niedziela, 13 października 2013

Rosyjski sąd surowy dla zagranicznych aktywistów Greenpeace: zostają w areszcie

11 października 2013, 12:34

Rosyjski sąd surowy dla zagranicznych aktywistów Greenpeace: zostają w areszcie

Foto: EPAUwolnienia działaczy domagają się ludzie w wielu krajach

Sąd Obwodowy w Murmańsku oddalił pierwsze dwie skargi zagranicznych aktywistów międzynarodowej organizacji ekologicznej Greenpeace na decyzje Sądu Rejonowego w tym mieście. Podtrzymał on decyzje o pozostawienie obu ekologów w areszcie do 24 listopada.

Sąd pierwszej instancji nakazał dwa tygodnie temu zastosować wobec obywateli Wielkiej Brytanii, Kierona Bryana i Phillipa Balla - podobnie jak wobec pozostałych członków załogi zatrzymanego na Morzu Barentsa statku Arctic Sunrise - środka zapobiegawczego w postaci aresztowania na dwa miesiące. Adwokaci Brytyjczyków wnioskowali o zamianę swoim klientom aresztu na kaucje w wysokości 1 mln rubli (około 31 tys. dolarów).

Zrobią z aktywistów Greenpeace'u szpiegów? Aparatura o "podwójnym przeznaczeniu"

Rzecznik Komitetu...
czytaj dalej »
We wtorek i środę murmański Sąd Obwodowy odrzucił skargi apelacyjne czworga członków załogi Arctic Sunrise, mających obywatelstwo Federacji Rosyjskiej. Rozpoznanie apelacji kolejnych czterech zagranicznych działaczy Greenpeace, w tym kapitana statku Amerykanina Petera Willcoxa, sąd zapowiedział na poniedziałek.

Po proteście na Morzu Barentsa aresztowano łącznie 30 osób, w tym 26 cudzoziemców pochodzących z 18 krajów. Wśród nich jest Polak, 36-letni pracownik Uniwersytetu Gdańskiego Tomasz Dziemianczuk.

Skargi zagranicznych członków załogi Arctic Sunrise są rozpoznawane w miarę, jak do sądu wpływają akta sprawy przetłumaczone na języki państw, z których pochodzą aresztowani.

Akcja na Morzu Barentsa

18 września, operując z pokładu pływającego pod holenderską banderą Arctic Sunrise, działacze Greenpeace'u usiłowali wdrapać się na Morzu Barentsa na należącą do koncernu paliwowego Gazprom platformę wiertniczą Prirazłomnaja, aby zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce. Interweniowała straż przybrzeżna Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), która następnego dnia zatrzymała, a później odholowała statek do Murmańska.

"Greenpeace wiedział, na co się waży. W Rosji zapadają bardzo twarde wyroki"

- W krajach...
czytaj dalej »
Wszystkim aresztowanym ekologom Komitet Śledczy FR postawił zarzut piractwa. Grozi im za to od 10 do 15 lat więzienia.

Jakie jeszcze zarzuty?

W czwartek Komitet Śledczy nie wykluczył postawienia działaczom Greenpeace'u zarzutów popełnienia innych ciężkich przestępstw. Jego rzecznik Władimir Markin poinformował o znalezieniu na Arctic Sunrise aparatury o podwójnym przeznaczeniu. Określenia takiego w Rosji używa się w odniesieniu do sprzętu, mogącego mieć zastosowanie wojskowe lub szpiegowskie.

Markin przekazał również, że śledczy ustalają, którzy z aresztowanych ekologów "z premedytacją taranowali kutry rosyjskich pograniczników", stwarzając zagrożenie dla życia i zdrowia przedstawicieli władz. W środę rzecznik Komitetu Śledczego poinformował o znalezieniu narkotyków na pokładzie Arctic Sunrise.

Rosjanie: narkotyki na Arctic Sunrise. Prawnik Greenpeace: mogli podrzucić

09 października 2013, 16:33
zobacz więcej wideo »
Sąd nie zmienia zdania. Kolejny aktywista Greenpeace zostaje...

Podczas przeszukania statku Arctic Sunrise, którego załogę aresztowano w Rosji pod zarzutem piractwa, znaleziono narkotyki - poinformował w środę Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Prawnik Greenpeace zareagował sugestią, że teraz na statek można podrzucić wszystko. Także w środę śledczy dostali sądową decyzję o nałożeniu aresztu na Arctic Sunrise. Niewykluczone, że aresztowani pod zarzutem piractwa aktywiści usłyszą kolejne zarzuty.

W trakcie przeszukania statku znaleziono substancje narkotyczne, z pewnym prawdopodobieństwem - słomę makową i morfinę. Pochodzenie tych substancji i ich przeznaczenie jest wyjaśniane.

Rzecznik Komitetu Śledczego FR Władimir Markin

- W trakcie przeszukania statku znaleziono substancje narkotyczne, z pewnym prawdopodobieństwem - słomę makową i morfinę. Pochodzenie tych substancji i ich przeznaczenie jest wyjaśniane - oświadczył rzecznik Komitetu Śledczego FR Władimir Markin, którego cytuje agencja Interfax.

"Fabrykowanie informacji"

W Greenpeace do informacji tych odniesiono się sceptycznie. - Nasze wewnętrzne przepisy zabraniają używania narkotyków - oznajmił prawnik rosyjskiego oddziału organizacji Michaił Krejndlin, którego wypowiedź także przytacza Interfax. - Statek od dłuższego czasu jest bez załogi i jednoznacznego statusu. Znajduje się pod kontrolą nieznanych ludzi. Nie chcę nikogo oskarżać, ale znaleźć można wszystko - dodał prawnik.

Sąd nie zmienia zdania. Kolejny aktywista Greenpeace zostaje w areszcie

Sąd obwodowy w...
czytaj dalej »
- Statek został gruntownie przeszukany przez rosyjskich funkcjonariuszy już tydzień temu. Wszystko wtedy dokładnie sprawdzono - mówi z kolei Jacek Winiarski, rzecznik polskiego Greenpeace. I dodaje, że "twierdzenie, że na statku znajdowały się nielegalne narkotyki jest niczym innym, jak policzkiem w nas wymierzonym i fabrykowaniem informacji". W nadesłanym oświadczeniu Winiarski przypomina dodatkowo, iż "przed wypłynięciem z norweskiego portu w rejs na wody rosyjskiej Arktyki statek był przeszukany przez norweskie władze, z wykorzystaniem psa specjalnie trenowanego do wykrywania narkotyków (...) i nic nie znaleziono, dlatego, że nic tam nie było".

Jedno znaleźli, drugie zginęło

W poniedziałek obrońcy aresztowanych aktywistów Greenpeace poinformowali o zaginięciu rzeczy osobistych ich klientów na pokładzie Arctic Sunrise. Według kierującej grupą adwokatów Iriny Isakowej do kradzieży doszło 19 września w czasie szturmu straży przybrzeżnej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) na statek.

Rosja kontra Holandia: Greenpeace, "pobicie dyplomaty", teraz problem z mlekiem

Wstępne wyniki...
czytaj dalej »
Isakowa wyjaśniła, że członkowie załogi "Arctic Sunrise" spędzili 14 godzin w zamkniętym pomieszczeniu, a po powrocie do kajut stwierdzili zaginięcie rzeczy osobistych. Przekazała też, że złożyła stosowne zawiadomienie na policji w Murmańsku.

Akcja na platformie

18 września, operując z pokładu statku Arctic Sunrise, działacze Greenpeace na Morzu Barentsa usiłowali wdrapać się na należącą do koncernu paliwowego Gazprom platformę wiertniczą Prirazłomnaja, aby zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce. Interweniowała straż przybrzeżna FSB, która następnego dnia zatrzymała, a później odholowała statek do Murmańska.

Szef Greenpeace oferuje kaucję za aresztowanych - siebie

Zatrzymano 30 członków załogi, w tym 26 obcokrajowców. Wśród nich jest obywatel RP - 36-letni pracownik Uniwersytetu Gdańskiego Tomasz Dziemianczuk.

Piractwo, narkotyki, i nie tylko?

Wobec wszystkich zatrzymanych Sąd Rejonowy w Murmańsku nakazał zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na dwa miesiące (do 24 listopada). Wszystkim aresztowanym Komitet Śledczy FR postawił zarzut piractwa. Grozi im za to od 10 do 15 lat więzienia.

Za nielegalne posiadanie, przewożenie lub produkowanie narkotyków grozi od 3 do 10 lat kolonii karnej.

Ale na tym może się nie skończyć. Rzecznik Komitetu Śledczego przyznał, że przygotowywane jest przedstawienie niektórym z aktywistów Greenpeace zarzutu narażenia przedstawicieli władzy na utratę życia i zdrowia.

Statek został gruntownie przeszukany przez rosyjskich funkcjonariuszy już tydzień temu. Wszystko wtedy dokładnie sprawdzono. Dlatego sądzimy, że takie informacje są wypuszczane w świat w celu odwrócenia uwagi od rosnącego, globalnego oburzenia na przedłużające się, nieuzasadnione zatrzymanie aktywistów Greenpeace i niezależnych dziennikarzy. Twierdzenie, że na statku znajdowały się nielegalne narkotyki jest niczym innym policzkiem w nas wymierzonym i fabrykowaniem informacji. Greenpeace rygorystycznie przestrzega zakazu posiadania na pokładzie swoich statków jakichkolwiek substancji odurzających, oprócz tych wykorzystywanych do celów medycznych i wymaganych prawem. Przed wypłynięciem z norweskiego portu w rejs na wody rosyjskiej Arktyki statek był przeszukany przez norweskie władze, z wykorzystaniem psa specjalnie trenowanego do wykrywania narkotyków. To standardowa procedura. Norweskie prawo jest pod tym względem jednym z najbardziej restrykcyjnych na świecie i nic nie znaleziono, dlatego, że nic tam nie było.

Jacek Winiarski, rzecznik polskiego Greenpeace

Autor: //gak / Źródło: PAP, tvn24.pl, Interfax, RIA Nowosti, Newsru.com

"Greenpeace wiedział, na co się waży. W Rosji zapadają bardzo twarde wyroki"

09 października 2013, 21:08



Foto: tvn24 | Video: tvn24Radosław Sikorski był gościem "Faktów po Faktach"

- W krajach szczególnie niedemokratycznych nasze możliwości są bardzo ograniczone - mówił w "Faktach po Faktach" Radosław Sikorski, pytany o to, jak polski MSZ może pomóc aresztowanemu Polakowi z załogi Greenpeace. 36-latek usłyszał zarzut piractwa, za co w Rosji grozi nawet 15 lat więzienia.

Rosjanie: narkotyki na Arctic Sunrise. Prawnik Greenpeace: mogli podrzucić

Chodzi o sprawę pracownika Uniwersytetu Gdańskiego Tomasza Dziemianczuka, który wraz z innymi działaczami Greenpeace na początku września usiłował wdrapać się na należącą do koncernu paliwowego Gazprom platformę wiertniczą Prirazłomnaja, aby zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce. Interweniowała straż przybrzeżna FSB, która następnego dnia zatrzymała, a później odholowała statek do Murmańska.

- Bądźmy realistami. W krajach szczególnie niedemokratycznych nasze możliwości są bardzo ograniczone - powiedział szef polskiego MSZ. Jak tłumaczył, polscy dyplomaci mogą jedynie polecić rzetelnego adwokata, czy zorganizować widzenie w areszcie, ale - jak podkreślał - nie ma możliwości wydobycia kogoś z więzienia. - Nie mamy mocy udzielenia komuś immunitetu przed prawem danego kraju z tytułu posiadania polskiego obywatelstwa - tłumaczył.

"Twarde wyroki"

Jak przypomniał, MSZ często ostrzega, by nie jeździć w te regiony świata. - Greenpeace wiedział, na co się waży, wiedział, że w Rosji system sądowy odbiega od naszych norm - stwierdził minister.

Zauważył, że Arktyka to miejsce, gdzie "zaczynają się ścierać interesy kilku potęg", a kwestie podziału terytorium nie są do końca wyjaśnione.

Sąd nie zmienia zdania. Kolejny aktywista Greenpeace zostaje w areszcie

Sąd obwodowy w...
czytaj dalej »
Jak dodał, nikt, kto śledzi Rosję, nie może mieć wątpliwości, że zapadają tam bardzo twarde wyroki. Przypomniał sprawę Michaiła Chodorkowskiego (byłego szefa rosyjskiego koncernu Jukos, który odsiaduje wyrok 14 lat więzienia) czy zespołu Pussy Riot (jego członkinie trafiły do więzienia za wykonanie w 2012 r. utworu "Bogurodzico, przegoń Putina" w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela).

Wobec wszystkich zatrzymanych działaczy Greenpeace Sąd Rejonowy w Murmańsku nakazał zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci aresztu na dwa miesiące (do 24 listopada). Wszystkim aresztowanym Komitet Śledczy FR postawił zarzut piractwa. Grozi im za to od 10 do 15 lat więzienia.

Pokojowy Nobel dla Putina?

Radosław Sikorski był pytany także o to, czy nie zdziwiła go nominacja do Pokojowej Nagrody Nobla dla Władimira Putina. Nominację zgłosiła Międzynarodowa Akademia Duchowej Jedności Narodów Świata, mało znana rosyjska organizacja pozarządowa.

- Każdemu wolno nominować, ja też bywam proszony o nominację - mówił szef MSZ.

Sikorski dodał, że od przyszłego roku Polska będzie przyznawała Międzynarodową Nagrodę "Solidarności". Jak mówił, ma ona pomagać ludziom, którzy dzisiaj walczą o demokrację.

- Nasz dylemat będzie taki, czy przyznać ją komuś, kto jest w naszym regionie, czy też pokazać Polskę globalną - mówił i dodał, że na pewno będzie to powodem żywej dyskusji.

Autor: db/jk / Źródło: tvn24