środa, 26 listopada 2008

Śmierć generała: co może odkryć lekarz?

Małgorzata Skowrońska, Ireneusz Dańko

2008-11-26, ostatnia aktualizacja 2008-11-26 22:21

Medycy sądowi, którzy badali szczątki Sikorskiego nie mieli łatwego zadania. Nie dość, że pracowali w szybkim tempie, bo IPN dał im jedynie 12 godzin na pobranie próbek i analizę kośćca, to jeszcze musieli się odciąć od szumu medialnego i hipotez dotyczących śmierci generała Sikorskiego. Rozmowa z dr. Erazmem Baranem, lekarzem sądowym.

Małgorzata Skowrońska, Ireneusz Dańko: - Biegli z Zakładu Medycyny Sądowej Collegium Medicum UJ przez całą noc z wtorku na środę badali ekshumowane szczątki gen. Sikorskiego. Co można wykryć 65 lat po śmierci?

Dr Erazm Baran: - Dla biegłych z krakowskiego Zakładu Medycyny Sądowej 65 lat po śmierci to nie jest aż tak odległy czas. Badaliśmy już starsze szczątki. Na przykład Kazimierza Jagiellończyka, królowej Jadwigi czy św. Stanisława.

Według legend św. Stanisław został zamordowany. Badania to potwierdziły?

- Takie wgniecenie powstaje w wyniku użycia narzędzia tępokrawędzistego, a uderzenie nastąpiło od tyłu. Jednak ścisłe określenie, co to takiego było, nie jest możliwe.

Zwolennicy spiskowych teorii w przypadku gen. Sikorskiego lansują kilka hipotez, w grę wchodzą m.in: postrzał, trucizna. Czy badanie, jakie przeprowadzą krakowscy medycy sądowi może potwierdzić lub wykluczyć te hipotezy?

- Zdecyduje o tym stan zwłok. Im lepiej zachowane, tym większe prawdopodobieństwo potwierdzenia lub wykluczenia którejś z hipotez.

IPN podał już, że nie są tak dobrze zmumifikowane jak w 1993 r., gdy zwłoki generała po ekshumacji w Wielkiej Brytanii przewożone były na Wawel. Rozpoczął się już proces gnilny.

- Dla medyków sądowych lepiej by było, gdyby doszło do zeszkieletowania, bo wtedy badają czyste kości. Mumifikacja, czyli tzw. strupieszenie, utrudnia zadanie, bo trzeba odpreparować wyschniętą skórę. Żeby sprawdzić dokładnie, czy są jakieś obrażenia w obrębie głowy, trzeba odsłonić kości czaszki aż do podstawy. Pamiętam przypadek marynarza ze Świnoujścia. Jego zwłoki znaleziono w kanale portowym. Lekarz wykonujący na miejscu sekcję znalazł złamanie w obrębie sklepienia czaszki i stwierdził, że do morderstwa użyto toporka strażackiego. To nie pomogło ustalić sprawcy i motywu. Dlatego przysłano nam do Krakowa czaszkę. Nieżyjący już mój kolega, kryminalistyk z genialną intuicją Zbigniew Lisowski, znalazł ślad ran postrzałowych. Poprosiliśmy o ekshumację i przysłanie całych zwłok. I co się okazuje? Preparuję powłoki skórne aż do podstawy karku i znajduję wlot pocisku. Dlaczego tego podczas sekcji nie zauważono? Kość pokryta jest oponą twardą i otwór był "zamulony". Trzeba było ściągnąć całkowicie skórę z głowy, żeby to zobaczyć. Takie samo działanie konieczne było w przypadku gen. Sikorskiego.

Jakim jeszcze badaniom szczątki zostały poddane?

- W sali sekcyjnej najpierw rozcięto metalową trumnę. W ścisłym gronie pobrano próbki do badań bakteriologicznych i mykologicznych. Chodzi o bezpieczeństwo badaczy i informacje, z jakimi bakteriami i grzybami mamy do czynienia. Po stwierdzeniu, w jakim stanie są zwłoki, medycy podejmują decyzję, co dalej. W tym przypadku pobrano próbki do badań DNA, dzięki którym potwierdzimy tożsamość generała. Tutaj potrzebny jest materiał porównawczy. Dlatego instytut ekspertyz sądowych pobrał próbkę od wnuczki siostry generała. 

Szczątki Sikorskiego badano też tomografem komputerowym. Po co?

- Nową gałęzią medycyny sądowej jest tzw. wirtopsja, która wykorzystuje do badań np. tomograf komputerowy. To metoda dokładnej analizy struktur kostnych pod kątem ewentualnych obrażeń. Dzięki temu szybko możemy zlokalizować jakieś ciało obce w tkankach, m.in. pocisk.

A co z truciznami? Czy po tylu latach można ustalić, że Sikorskiego nie otruto?

- Tak, jeśli mielibyśmy do czynienia z truciznami nieorganicznymi. Tym zajmuje się toksykologia i ze szczątków generała pobrano próbki do takich badań. Na wyniki trzeba będzie jednak poczekać kilka tygodni. Znacznie wcześniej znane będą wyniki pracy medyków sądowych, którzy oceniają obrażenia kośćca. Obowiązuje zasada kilku punktów: ustalenie wieku, płci, wzrostu, stwierdzenie obrażeń urazowych i chorobowych, które mogą odpowiedzieć na pytania o przyczynę śmierci. 

Medyk sądowy powinien zapoznać się ze wszystkimi hipotezami, które wyjaśniają śmierć generała?

- Biegli powinni mieć dostęp do jak najszerszego materiału źródłowego, wyników oględzin, sekcji, podstawowych danych zdrowotnych. Medycy sądowi powinni jednak oczyścić głowę z wszelkich hipotez. Muszą być jak przysięgli, którzy na czas rozprawy sądowej odcinają się od świata.

Dr Erazm Baran, w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej Collegium Medicum UJ pracował od 1965 do 2003 r. Badał m.in. ekshumowane szczątki polskich oficerów w Miednoje, Charkowie i Katyniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

wtorek, 25 listopada 2008

Chavez radośnie wita rosyjskie okręty


tan, AP, Gazeta.pl
2008-11-25, ostatnia aktualizacja 2008-11-25 17:07
Zobacz powiększenie
Wenezuelski żołnierz obserwuje jak rosyjski okręt wojenny dopływa do portu w La Guaira
Fot. JORGE SILVA REUTERS

Rosyjskie okręty dopłynęły do Wenezueli witane przez podekscytowanego prezydenta Hugo Chaveza. Rosjanie wezmą udział w manewrach wojskowych, największych od zakończenia Zimnej Wojny.

Zobacz powiekszenie
Fot. STR AP
Atomowy krążownik rakietowy ''Piotr Wielki''
Zobacz powiekszenie
Fot. DMITRY LOVETSKY AP
Atomowy krążownik rakietowy "Piotr Wielki"
Zobacz powiekszenie
Fot. JORGE SILVA REUTERS
Rosyjski okręt w porcie La Guaira
Zobacz powiekszenie
Fot. JORGE SILVA REUTERS
Personel wenezuelskiej marynarki wojennej na tle rosyjskiego okrętu
Cztery rosyjskie okręty, na czele z dumą rosyjskiej floty atomowym krążownikiem Piotrem Wielkim, mają wziąć udział w wspólnych manewrach z wenezuelskimi jednostkami, co postrzegane jest jako demonstracja siły i odpowiedź na wysłanie amerykańskich okrętów na Morze Czarne podczas wojny w Gruzji.

We wrześniu w Wenezueli stacjonowały krótko dwa bombowce strategiczne Tu-160, a podczas ostatniego spotkania prezydentów (Chavez-Miedwiediew) w Moskwie uzgodniono nowe kontrakty na zakup rosyjskiej broni, oraz ewentualną współpracę przy budowie reaktora atomowego - o co bardzo zabiegał Chavez.

- To nie jest prowokacja. To tylko współpraca dwóch niepodległych krajów - mówił Chavez dziennikarzom wczoraj w nocy, gdy okręty zbliżyły się do wenezuelskiego wybrzeża.

Innego zdania są eksperci

- Pragmatyczni rosyjscy politycy chcą by to była krótka, symboliczna wizyta, a nie długoterminowe rozmieszczenie jednostek, które mogłoby doprowadzić do starcia z Waszyngtonem. Rosja potrzebuje teraz nowego otwarcia w kontaktach z USA, do czego okazją może być zmiana administracji - uważa Anna Gilmour, analityk prestiżowego Jane's Intelligence Review.

Amerykański Departament Stanu pilnie obserwuje wydarzenia w Wenezueli, systematycznie je krytykując. - Mam nadzieję, że towarzyszą im holowniki - żartował przed dziennikarzami rzecznik resortu, podkreślając że rosyjska flota to "jedynie cień z okresu Związku Radzieckiego".

- Nie sądzę, żeby istniały jakiekolwiek wątpliwości odnośnie... tego, z kim ten region jest związany w sensie politycznym, ekonomicznym i dyplomatycznym - a także jeśli chodzi o militarny aspekt - mówił Sean McCormack, rzecznik amerykańskiego MSZ.

Rosyjsko-wenezuelskie manewry rozpoczną się 1 grudnia.

Trumna otwarta - cena spokoju generała


Małgorzata Skowrońska, Iga Dziedziuchowicz, Marcelina Paul
2008-11-25, ostatnia aktualizacja 2008-11-25 22:41

Szczątki Władysława Sikorskiego spoczną w środę ponownie w sarkofagu na Wawelu. Wtorkową ekshumację krakowianie obserwowali z mieszanymi uczuciami.

Zobacz powiekszenie
Fot.Tomasz Wiech / AG
Wawel - prokurator IPN Ewa Koj i ks. Jacek Urban
Zobacz powiekszenie
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Samochód z trumną generała w drodze z Wawelu na ul. Grzegórzecką
Zobacz powiekszenie
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Trumna ze zwłokami generała została przewieziona do Zakładu Medycyny Sądowej CM UJ na ul. Grzegórzeckiej
Zobacz powiekszenie
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Trumna z ciałem gen. Sikorskiego w asyście żołnierzy dotarła do zakładu medycyny sądowej

Przeczytaj: Lekarze badają zwłoki gen. Sikorskiego. Zobacz także: zdjęcia z ekshumacji na Wawelu



Na wawelską kryptę patrzyła we wtorek cała Polska. Jedni kwestionowali zakłócanie spokoju nieżyjącego wodza. Inni twierdzili, że autopsja to jedyny sposób na wyjaśnienie przyczyn śmierci generała. W środę pogrzeb Sikorskiego - nie wiadomo, czy przyjadą prezydent i premier, bo IPN nie wysłał zaproszeń.

Szczątki w towarzystwie

Podczas podnoszenia ważącego ponad dwie tony sarkofagu w krypcie św. Leonarda było kilkanaście osób. Mimo obaw, że marmur może popękać, udało się bez problemów unieść go na wysokość 95 cm i wyciągnąć trumnę ze szczątkami generała. Ustawiona na katafalku czekała kilka godzin na przewiezienie do Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Collegium Medicum UJ, gdzie wczoraj przeprowadzano badania szczątków generała.

- Wyjmowaniu trumny towarzyszyło skupienie i modlitwa. Spotykamy się tu z tajemnicą śmierci. Dlatego ekshumacja ma tak uroczystą oprawę - tłumaczy ks. Zdzisław Sochacki, proboszcz katedry wawelskiej.

Około g. 14.30 trumnę ze szczątkami z krypty do czekającego przed katedrą karawanu wynieśli żołnierze (ośmiu w stopniu majora - sześciu dźwigało trumnę, dwóch było w rezerwie, wszystkimi dowodził ppłk Krzysztof Rosiak z 6. Brygady Desantowo-Szturmowej z Krakowa). Kolumnę prowadził ks. prof. Jacek Urban - to właśnie on ze strony kościelnej obserwuje badanie szczątków.

- Ekshumacja to działanie, którego bym sobie nie życzył, gdyby chodziło o kogoś z mojej rodziny. A tych, którzy spoczywają na Wawelu, traktuję jak bliskich. Dlatego z mieszanymi uczuciami przystępuję do tej czynności. Zdaję sobie jednak sprawę, że naprawiamy w ten sposób błąd naszych poprzedników, którzy nie wyjaśnili sprawy śmierci generała. Miejmy nadzieję, że przyszłe pokolenia wybaczą nam tę decyzję - mówił nam ks. prof. Urban. - Nie powinniśmy wskrzeszać umarłych. Ostatnie słowa Lecha Wałęsy "Śpij spokojnie, generale" powinny być zobowiązujące - dodał.

W nowym mundurze

Od otwarcia sarkofagu do ponownego zamknięcia generałowi towarzyszą oficerowie Wojska Polskiego z asysty honorowej.

Jak zapewniają medycy sądowi, "zasada szacunku wobec szczątków obowiązuje także podczas badań".

Otwieranie trumny i ocena stanu zwłok zaczęło się w godzinach popołudniowych. W sali sekcyjnej Zakładu Medycyny Sądowej przy ul. Grzegórzeckiej najpierw rozcięto metalową trumnę (umieszczoną wewnątrz drewnianej). Tuż po wyjęciu zwłok okazało się, że rozpoczął się już proces gnilny - gdy sprowadzono ciało generała z Wielkiej Brytanii w 1993 r., zwłoki były zmumifikowane.

Medycy sądowi muszą zakończyć swoją pracę w środę około godz. 13. Wtedy zwłoki zostaną zamknięte w trumnie i przygotowane do ponownego pochówku - ciało generała zostanie ubrane w mundur, który uszyła poznańska firma. 

Uroczystości rozpoczną się o g. 16 pod Krzyżem Katyńskim na placu św. Idziego. Wartę honorową przy trumnie zaciągną żołnierze z 6. Brygady Desantowo-Szturmowej. Po modlitwie odmówionej przez biskupa Wojska Polskiego Tadeusza Płoski, kondukt przejdzie do katedry. Generała na Wawelu przywita Dzwon Zygmunta, a ponowne zamknięcie sarkofagu rozpocznie się po mszy, której przewodniczył będzie kard. Stanisław Dziwisz.

Bez zaproszeń

Nie wiadomo, czy na Wawelu pojawią się prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk: obie kancelarie jeszcze wczoraj nie dostały informacji o przebiegu uroczystości. IPN twierdził, że powinna o to zadbać strona kościelna wspólnie z miastem. Tymczasem ks. Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii powiedział "Gazecie", że nie Kościół jest organizatorem uroczystości ponownego pochówku i zapewnia jedynie uroczystą oprawę religijną.

Urząd miasta też nie czuje się odpowiedzialny za przesyłanie informacji do prezydenta i premiera. - My zajmujemy się organizacją ruchu w rejonie Wawelu w czasie uroczystości. Zadbaliśmy też o godne udekorowane placu św. Idziego na tę okoliczność. Za ekshumację i pochówek odpowiedzialny jest IPN i jako instytucja państwowa powinien poinformować o tym, co będzie działo się dziś w Krakowie obie kancelarie - wyjaśnia szef biura prasowego magistratu Filip Szatanik.

Podczas mszy poprzedzającej zamknięcie sarkofagu zamek będzie dostępny dla zwiedzających. Krakowianie, którzy będą chcieli pożegnać generała, a nie są w gronie tych, którzy otrzymali wejściówki do katedry, będą mogli całą uroczystość obserwować na telebimach przed świątynią.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków