wtorek 26 sierpnia 2008 23:46
Decyzja Rosji o uznaniu niepodległości dwóch gruzińskich prowincji zaskoczyła polskie władze. Mijały godziny, pojawiały się oświadczenia kolejnych państw. A rząd i Kancelaria Prezydenta milczały aż do późnego popołudnia. W końcu MSZ wydało oświadczenie, w którym nie znalazło się żadne słowo potępienia decyzji Rosji. Znacznie ostrzej wypowiedział się prezydent - ocenia DZIENNIK.
Informacja z Moskwy dotarła do Warszawy w czasie, gdy obradowała Rada Ministrów. Jednak nikt nie poinformował o niej członków rządu. Reprezentująca MSZ wiceminister Grażyna Bernatowicz o sprawie dowiedziała się dopiero po powrocie do gmachu przy al. Szucha. Natychmiast zaczęły się prace nad treścią oświadczenia. "Normalny tryb konsultacji" - mówi rzecznik ministerstwa Piotr Paszkowski. Sam jednak przyznaje, że komunikacja była utrudniona, bo szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski jest na urlopie.
Mijały kolejne godziny, a MSZ nadal milczało. "Staramy się znaleźć słowa, które ubiorą nasze myśli" - powiedział DZIENNIKOWI wczesnym popołudniem wysoki urzędnik resortu, który pracował nad oświadczeniem. Inny przyznał, że prace nad stanowiskiem wydłuża nie tylko nieobecność Sikorskiego, ale również konieczność konsultacji z partnerami w Unii Europejskiej. W tym samym czasie podobna sytuacja panowała w Pałacu Prezydenckim.
Wreszcie tuż przed godziną 18 MSZ wydało swoje oświadczenie. W całym tekście ani razu nie padło słowo "Rosja". Ani jednym słowem nie została potępiona wprost decyzja Miedwiediewa. "Polska jednoznacznie opowiada się za poszanowaniem integralności terytorialnej Gruzji. W dalszym ciągu czekamy na pełną realizację sześciopunktowego planu Sarkozy-Miedwiediew" - czytamy w stanowisku resortu. MSZ uznało, że "wszystkie inne kroki podejmowane w obecnej sytuacji utrudniają realizację powyższego planu i zawartego porozumienia, spotkają się z głęboką dezaprobatą i zaniepokojeniem społeczności międzynarodowej". Oświadczenie kończyło zdanie, w którym MSZ wyraziło oczekiwanie, że na swoim szczycie Rada Europejska "zajmie jednoznaczne stanowisko wspierające suwerenność i integralność terytorialną Gruzji".
Po wydaniu tego oświadczenia, Kancelaria Prezydenta milczała jeszcze ponad godzinę. "Czekaliśmy na głos MSZ" - przyznał urzędnik z Pałacu Prezydenckiego. Wreszcie zostało opublikowane oświadczenie prezydenta. Lech Kaczyński napisał m.in., że wyraża "zdecydowany sprzeciw" wobec decyzji Miedwiediewa. Że jest to "próba usankcjonowania skutków bezprecedensowej agresji" - Rosji na Gruzję i takie działania budzą "sprzeciw i potępienie" polskiego prezydenta.
Mikołaj Wójcik



