niedziela, 23 września 2007

Wisła już tylko punkt od Legii

Wisła Kraków - Polonia Bytom 5:0

Wicelider z Krakowa bez problemów rozbił jedną z najsłabszych drużyn ekstraklasy. - Ten wynik odzwierciedla, ile dzieli oba kluby - przyznał Dariusz Fornalak, trener Polonii Bytom
Jego drużyna ostatnia dwa spotkania przegrała po 0:4, a gola nie strzeliła od trzeciej kolejki. Okazało się, że może być jeszcze gorzej. Pierwsze pół godziny nie zapowiadało jednak takiego pogromu bytomian. A gdyby sędzia Leszek Gawron miał więcej odwagi, od 11. minuty Wisła grałaby w osłabieniu. Cleber tuż przed polem karnym sfaulował bowiem wychodzącego na czysta pozycję Grzegorza Podstawka, ale zobaczył tylko żółta kartkę.

- Myślałem, że przepisy są jasne i jednoznaczne, a skoro nie są, to nie powinno się ich stosować. Jeśli interpretacja tego typu sytuacji jest dowolna, to jest to niedopuszczalne - mówił trener Fornalak.

Szkoleniowiec Wisły nie chciał komentować tej sytuacji. - Mam w pamięci rzut karny z meczu z Górnikiem Zabrze, którego sędzia nie powinien odgwizdać. Zostało to tak wyeksponowane w mediach, że później sędziowie bali się dyktować jedenastki dla nas - tłumaczył.

Polonii sił na obronę starczyło na 30 minut. Wcześniej Wisłą grała niemrawo, prawie że na stojąco. Po meczu gospodarze narzekali na porę rozgrywania spotkania. - Chciałbym, by Legia też miała taką możliwość rozgrywania meczu o godz. 14.30 w słońcu - stwierdził Maciej Skorża, trener Wisły.

W niedzielę w Wiśle był dzień debiutów i pierwszych goli. W wyjściowym składzie pierwszy raz wyszedł Marcin Juszczyk. Bramkarz Wisły zagrał na zero, ale pierwszy strzał złapał w 78 minucie. Kamil Kosowski zdobył pierwszego gola w lidze od 19 kwietnia 2003 roku, a dla Rafała Boguskiego trafienie tuż po przerwie było premierowym od kiedy jest zawodnikiem Wisły.

Najlepsze wrażenie wywarł jednak Dudu Omagbemi. Były król strzelców ligi indyjskiej potrzebował zaledwie siedmiu minut, by zdobyć pierwszego gola w polskiej ekstraklasie. W sytuacji sam na sam z bramkarzem 90 proc. napastników od razu by strzelało. Nigeryjczyk spokojnie położył Marcina Suchańskiego i ustalił wynik spotkania. Później trafił jeszcze w poprzeczkę. Według trenera Skorży, Dudu dostał szansę, by pokazać, że Wiśle niepotrzebny jest Tomasz Frankowski. - Jeśli napastnik w debiucie zdobywa gola, to więcej chyba wymagać nie można - uważa Skorża. - Cieszę się z kilku powodów, że wygraliśmy najwyżej w tym sezonie, że nie straciliśmy gola, a także, że topnieje nasz dystans do Legii.

Mimo że Wisła zdobyła aż pięć bramek, ani razu nie trafił Paweł Brożek, najlepszy strzelec ekstraklasy. - Bardziej martwi mnie zachowanie kibiców, którzy źle traktują Pawła. Kiedy strzelał, to było super. A kiedy teraz mu nie idzie, nie chcą mu pomóc - dodał Skorża.

Dzień premier
W wyjściowym składzie Wisły pierwszy raz wyszedł Marcin Juszczyk, Kamil Kosowski zdobył pierwszego gola w lidze od 19 kwietnia 2003 roku, a dla Rafała Boguskiego trafienie tuż po przerwie było premierowym w Wiśle.

Oleksy i Zbyrowska nie wystartują z list Samoobrony

jg, PAP
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 2007-09-23 17:45

Józef Oleksy nie będzie startował z list Samoobrony - powiedział na konferencji prasowej szef partii Andrzej Lepper. Dodał, że były premier będzie doradzał Samoobronie w sprawach polityki zagranicznej. Szef Samoobrony poinformował także, że pozwie premiera Jarosława Kaczyńskiego do sądu za jego wypowiedzi dotyczące okoliczności odwołania Leppera z rządu.

Zobacz powiekszenie
Fot. Kamil Wróblewski / TOK FM
Józef Oleksy
Zobacz powiekszenie
Fot. Waldemar Sosnowski / AG
Maria Zbyrowska
- Byłbym zadowolony, gdyby Oleksy kandydował, ale jego argumentacja, że nie jest to dziś wskazane, przekonała mnie - mówił Lepper. - Spotykaliśmy się nieraz, rozmawialiśmy o różnych sprawach. Nadal jako Oleksy, obywatel RP jest gotowy współpracować z Samoobroną i doradzać w sprawach polityki zagranicznej - dodał szef Samoobrony.

Lepper mówił, że cieszy się ze współpracy z Oleksym, zapowiedział też, że Oleksy nie wstępuje w szeregi jego partii. - SLD potraktowało Oleksego bardzo brutalnie. Obojętnie jakie były przesłanki i argumenty. Swoimi zasługami nie zasłużył na takie traktowanie - mówił Lepper.

Oleksy: nie kandyduję, bo nie podjąłem decyzji o aktywizacji w polityce

B. premier Józef Oleksy powiedział, że nie zdecydował się kandydować w wyborach, gdyż "nie podjął decyzji o aktywizacji w życiu politycznym". Oleksy podkreślił, że Lepper "w bardzo elegancki i życzliwy" sposób przedstawił mu propozycję kandydowania. "W grę wchodził start z pierwszego miejsca na listach w jednym z dużych województw" - dodał. "Nie podjąłem decyzji o kandydowaniu, gdyż w ogóle nie podjąłem decyzji o aktywizacji w życiu politycznym" - argumentował b. szef rządu. Jak zaznaczył, "przez ostatnich kilkanaście lat został mocna poturbowany i dlatego nie chce wchodzić do polityki, która obecnie przypomina bagno". Oleksy zastrzegł, że "to nie jest tak", że nie może żyć bez polityki. "Nie przebieram do niej nogami" - podkreślił.

Nie wykluczył jednak, że "będzie służył Polsce". "Krystalizują się moje plany. Polsce można służyć nie tylko w ławach sejmowych. Jestem otwarty na wykorzystanie mojego dorobku" - powiedział Oleksy.

Oleksy, który w marcu odszedł z SLD, obecnie jest profesorem i dziekanem Wydziału Stosunków Międzynarodowych Akademii Finansów i SGH.

Zbyrowska nie będzie kandydować

Lepper poinformował też, że z list Samoobrony nie będzie kandydować liderka tej partii na Podkarpaciu Maria Zbyrowska. To reakcja na jej krytyczne wobec władz Samoobrony wypowiedzi, po tym, gdy okazało się, że na listach numerem jeden na podkarpackiej liście partii będzie Zygmunt Wrzodak.

Lepper: podam premiera do sądu w trybie cywilnym

Lepper zapowiedział, że zamierza podać do sądu w trybie cywilnym premiera Jarosława Kaczyńskiego za jego wypowiedzi dotyczące okoliczności odwołania z rządu Andrzeja Leppera.

Szef Samoobrony został odwołany z funkcji premiera i ministra rolnictwa na początku września w związku z akcją CBA w resorcie rolnictwa. Premier Jarosław Kaczyński mówił wtedy m.in., że z materiałów, z którymi się zapoznał, wynika, iż "Andrzej Lepper jest w kręgu podejrzanych" i że chodzi o "bardzo dużą łapówkę liczoną w milionach złotych".

Lepper zaapelował na niedzielnej konferencji prasowej w Sejmie, by premier powtórzył te twierdzenia. "Panie Kaczyński, proszę niech pan to potwierdzi, jestem gotowy pójść do sądu w trybie wyborczym" - mówił Lepper.

Szef Samoobrony wezwał także w niedzielę ministra sprawiedliwosći Zbigniewa Ziobrę, "aby usiadł do wspólnej debaty z prawnikami tych osób, które zostały dotknięte przez wymiar sprawiedliwości, pokrzywdzone".

Lepper powiedział, że Ziobro powinien stanąć do debaty w związku z wyrokiem Sądu Najwyższego, który uznał w czwartek, że nie można stawiać zarzutu fałszywych zeznań komuś, kto przesłuchany jako świadek w śledztwie dotyczącym innego przestępstwa może usłyszeć zarzut popełnienia tego przestępstwa.

To orzeczenie SN może mieć znaczenie także dla dalszych losów śledztwa warszawskiej prokuratury, która zarzuciła Januszowi Kaczmarkowi utrudnianie śledztwa przez złożenie fałszywych zeznań, a także planuje uczynić to samo wobec Ryszarda Krauzego.

W ocenie Leppera, Ziobro może sobie na tych zeznaniach "nagotować zupy i napchać się nimi".

Lepper: złożyłem pozew w sprawie wypowiedzi Olejniczaka

Andrzej Lepper powiedział także, że w trybie wyborczym pozwał lidera SLD Wojciecha Olejniczaka za wypowiedź, że jako wicepremier, szef Samoobrony przyzwalał na działania służb specjalnych, które doprowadziły do śmierci Barbary Blidy.

"Wczoraj pozew został złożony" - powiedział Lepper w niedzielę w programie "Kawa na ławę" TVN.

"Przewodniczący Olejniczak sobie pozwolił zbyt dużo w tej sprawie i chcę oświadczyć, że spotkamy się w sądzie, i to w trybie wyborczym w tej sprawie, że mnie posądził, że jestem współwinny w sprawie śmierci pani Barbary Blidy" - mówił lider Samoobrony.

Chodzi o czwartkowe słowa Olejniczaka, który komentując start byłego premiera Leszka Millera z list Samoobrony w Łodzi, powiedział, że jeśli Miller będzie "grał Barbarą Blidą", będzie to oznaczało, że jest "potrójnym cynikiem". "Mówię z całą stanowczością do Leszka Millera - nie wolno tego robić. Barbara Blida zginęła, m.in. dlatego, że Andrzej Lepper był w rządzie i na to wszystko pozwalał" - powiedział szef SLD

Konwencja LiD: "Olek, mordo ty nasza"

jg
2007-09-23, ostatnia aktualizacja 58 minut temu

"Olek, mordo ty nasza" - powiedział do Aleksandra Kwaśniewskiego szef SdPl Marek Borowski, podczas konwencji LiD w Kielcach. Prosił go, żeby ograniczył wizyty na Ukrainie, bo "ich gościnność jest nie do wytrzymania". Kwaśniewski mówił z kolei, że dla wprowadzenia Ukrainy do UE trzeba ryzykować sobą i własnym zdrowiem.

Zobacz powiekszenie
Fot. Paweł Małecki / AG

Było to nawiązanie do pokazanego wczoraj przez "Fakty" TVN i "Wiadomości" nagrania wykładu b. prezydenta dla studentów Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. Na nagraniach widać, jak b. prezydent chwieje się i ma kłopoty z mówieniem.

- Może wypiłem jeden kieliszek wina, a może dziesięć. Mam prawo robić co chcę, jestem wolnym człowiekiem - oświadczył wczoraj Kwaśniewski "Faktom" TVN, komentując nagranie.

- Nikomu nie jest przyjemnie jak się pokazują takie obrazki jak się pokazują. Ale wprowadzanie Ukrainy do Unii Europejskiej wymaga niemałego zdrowia i poświęcenia. Któregoś dnia nasi bracia znajdą się w UE. Nieraz będzie trzeba zaryzykować sobą i własnym zdrowiem - mówił dziś na konwencji LiD Kwaśniewski.

Wcześniej Marek Borowski zwracał się do Kwaśniewskiego "Olek, mordo ty nasza", dodając "jesteśmy z tobą".



Borowski powiedział, że ma tylko "jedną ma prośbę". "Do 21 żadnych wizyt na Ukrainie i w Rosji, bo ich gościnność jest nie do wytrzymania" - mówił z uśmiechem lider LiD.

Zobacz wykład Kwaśniewskiego w Kijowie

Fragment pokazany przez "Fakty" TVN



Fragment pokazany przez "Wiadomości" TVP



Jak politycy komentowali wystąpienie Kwaśniewskiego w Kijowie