sobota, 25 października 2008

Kodeks cywilny: umowy można zawierać w euro

Marek Domagalski 24-10-2008, ostatnia aktualizacja 24-10-2008 07:19

Sejm zniósł rygor, że transakcje pieniężne na terenie Polski mogą być wyrażone tylko w złotych

autor zdjęcia: Michał Sadowski
źródło: Fotorzepa

Teraz tzw. zasada walutowości (art. 358 kodeksu cywilnego) wymaga, by kontrakty pieniężne (cena, zapłata) na obszarze Polski opiewały tylko na złote (poza wyjątkami). Po zmianie zapłata (cena) będzie mogła być wyrażona w walucie obcej. Będzie można ją uiścić w złotych, chyba że umowa, wyrok bądź szczególny przepis będą zastrzegać zapłatę w walucie obcej.

Powiedzmy od razu, że obecne ograniczenia nie są w pełni stosowane. Prócz szerokich zwolnień dewizowych można stosować w umowach walutę obcą, np. euro czy dolary, jako przelicznik do określenia wartości kontraktu. Tej kwestii bowiem rygory zasady walutowości nie dotyczą. Dlatego kredyty są nominowane w obcych walutach, np. mieszkaniowe we frankach szwajcarskich, ale rozliczane już w złotych.

Dodajmy, że także sądy nie są zbyt rygorystyczne i przy umowach nieuwzględniających zasady walutowości niechętnie kwestionują ich ważność. Zdaniem specjalistów zasada walutowości staje się w Europie reliktem.

Jak będą wyglądać rozliczenia? Wartość waluty obcej na potrzeby rozliczeń określać się będzie według kursu średniego NBP z dnia wymagalności roszczenia (mogą być od tego wyjątki).

Przewidziano też zabezpieczenie, gdyby dłużnik wykorzystywał zmiany kursu waluty, na którą kontrakt opiewa, grał na zwłokę w razie wzrostu jej kursu. Ustawowe odsetki nie zrekompensowałyby straty wierzycielowi, dlatego będzie dodatkowy przepis, że w razie zwłoki dłużnika wierzyciel może żądać spełnienia świadczenia w złotych (według kursu NBP z dnia zapłaty).

Po co te wszystkie zmiany? Dla wielu przedsiębiorców rozliczanie w walutach obcych jest korzystniejsze niż w złotych, ponieważ ogranicza ryzyko kursowe, zwłaszcza w eksporcie, zwiększa też konkurencyjność polskich firm.

– W ten sposób nowela wpisuje się też w obecne wahania na rynkach światowych i pomaga przedsiębiorcom – powiedział „Rz" Witold Pahl, poseł sprawozdawca (PO).

Inna rzecz, że projekt napisano przed kryzysem, a już wtedy popierała go Krajowa Izba Gospodarcza, jedna z instytucji, z którymi go konsultowano.

Teraz ustawa trafi do Senatu, potem na biurko prezydenta, a ma wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia.

Rzeczpospolita

piątek, 24 października 2008

Dramat Johna McCaina

Marcin Bosacki, Waszyngton
2008-10-24, ostatnia aktualizacja 2008-10-23 19:19

Dziesięć dni przed wyborami nad kandydatem Republikanów Johnem McCainem zbierają się już nie ciemne, ale ołowiane chmury

Zobacz powiekszenie
Fot. CARLOS BARRIA REUTERS
21 października, John McCain na wiecu w Bensalem w stanie Pensylwania
ZOBACZ TAKŻE
Poparcie dla McCaina w sondażach spada, przewaga finansowa konieczna do szturmu reklamowego w ostatnim tygodniu kampanii jest po stronie demokraty Baracka Obamy, a kandydatka McCaina na wiceprezydenta Sarah Palin przysparza republikanowi kolejnych kłopotów.

Same złe wiadomości i Palin na dodatek

W ostatnich czterech kampaniach prezydenckich w USA regułą było, że na dwa tygodnie przed głosowaniem różnice między rywalami malały. Na to też liczył sztab Obamy.

Rzeczywiście, po ostatniej debacie i wrzuceniu przez McCaina do sporu Józka Hydraulika, czyli wyborcy z Ohio, który na wiecu zarzucił Obamie chęć podwyższenia podatków, przewaga demokraty zaczęła maleć. Jednak w ostatnich dwóch dniach średnia z sondaży, których robi się teraz kilkanaście dziennie, znów pokazuje 7-8-punktowe prowadzenie demokraty - od 50 do 42-43 proc.

Wczoraj pojawiły się złe dla McCaina sondaże w kilku stanach. Pokazują np. ok. 10-punktową przewagę Obamy nie tylko w Pensylwanii, stanie raczej demokratycznym, na który jednak McCain wciąż liczy, ale także w kluczowym Ohio, gdzie George Bush wygrał w 2004 roku.

Komentatorzy wiążą to z poparciem dla Obamy Colina Powella, byłego szefa dyplomacji Busha, ale zwłaszcza z kolejnymi danymi o gospodarce mówiącymi, że recesja w USA jest pewna, a bezrobocie szybko rośnie.

To niejedyne złe wiadomości dla McCaina. Sarah Palin, która miała być jego cudowną bronią, coraz częściej staje się ciężarem. Kilka dni temu kandydatka na wiceprezydenta powiedziała w Karolinie Północnej, że "miło jest być w proamerykańskiej części kraju", co wywołało falę spekulacji, które części (wielkie miasta? lewicowa Kalifornia?) są antyamerykańskie. W końcu przedwczoraj Palin przeprosiła.

Palin zaprezentowała też odmienne od McCaina stanowisko w ważnej dla niektórych wyborców sprawie małżeństw gejowskich.

Cała czwórka kandydatów do Białego Domu deklaruje, że jest przeciw oficjalnemu nazywaniu związków homoseksualnych małżeństwami. Jednak McCain, podobnie jak Obama i jego kandydat na wiceprezydenta Joe Biden, jest przeciwny ogólnokrajowemu ich zakazowi, np. w konstytucji. Uważa, że decydować winny poszczególne stany. A Palin opowiedziała się za takim zakazem w całych USA.

Biden, "wiceprezydent" Obamy, też popełnia gafy. W niedzielę np. powiedział, że jeśli Obama zostanie wybrany, to on, Biden, "gwarantuje" kryzys międzynarodowy, bo świat będzie chciał "przetestować" młodego przywódcę.

Obamie, który już zaczął dość pokrętnie tłumaczyć się ze słów Bidena, znów przyszła w sukurs Palin, a właściwie tym razem nie ona sama, lecz katastrofa propagandowa Republikanów z nią związana.

W środę okazało się bowiem, że zarząd partii wydał na ubrania dla Palin i jej rodziny aż 150 tys. dol., co wywołało pomruki niezadowolenia kilku darczyńców prawicy.

Konserwatywni komentatorzy, ale też np. niezwiązana z nimi publicystka CNN Campbell Brown, zauważają, że nie były to pieniądze podatników, a liberalne w większości media nie badały na pierwszych stronach cen żakietów Hillary Clinton czy Michelle Obamy. Faktem jest jednak, że sprawa garderoby Palin zupełnie na dwa dni odsunęła w mediach w cień gafę Bidena.

Żałoba u Republikanów

Jeśli nastrój sztabu McCaina jest ponury, to w całej Partii Republikańskiej panuje niemal żałoba. Już dwa lata temu w wyborach prawica straciła większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i Senacie. Teraz jednak grozi jej całkowita klęska.

Jak co dwa lata 4 listopada Amerykanie wybiorą całą Izbę i jedną trzecią spośród 100 senatorów. Na razie w Senacie Demokraci mają 49 członków - tyle samo co Republikanie - i rządzą izbą wyższą Kongresu tylko dzięki temu, że z reguły popiera ich dwóch senatorów niezależnych. Ale za 10 dni mogą wygrać aż od 10 do 12 miejsc w Senacie. To gwarantowałoby im absolutną większość, gdyż opozycja, która nie ma choćby 40 senatorów, nie ma już żadnego wpływu na prace Kongresu.

Republikanie chwytają się dość dramatycznych rozwiązań. Znana senator z Karoliny Północnej Elizabeth Dole idąca łeb w łeb z kandydatem lewicy wypuściła właśnie reklamówkę, w której ostrzega wyborców, że tylko jej wybór może uchronić kraj przed kontrolą Demokratów nad wszystkimi organami władzy. Ku utrapieniu sztabu McCaina przyznała tym samym, że Obama Biały Dom ma już niemal w kieszeni.

Czy dla McCaina pojawiają się jeszcze jakieś światełka w tunelu? Owszem. Jego sztab zwracał wczoraj uwagę na sondaż AP i ośrodka GfK, który pokazywał tylko 1-punktową przewagę Obamy i podkreślał, że McCain odrobił w ostatnich dniach 5 punktów procentowych. Ale takie korzystne dla republikanina sondaże są 2-3. Sondaży, które pokazują zwiększającą się przewagę Obamy, jest ponad 10.

McCain ma też coraz większy kłopot z pieniędzmi. Jak pisze Jonathan Martin w dzienniku "Politico", cztery lata temu Bush mógł liczyć na wielomilionowe wsparcie niezależnych, ale wspierających go grup finansowanych przez wielki biznes, zwłaszcza naftowy. Ale McCain nie jest im równie bliski. - Nie ma kawalerii, która przyjdzie McCainowi na odsiecz - konkluduje Martin.

Sam Obama, który wczoraj poleciał na dwa dni na Hawaje, by być przy śmiertelnie chorej babci, stara się tonować euforię swej partii. Kilka dni temu na kolacji w Nowym Jorku powiedział: - Pamiętajcie o naszym nawyku wydzierania klęsk z paszczy zwycięstwa. O naszej zdolności do psucia okazji.

A Dan Pfeiffer, jeden z rzeczników Obamy, dodał: - Jesteśmy bardzo przesądnym sztabem. Nie wymawiamy słowa "zwycięstwo".

Źródło: Gazeta Wyborcza

Mózgi z Marsa i z Wenus



Michael McCarthy/01.08.2008 07:00

Mężczyźni i kobiety zachowują się inaczej, ponieważ ich mózgi są organami odmiennymi fizycznie
Wyglądają na zbudowane według różnych projektów genetycznych.
Według najnowszych badań neurologicznych różnice w połączeniach nerwowych oraz substancjach chemicznych są tak wielkie, że można wysnuć wniosek, iż istnieje nie jeden, lecz dwa rodzaje ludzkiego mózgu.

Fot. Getty Images/FPM


Być może mężczyźni rzeczywiście są z Marsa, a kobiety z Wenus. Postrzeganie obu płci jako pochodzących z różnych planet, jeśli chodzi o reakcje emocjonalne, stało się powszechne, odkąd amerykański psychoterapeuta John Gray napisał o tym w 1992 roku swoją słynną książkę.

Jednak jeszcze do niedawna różnice te tłumaczono często działaniem hormonów płciowych u dorosłych albo społeczną presją skłaniającą mężczyzn i kobiety do zachowywania się w określony sposób. Założenia te coraz częściej jednak bywają podważane, jak wskazują najnowsze badania neurologiczne opisane w raporcie zamieszczonym w "New Scientist". Staje się jasne, że między mózgami mężczyzn i kobiet występują liczne różnice anatomiczne.

Raport Hanny Hoag zwraca uwagę, że rozbieżności te mogą wyjaśnić sporo zagadek. Na przykład dlaczego mężczyźni i kobiety narażeni są na inne zaburzenia zdrowia psychicznego, czemu niektóre lekarstwa działają dobrze na jedną płeć, ale mają nikły wpływ na drugą, i dlaczego chroniczne bóle dotykają częściej kobiet niż mężczyzn.

Choć od dawna było wiadomo, że istnieją pewne różnice w budowie mózgu obu płci, sądzono, że ograniczają się one do podwzgórza, obszaru odpowiedzialnego między innymi za przyjmowanie pokarmu, walkę i popęd płciowy. Teraz jednak coraz wyraźniej przekonujemy się, że rozmiary wielu struktur w mózgu kobiety są inne niż u mężczyzny.

Przeprowadzone przez naukowców z Harvard Medical School badania dowiodły, że części przedniego płatu kontrolujące podejmowanie decyzji i rozwiązywanie problemów są proporcjonalnie większe u kobiet, podobnie jak kora limbiczna regulująca emocje. Inne badania wykazały, że odpowiedzialny za pamięć krótkotrwałą i orientację przestrzenną hipokamp jest również stosunkowo większy u pań niż u panów – "co może zaskakiwać, zważywszy stereotyp, że kobiety kiepsko czytają mapę", mówi raport.

Do obszarów mózgu, które są większe u płci brzydkiej, należy płat ciemieniowy – przetwarza on sygnały z organów czuciowych i odpowiada za postrzeganie przestrzeni – oraz ciało migdałowate – kontroluje emocje oraz zachowanie społeczne i seksualne. – Sam fakt, że jakaś struktura jest innej wielkości, sugeruje różnice w sposobie funkcjonowania – twierdzi dr Larry Cahill z Ośrodka Neurobiologii Uczenia się i Pamięci w University of California w Irvine.

Jednym z obszarów badań są mechanizmy tłumienia bólu przez mózg. Być może u obu płci funkcjonują one odmiennie. To tłumaczyłoby, dlaczego kobiety potrafią lepiej znosić długotrwały ból i skąd biorą się różnice w reakcji na leki uśmierzające będące pochodnymi opium.

Zdrowie psychiczne to kolejna dziedzina, gdzie różnice w budowie mózgu mogą dostarczyć pewnych wyjaśnień. U kobiet dwukrotnie częściej niż u mężczyzn diagnozuje się depresję. Może to być związane z poziomem neuroprzekaźnika – serotoniny. Chłopcy z kolei są bardziej zagrożeni autyzmem, syndromem Tourette’a, dysleksją, ADHD i wczesną schizofrenią. Zdaniem Margaret McCarthy z University of Maryland w Baltimore częściowo odpowiedzialne za to są substancje zwane prostaglandynami, "nadające płeć" mózgowi chłopca już w czasie narodzin.

Trzecim przypadkiem, w którym odmienna budowa mózgu może tłumaczyć różnice w zachowaniu, jest konsumpcja narkotyków. Mężczyźni niemal dwukrotnie częściej niż kobiety używają kokainy (prawdopodobnie z uwagi na czynniki społeczne). Za to kobiety zażywające ten narkotyk uzależniają się szybciej i kiedy zaczynają szukać pomocy, zwykle znajdują się już w poważniejszym stadium nałogu.

Jednym z powodów, dla których fizjologiczne różnice między męskim a kobiecym mózgiem nie zostały zauważone wcześniej, może być fakt, że większość naszej wiedzy na temat tego organu pochodzi z badań nad mężczyznami i zwierzętami. "Jeżeli choćby cząstka wniosków nie sprawdza się w przypadku kobiet, oznacza to, że olbrzymi gmach wiedzy powstał na kruchych fundamentach" – konkluduje raport.

Profesor Jeff Mogil z McGill University w Montrealu w Kanadzie, który udowodnił znaczne różnice w odczuwaniu bólu przez mężczyzn i kobiety, stawia sprawę jeszcze ostrzej. Jest zdziwiony, że tak wielu naukowców nie uwzględniało w swoich eksperymentach samic zwierząt. – To skandaliczne – mówi. – Kobiety częściej odczuwają ból, a mimo to naszym podstawowym modelem w badaniach nad bólem jest samiec szczura.

***

Przewodnik po męskich i żeńskich systemach sterowania:

Podejmowanie decyzji i rozwiązywanie problemów:

kontroluje to płat czołowy, proporcjonalnie większy u kobiet.

Reakcje emocjonalne:

odpowiada za nie kora stara (limbiczna), również stosunkowo większa u kobiet.

Postrzeganie przestrzeni:

kontrolowane przez płat ciemieniowy regulujący nasze poruszanie się. Proporcjonalnie większy u mężczyzn.

Pamięć emocjonalna:

domena ciała migdałowatego, większego u mężczyzn. Przypominając sobie zdarzenie wiążące się z silnymi emocjami, mężczyźni uruchamiają prawą, a kobiety lewą stronę tego obszaru. Mężczyźni pamiętają sedno doświadczenia, a kobiety jego szczegóły.

Tłumienie bólu:

kontrolowane przez okołowodociągową substancję szarą w śródmózgowiu. Łagodzi ból u mężczyzn, choć niekoniecznie u kobiet.

***

Co o badaniach sądzą eksperci?

Rosie Boycott, założycielka "Spare Rib Magazine": – Między mózgiem kobiety i mężczyzny są istotne różnice. Pamiętam, jak w latach 70. moje przyjaciółki-feministki z nabożeństwem dawały swoim córeczkom do zabawy ciężarówki, a synków chciały nauczyć upodobania do różowego koloru. To nigdy się nie udało. Małe dzieci obojga płci miały odmienne preferencje co do kolorów oraz tego, czym chciały się bawić.

Oliver James, psycholog: – W kwestii roli genów lub środowiska niczego to nie dowodzi. To czyste spekulacje. Wielkość poszczególnych obszarów mózgu może zależeć od doświadczeń z dzieciństwa. Dla przykładu: kobiety molestowane seksualnie jako dzieci mają średnio o pięć procent mniejszą masę hipokampu niż te, które nie przeżyły takie doświadczenia.

A.C. Grayling, filozof: – Odkrycie to dotyczy w istocie nie tylko różnic między płciami, ale także między populacjami oraz grupami etnicznymi, które mają skłonności do różnych chorób i zaburzeń. Na przykład dzieci traktujemy inaczej niż dorosłych, nic więc dziwnego, że Europejczyków postrzegamy inaczej niż Azjatów, a mężczyzn inaczej niż kobiety.

Phillip Hodson, psychoterapeuta: – Te dowody mogą być wykorzystywane do wzmacniania stereotypów i to jest niepokojące. Ludzie muszą pełnić swoje funkcje wymiennie: kobiety powinny umieć wykonywać tradycyjnie męskie prace i vice versa. Długotrwałe udane związki to te, w których ludzie są do siebie podobni. Nie wierzę, że "mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus". Wszyscy jesteśmy z Ziemi.

Judi James, badaczka języka ciała: – Nie zaskakują mnie te nowe wyniki. Podobne badania prowadzone są od lat. Sądzę jednak, że zamiast kategoryzować różnice, powinniśmy pielęgnować różnorodność, indywidualność ludzi i ich dziwactwa, a nie patrzeć na to, czy są mężczyznami, czy kobietami. Uważam, że takie twierdzenia tworzą zwykle stereotypy.

Natasha Walter, pisarka feministyczna: – Sądzę, że powinniśmy być ostrożni. Nie należy przeceniać znaczenia badań pokazujących małe rozbieżności ani zakładać, że różnice zawsze będą wyraźne. Rzecz jasna, między mózgiem kobiety i mężczyzny są pewne fizyczne różnice, ale nie muszą być one wrodzone czy niezmienne. Mogą być produktem naszego środowiska i okoliczności.