sobota, 18 czerwca 2011

Więzienie CIA i Kwaśniewski


Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski
2011-06-18, ostatnia aktualizacja 2011-06-17 18:21

Prezydent Kwaśniewski nie wiedział, że w Polsce działa więzienie CIA. Gdy się dowiedział, kazał je zlikwidować. Tak twierdzą trzej politycy SLD, którzy w 2003 r. pełnili wysokie funkcje w państwie

Nasi rozmówcy zastrzegli sobie anonimowość; nie wolno im ujawniać ściśle strzeżonych informacji. Co więcej, niektórzy z nich są świadkami w tajnym śledztwie w sprawie przetrzymywania przez CIA w latach 2002-03 na terenie Polski osób uznanych za terrorystów.

Przytaczamy fragmenty relacji polityków SLD. Pamiętajmy, że to tylko jedna z wersji.

Polityk 1: "Nazywali to ośrodkiem śledczym"

Amerykanie poprosili nas o możliwość międzylądowań i utworzenia w Polsce ośrodka, ale nie nazwali tego więzieniem, tylko ośrodkiem śledczym. Mówili, że będą tam przebywać ich współpracownicy. Wydzielenie jednego pawilonu w Kiejkutach [mieści się tam szkoła Agencji Wywiadu; szefem Agencji od 2002 do 2004 r. był Zbigniew Siemiątkowski] nie było problemem. Teren jest tam podzielony na kilka podstref z różnym poziomem dostępu.

Samoloty z więźniami przyjmowali na lotnisku w Szymanach oficerowie Agencji Wywiadu występujący jako straż graniczna. Stamtąd samochodami na dyplomatycznych numerach i z przyciemnionymi szybami jechano do Starych Kiejkut.

Aleksander Kwaśniewski nie wiedział, co tam się dzieje. Nie spotykał się z oficerami łącznikowymi z CIA. Wszystko odbywało się na poziomie rządu i służb.

Jeżeli chodzi o dokument, który niby miał podpisać Miller, to nie jest prawda [o dokumencie, w którym ówczesny premier Leszek Miller wyrażał zgodę na powołanie tajnego ośrodka, mówi b. europoseł Józef Pinior]. Nie przekonuje mnie też twierdzenie, że było tam napisane, co robić z ewentualnymi zwłokami więźniów. Moim zdaniem Pinior mógł czytać jakąś wewnętrzną instrukcję szkoły wywiadu w Kiejkutach, gdzie po prostu pisano, co robić, gdy w ośrodku AW ktoś umrze - bo zawał serca, bo w czasie ćwiczeń, bo wypadek. Zwłoki, o których mówi Pinior, nie muszą więc być zwłokami więźnia, ale np. funkcjonariusza.

Rękę do likwidacji ośrodka przyłożył Kwaśniewski, który najwcześniej zorientował się, że coś tam śmierdzi. W 2003 r. odbył poważną rozmowę z Bushem i poprosił, żeby prezydent USA zabrał to towarzystwo. Ośrodek przestał działać w 2003 r., chociaż samoloty dalej lądowały.

Polityk 2: "Polska znalazła się na pierwszej linii frontu"

Było tak: prezydent George W. Bush podczas wizyty w Polsce w czerwcu 2003 r. bardzo gorąco dziękował Kwaśniewskiemu. Tak wylewnie, że Kwaśniewski się zorientował, że coś tu nie gra. Zaczął sprawdzać i wyszło mu, że Bush dziękował za tajne więzienie CIA w Polsce. Kwaśniewski kazał je zamknąć. Dlatego 23 września 2003. r z Szyman odleciał ostatni specjalny samolot CIA z więźniami na pokładzie.

Żeby zrozumieć, dlaczego poszliśmy na tak daleką współpracę z Amerykanami, trzeba przywołać ówczesny kontekst. Na początku 2002 r. odnotowaliśmy wzrost przybyszów z Pakistanu, Afganistanu, Iranu i Nepalu. Straż graniczna pod różnymi pretekstami zatrzymywała ich na przejściach i sprawdzała w bazach danych służb zachodnich i amerykańskich. Podobnie było na lotniskach. W blisko 30 przypadkach okazało się, że byli to ludzie w różny sposób kojarzeni z radykalizmem islamskim. Zawracano ich, nie wpuszczano do Polski.

Co ciekawe, nie protestowali, co według oceny naszych służb miało znaczenie: skoro facet nie protestuje i grzecznie zawraca, to znaczy, że nas testuje. Opinia była taka, że to "piloci" sprawdzający, jaki jest u nas poziom kontroli. Mieliśmy poczucie poważnego zagrożenia i tego, że Polska znalazła się na pierwszej linii frontu.

Nasililiśmy penetrację środowisk islamskich w Polsce, ze skutkiem dla nich pozytywnym - nie pozwalali na żadne wątpliwości, że nie są lojalni wobec Polski. Namierzyliśmy m.in. dziwną grupę studentów z Afryki i krajów muzułmańskich, którzy przyjechali do Łodzi uczyć się języka polskiego w ramach studium dla obcokrajowców. Byli pod ścisłą obserwacją ze względu na swoje intensywne kontakty z radykalnym organizacjami.

Na poważnie liczono się z odwetem. Wzmocniono ochronę infrastruktury krytycznej. Służby kierowały całą agenturę do rozpracowania zagrożeń.

Po wakacjach 2002 r. uznano, że sytuacja się uspokoiła, i obniżono poziom zagrożenia.

Polityk 3: "Kwaśniewski się wściekł"

Wiedzieliśmy, że Amerykanie mają u nas tajną bazę i że lądują w Szymanach samoloty CIA, ale nie wiedzieliśmy, że na pokładzie byli więźniowie. Kwaśniewski miał się zorientować, co się tam naprawdę dzieje, dopiero wtedy, gdy Bush w czerwcu 2003 r. w małym gronie dziękował mu za to, co Polska zrobiła dla wojny z terroryzmem. Zdziwiło go to, bo przecież nic szczególnego nie zrobiliśmy poza wysłaniem wojsk. Bushowi nie przyszło do głowy, że Kwaśniewski może nie wiedzieć; myślał pewnie, że tak jak w Ameryce prezydent ma władzę wykonawczą i to on decyduje w tak ważnych kwestiach.

Po tej wizycie Kwaśniewski zaczął więc dociekać, za co zbierał te gratulacje. No i dokopał się do tego. Wściekł się, kazał ośrodek zamykać.

Nie wiem, czy słusznie przesądza się, że ta baza była w Starych Kiejkutach. Może. Ja słyszałem, że Amerykanie wynajęli hotele i tam wozili tych terrorystów. Na pewno zarządzali tym wyłącznie Amerykanie. Przywieźli do Polski nie tylko najlepszych agentów, którzy przesłuchiwali terrorystów, ale i agentów odpowiedzialnych za przygotowywanie posiłków, sprzątanie, zaopatrzenie. To była operacja prowadzona w najściślejszej tajemnicy. W takich przypadkach Amerykanie wszystko biorą na siebie, nie mogą ryzykować przecieku.

Kwaśniewski: "Współpraca była, więzień nie było"

Aleksander Kwaśniewski odmawia komentarzy w tej sprawie. - Współpraca wywiadu polskiego i amerykańskiego była, więzień nie było - powtarza od lat.

We wrześniu 2010 r. mówił "Gazecie": - My o tego typu faktach, jeśli miały miejsce, nie wiedzieliśmy. I nie sądzę, żeby były znane kiedykolwiek wcześniej. Współpraca wywiadowcza jest z natury tajemnicza. Proszę pamiętać, że to nie był scenariusz filmu sensacyjnego, to była walka z terroryzmem, to byli ludzie, którzy wysadzili w powietrze World Trade Center i wiele innych obiektów na świecie. Ludzie, którzy uczestniczyli w śmierci kilku tysięcy osób. Walka z takim terroryzmem mogła mieć również charakter brutalny. To nie zmienia oczywiście faktu, że każda armia, każda służba ma swoje zasady, prawo i musi go przestrzegać. Nie przyjmuję wariantu, że demokracja musi się przed terrorystami rozbroić, a terroryści mogą robić z nami, co chcą. To jest wielki dylemat, ile wolności, ile bezpieczeństwa i jak zachować w tym równowagę.

Śledztwo w sprawie ośrodka CIA w Polsce toczy się od 2008 r. Niedawno "Gazeta" ujawniła, że odsunięty został od niego prok. Jerzy Mierzewski, który prowadził je od samego początku. Opublikowaliśmy też pytania, które prokurator zadał ekspertom prawa międzynarodowego. Wynikało z nich, że śledczy zdobyli dowody na to, że ośrodek istniał i że Amerykanie przetrzymywali tam osoby, które - jak podejrzewali - należały do Al-Kaidy.

Dwaj Saudyjczycy, którzy twierdzą, że więziono ich w Polsce, dostali w śledztwie status pokrzywdzonych.

Politykom, którzy zgodzili się na powstanie eksterytorialnej, wyłączonej spod polskiej jurysdykcji bazy, grozi - jeśli dowody będą przekonujące - Trybunał Stanu.

Jak ujawniano więzienia CIA

2 listopada 2005 r. "Washington Post" opublikował pierwsze informacje o przetrzymywaniu w tajnych więzieniach w Europie Środkowej jeńców CIA podejrzewanych o terroryzm. Na prośbę władz USA nie podano nazw krajów, ale pięć dni później organizacja broniąca praw człowieka, Human Rights Watch podała, że CIA przetrzymywała więźniów m.in. w Polsce i w Rumunii.

Władze polskie zdecydowanie zaprzeczały. Przyznawano tylko, że na lotnisku w Szymanach lądowały samoloty wyczarterowane przez CIA.

Sprawą zainteresowała się specjalna komisja Parlamentu Europejskiego. W swoim raporcie (2006 r.), w którym podała, że CIA miało w Polsce więzienia, napisała, że nasze władze nie chciały z nią współpracować, a polski rząd i Sejm całkowicie zlekceważyły delegację europosłów. W dokumencie nie przytoczono bezpośrednich dowodów.

Raport wywołał protest ze strony polskiego rządu.

W 2008 r. polska prokuratura wszczęła śledztwo, by sprawę ostatecznie wyjaśnić. "Gazeta" napisała wtedy, że jednym z dowodów, którymi dysponują śledczy, jest notatka Agencji Wywiadu potwierdzająca istnienie na terenie Polski ośrodka CIA. Jesienią 2008 r. w dokumencie TVN w reżyserii Ewy Ewart pt. "Tajemnicze loty" po raz pierwszy pokazano dowód na to, że w Szymanach lądowały samoloty CIA. Był to dokument administracji lotniska. W 2009 r. "Rzeczpospolita" napisała, że loty maszyn wynajętych przez CIA były przy udziale polskich służb ukrywane przed europejskimi instytucjami kontrolnymi (Eurocontrol). W 2010 r. Fundacja Helsińska uzyskała wykaz lotów odrzutowców wynajętych przez CIA. Wynikało z niego, że część pasażerów musiała zostawać w Polsce.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Najgorsza katastrofa w historii. Rząd Japonii ukrywał prawdę?


dzisiaj, 06:57 MŁS / aljazeera.com
Elektorwnia jądrowa - Fukushima, fot. Reauters
Elektorwnia jądrowa - Fukushima, fot. Reauters

Eksperci uważają, że katastrofa nuklearna w Japonii miała i ma daleko idące skutki, których rząd do tej pory nie ujawnił opinii publicznej. - Fukushima jest największą katastrofą przemysłową w historii ludzkości – powiedział Arnold Gundersen główny inżynier firmy konsultingowej Fairewinds Associates.

W Japonii 9-stopniowe trzęsienie ziemi w dniu 11 marca spowodowało potężne tsunami, które przyczyniło się do awarii chłodzenia w Tokyo Electric Power Company (TEPCO) - elektrowni jądrowej w Fukushimie. Doprowadziło to do eksplozji wodoru i awarii reaktora. Rząd Japonii musiał ewakuować osoby mieszkające w promieniu 20 km od zakładu.

Gundersen, licencjonowany operator reaktora z 39-letnim doświadczeniem w przemyśle energetyki jądrowej, zarządzał i koordynował projekty w 70 elektrowniach jądrowych w USA, mówi że reaktor elektrowni jądrowej w Fukushimie, jest bardziej narażony na wybuch, niż powszechnie się sądzi.

- Fukushima ma trzy reaktory jądrowe i cztery rdzenie z paliwem nuklearnym narażone na wybuchy. Pręty paliwa rozpaczliwie potrzebują chłodzenia, a niestety nie ma możliwości, aby je odpowiednio ochłodzić – powiedział Gundersen.

Firma TEPCO rozpyla wodę na reaktor i rdzenie z paliwem, ale to doprowadziło do jeszcze większych problemów, takich jak większe promieniowanie, czy generowanie setek tysięcy ton wysoko radioaktywnej wody morskiej.

- Problemem jest to, jak utrzymać chłodzenie. Nalewanie wody morskiej nie jest rozwiązaniem. Pojawia się pytanie, co zrobią z odpadami, które ten system produkuje i które będą zawierać pluton i uran. Gdzie wpompują tą radioaktywną wodę? – zastanawia się Gundersen.

Dużym problem jest teraz określenie obszaru, na którym doszło do zanieczyszczenia środowiska naturalnego.

- Dane pokazują, że jesteśmy na dobrej drodze żeby odnaleźć obszary skażone. I tak nie uda się oczyścić wszystkiego. Będą i są obszary położone bardzo daleko od reaktora, które i tak będą skażone – zauważa Gundersen.

Centrala Jądrowa w Japonii przyznała w końcu, w tym miesiącu, że reaktory 1, 2 i 3 w zakładzie Fukushima uległy całkowitemu stopieniu. TEPCO ogłosiło, że wypadek prawdopodobnie wprowadził więcej materiałów promieniotwórczych do środowiska, niż Czarnobyl, co czyni go najtragiczniejszym wypadkiem jądrowym w historii.

W USA lekarka Janette Sherman i epidemiolog Joseph Mangano opublikowali pracę, gdzie pokazują że zanotowano 35-procentowy wzrost umieralności niemowląt w miastach USA leżących na północny-zachód, od elektrowni w Fukushimie.

W badaniach analizowano osiem miast San Jose, Berkeley, San Francisco, Sacramento, Santa Cruz, Portland, Seattle i Boise, ramy czasowe raportu to dziesięć tygodni bezpośrednio po katastrofie.

Bardzo dużo promieniowania dostało się do atmosfery zaraz po wybuchu.

- Nowe obliczenia pokazują, że w ciągu pierwszego tygodnia od wypadku, uwolnione zostało 2-3 razy więcej promieniowania, niż w ciągu 80 dni po wybuchu. Odkrywamy, radioaktywne cząstki, (które mogą prowadzić do powstania raka) wszędzie w Japonii, nawet w Tokio. W ciągu ostatnich 90 dni ilość tych cząstek spada, ale i tak występują one w wysokich stężeniach – dodał Gundersen.

Radioaktywne filtry powietrza z samochodów w prefekturze Fukushima i Tokio są teraz powszechne, a Gundersen mówi, że "zgodnie z jego informacjami znaleziono takie radioaktywne filtry powietrza również aglomeracji Seattle w USA".

Zagranica bardzo szybko zareagowała na wydarzenia związane z elektrownią jądrową i wyciągnęła daleko idące wnioski. W reakcji na katastrofę z Fukushimy, Niemcy chcą wygasić wszystkie swoje reaktory jądrowe w ciągu następnej dekady. W referendum przeprowadzonym w poniedziałek, 95 procent Włochów głosowała przeciwko budowie nowych reaktorów. Niedawny sondaż gazety w Japonii pokazuje, że prawie trzy czwarte respondentów opowiada się za wycofaniem energii jądrowej z Japonii.

Niestety w Ameryce nie zostały podjęte żadne długofalowe działania. Nuclear Exelon Corporation firma obsługująca reaktor w stanie Illinois, była jednym z największych darczyńców kampanii Baracka Obamy i jest jednym z największych pracodawców w Illinois, gdzie Obama został senatorem. Exelon przekazała ponad 269 000 dolarów na kampanię prezydencką Obamy.

Dr Shoji Sawada jest fizykiem teoretykiem cząstek i emerytowany profesor Uniwersytetu Nagoya w Japonii. Jest zaniepokojony typami elektrowni jądrowych w swoim kraju, oraz faktem, że większość z nich jest projektu amerykański inżynierów.

- Większość reaktorów w Japonii zostało zaprojektowanych przez amerykańskie firmy, które nie dbają o skutki trzęsienia ziemi i myślę, że ten problem dotyczy wszystkich elektrowni atomowych w Japonii – powiedział Dr Sawada.

Korzystanie z energii jądrowej do produkcji energii elektrycznej w Japonii jest produktem polityki jądrowej USA i to według Dr Sawada stanowi duży problem.

Jako 13-letni chłopak dr Sawada doświadczył nuklearnego ataku USA na Hiroshimę. Jego dom położony był w odległości 1400 metrów od hipocentrum wybuchu.

- Myślę, że przypadek Fukushimy doprowadził do porzucenia przez japończyków mitu, o bezpiecznej elektrowni jądrowej. Teraz opinie szybko się zmieniły. Ponad połowa mieszkańców uważa, że Japonia powinna dążyć do uzyskania energii elektrycznej z naturalnych źródeł – dodał Dr Sawada.

Dr Ramana oczekuje że reaktor jądrowy zostanie całkowicie wychłodzony dopiero po dwóch latach od katastrofy. Jednak jak przyznaje - usuwanie radioaktywnych zanieczyszczeń potrwa rok lub nawet dwa lata.

- Dopóki nie będziemy wiedzieć, jak bezpiecznie pozbyć się materiałów radioaktywnych generowanych przez elektrownie jądrowe, powinniśmy odłożyć te działania, tak aby nie spowodować dalszej szkody dla przyszłych pokoleń – zauważa Dr Sawada.

(KK)

USA - Polska: wspaniały triumf Biało-Czerwonych


dzisiaj, 03:39 WD / Onet.pl
USA - Polska
fot. FIVB

Reprezentacja Polski pokonała 3:0 (25:22, 25:19, 25:20 ) USA w meczu grupy A Ligi Światowej. Biało-Czerwoni zagrali bardzo dobre spotkanie, odważnie atakowali i skutecznie bronili. Podopieczni Andrei Anastasiego odnieśli piękne zwycięstwo, podobne do tego jak na inaugurację tegorocznych rozgrywek w Łodzi.

Zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania byli reprezentanci USA. Mistrzowie olimpijscy to bardziej doświadczony zespół, który po swojej stronie miał również atut hali. W Chicago zgromadziło się sporo kibiców, którzy dopingowali kadrę Andrei Anastasiego, ale to Amerykanie grali u siebie.

Polacy rozpoczęli spokojnie. Od początku starali się prowadzić wyrównaną wymianę, co przynosiło wymierne skutki. W jednym z decydujących momentów sprawy w swoje ręce wziął Michał Kubiak. Zawodnik AZS Politechniki Warszawskiej udanie zaatakował tuż przed drugą przerwą techniczną, co dało Biało-Czerwonym przewagę dwóch punktów.

Nasi siatkarze nie roztrwonili tej przewagi, ale skrupulatnie ją kontrolowali, a w efekcie wygrali pierwszą partię 25:22.

Drugi set rozpoczął się dla Polaków również bardzo dobrze. Amerykanie nie potrafili sobie poradzić z przyjęciem trudnej zagrywki Marcina Możdżonka, dzięki czemu podopieczni Anastasiego wypracowali sobie kilkupunktową przewagę.

Mistrzowie olimpijscy byli bezradni w długich wymianach, które zazwyczaj padały łupem naszej reprezentacji. Fantastycznie na środku spisywał się Możdżonek, wysoką skuteczność utrzymywał Bartosz Kurek, a po drugiej stronie błędy popełniał między innymi Matt Anderson. Nie szło kapitanowi reprezentacji USA Williamowi Priddy'emu. Gospodarze popełniali sporo błędów, które kosztowały ich również porażkę w drugiej odsłonie meczu. Tym razem Polacy zagrali jeszcze skuteczniej i pokonali utytułowanych rywali 25:19.

Dość ciężko dla Polaków rozpoczęła się trzecia partia. Wówczas popełnili kilka prostych błędów, między innymi na zagrywce, co przełożyło się na wynik. Na pierwszej przerwie technicznej Biało-Czerwoni przegrywali 6:8. Szybko jednak dwie akcje Kurka i Możdżonka spowodowały, że nasza reprezentacja doprowadziła do remisu, a po chwili po kontrze Zbigniewa Bartmana, wyszła na prowadzenie.

W ważnym momencie Kurek popisał się asem serwisowym, dzięki któremu Polacy odskoczyli na dwa punkty różnicy. Najlepiej punktujący zawodnik Ligi Światowej był na ustach dopingujących Polaków, którzy w sporej liczbie zasiedli na trybunach w hali w Chicago.

Trener reprezentacji USA poprosił o czas dla swojego zespołu, ale to nie wybiło przyjmującego PGE Skry Bełchatów z rytmu i po przerwie ten popisał się znowu asem. W ślady swojego klubowego kolegi poszedł Możdżonek, który serwował lekko, ale jego techniczna zagrywka siała spustoszenie w szeregach rywali. Na drugą przerwę techniczną nasi siatkarze schodzili prowadząc 16:11.

Polacy wytrzymali presję i kontrolując przebieg gry nie dali się dogonić gospodarzom. W końcówce udanie zaatakował Zbigniew Bartman i zapewnił swojemu zespołowi aż pięć piłek meczowych. Paul Lotman wprawdzie odpowiedział atakiem ze skrzydła, ale po chwili Amerykanie zepsuli zagrywkę i siatkarze reprezentacji Polski unieśli ręce w geście triumfu.

USA - Polska 0:3 (22:25, 19:25, 20:25)

USA: Matt Anderson (7), David Lee (6), William Priddy (13), Ryan Millar, Brian Thornton, Clayton Stanley (11), Richard Lambourne, Evan Patak, Paul Lotman (4), Donald Suxho, Scott Touzinsky, Russell Holmes (2).

Polska: Piotr Nowakowski (4), Bartosz Kurek (12), Zbigniew Bartman (16), Michał Kubiak (9), Łukasz Żygadło, Marcin Możdżonek (10), Krzysztof Ignaczak, Jakub Jarosz (1), Paweł Woicki.

Zobacz serwis Ligi Światowej w Onet.pl