wtorek, 8 kwietnia 2008

Ruszył portal "Polska XXI"

rik, PAP
2008-04-07, ostatnia aktualizacja 2008-04-07 19:46
Zobacz powiększenie
Jan Rokita
Fot. Bartosz Bobkowski / AG

Dziś oficjalnie ruszył portal internetowy PolskaXXI.pl. - To nie jest miejsce, które ma służyć działalności politycznej; ma to być miejsce myślenia o polityce - powiedział na konferencji prasowej w Warszawie jeden z inicjatorów przedsięwzięcia Jan Rokita.

Zobacz powiekszenie
Strona główna portalu ''Polska XXI''
Oprócz niego, w tworzenie portalu są zaangażowani prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, b. poseł PiS Kazimierz M. Ujazdowski, politolog i publicysta Rafał Matyja. Jednym z sekretarzy "Polski XXI" jest Lucjan Karasiewicz, który w ubiegły czwartek odszedł z PiS. - Nasza diagnoza jest taka, że obecnie myślenie o polskim życiu publicznym wymiera - podkreślił Rokita.

Według Ujazdowskiego, "Polska XXI odpowiada na bardzo mocne oczekiwanie polityki ambitnej, która ma cel, proponuje konkretne rozwiązania, wyzwala polską debatę publiczną z ciasnego egoizmu walki narzucanej dziś przez partie".

Dodał, że chce do współtworzenia portalu zaprosić jak najszerszą grupę ekspertów oraz młodych ludzi. Według Rokity, nowa strona internetowa nie jest konkurencją dla żadnej partii politycznej. - Wszyscy z uczestników życia publicznego, którzy chcieliby na serio o Polsce zabrać głos na portalu Polska XXI, od pana prezydenta RP i premiera począwszy, są do tego zaproszeni - zapewnił. Rokita podkreślił jednocześnie, że jego uczestnictwo w "Polsce XXI" nie oznacza powrotu do polityki. - Wycofałem się z życia politycznego i to jest decyzja konsekwentna - mówił. Dodał, że działanie w ramach portalu "oznacza powrót do wypowiadania się o kwestiach publicznych" i "odejście od milczenia".

Ujazdowski podkreślił, że nie ma "ścisłego związku" między portalem a siecią stowarzyszeń takich jak: Dolny Śląsk XXI, Mazowsze XXI, Ziemia Łódzka XXI i Pomorze XXI, tworzonych m.in. przez b. polityków PiS. - Nie ma zamysłu centralizowania tych działań" - podkreślił Ujazdowski.

Na portalu znajdują się artykuły, głównie jego twórców, dotyczące polityki, reformy państwa i historii. Stałymi komentatorami "Polski XXI" są prof. Jadwiga Staniszkis i prof. Paweł Śpiewak. Autorem jednej z opinii jest publicysta Rafał Ziemkiewicz.

Migalski: twórcy portalu "Polska XXI" mają cele polityczne

- Celem twórców portalu "Polska XXI" jest, wbrew ich deklaracjom, budowa partii politycznej - uważa politolog z Uniwersytetu Śląskiego dr Marek Migalski. Według niego, powstanie nowej formacji bardziej zagrozi PO niż PiS.

- Portal to przyczółek do prawdziwej walki o polityczną egzystencję, którą będą wybory prezydenckie w 2010 i wybory parlamentarne w 2011 roku - ocenił Migalski.

Migalski uważa, że wbrew zapewnieniom twórców portalu, to oczywiste, że ma on wymiar polityczny. - Jego ostatecznym celem jest tworzenie warunków do powstania formacji wokół polityków, którzy znajdują się w sensie ideowym i programowym pomiędzy PO i PiS - ocenił politolog.

Jego zdaniem, stworzenie serwisu "Polska XXI" ma na celu "pracę formacyjną". W opinii politologa, stwarza on szansę, aby ludzie mający podobne poglądy do jego twórców, "mogli się policzyć". Zaznaczył, że w przyszłości partia powstająca na jego bazie będzie już miała gotowy program, "przesłanie do wyborców". - Z tą inicjatywą zostanie emocjonalnie i intelektualnie związana pewna część polskiego elektoratu - uważa naukowiec.

Według Migalskiego, przekształcenie portalu i sieci stowarzyszeń, takich jak Dolny Śląsk XXI, Mazowsze XXI (stworzonych m.in. przez b. polityków PiS), w inicjatywę polityczną raczej nie nastąpi przed wyborami do europarlamentu.

- Być może takie działanie przyniosłoby kilka mandatów, ale w sensie politycznym stanowiłoby falstart przed naprawdę ważnymi wyborami - podkreślił politolog. Jego zdaniem, nowa partia ma szansę wywalczyć kilkadziesiąt miejsc w parlamencie.

Kik: najpierw portal "Polska XXI", potem nowa partia

- Uruchomienie portalu "Polska XXI" to pierwszy krok w kierunku powołania nowej formacji politycznej - uważa politolog z Akademii Świętokrzyskiej prof. Kazimierz Kik.

Kik ocenił, że mimo deklaracji Rokity "portal jest systematycznym podchodzeniem pod nową siłę polityczną i czekaniem na +pęknięcia+ sceny politycznej".

Politolog uważa, że inicjatorzy projektu działają rozsądnie, bo "na razie dali znak, że są, żyją i rodzą się w dyskusji". Jego zdaniem, to "nowoczesna praca u podstaw", której celem jest tworzenie partii niepowstającej z rozpadu innych ugrupowań.

Zdaniem Kika, "duża prawica", czyli PO i PiS, powstała po klęsce lewicy w wyniku jej błędów i kompromitacji. - Nowe ugrupowanie skupione wokół portalu, rodzi się w zupełnie innej sytuacji, kiedy u władzy jest prawica europejska, czyli PO, a PiS jeszcze się nie rozpadł - powiedział.

W jego ocenie, w obecnych warunkach politycznych założyciele Polski XXI prezentują rozsądne podejście, bo - jak mówił - sondują opinię publiczną, dzięki czemu będą mogli na bieżąco korygować swoje działania.

Polski żołnierz zginął w Afganistanie

Marcin Górka
2008-04-09, ostatnia aktualizacja 2008-04-09 08:29

Starszy szeregowy Grzegorz Politowski ze Szczecina został śmiertelnie ranny, gdy pod jego hummerem wybuchła mina-pułapka

Zobacz powiekszenie
Fot. Damian Kramski / AG
W Afganistanie służy 1,2 tys. polskich żołnierzy. W sierpniu 2007 r., także w wybuchu miny-pułapki, zginął por. Łukasz Kurowski. Na zdjęciu: 15 sierpnia 2007 r. Żołnierze w bazie Szaran żegnają por. Kurowskiego
ZOBACZ TAKŻE
Politkowski miał 26 lat, służył w armii od 2002 r. jako kierowca. Niedługo miał wracać do domu, bo w maju kończy się służba drugiej zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie.

Wczorajszy wypadek to niemal kalka poniedziałkowego zdarzenia w tej samej prowincji Ghazni. Wtedy polski hummer wjechał na minę 12 km od bazy Ghazni, jadąc na spotkanie ze starszyzną powiatu Wazhab. Żołnierze mieli szczęście - mina wybuchła pod przednim kołem, dwaj Polacy zostali ranni w nogi.

Wczoraj polski patrol wyjechał z Ghazni do sąsiedniego powiatu Waghez. Celem było spotkanie ze starszyzną plemienną i omówienie sprawy inwestycji wojska w infrastrukturę w tym rejonie. O godz. 10.45 lokalnego czasu, 14 km od bazy, hummer wjechał na minę-pułapkę. Stało się to w odległości półtora kilometra od miejsca, gdzie w poniedziałek wybuchł ładunek pod innym polskim hummerem.

St. szereg. Grzegorz Politowski z 5. pułku inżynieryjnego w Szczecinie został śmiertelnie ranny. Zmarł w szpitalu wojskowym w Orgun-E, gdzie zabrał go amerykański śmigłowiec.

Mina wybuchła tym razem z tyłu, po lewej stronie pojazdu. Politkowski jechał w hummerze jako pasażer, siedział tuż przed kanistrami z benzyną. Najprawdopodobniej w wyniku eksplozji paliwo wybuchło, ciężko raniąc żołnierza.

Kierowca hummera st. szer. Przemysław C. miał więcej szczęścia - jest tylko bardzo potłuczony. Śmigłowcem z Orgun-E został przewieziony już do głównej bazy w Bagram pod Kabulem.

Polskie dowództwo odwołało wszystkie operacje w prowincji Ghazni. W najbliższych dniach na rozmowy ze starszyznami innych leżących na tym terenie powiatów miały wyjeżdżać kolejne patrole.

Żołnierze uważają, że poniedziałkowe i wtorkowe wypadki nie są przypadkowe. - To sygnał, że talibowie wiedzą, gdzie można spodziewać się naszych patroli - stwierdził jeden z wojskowych, który spędził pół roku w Ghazni. - I "informują" nas, byśmy nie czuli się pewnie.

- Spodziewaliśmy się tego. Zaczęła się wiosna, a wtedy nasilają się ataki talibów - powiedział nam wysokiej rangi wojskowy w polskiej armii.

Polacy jechali wczoraj hummerem z opancerzeniem tzw. kit 5, czyli najlepszym dla tego typu pojazdu. W lutym w takim samym hummerze w wybuchu miny-pułapki zginęło dwóch innych polskich żołnierzy w okolicy bazy Szaran w prowincji Paktika. MON zapowiedział, że zapewni naszej armii w Afganistanie bezpieczniejsze pojazdy do patroli. Ale procedura zakupu 120 nowych samochodów dopiero ruszyła i wojsko może się ich spodziewać dopiero za rok.

Od początku polskiej misji w Afganistanie, czyli od maja ubiegłego roku, zginęło tam czterech Polaków.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ławrow: Chcemy być stale obecni na obiektach tarczy

mar, PAP
2008-04-08, ostatnia aktualizacja 2008-04-08 10:20

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow potwierdził, że Moskwa będzie się domagała stałej obecności swoich oficerów na obiektach tarczy antyrakietowej USA w Polsce i Czechach.

Zobacz powiekszenie
Fot. SERGEY PONOMAREY ASSOCIATED PRESS
Siergiej Ławrow z Radosławem Sikorskim
ZOBACZ TAKŻE
- Dla nas najważniejsza jest stała obecność na tych obiektach, abyśmy w każdej sekundzie widzieli, że radar nie penetruje naszego terytorium, a rakiety przechwytujące nie zagrażają nam - powiedział Ławrow, którego cytuje zbliżona do Kremla "Komsomolskaja Prawda".

Problemy rozmieszczenia elementów tarczy w Europie, w tym bazy antyrakiet w Polsce, są tematem polsko-rosyjskich konsultacji, które odbywają się dziś w Moskwie na szczeblu wiceministrów spraw zagranicznych.

Delegacji Polski przewodniczy Witold Waszczykowski, a Rosji - Siergiej Kislak.

Ławrow: Amerykanie nas popierają

Według Ławrowa, "ważnym osiągnięciem" niedzielnych rozmów prezydentów Rosji i USA, Władimira Putina i Georgeęa W. Busha w Soczi jest to, że "strona amerykańska uznała zasadność obaw Moskwy i zadeklarowała, iż będzie się starała je rozwiać".

- Zaproponowano nam środki budowy zaufania i przejrzystości. I jeśli USA mimo wszystko zdecydowane są zainstalować swoją tarczę w Europie, to warto z tych propozycji skorzystać - oświadczył Ławrow.

Rosja przeciw tarczy

Kreml sprzeciwia się tarczy mimo zapewnień USA, że 10 rakiet przechwytujących w Polsce i radar w Czechach nie zagrażają Rosji. Rosyjscy wojskowi argumentują, że nie chodzi o intencje Stanów Zjednoczonych, lecz o fakt, że radar - jak twierdzą - może być w przyszłości wykorzystany do penetracji rosyjskiej przestrzeni powietrznej.

Aby wyjść naprzeciw rosyjskim niepokojom, Waszyngton zaproponował, by zezwolić Rosji na inspekcje baz tarczy w Polsce i Czechach, ale za zgodą obu krajów. Obiecał też, że system nie będzie aktywny, dopóki nie udowodni się, że zagrożenie ze strony Iranu, przeciwko któremu tarcza jest skierowana, jest już realne.

Spotkanie Putin-Bush w Soczi

Przyjęta w Soczi przez Putina i Busha deklaracja głosi, że Rosja nadal nie zgadza się z decyzją o rozmieszczeniu elementów amerykańskiego systemu w Polsce i Czechach, jednak docenia środki budowy zaufania zaproponowane przez USA. Rosyjski prezydent zapowiedział m.in., że Moskwa będzie domagała się stałej obecności swoich oficerów w obiektach tarczy w Polsce i Czechach.

Wiceminister Waszczykowski zadeklarował, że Polska jest gotowa rozmawiać z Rosją i USA na temat różnego rodzaju form dostępu do elementów amerykańskiej tarczy, jeśli ona w Polsce powstanie.

Waszczykowski o żądaniach Rosjan: Nie ma mowy

- Oczywiście nie ma mowy o tym, aby Rosjanie zdobyli prawo do stacjonowania na stałe w Polsce. To już było, takie rozwiązanie już nie wróci - powiedział Waszczykowski, odnosząc się do tej zapowiedzi Putina.

Wtorkowe konsultacje polsko-rosyjskie w Moskwie, to już drugie spotkanie ekspertów z Polski i Rosji poświęcone tarczy. Na początku stycznia na zaproszenie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w Warszawie gościł wiceminister Kislak.

Polskie MSZ podało wtedy, że "dokonano wymiany poglądów, omówiono możliwości techniczne systemu oraz uzasadnienie stanowisk obu krajów".