man
2007-10-23, ostatnia aktualizacja 21 minut temu
- IV Rzeczpospolita przegrała bitwę, ale wygra wojnę - oświadczył w Sygnałach Dnia premier Jarosław Kaczyński. W ten sposób premier skomentował wyniki wyborów parlamentarnychPrzyznał, że wyborczej porażki przyczyniły się błędy popełnione przez PiS w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej, w tym debata z Tuskiem. Dodał, że jeśli powstaną komisje śledcze, które miałyby rozliczyć poprzednią władzę to mogą wystąpić elementy stanu wojennego.
Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, członkowie wspomnianego sojuszu nienawidzą IV Rzeczpospolitej, gdyż była ona przeciwko tym, którzy w sposób nieuprawniony zdobyli wysoką pozycję ekonomiczną. Premier przyznał, że PiS prawdopodobnie nie miało szansy na wygraną, która pozwoliłaby na utrzymanie władzy. Jednak - zdaniem Jarosława Kaczyńskiego - jego ugrupowanie mogło nieznacznie wygrać wybory. Zaznaczył, że piątkowe sondaże opinii, zapowiadające przegraną PiS-u, były elementem wielkiej akcji ebstalishmentu przeciwko jego partii.. - Wierzymy swoim sondażom - powiedział Jarosław Kaczyński i dodał, że właśnie badania jego partii pokazały w piątek, iż PiS traci poparcie. Jak powiedział szef rządu - do wyborczej porażki przyczyniły się błędy popełnione przez PiS w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej, a decydujące znaczenie miała jego debata z Donaldem Tuskiem. W jego opinii - gdyby był on do niej lepiej przygotowany lub się od niej uchylił, to wybory przyniosłyby inny wynik.Akcja TVP wymierzona w PiS
Zdaniem premiera do przegranej PiS-u w wyborach przyczyniła się też mobilizacja wyborców w miastach, czy mobilizacja młodzieży. Jarosław Kaczyński dodał, że do przegranej Prawa i Sprawiedliwości przyczyniła się też obecna w Telewizji Polskiej akcja "Idź na wybory - zmień Polskę". Zdaniem premiera, było to nawoływanie do zmiany rządu, co świadczy o tym, iż PiS nie podporządkował sobie telewizji publicznej.
Wybory i 13 grudnia
Premier wyjaśnił, że jedna z jego wypowiedzi, porównująca przegraną PiS w wyborach do 13 grudnia, była przenośnią. Jarosław Kaczyński dodał jednak, że jeśli po wyborach bardzo niewiarygodne osoby zostaną członkami komisji śledczych, które będą chciały rozliczać poprzednią władzę to mogą wystąpić elementy stanu wojennego. - Komisje te staną się komisjami spod znaku 13 grudnia - podkreślił. Natomiast jeśli proponowane przez PO komisje śledcze będą uczciwe, to uderzą one - zdaniem premiera - w samą Platformę.
Prezydent zostawi konstytucję
Premier uznał za "dziwne opowieści" sugestie, iż prezydent Lech Kaczyński powinien mieć wpływ na obsadę "resortów siłowych". Szef rządu uznał, że nie ma do tego podstaw konstytucyjnych i prezydent nie zgłaszał takich roszczeń. Jarosław Kaczyński uznał całą sprawę za pogłoskę mającą zaszkodzić jego partii. O tym, że prezydent powinien się domagać wpływu na obsadę i działalność tak zwanych resortów siłowych, mówił jednak wczoraj między innymi Krzysztof Putra z PiS-u. Ponadto szef rządu zapowiedział, że prezydent nie naruszy konstytucji i z całą pewnością powoła nowy rząd. - Nie wiadomo jednak, czy będzie chciał wziąć odpowiedzialność za gabinet, w którym znajdą się niekompetentni ludzie - zaznaczył Jarosław Kaczyński. Za osobę niekompetentną szef rządu uznał Bronisława Komorowskiego z PO na stanowisku ministra spraw zagranicznych.
Nie będzie PO-PiS-u
Jarosław Kaczyński pogratulował Donaldowi Tuskowi zwycięstwa w Warszawie. Oświadczył przy tym, że Prawo i Sprawiedliwość wyklucza rządzenie z Platformą Obywatelską. Jego zdaniem w następnych latach - dojdzie do gigantycznej kompromitacji rządzących, którzy nie zdołają zrealizować swoich obietnic. - W tej sytuacji część wyborców, którzy głosowali na Donalda Tuska, szybko się zawiedzie - ocenił premier. Ponadto premier powiedział, że co najmniej jednemu posłowi PO można uchylić immunitet. Jarosław Kaczyński dodał, że prokurator generalny nie skierował wniosków w tych sprawach do Sejmu, gdyż i tak nie był on w stanie uchylić immunitetów przed wyborami. Wnioski te trafią do nowego parlamentu - zapowiedział szef rządu.







