poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Likwidacja Amber Gold. Adwokat: Szalenie skromny komunikat. Sytuacja klientów może okazać się trudniejsza



mil
13.08.2012 , aktualizacja: 13.08.2012 16:20
A A A Drukuj
Jeden z zamkniętych oddziałów Amber Gold

Jeden z zamkniętych oddziałów Amber Gold (Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta)

- Jeżeli Amber Gold złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej, to sytuacja każdego klienta będzie trudniejsza. Można bowiem pozywać spółkę, która jest w likwidacji, ale nie taką, której upadłość już ogłoszono - przyznaje w rozmowie z portalem Gazeta.pl mecenas Paweł Borowski z kancelarii reprezentującej klientów Amber Gold.
- W zależności od tego, o jakiej likwidacji mówimy, sytuacja klientów Amber Gold może być różna. Jeżeli spółka poinformowała o likwidacji w rozumieniu przepisów Kodeksu spółek handlowych, to będzie musiała rozliczyć się ze swoich zobowiązań, powołać likwidatora. Niestety, komunikat Amber Gold z dzisiaj jest szalenie skromny - przyznaje mec. Borowski z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Jak dodaje, jeżeli okazałoby się, że likwidacja, którą ogłosił Amber Gold, jest tak naprawdę likwidacją upadłościową, to sytuacja klientów będzie trudniejsza. - Wtedy nie ma już możliwości wystąpienia z pozwem do sądu cywilnego, ale należy zgłosić swoją wierzytelność do sadu upadłościowego. I jeżeli byłoby tak, że jest to upadłość likwidacyjna, to nie możemy rekomendować naszym klientom złożenia pozwu czy to zbiorowego, czy indywidualnego przeciwko spółce. Można bowiem pozywać spółkę, która jest w likwidacji, ale nie taką, której upadłość już ogłoszono - wyjaśnia Borowski.
Zarząd odpowie własnym majątkiem?

Mecenas uspokaja jednak, że nawet jeżeli egzekucja okazałaby się bezskuteczna, to członkowie zarządu Amber Gold będą mogli odpowiadać własnym majątkiem. - Nie jest tak, że jeżeli spółka nie jest w stanie sprostać prawomocnemu orzeczeniu zasądzającemu taką czy inną kwotę, to nie ma możliwości odzyskania pieniędzy. Bo jest możliwość dochodzenia tych należności od członków lub byłych członków zarządu spółki - wyjaśnia Borowski.

Lepszy pozew zbiorowy czy indywidualny?

Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy cały czas przyjmuje zgłoszenia od pokrzywdzonych klientów Amber Gold. Do tej pory zgłosiło się około 300 osób. Niewykluczone, że będzie ich dużo więcej.

Pozew zbiorowy o zapłatę w związku z niewykonaniem zobowiązania przez spółkę Amber Gold ma zostać złożony jesienią. Jak wyjaśnia mecenas Borowski, pozew zbiorowy daje taką samą szansę na odzyskanie należności, co pozew indywidualny, jednak może zagwarantować skuteczniejsze i sprawniejsze dochodzenie. - Można sobie wyobrazić sytuację, w której mamy kilkaset, a nawet kilka tysięcy powództw w różnych sądach. Nie ma co ukrywać, że to wpłynie na tępo postępowania, bo może okazać się, że jeden sąd będzie zawieszał postępowanie w zależności od ustaleń innego sądu - wyjaśnia.

Likwidacja Amber Gold. Spółka wypowiada klientom wszystkie umowy


mapi
 
13.08.2012 , aktualizacja: 13.08.2012 10:20
A A A Drukuj
Kampania reklamowa Amber Gold na ulicach Gdańska. W lektyce imitacje sztab złota ułożonych, nomen omen, w piramidę

Kampania reklamowa Amber Gold na ulicach Gdańska. W lektyce imitacje sztab złota ułożonych, nomen omen, w piramidę

Parabank ogłosił przed chwilą na swojej stronie internetowej, że Amber Gold zostanie zlikwidowany. Gdańska spółka uspokaja, że wszyscy klienci otrzymają zwrot pełnej kwoty, którą wpłacili na lokaty w złoto
"W dniu rozpoczęcia likwidacji zgodnie z Regulaminem depozytów towarowych Amber Gold Sp. z o.o. wypowie wszystkim Klientom obowiązujące umowy depozytów towarowych. W związku z zerwaniem lokat przez Amber Gold wszystkim Klientom należy się zwrot pełnej kwoty kapitału wraz z odsetkami naliczonymi do dnia wypowiedzenia umowy. O wypłacie środków będziemy informować listownie" - czytamy w komunikacie na stronie internetowej Amber Gold.

Amber Gold informuje, że od poniedzialku zamknięte będą wszystkie oddziały. Proces likwidacji będzie rozłożony w czasie i wedle informacji spółki będzie polegać na sprzedaży całego majątku przedsiębiorstwa w celu zaspokojenia jego zobowiązań.

Zgodnie z opublikowanym w ubiegłym tygodniu oświadczeniem Amber Gold posiada m.innieruchomości warte 35 mln zł, metale szlachetne warte 60 mln zł oraz flotę samochodów wartą 8 mln zł. Całkowity wykaz majątku Amber Gold przedstawiony przez prezesa Marcina Plichtę możecie zobaczyć tutaj.


Więcej... http://wyborcza.biz/Gieldy/1,114507,12300074,Likwidacja_Amber_Gold__Spolka_wypowiada_klientom_wszystkie.html#ixzz23Pig6nfx

Śledztwo "Gazety Wyborczej": gdzie poszły pieniądze Amber Gold


Krzysztof Katka
2012-08-13, ostatnia aktualizacja 2012-08-13 08:48

Zabytkowy dworek w Rusocinie został kupiony przez Marcina Plichtę i jego żonę, właścicieli Amber Gold i OLT Express
Zabytkowy dworek w Rusocinie został kupiony przez Marcina Plichtę i jego żonę, właścicieli Amber Gold i OLT Express
 Fot. Materialy prasowe

Już w marcu małżeństwo Plichtów wydało 50 mln zł z Amber Gold sp. z o.o. na założenie nowej spółki - Amber Gold SA. Klienci "złotych lokat" nie będą mogli sięgnąć po te pieniądze

Potwierdzenia przelewów 20 i 30 mln zł wysłanych z prywatnych kont Marcina i Katarzyny Plichta.
fot. Krzysztof Katka
Potwierdzenia przelewów 20 i 30 mln zł wysłanych z prywatnych kont Marcina i...
Potwierdzenia przelewów 20 i 30 mln zł wysłanych z prywatnych kont Marcina i Katarzyny Plichta.
fot. Krzysztof Katka
Potwierdzenia przelewów 20 i 30 mln zł wysłanych z prywatnych kont Marcina i...
Dotarliśmy do potwierdzeń przelewów gotówki, które w marcu tego roku Katarzyna i Marcin Plichta wysłali ze swoich kont w Alior Banku. Z rachunków osobistych przelali 50 mln zł, aby objąć udziały w nowej firmie. Nazwali ją Amber Gold SA. To spółka akcyjna i nie należy jej mylić ze znaną wszystkim Amber Gold - spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, która kusiła klientów "złotymi lokatami".

Jeśli dodamy do tego udziały w innych firmach, które mają Plichtowie, otrzymamy łącznie kwotę ponad 70 mln zł. Czy naprawdę w trakcie dwuletniej "złotej przygody" zgromadzili tak znaczny majątek osobisty? Czyżby dwójka 28-latków po liceum ekonomicznym była najlepiej opłacanymi prezesami w Polsce?


- Miesięcznie zarabiam 100 tys. zł - zapewnił dziennikarzy w zeszłym tygodniu Marcin Plichta. Nawet gdyby tyle sobie wypłacał jako prezes - i drugie tyle żonie - nie zdołaliby zebrać przeszło 70 mln zł na czysto.

Zatem jeśli nie zarobki, to może Plichtowie wypłacali sobie pieniądze klientów? To możliwe, bo sam prezes Plichta mówi, że 50 mln zł "pożyczył" wraz z żoną ze spółki Amber Gold sp. z o.o. - tej, która nie jest dziś w stanie wypłacić klientom zainwestowanych pieniędzy. Za tę "pożyczkę" Plichtowie objęli akcje na okaziciela w Amber Gold SA.

- Następnie spłaciliśmy pożyczkę, przekazując nasze udziały na rzecz Amber Gold sp. z o.o. - zaznacza Plichta.

Czy to legalne? Zgodnie z przepisami spółka może udzielić pożyczki osobie prywatnej, ale na podstawie pisemnej umowy, zarejestrowanej w urzędzie skarbowym. Z kolei spłata pożyczki w formie akcji wymaga wyceny biegłego. Czy te wymogi zostały zachowane? Tego nie wiemy.

Co ten manewr oznacza? Czy klienci, którzy chcą odzyskać pieniądze od Amber Gold sp. z o.o., będą mogli sięgnąć do zasobów Amber Gold SA? Niestety - nie.

W komunikacie starego Amber Gold sp z o.o. z 8 sierpnia, w którym przedstawiono aktywa majątku, nie znalazły się żadne papiery wartościowe - a zgodnie z zasadami rachunkowości udziały w innych firmach zalicza się do aktywów. Akcje najwyraźniej gdzieś już powędrowały. Czy do jeszcze innej spółki?

* Do kogo więc należy teraz nowy Amber Gold? Pytam zasiadającego w radzie nadzorczej Amber Gold SA gdańskiego prawnika Łukasza Daszutę. - Mamy teraz wiele pracy i nie wiem, kto obecnie jest udziałowcem spółki akcyjnej - odpowiada Daszuta.

* Po co w ogóle powstał drugi Amber Gold?

Marcin Plichta wspominał kiedyś o planach przekształcenia firmy w spółkę akcyjną i możliwym wejściu na giełdę. Używał tego argumentu, by wytłumaczyć zwłokę w składaniu sprawozdań finansowych. Ale dziś wejście na giełdę można włożyć między bajki.

* Zatem o co chodzi? Gdański radca prawny obsługujący spółki mówi: - Dziwne przepływy finansowe do nowych spółek, gdy główny interes zaczyna podupadać, to już klasyka gatunku przed głośnymi upadłościami. Tak już wielu próbowało ratować majątek, by nie zajęli go komornicy na rzecz wierzycieli. W tym wypadku klientów, którzy pozakładali lokaty. Ale oczywiście nie mam pewności, że tak jest w tym przypadku - zastrzega.

Marcin i Katarzyna Plichtowie kontrolują około dziesięciu powiązanych ze sobą spółek.


Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,12297868,Sledztwo__Gazety_Wyborczej___gdzie_poszly_pieniadze.html#ixzz23PiXrMkc