czwartek, 6 marca 2008

Wasilewski wyrzucony z boiska, pogrom Anderlechtu

kris
2008-03-06, ostatnia aktualizacja 2008-03-06 23:29
Zobacz powiększenie
Fot. YVES HERMAN REUTERS

Anderlecht Bruksela Marcina Wasilewskiego został rozgromiony przez Bayern 5:0. Bliskie awansu do kolejnej rundy są też drużyny Fiorentiny, Glasgow Rangers, Olympique Marsylia i Getafe.

SERWISY
Anderlecht Bruksela - Bayern Monachium 0:5

Od pierwszej minuty w zespole Anderlechtu grał reprezentant Polski, Marcin Wasilewski. W 44. minucie, przy stanie 1:0 dla Bayernu, Polak po starciu z Luką Tonim dostał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Tuż po zejściu Wasilewskiego na 2:0 podwyższył Luca Toni, a po przerwie demolowanie Anderlechtu kontynuowali Lukas Podolski, Miroslav Klose i Franck Ribery.

Pozostałe mecze:

Fiorentina - Everton 2:0

Zawodnicy Fiorentiny długo nie potrafili strzelić bramki. W 70. minucie Tima Howarda pokonał Kuzmanović. 11 minut później pewniejszą zaliczkę zapewnił Riccardo Montolivo.

Olympique Marsylia - Zenit St. Petersburg 3:1

Djibril Cisse strzelił dla Marsylii bramkę w 36. minucie. Strzał Taiwo jeszcze zdołał obronić Małafiejew, ale przy uderzeniu Cisse bramkarz Zenitu był już bezradny. W 47. minucie na 2:0 podwyższył Senegalczyk Mamadou Niang. 8 minut później do siatki znów trafił Cisse. W 82. minucie bramkę dla Zenitu zdobył Arszawin.

Bolton Wanderers - Sporting Lizbona 1:1

Bolton prowadził 1:0 po bramce McCana w 25. minucie. Wyrównał Vukcević w 69. minucie.

Glasgow Rangers - Werder Brema 2:0

Tuż przed przerwą katastrofalny błąd popełnił bramkarz Werderu Tim Wiese. Po uderzeniu Daniela Cousina Niemiec chciał przerzucić piłkę nad poprzeczką, ale wrzucił ją sobie do bramki. Tuż po przerwie znów nie popisał się Wiese. Odbił piłkę prosto pod nogi Stevena Davisa, a ten podwyższył na 2:0.

Bayer Leverkusen - Hamburger SV 1:0

Bramkę dla Leverkusen zdobył Gekas w 77. minucie.

Tottenham Hotspur - PSV Eindhoven 0:1

Bramka Jeffersona Farfana w 34. minucie dała wygraną PSV.

Benfica Lizbona - Getafe 1:2

W 9. minucie polski sędzia, Grzegorz Gilewski pokazał czerwoną kartkę piłkarzowi gospodarzy Oscarowi Cardozo. Drużyna Getafe wykorzystała grę w przewadze i po bramce Rubena De La Reda w 25. minucie prowadziła 1:0. W 67. minucie rosnącą przewagę gości udokumentował Hernandez. W 76. minucie straty zmniejszył Mantorras.

"Wszyscy płaczemy po jego śmierci" - przyjaciele wspominają Gustawa Holoubka

2008-03-06, ostatnia aktualizacja 2008-03-06 19:14

Wielka osobowość, inteligencja i profesjonalizm - tak zapamiętali Gustawa Holoubka przyjaciele i współpracownicy. Aktor zmarł dziś w nocy w wieku 85 lat. Był jednym z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych, reżyserem i pedagogiem. Ukończył Państwową Szkołę Dramatyczną w Krakowie. Jego najsłynniejsza rola teatralna to Gustaw - Konrad w "Dziadach" Kazimierza Dejmka.

Zobacz powiekszenie
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
ZOBACZ TAKŻE
  • Gustaw Holoubek nie żyje - czytaj więcej >>

  • Posłuchaj Holoubka recytującego fragment "Dziadów"

  • Holoubek w życiu i na scenie - zobacz zdjęcia




  • Smutek po śmierci Gustawa

    - Nie jestem w stanie w tej chwili nic powiedzieć. Wszyscy teraz płaczemy po jego śmierci - tak swój głęboki smutek z powodu śmierci przyjaciela i kolegi-aktora, Gustawa Holoubka, wyraził Wiesław Gołas. - Rano zatelefonował do mnie przyjaciel z Norwegii i od niego dowiedziałem się o śmierci Gucia Holoubka. Ale teraz nie mogę jeszcze nic powiedzieć. Trzeba się otrząsnąć - powiedział Gołas. I dodał : Nie wierzę, że Gucio umarł.

    Był człowiekiem wiernym swoim zasadom.

    - Z nim odchodzi pewna epoka - epoka etosu teatru - powiedział o Gustawie Holoubku aktor, reżyser, rektor krakowskiej PWST Jerzy Stuhr.

    - Być wiernym swoim zasadom to znaczy zawsze uważać teatr jako sprawowanie misji wobec społeczeństwa, wobec widza, wobec sztuki. To chyba ostatnie takie pokolenie. Z nim odchodzi pewna epoka, epoka etosu teatru. Jestem o tym głęboko przekonany - powiedział Jerzy Stuhr.

    - Był reprezentantem wielkiej krakowskiej szkoły słowa - mówił rektor krakowskiej PWST i przypomniał, że jeszcze dwa lata temu Holoubek ze swoim ostatnim spektaklem Królem Edypem był w krakowskiej PWST.

    - Wrócił tam, skąd wyszedł. Chciał się spotkać z naszą z młodzieżą i jeszcze raz udzielić jej wielkiej lekcji tego teatru, który dla niego był na pewno świątynią - dodał Stuhr.

    Byłem fanem Holoubka



    - Grał zawsze w sposób inteligentny, rozumiał dogłębnie tekst. Holoubek był wielką osobowością, ale też człowiekiem dowcipnym. O jego anegdotach krążą legendy.

    Seweryn Blumsztajn przyznał, że największym przeżyciem teatralnym były dla niego "Dziady" z monologiem Holoubka.

    Coraz mniej takich ludzi

    - Był nie tylko wielkim aktorem i pedagogiem, ale przede wszystkim wielkim człowiekiem - wspomina w TVN 24 Jan Englert. - Jest coraz mniej takich ludzi, którzy zajmują się też duchowością świata Był inteligentem, kimś, kto potrafi syntetyzować, panować nad emocjami - dodał. Englert wraca pamięcią do niedawnego przedstawienia "Dziadów", podczas którego Gustaw Holoubek wygłosił monolog Konrada. - Dostał za to brawa na stojąco. Wtedy nikt nie spodziewał się, że będzie to jego pożegnanie ze sceną i przyjaciółmi.

    Wyprowadził ludzi na ulice

    Andrzej Łapicki powiedział, że polski teatr 20. wieku ma twarz Gustawa Holoubka. Jego zdaniem miał on niebywałą moc sceniczną i należał do geniuszy aktorstwa. Łapicki podkreślił, że słynna rola w Gustawa Holoubka "Dziadach" w roku 1968 wyprowadziła ludzi na ulice, co świadczyło o jego ogromnej sile oddziaływania. - Jego śmierć jest ogromną stratą dla polskiej sceny - powiedział Andrzej Łapicki. Wspomniał również, że Gustaw Holoubek był osobą niezwykle kontaktową i towarzyską.

    Niesamowity człowiek, który uprawiał akurat ten zawód

    To był wyjątkowy człowiek teatru - nikt się do tego nie zbliżył, nikt nie był do niego podobny, to był cud teatralny, takiej osobowości nie da się z niczym porównać - uważa aktor Władysław Kowalski.

    Jak zaznaczył, Holoubek był dla niego "drugą szkołą". "Oglądając go - uczyłem się, byłem zafascynowany jego pierwszymi rolami, które oglądałem po kilka razy - m.in. "Trądem w pałacu sprawiedliwości" Ugo Bettiego czy spektaklem "Diabeł i Pan Bóg" Jean-Paul Sartre'a - mówił Kowalski.

    Jak ocenił, "te role nie wyszły spod pióra wielkich dramaturgów (...), ale Holoubek tak umiał podawać teksty i operować nimi na scenie, że wydawało się, jakby były to arcydzieła".

    - Dla mnie Holoubek to więcej niż wielki aktor, to niesamowity człowiek, który uprawiał akurat ten zawód - ocenił.

    On to wszystko miał w sobie

    - Był arcydziełem pana Boga, pięknie ukształtowanym człowiek - wspomina Kazimierz Kutz. - Inteligencja, pamięć, poczucie humoru, piękny język... On to wszystko miał w sobie. Swoim postępowaniem wnosił chęć obcowania z drugim człowiekiem - dodał reżyser. Kazimierz Kutz miał ostatnimi czasy częsty kontakt z Holoubkiem. - Przez ostatnie lata często się spotykaliśmy. To był taki człowiek, z którym się strasznie chętnie obcowało - ten jego dowcip, ta kultura i to nieustanne zaskakiwanie nas różnymi sprawami. Myśmy zawsze analizowali rzeczywistość i on nas zawsze zaskakiwał jakimiś zabawnymi skojarzeniami i nas bardzo często rozśmieszał - wspomina.

    - Większość rozmów, które prowadziliśmy np. o polityce, były niecenzuralne. Najmłodszy z nas miał 65 lat i gdyby ktoś nagrał nasze rozmowy, jak rozmawialiśmy o kobietach, to można by umrzeć ze śmiechu - uznał.

    We wspomnieniach reżysera Holoubek "tak będzie stał, właśnie z tą pochyloną głową, z otwartym okiem, tam błyszczy się ta jego tajemnica, ta inteligencja i dobroć"

    Trudno o nim mówić w czasie przeszłym

    - Odszedł niezwykły człowiek i autorytet moralny - tak Gustawa Holoubka wspomina Krzysztof Kolberger. Jak powiedział Kolberger, trudno mu mówić o Gustawie Holoubku w czasie przeszłym. - Cały czas jest i wiem, że będzie wśród nas ze swoją wielkością, swoją klasą i mądrością - dodał aktor. Podkreślił, że Gustaw Holoubek był człowiekiem obdarzonym niezwykłym autorytetem.

    Odszedł artysta narodowy

    Olgierd Łukaszewicz, który wielokrotnie z nim współpracował, nazywa go "artystą narodowym". Były prezes Związku Artystów Scen Polskich podkreślił, że zainteresowanie aktorstwem Gustawa Holoubka wynikało z tego, iż jako postać sceniczna często był tym, który przedstawiał sen o wolnej i niepodległej Polsce. Aktor powiedział, że środowisko Gustawa Holoubka, dorastające w Krakowie podczas drugiej wojny światowej, było natchnione przez teatr Juliusza Osterwy.Zdaniem Olgierda Łukaszewicza, śmierć Gustawa Holoubka to odejście osoby charyzmatycznej, która miała wpływ na sposób myślenia, odczuwania i wrażliwości Polaków. Widownia identyfikowała się z kreowanymi przez niego postaciami, ponieważ potrafił jasno określić, w czyim imieniu mówił. Były prezes ZASP-u przypomniał też, że Gustaw Holoubek był mistrzem pauzy - momentu, który daje widzowi czas do namysłu.

    Olgierd Łukaszewicz wspomina, że jako aktor Gustaw Holoubek go peszył, gdyż miał w sobie wielkość na co dzień. Ze zmarłym dziś aktorem były prezes ZASP-u wystąpił między innymi w swoim debiucie scenicznym.

    Byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem stać z nim na scenie

    - Zawsze był dla mnie wielkim mistrzem. Wszelkie uwagi, które mi dawał, okazywały się trafione - wspomina Artur Barciś. Według niego Holoubek to niezwykle mądry i wielki aktor, a przy tym człowiek sympatyczny i obdarzony niesłychanym poczuciem humoru. - Był legendą, która nie nadużywa autorytetu - mówi. Tylko raz miał okazję grać na scenie z Gustawem Holoubkiem. - To był "Kupiec wenecki" Szekspira. Grałem tam tylko rólkę, ale byłem bardzo szczęśliwy, że mogę stać z nim na jednej scenie. Jego rola w "Garderobianym" Ronalda Harwooda to absolutne mistrzostwo świata - przekonuje Barciś.

    Straciliśmy ojca

    - Znałam go od dzieciństwa. Miałam szczęście, że poznałam takiego magnetycznego człowieka, kiedy miałam 6-7 lat. Tego spotkania nie zapomnę. Nie zapomnę tych oczu, wielkich, niebieskich, niezwykłych - mówi o zmarłym aktorze Joanna Szczepkowska. Gustawa Holoubka wspomina jako człowieka "o niezwykłych obszarach poezji". - Wyczuwał świat jako coś szczególnego. Miał w sobie ogromne zdolności wzruszania innych, poruszania ich. Jednocześnie nie miał żadnych cech emfazy. Mówił prosto i bardzo pięknie i bardzo na nas wszystkich działał. Można powiedzieć, że straciliśmy w tej chwili ojca.



    Był opoką teatru

    Gustaw Holoubek był opoką teatru, ucieleśnieniem tego wszystkiego, co najszlachetniejsze w teatrze, tego co najszlachetniejsze w człowieku - powiedział aktor Jerzy Trela.

    - Są takie sytuacje w naszym życiu, że żadne osobiste wspomnienia, żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co się czuje. Myślę, że milczenie byłoby lepsze. Po prostu, żal, bardzo żal - dodał Trela

    Gustaw Holoubek nie żyje

    awe, tsob, cheko, IAR
    2008-03-06, ostatnia aktualizacja 2008-03-06 13:23
    Zobacz powiększenie
    Jedno z ostatnich zdjęć Gustawa Holoubka: 30 stycznia 2008 uroczystości z okazji 40 rocznicy ,,Dziadów''
    fot. Maciej Chojnowski

    W wieku 85 lat zmarł wybitny aktor Gustaw Holoubek. Był jednym z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych, reżyserem i pedagogiem. Ukończył Państwową Szkołę Dramatyczną w Krakowie. Jego najsłynniejsza rola teatralna to Gustaw - Konrad w "Dziadach" Kazimierza Dejmka.

    Zobacz powiekszenie
    FOT. PAT
    Beata Tyszkiewicz i Gustaw Holoubek w filmie ,,Marysia i Napoleon''
    Zobacz powiekszenie
    Fot.Bartosz Bobkowski / AG
    Gustaw Holoubek
    Zobacz powiekszenie
    Fot. Jerzy Gumowski / AG
    Gustaw Holoubek na otwarciu Instytutu Teatralnego
    Zobacz powiekszenie
    Fot. Teatr Narodowy
    Gustaw Holoubek w roli Konrada w ,,Dziadach'' Dejmka


    Holoubek w życiu i na scenie - zobacz zdjęcia



    Wybitny aktor teatralny i filmowy, reżyser, urodził się 21 kwietnia 1923 w Krakowie. Debiutował rolą Charysa w "Odysie u Feaków" w Starym Teatrze. Grał w teatrach krakowskich, katowickich, warszawskich. Zagrał też w ok. 50 filmach, m.in. w "Salcie" i "Lawie". W latach 1972-1982 dyrektor Teatru Dramatycznego w Warszawie, odwołany po wprowadzeniu stanu wojennego. Po 13 grudnia 1981 roku złożył mandat poselski, w latach 1989-91 był senatorem RP, reprezentującym obóz posierpniowy. Profesor warszawskiej Akademii Teatralnej, od 1996 r. dyrektor Teatru Ateneum.

    Nazywany był "aktorem intelektualnym", zdystansowanym. Pisano o nim, że "należy do owej rasy aktorów, którzy zawsze grają tylko siebie, a których nigdy nie ma się dosyć".

    Do legendy teatru polskiego przeszły jego role po przeniesieniu się ze Śląska do Warszawy (1958) - sędzia w "Trądzie w pałacu sprawiedliwości" Bettiego, Goetz w "Diable i Panu Bogu" Sartre'a, Edyp, Płatonow, Przełęcki. Jak mówi Tadeusz Konwicki, Holoubek "zagrał wówczas kilkanaście ról tak genialnie i tak ostatecznie, że można żałować, że wideo nie przyszło do Polski wcześniej". Ze sceny przemówił jak współczesny inteligent. Za pomocą roli wypowiadał "swój pogląd na świat, na życie, na moralność". U Holoubka zawsze "słowo jest produktem myślenia".

    Rola życia w "Dziadach"

    Kulminacją dekady lat 60. był Gustaw-Konrad w Dejmkowskich "Dziadach" w Teatrze Narodowym(1967) - czytaj więcej>> .

    Mówiono: Holoubek urodził się, żeby wypowiedzieć Wielką Improwizację. Już na okupacyjnych kompletach i później, w krakowskiej szkole teatralnej u Osterwy, czuł, "że ten tekst jest jego tekstem". Był nie tylko aktorem grającym rolę, występował w imieniu widowni, mówił za nią.

    W latach 70. z woli środowiska został dyrektorem Teatru Dramatycznego (1972-83), prezesem SPATiF-u, także posłem na Sejm. W jego teatrze odbywał się w 1981 r. Kongres Kultury Polskiej, do historii przejdzie jego sejmowe przemówienie w stanie wojennym w obronie "Solidarności". Równocześnie miał wielkie role w "Hamlecie" Szekspira, "Rzeźni" i "Pieszo" Mrożka, w "Ja, Michał z Montaine" oraz w "Operetce" Gombrowicza. Po raz drugi, inaczej, wypowiedział Wielką Improwizację w filmie Konwickiego "Lawa" (1989). W kinie pozostał wierny zwłaszcza dwóm reżyserom: Konwickiemu i Hasowi, począwszy od niezapomnianej "Pętli" (1958). Był także odtwórcą głównych ról w filmach "Pętla", "Sanatorium pod Klepsydrą", "Lawa" czy "Napoleon i Marysieńka". Niezapomniany Profesor Tutka w telewizyjnej adaptacji znanego cyklu opowiadań Jerzego Szaniawskiego oraz matematyk-filozof Don Pedro Velasquez w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" (1964).

    Za działalność aktorską i reżyserską Gustaw Holoubek zdobył wiele nagród. Został też uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Opublikował między innymi autobiograficzną książkę pod tytułem "Wspomnienia z niepamięci".



    Aktor - inteligent

    - Holoubek był i jest przedstawicielem wymierającego na naszych oczach gatunku polskiego inteligenta - pisał publicysta Janusz Majcherek. - Inteligenta, który w tym konkretnym przypadku jest wielkim aktorem, ale ani przez chwilę nie rezygnuje z - nie waham się powiedzieć - inteligenckiej misji, jaka nierzadko, zwłaszcza w niesprzyjających okolicznościach politycznych, wiązała się także z uwikłaniami i kompromisami - przekonuje. Holoubek podporządkował aktorstwo sposobowi bycia, uwikłał je w rzeczywistość polityczną, w inteligenckie racje i wybory, narzucił swoją osobowość, przyzwyczaił publiczność do tego, że jest kimś więcej niż aktorem - napisał we wstępie do albumu jubileuszowego Gustawa Holoubka.

    Holoubek uchodził za niekwestionowany autorytet zawodowy i moralny.