastrzelony przed swoim domem na przedmieściu Nairobi. Na wieść o zabójstwie w dzielnicach biedoty Kiberze i Mathare wybuchły nowe zamieszki między Kikujusami i Luo.

Przebywający w stolicy Kenii były sekretarz generalny ONZ Kofi Annan równie desperacko jak bezskutecznie próbuje zmusić walczących o władzę Kibakiego i Odingę choćby do zawieszenia broni.

Kenijscy przywódcy nawet wobec groźby wojny domowej i gospodarczego krachu ani myślą dzielić się władzą. Nie słuchają ani Unii Afrykańskiej, ani ONZ, ani USA. Wzruszeniem ramion potraktowali groźby Unii Europejskiej, która zapowiedziała, że jeśli Kibaki i Odinga się nie pogodzą, nie będzie więcej udzielać jej pomocy gospodarczej. Zagraniczna pomoc nie stanowi nawet dziesiątej części kenijskiego budżetu i rząd z Nairobi twardo zapowiada, że nie ulegnie żadnemu szantażowi. O zachowanie pokoju i rozsądku wezwał Kenijczyków nawet amerykański senator Barack Obama, który chce zostać pierwszym czarnoskórym prezydentem USA. Rodzina Obamy wywodzi się kenijskiego ludu Luo.

Ofiarą kenijskich niepokojów padli pierwsi zagraniczni turyści. W Mombasie, turystycznej stolicy kraju, w wynajętym domu zamordowanych zostało dwoje turystów z Niemiec. Napastnikami byli najpewniej zwykli przestępcy korzystający z panującego w kraju chaosu. W połowie stycznia w centralnej Kenii przestępcy zabili Brytyjczyka, właściciela miejscowego hotelu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Zapadają rozbieżne wyroki o podatku od starych spadków

Zwolnienia w podatku od spadków dla     członków najbliższej rodziny  (Rozmiar: 41220 bajtów)
Zwolnienia w podatku od spadków dla członków najbliższej rodziny
  • Wczoraj WSA w Warszawie uznał, że spadki otwarte po 12 maja 2006 r., a przed 1 stycznia 2007 r., są opodatkowane
  • Niedawno WSA w Bydgoszczy zajął całkowicie odmienne stanowisko w tej samej kwestii
  • Wszystko wskazuje na to, że orzecznictwo powinno być ujednolicone przez Naczelny Sąd Administracyjny

ORZECZENIE

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wczoraj wyrok niekorzystny dla podatników, którzy nabyli spadki po 12 maja 2006 r., a przed 1 stycznia 2007 r. (sygn. akt III SA/Wa 1675/07). Sąd uznał bowiem, że spadkobiercom (członkom najbliższej rodziny) w takiej sytuacji nie przysługuje zwolnienie z podatku od spadków. Wcześniej jednak WSA w Bydgoszczy wydał dwa wyroki przyznające podatnikom zwolnienie z podatku (sygn. akt I SA/Bd 658/07 oraz I SA/Bd 692/07).

Spór o interpretację

Kontrowersje interpretacyjne budzą dwa przepisy: art. 3 ust. 1 oraz art. 3 ust. 2 ustawy o zmianie ustawy o podatku od spadków i darowizn oraz ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych (Dz.U. nr 222, poz. 1629). Ten ostatni przewiduje, że zwolnienie podatkowe wprowadzone 1 stycznia 2007 r. należy stosować również do spadków otwartych po 12 maja 2006 r. Przepis ten wprost stanowi, że nowe brzmienie art. 4 ust. 4 ustawy o podatku od spadków i darowizn stosuje się także do nabywanych spadków po 12 maja 2006 r. Przywołany przepis art. 4 ust. 4 określa natomiast, że zwolnienie określone w art. 4a (zwalnia z podatku członków najbliższej rodziny: małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę) stosuje się, jeśli w chwili nabycia spadku nabywca posiadał obywatelstwo polskie lub jednego z państw UE lub EFTA, lub jeśli posiadał miejsce zamieszkania na terenie jednego z tych państw. Przepisy określają także warunki, jakie trzeba spełnić, aby nie zapłacić podatku.

Z kolei drugi z kluczowych dla sporu przepisów - art. 3 ust. 1 ustawy zmieniającej ustawę o podatku od spadków i darowizn - stanowi, że do nabycia rzeczy i praw majątkowych, które nastąpiło przed dniem wejścia w życie nowelizacji, czyli przed 1 stycznia 2007 r., stosuje się stare przepisy ustawy o spadkach i darowiznach, w brzmieniu przed nowelizacją. Wykładnia tych samych przepisów w podobnych stanach faktycznych (zmienia się jedynie data otwarcia spadku) jest jednak różna.

Rozbieżne orzecznictwo

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy dokonał korzystnej dla podatników wykładni wspomnianych przepisów i uznał, że art. 3 ust. 2 wprowadził prawo do zwolnienia z podatku od spadków otwartych po 12 maja 2006 r. Inne stanowisko zaprezentował wczoraj WSA w Warszawie. Podatniczce, która nabyła spadek po zmarłym ojcu w lipcu 2006 r., sąd odmówił prawa do zwolnienia z podatku od spadku. Uzasadniał, że art. 3 ust. 2 ustawy zmieniającej wprowadził jedynie nową treść art. 4 ust. 4 ustawy o podatku od spadków i darowizn i sformułował warunki do skorzystania ze zwolnienia określonego w art. 4a. Ponieważ art. 4a wszedł w życie 1 stycznia 2007 r., to zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy nie mógł mieć zastosowania do nabycia spadku przed 1 stycznia.

Stanowisko warszawskiego sądu jest zgodne ze stanowiskiem resortu finansów oraz organów podatkowych. Z informacji od czytelników Gazety Prawnej wynika, że jest to duży problem dla licznej grupy podatników.

Niespójne przepisy

Zdaniem Dariusza Malinowskiego, dyrektora zespołu postępowań podatkowych i sądowych KPMG, po raz kolejny mamy do czynienia z brakiem precyzji ustawodawcy w zakresie regulacji dotyczących stosowania nowelizacji prawa podatkowego.

- Można znaleźć argumenty przemawiające za prawidłowością każdego z tych wyroków - uważa Dariusz Malinowski.

Także Marcin Baran, doradca podatkowy i senior menedżer w dziale podatków Ernst& Young, wypowiada się podobnie o możliwości dwojakiej wykładni literalnej przepisów ustawy zmieniającej ustawę o podatku od spadków i darowizn. Jego zdaniem podatnicy nie mogą jednak ponosić odpowiedzialności za błędy ustawodawcy.

- Wątpliwości interpretacyjne wynikające z niestaranności ustawodawcy nie powinny być rozstrzygane na niekorzyść podatników. Tym bardziej że wprowadzenie zwolnienia z podatku od spadków dla członków najbliższej rodziny jest powszechnie akceptowane i nie ma przeszkód w uznaniu, że mogło być przyjęte z mocą wsteczną - uważa Marcin Baran.

W opinii Pawła Jabłonowskiego, doradcy podatkowego z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, wyrok WSA w Bydgoszczy wychodził naprzeciw interesom podatników, jednak nie do końca zasługuje na aprobatę.

- Przychylałbym się do orzeczenia wydanego przez WSA w Warszawie. Przepisy przejściowe wskazywały co prawda, że w stosunku do osób określonych w art. 4 ust. 4 stosuje się wprowadzane przepisy już dla dochodów osiągniętych od 12 maja 2006 r. Jednak, moim zdaniem, dotyczy to wyłącznie zwolnień, o których mowa w art. 4 ust. 1, a nie zwolnienia, o którym mowa w art. 4a, bowiem tego drugiego jeszcze nie było przed 1 stycznia 2007 r. - powiedział Paweł Jabłonowski. Jego zdaniem, orzeczenie WSA w Warszawie wzmocni restrykcyjną interpretację wspomnianych przepisów, ponieważ aprobuje oficjalną interpretację Ministerstwa Finansów.

Co zatem mogą zrobić podatnicy?

Zdaniem Dariusza Malinowskiego, rada dla podatników może być tylko jedna: jeżeli nabyli spadek po 12 maja 2006 r., a przed 1 stycznia 2007 r., powinni zwrócić się z wnioskiem o wiążącą interpretację podatkową, powołując się na argumenty podniesione przez WSA w Bydgoszczy. Jest on także przekonany, że sprawa znajdzie swój finał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Sędzia sprawozdawca w WSA w Warszawie wyraził również przekonanie, że w tej sprawie powinien wypowiedzieć się NSA.

wtorek, 29 stycznia 2008

Ostatnie orędzie Busha: Pokonamy wroga

mar, PAP
2008-01-29, ostatnia aktualizacja 2008-01-29 08:26
Zobacz powiększenie
Ostatnie orędzie Busha
Fot. Tim Sloan AP

W swoim ostatnim orędziu o stanie państwa prezydent Bush zapowiedział walkę do zwycięstwa z Al-Kaidą w Iraku i na innych frontach wojny z islamskim terroryzmem. - Wróg będzie pokonany - mówił. Kilka godzin wcześniej tajne służby aresztowały mężczyznę, który pod Białym Domem wygrażał publicznie Bushowi, mając ze sobą podejrzany pakunek

Zobacz powiekszenie
Fot. POOL REUTERS
Bush przemawia w Kapitolu
Zobacz powiekszenie
Fot. TIM SLOAN AP
Barack Obama tuż po przyjeździe na połączone posiedzenie izb parlamentu
Zobacz powiekszenie
Fot. POOL REYTERS
Hillary Clinton wita się z Republikaninem Jamesem Langevinem tuż przed przemówieniem Busha
ZOBACZ TAKŻE
Bush przebywał w tym czasie w Białym Domu, przygotowując się do wystąpienia z orędziem na połączonym posiedzeniu obu izb Kongresu.

Rzecznik tajnych służb Ed Donovan podał, że aresztowany to 28- letni Aleksandar Aleksov ze stanu New Jersey. Zatrzymano go na Pennsylvania Avenue i oskarżono o wysuwanie gróźb pod adresem prezydenta.

Donovan sprecyzował, że odnaleziona przez agentów paczka, którą aresztowany pozostawił w pobliżu ogrodzenia Białego Domu, nie zawierała niczego niebezpiecznego. Mimo to na jakiś czas zamknięto dostęp dla publiczności do miejsc w pobliżu siedziby rezydencji USA.

"Będziemy bronić naszych interesów w Zatoce Perskiej"

W orędziu Bush ostrzegł Iran, że Ameryka "będzie bronić swych żywotnych interesów w rejonie Zatoki Perskiej" i wezwał go do "ponownego przyłączenia się do wspólnoty narodów". Jak wielokrotnie poprzednio, wyraził też poparcie dla ruchów demokratycznych na świecie i potępienie dyktatur, wymieniając tu Kubę, Białoruś i Birmę.

Bush przypomniał o poprawie stanu bezpieczeństwa w Iraku, co- jego zdaniem - można zawdzięczać zwiększeniu liczby wojsk amerykańskich w tym kraju. Zapowiedział wycofanie w najbliższych miesiącach około 20 tysięcy żołnierzy, ale podkreślił, że "wszelkie dalsze wycofanie będzie zależeć od sytuacji na froncie i zaleceń dowódców".

Demokratyczni kandydaci na prezydenta: Hillary Clinton i Barack Obama - którzy, według sondaży, mają wielkie szanse na objęcie w przyszłym roku władzy w Białym Domu - przyrzekają stopniowe wycofanie wszystkich wojsk i zakończenie wojny.

"Wróg będzie pokonany"

Bush przekonywał, że w Iraku postępuje także proces stabilizacji politycznej w wyniku coraz lepszej współpracy zwaśnionych grup religijnych. Głównie mówił jednak o sukcesach w walce z działającą tam Al-Kaidą. - Al-Kaida jest w odwrocie, zabiliśmy setki ich agentów. Wróg będzie pokonany - powiedział.

W optymistycznym świetle przedstawiał też wojnę w Afganistanie. Podkreślił, że trzeba tam kontynuować walkę mimo trudności, gdyż "pokonanie talibów jest żywotną sprawa dla naszego bezpieczeństwa".

Nie wspomniał przy tym wogóle o udziale wojsk innych państw (poza USA) walczących w ramach operacji NATO, w której uczestniczą m.in. wojska polskie.

Wojnę z terroryzmem Bush opisywał, jak zwykle, jako "walkę stulecia" i "konfrontację sił wolności z siłami ekstremizmu". - Będziemy kontynuować ofensywę, wywierać stałą presję i wymierzymy sprawiedliwość nieprzyjacielowi" -- powiedział.

Mówiąc o Iranie, podkreślił, że USA nie są w konflikcie z narodem tego kraju, tylko jego islamskim reżimem, który - jak zaznaczył - buduje rakiety balistyczne i kontynuuje prace nad wzbogacaniem uranu, paliwa do broni nuklearnej.

"Gospodarce nie grozi recesja"

Znaczną część trwającego około 50 minut przemówienia Bush poświęcił problemom gospodarki USA, której grozi recesja. - Na dłuższą metę, Amerykanie mogą mieć zaufanie do rozwoju naszej gospodarki, ale w krótszej perspektywie, nasz wzrost ekonomiczny się spowolnił - przyznał. Przypomniał, że groźbę recesji ma odsunąć uzgodniony niedawno z Izbą Reprezentantów pakiet pobudzenia wzrostu gospodarki. Wezwał Kongres do jak najszybszego jego uchwalenia, oraz do przedłużenia na stałe niższych podatków przeforsowanych przez jego rząd i uchwalonych w okresie kontroli Kongresu przez Republikanów.

Obecna, demokratyczna większość na Kapitolu jest temu przeciwna, uważając, że obniżki - które wygasają w 2010 r. - nadmiernie faworyzują zamożnych Amerykanów.

Bush zapowiedział, że nie zgodzi się na dołączenie do ustawy o pakiecie stymulacyjnym dodatkowych wydatków na partykularne cele, "doczepianych" w ostatniej chwili przez członków Kongresu (ang.earmarks) i ostrzegł, że będzie wetował wszelkie ustawy budżetowe obciążone takimi wydatkami.

Pojednawczo do Demokratów

Zaapelował także do Kongresu o ratyfikowanie umów o wolnym handlu z Kolumbią, Panamą i Koreą Południową, które - jak podkreślił - stworzą "równe warunki" dla amerykańskich eksporterów na rynkach tych krajów, co przyczyni się do tworzenia nowych miejsc pracy w USA.

W swym przemówieniu Bush, który w pierwszych latach swych rządów znany był z niechęci do kompromisów z Demokratami, zawarł tym razem wiele akcentów pojednawczych wobec opozycji i podkreślał to co łączy Amerykanów.

- W tym roku wyborczym pokażmy naszym rodakom, że uznajemy nasze obowiązki i jesteśmy zdecydowani je wypełniać. Pokażmy, że Republikanie i Demokraci potrafią konkurować o głosy i jednocześnie współpracować o konkretne wyniki - powiedział.