sobota, 16 lutego 2013

Baza w Bałakławie - czarnomorska kolebka Armagedonu


Bałakława, baza łodzi podwodnychBałakława, baza łodzi podwodnychFoto: Thinkstock

Miała prze­trwać atak nu­kle­ar­ny – nawet sześć razy po­tęż­niej­szy niż bomby, które spa­dły na Hi­ro­szi­mę. A potem stąd do­ko­na­no by od­we­tu na Sta­nach Zjed­no­czo­nych.

Po ra­dziec­kiej bazie nu­kle­ar­nej w Ba­ła­kła­wie na Kry­mie dziś po­zo­stał gi­gan­tycz­ny, pusty schron. Wła­dze Ukra­iny chcą prze­kształ­cić go w tu­ry­stycz­ną atrak­cję – pa­miąt­kę po zim­nej woj­nie.

Jak na miej­sce, które miało ode­grać klu­czo­wą rolę w końcu świa­ta, za­to­ka Ba­ła­kław­ska uka­zu­je od­wie­dza­ją­cym cał­kiem ładne ob­li­cze.

Z okien re­stau­ra­cji i ka­wiar­ni cią­gną­cych się wzdłuż brze­gu można po­dzi­wiać wy­mu­ska­ne ża­glów­ki i mo­to­rów­ki su­ną­ce z ry­kiem po wo­dach za­to­ki. Ni­g­dzie nie widać śla­dów gro­żą­cej nie­gdyś świa­tu za­gła­dy.

Te znaj­dzie­my do­pie­ro wtedy, gdy spoj­rzy­my w stro­nę góry Taw­ros i wy­pa­trzy­my be­to­no­we wargi oka­la­ją­ce ol­brzy­mią jamę, do któ­rej wpły­wa woda, by znik­nąć w ciem­no­ściach.

W cza­sach zim­nej wojny miej­sce to da­wa­ło Związ­ko­wi Ra­dziec­kie­mu moż­li­wość do­ko­na­nia ze­msty zza nu­kle­ar­ne­go grobu. USA i ZSRR trzy­ma­ły się wów­czas dok­try­ny za­gwa­ran­to­wa­ne­go wza­jem­ne­go znisz­cze­nia (zwa­nej ”sza­lo­ną” – od an­giel­skie­go skró­tu MAD – Mu­tu­al As­su­red De­struc­tion).

Nie­za­leż­nie od tego, ile po­ci­sków i bomb spad­nie na któ­ry­kol­wiek z tych kra­jów, jego oca­la­ły ar­se­nał wy­star­czy, by mieć pew­ność, że na­past­nik nie po­zo­sta­nie bez­kar­ny.

Baza w Ba­ła­kła­wie zo­sta­ła za­pro­jek­to­wa­na tak, by była w sta­nie prze­trwać atak nu­kle­ar­ny, a na­stęp­nie spu­ścić deszcz po­ci­sków na Stany Zjed­no­czo­ne.

Ka­ta­stro­ficz­na wizja końca zim­nej wojny nie spraw­dzi­ła się – za­miast tego ko­mu­nizm wy­zio­nął ducha, na­stą­pił roz­pad ZSRR, a jedna z głów­nych ra­dziec­kich baz woj­sko­wych zna­la­zła się na te­re­nie in­ne­go kraju.

Wpraw­dzie Rosji udało się wy­ne­go­cjo­wać z Ukra­iną utrzy­ma­nie bazy w po­bli­skim Se­wa­sto­po­lu, jed­nak ło­dzie pod­wod­ne ukry­te w za­to­ce Ba­ła­kław­skiej zo­sta­ły ode­sła­ne do domu. Nu­kle­ar­ne po­ci­ski roz­bro­jo­no albo wy­wie­zio­no do Rosji.

Przez lata po­miesz­cze­nia opusz­czo­ne­go schro­nu w Ba­ła­kła­wie były plą­dro­wa­ne. Do­pie­ro w 2003 roku ukra­iń­ski rząd prze­ka­zał bazę woj­sku z za­mia­rem prze­kształ­ce­nia jej w mu­zeum. Ko­leb­ka Ar­ma­ge­do­nu miała skoń­czyć jako atrak­cja dla tu­ry­stów z Za­cho­du, coraz licz­niej od­wie­dza­ją­cych re­gion Morza Czar­ne­go.

Gdyby kil­ka­dzie­siąt lat temu Ame­ry­ka­nin prze­cha­dzał się wzdłuż  brze­gów Za­to­ki Ba­ła­kław­skiej z apa­ra­tem fo­to­gra­ficz­nym, z pew­no­ścią do­stał­by bilet w jedną stro­nę do mo­skiew­skiej cen­tra­li KGB na Łu­bian­ce.

Do 1995 roku za­to­ka i więk­szość ob­sza­rów wokół Se­wa­sto­po­la były stre­fą za­mknię­tą. Ob­co­kra­jow­cy nie mieli tu wstę­pu, a nawet Ro­sja­nie mu­sie­li ubie­gać się o spe­cjal­ne prze­pust­ki.

Dziś nie ma ta­kich pro­ble­mów: jak za­pew­nił mnie mój prze­wod­nik, można fo­to­gra­fo­wać do woli, a tu­ry­ści z Za­cho­du są tu mile wi­dzia­ni.

Za­to­ka jest mała, oto­czo­na z każ­dej stro­ny wy­so­ki­mi gó­ra­mi. Na szczy­cie jed­ne­go ze wzgórz stoi ge­nu­eń­ska twier­dza, po­zo­sta­łość po daw­nych kon­flik­tach w tym re­gio­nie.

Pod­zwrot­ni­ko­wy kli­mat spra­wia, że tu­tej­sze te­re­ny do­sko­na­le na­da­ją się na upra­wę wi­no­gron, z któ­rych po­wsta­je mu­su­ją­ce białe wino.

Wi­no­rośl po­ra­sta po­bli­ską "do­li­nę śmier­ci", roz­sła­wio­ną przez zna­ne­go poetę Al­fre­da Ten­ny­so­na w wier­szu "Szar­ża Lek­kiej Bry­ga­dy", opo­wia­da­ją­cym o sa­mo­bój­czym ataku bry­tyj­skiej ka­wa­le­rii pod­czas wojny krym­skiej w 1854 roku. Teren ten był także areną krwa­wych walk pod­czas II wojny świa­to­wej – na tu­tej­szym pół­wy­spie po­cho­wa­nych jest ponad 11 ty­się­cy nie­miec­kich żoł­nie­rzy.

W 1951 roku Józef Sta­lin wydał roz­kaz zbu­do­wa­nia nad za­to­ką Ba­ła­kław­ską bazy dla łodzi pod­wod­nych bez wzglę­du na kosz­ty. Re­ali­za­cję pro­jek­tu po­wie­rzył wi­ce­pre­mie­ro­wi Ław­rien­ti­jo­wi Berii.

W owym cza­sie Beria był jedną z dwóch naj­po­tęż­niej­szych osób w Rosji: nad­zo­ro­wał wszyst­ko, od ro­syj­skie­go pro­gra­mu nu­kle­ar­ne­go po tajną po­li­cję.

Beria ścią­gnął nad Morze Czar­ne eks­per­tów, któ­rzy bu­do­wa­li mo­skiew­skie metro. Mieli oni prze­ko­pać się przez górę, two­rząc kanał, który bę­dzie sta­no­wił tajne po­łą­cze­nie mię­dzy za­to­ką Ba­ła­kław­ską a Mo­rzem Czar­nym.

Wstę­pu do ka­na­łu po obu stro­nach bro­ni­ły 150-to­no­we wrota. Kanał był za­krzy­wio­ny, co miało ła­go­dzić skut­ki ewen­tu­al­ne­go ude­rze­nia.

Beria nie dożył ukoń­cze­nia prac. Po śmier­ci Sta­li­na, w paź­dzier­ni­ku 1952 roku na krót­ko objął funk­cję naj­wyż­sze­go przy­wód­cy, ale zo­stał usu­nię­ty ze sta­no­wi­ska, aresz­to­wa­ny i za­strze­lo­ny w pod­zie­miach Łu­bian­ki w czerw­cu 1953 roku.

Bazę otwar­to w 1957 roku. Ba­ła­kła­wa stała się for­mal­nie czę­ścią Se­wa­sto­po­la. W "nor­mal­nych" cza­sach kanał mógł w każ­dej chwi­li być wy­ko­rzy­sta­ny jako miej­sce po­ta­jem­ne­go uzbra­ja­nia i kon­ser­wa­cji ra­dziec­kich okrę­tów pod­wod­nych z po­ci­ska­mi nu­kle­ar­ny­mi.

Łódź wy­nu­rza się z Morza Czar­ne­go nocą. W całym mie­ście gasną wszyst­kie świa­tła. Jed­nost­ka wpły­wa do za­to­ki i wśli­zgu­je się do pod­ziem­ne­go ka­na­łu. Do­pie­ro wtedy z po­wro­tem za­pa­la­ją się świa­tła. Po skoń­czo­nych pra­cach łódź czeka, aż za­pad­nie zmrok, wy­pły­wa taj­nym wy­lo­tem pro­sto na Morze Czar­ne i znika.

Jed­nak naj­waż­niej­szą rolę baza miała ode­grać w cza­sie wojny. Ota­cza­ją­ce kanał dłu­gie, sze­ro­kie ko­ry­ta­rze pod­czas ataku nu­kle­ar­ne­go miały być schro­nie­niem dla ty­się­cy ma­ry­na­rzy i cy­wi­lów.

Baza zo­sta­ła za­pro­jek­to­wa­na tak, by była w sta­nie prze­trwać ude­rze­nie o mocy 100 ki­lo­ton – rów­no­war­tość sze­ściu bomb, które spa­dły na Hi­ro­szi­mę.

Ba­ła­kła­wa miała wy­trzy­mać pierw­szy atak, otwo­rzyć swoje wrota i wy­pu­ścić okrę­ty pod­wod­ne na Morze Czar­ne, skąd roz­po­czę­ły­by one atak od­we­to­wy na Stany Zjed­no­czo­ne.

Ba­ła­kła­wa nigdy nie miała oka­zji ode­grać tej roli. Dziś nie ma tu już po­ci­sków ani okrę­tów pod­wod­nych. Po roz­pa­dzie Związ­ku Ra­dziec­kie­go przez 10 lat baza stała pusta.

Teraz ukra­iń­ski rząd stara się prze­kształ­cić kom­pleks w zim­no­wo­jen­ną atrak­cję dla tu­ry­stów cie­ka­wych tego, "co by było, gdyby…".

W bazie or­ga­ni­zo­wa­ne są im­pre­zy i wy­sta­wy. Wła­dze za­mie­rza­ją ścią­gnąć wię­cej obiek­tów zwią­za­nych z wojną ato­mo­wą. Mają na­dzie­ję, że wśród eks­po­na­tów znaj­dą się także zde­mo­bi­li­zo­wa­ne okrę­ty pod­wod­ne. W pla­nach jest także po­wsta­nie naj­więk­sze­go sym­bo­lu zwy­cię­stwa ka­pi­ta­li­zmu: skle­pu z pa­miąt­ka­mi.

czwartek, 14 lutego 2013

Tajemnica abdykacji papieża. Tu nie chodzi o chorobę...


14.02.2013, 06:11
aFp
Tarcisio Bertone

Zdrady, knucia, wielkie pieniądze a nawet pogłoski o planowanym mordzie na papieżu - ostatni rok nie był udany dla Benedykta XVI. Czy to właśnie intrygi purpuratów zmusiły papieża do ustąpienia?

Dokładnie rok temu włoskie gazety pełne były doniesień o intrygach watykańskich hierarchów. Centralną postacią spisku miała być druga po papieżu osoba w Watykanie, sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone (78 l.). W jednych artykułach pojawiały się informacje, że papież miałby go odwołać bo ma za dużą władzę. W innych, że to on blokował w Watykanie ujawnienie m.in. machlojek finansowych.

Właśnie dlatego Bertone miał doprowadzić do dymisji prezesa watykańskiego Instytutu Dzieł Religijnych Ettore Gottiego Tedeschiego, przyjaciela papieża. Oficjalnie stracił on zaufanie kardynałów z rady nadzorczej, bo bank miał za małe dochody. Nieoficjalnie Tedeschi chciał blisko współpracować z włoskim wymiarem sprawiedliwości. A to miałoby grozić ujawnieniem machlojek finansowych hierarchów kościelnych. Benedykt XVI na wieść o dymisji Tedeschiego miał się rozpłakać. Zamiast jednak odwołać kard. Bertone jak spekulowała prasa, wysłał mu bezprecedensowy list z... podziękowaniami za jego pracę i zapewnieniami o utrzymaniu funkcji.

Cieniem na Watykanie położyła się też afera z prywatną papieską korespondencją, którą wykradł osobisty kamerdyner papieża Paolo Gabriele (44 l.). W procesie nie ujawnił z kim współdziałał.Został skazany, ale i natychmiast uniewinniony przez samego papieża.

O grozie, jaka panowała w Stolicy Apostolskiej, świadczą też pogłoski o planowanym mordzie na papieżu. Ujawnił je publicznie arcybiskup Palermo, Paolo Romeo. A inny watykański hierarcha kard. Dario Castrillon Hoyos przyznał, że osobiście przekazał papieżowi tajną notatkę o spisku na jego życie. Kto chciałby zabić Benedykta XVI? I dlaczego? Najczęściej na to pytanie pada odpowiedź, że grono kardynałów chciało wybrać nowego papieża i przejąć władzę.

Nie jest to jedyna hipoteza jaka tłumaczy szokująca dla Kościoła decyzję o abdykacji papieża. Niektórzy zadają pytania co kryje się za słowami papieża, że stracił „siłę ducha”? Dlaczego Benedykt XVI (86 l.) powiedział, że siła ducha w ostatnich miesiącach osłabła w nim na tyle, że „musi uznać moją niezdolność do godnego wykonywania posługi”? Czy głowa Kościoła przeżywa kryzys wiary?!

Przed kryzysem duchowości w Watykanie już jakiś czas temu ostrzegał naczelny egzorcysta Kościoła. Ojciec Gabriele Amorth (88 l.) mówił wprost: – Szatan grasuje w Watykanie. Cały świat zastanawia się nad powodami niesłychanej decyzji Benedykta XVI o rezygnacji z urzędu. Wierni na całym świecie szczegółowo analizują to, co mówi papież. Zastanawiają się, czy wypowiedziane przez Benedykta XVI podczas konsystorza słowa o utracie „siły ducha” nie oznaczają kryzysu wiary.

Brakuje sił ducha
– Aby kierować łodzią św. Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi – powiedział papież.
Dodatkowo, jak się okazało, nie ukaże się papieska encyklika, która miała być poświęcona właśnie kwestiom wiary, o czym poinformował rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi (71 l.). Ale to nie wszystko.

Głos egzorcysty
O tym, że w Watykanie są kardynałowie, którzy nie wierzą w Boga, mówił egzorcysta Gabriele Amorth (88l.).

– Szatan grasuje w Watykanie. Efektem szatańskiej ingerencji jest walką o władzę oraz obecność kardynałów, którzy nie wierzą w Jezusa i biskupów, którzy mają związki z Demonem – grzmiał ojciec Amorth. Ale czy uległ także Ojciec Święty?! I czy dlatego zadaje sobie pokutę, decydując się na pobyt w ściśle zamkniętym klasztorze?!

>>> Wanda Nowicka wyrzucona z Ruchu Palikota

poniedziałek, 11 lutego 2013

Oświadczenie, jakie Benedykt XVI złożył wobec Kolegium Kardynalskiego (11 lutego 2013)

Najdrożsi Bracia,

Zawezwałem was na ten Konsystorz nie tylko z powodu trzech kanonizacji, ale także, aby zakomunikować wam decyzję o wielkiej wadze dla życia Kościoła. Rozważywszy po wielokroć rzecz w sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego wieku moje siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową. Jestem w pełni świadom, że ta posługa, w jej duchowej istocie powinna być spełniana nie tylko przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu także przez cierpienie i modlitwę. Tym niemniej, aby kierować łodzią św. Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi. Dlatego, w pełni świadom powagi tego aktu, z pełną wolnością, oświadczam, że rezygnuję z posługi Biskupa Rzymu, Następcy Piotra, powierzonej mi przez Kardynałów 19 kwietnia 2005 roku, tak, że od 28 lutego 2013 roku, od godziny 20.00, rzymska stolica, Stolica św. Piotra, będzie zwolniona (sede vacante) i będzie konieczne, aby ci, którzy do tego posiadają kompetencje, zwołali Konklawe dla wyboru nowego Papieża.
 
Najdrożsi Bracia, dziękuję wam ze szczerego serca za całą miłość i pracę, przez którą nieśliście ze mną ciężar mojej posługi, i proszę o wybaczenie wszelkich moich niedoskonałości. Teraz zawierzamy Kościół święty opiece Najwyższego Pasterza, naszego Pana Jezusa Chrystusa, i błagamy Jego najświętszą Matkę Maryję, aby wspomagała swoją matczyną dobrocią Ojców Kardynałów w wyborze nowego Papieża. Jeśli o mnie chodzi, również w przyszłości będę chciał służyć całym sercem, całym oddanym modlitwie życiem, świętemu Kościołowi Bożemu.