środa, 21 listopada 2007

Grecka tragedia Prokomu

gesi
2007-11-21, ostatnia aktualizacja 2007-11-21 23:15
Zobacz powiększenie
Fot. Rafa3 Malko / AG???????

Grę koszykarzy Prokomu Trefl Sopot w wyjazdowym meczu z Olympiakosem Pireus w 5. kolejce Euroligi można określić jako grecką tragedię, choć czasem popisy mistrzów Polski były komiczne. Ale najprościej powiedzieć o tym meczu: kompromitacja.

ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Prokom...

mając mocny skład kompromituje się wynikami
ma przejściowe kłopoty, bo zawodnicy są niezagrani
jest personalnie za słaby, żeby wygrywać w Eurolidze

Grę koszykarzy Prokomu Trefl Sopot w wyjazdowym meczu z Olympiakosem Pireus można określić jako grecką tragedię, a może nawet komedię. Ale najprościej: kompromitacja.

Prokom został znokautowany, choć Olympiakos zagrał bez najlepszego gracza - kontuzjowanego Lynna Greera. W drużynie z Sopotu do składu wrócił za to lider i najlepszy strzelec Milan Gurović, który z powodu choroby opuścił dwa poprzednie mecze. Powrót Serba nie był jednak udany, a jego gra - zero punktów w 15 minut (0/6 z gry) - była doskonałym odzwierciedleniem postawy całej drużyny z Sopotu.

Prokom wygrał przed tygodniem w Bolonii i wydawało się, że w Pireusie - biorąc pod uwagę nieobecność Greera i powrót Gurovicia - może powalczyć. Zamiast walki była jednak masakra. Każda kwarta i niemal każda minuta to egzekucja na drużynie z Sopotu.

Prokom rozpoczął w składzie Christos Harissis, Dajuan Wagner, Gurovic, Tomas Masiulis i Thomas ven den Spiegel. Po trzech minutach sopocianie przegrywali 1:7, ale w kolejnych odrobili straty i prowadzili nawet 8:7. Gospodarze momentalnie wzmocnili obronę i Prokom był zupełnie bezradny. Harissis, który przed rokiem występował w Olympiakosie, nie radził sobie wobec twardej defensywy byłych kolegów.

Po 10 minutach Olympiakos wygrywał 31:14, a w kolejnych kwartach przewaga zespołu z Grecji była coraz bardziej druzgocąca. Koszykarze z Sopotu nie potrafili zatrzymać litewskiego skrzydłowego Arvydasa Macijauskasa, niemniej kłopotów sprawiał im Amerykanin Qyntel Woods. Macijauskas trafił 6 z 7 rzutów za dwa punkty, miał 100 proc. rzutów wolnych i jeszcze pięć asyst.

Gracze Olympiakosu byli lepsi od mistrzów Polski w każdym elemencie gry - trafili 12 rzutów zza linii 6,25 m, mieli 19 asyst czyli o 12 więcej podań otwierających do drogę do kosza od Prokomu i o połowę mniej strat - 10, przy 20 zgubionych piłkach zawodników mistrza Polski.

Przewaga Olympiakosu w 26. minucie wynosiła 31 punktów (70:39), w 29. już 41 (80:39), aż w końcu doszła do - uwaga! - 52 punktów w 37. minucie (109:57)! Wtedy na boisku były już głębokie rezerwy zespołu z Pireusu, które i tak nie miały litości. Prokom stracił w Grecji 109 punktów, a mogło być jeszcze gorzej, bo granicę 100 punktów rywale przekroczyli już w 35. minucie!

Grę koszykarzy z Sopotu najlepiej pominąć milczeniem. Najlepszy w Prokomie był nowy rozgrywający Mustafa Shakur, który zagrał dopiero trzeci mecz w drużynie z Sopotu.

To najwyższa przegrana Prokomu w czteroletniej historii występów w Eurolidze. Do środowego meczu w Pireusie najdotkliwszej porażki Prokom doznał w pierwszym sezonie, w fazie Top 16, w Treviso w marcu 2005 roku, gdy przegrał Benettonem różnicą 34 punktów (51:85). Przed rokiem Prokom uległ Olympiakosowi w Pireusie 74:97.

Olympiakos Pireus - Prokom Trefl Sopot 109:65. Kwarty: 31:14, 21:16, 34:14, 23:21.

Olympiakos: Macijauskas 27 (2), Woods 22 (5), Jackson 9, Blakney 7 (1), Printezis 2 oraz Vasiliadis 14 (2), Bourousis 11 (1), Vasilopoulos 8, Teodosić 5 (1), Papamakarios 2, Kafkis 2. Prokom: Wagner 13 (2), Van den Spiegel 7, Masiulis 4, Gurović 0, Harissis 0 oraz Shakur 16 (1), Slanina 10 (2), Stanojević 9, Dylewicz 4, Roszyk 2.

Pozostałe wyniki 5. kolejki grupy A:

CSKA Moskwa - Żalgiris Kowno 78:70

MDP Siena- Virtus VidiVici Bolonia 80:69

Olimpija Lublana - TAU Ceramica Vitoria 78:92

zespółbilanspunktykosze
1. CSKA4-19400:262
2. Vitoria4-19438:371
3. Olympiakos3-28465:406
4. Siena3-28380:335
5. Żalgiris2-37382:392
6. Olimpija2-37363:411
7. Virtus1-46372:444
8. Prokom1-46359:436
Grupa B:

Lietuvos Rytas Wilno - Efes Pilsen Stambuł 70:77

Grupa C:

Partizan IGOKEA Belgrad - Lottomatica Rzym 91:86

Chorale Roanne - Panathinaikos Ateny 83:123

Koniec świata na Wembley!

Michał Szadkowski, ACM
2007-11-21, ostatnia aktualizacja 2007-11-21 23:04

Zobacz powiększenie
Fot. KIERAN DOHERTY REUTERS

Tylko przez 8 minut pierwszej i 12 minut drugiej połowy Anglia remisowała z Chorwacją i była pewna awansu na Euro 2008. Skończyło się 2:3 i do Austrii i Szwajcarii pojadą Rosjanie, którzy pokonali Andorę 1:0

SERWISY
Anglików zabraknie na mistrzostwach Europy pierwszy raz od 1984 r. Ale te eliminacje były dla nich fatalne. Skompromitowali się remisując z Macedonią i Izraelem, przegrali z Chorwacją i Rosją. Niemal od pierwszego meczu prasa domaga się zwolnienia trenera Steve'a McClarena. W środę szkoleniowiec zrobił to, czego domagali się jego krytycy - odesłał na trybuny bramkarza Paula Robinsona, na ławce usiadł David Beckham, który słabo spisał się w piątkowym meczu z Austrią (słabo, ale miał asystę przy golu Croucha). Wyrzucenia pierwszego od wielu miesięcy domagała się prasa. To przez jego błędy Anglia przegrała mecz z Chorwacją w Zagrzebiu (0:2) i rewanż z Rosją w Moskwie (1:2). McClaren stracił cierpliwość na bramkarza Tottenhamu dopiero, gdy ten... zaczął popełniać fatalne błędy na treningach. Zastąpił go Scott Carson, który kilka dni temu zadebiutował w reprezentacji, w meczu z Austrią. Kibice odetchnęli z ulgą, ale tylko do 9 minuty środowego spotkania. Wtedy Niko Kranjcar niezbyt mocno strzelił, a bramkarz Aston Villi (ponoć wart ok. 9 mln funtów) wrzucił ją sobie do bramki. Przez całą pierwszą połowę angielska obrona pozbawiona kontuzjowanych Johna Terry'ego, Rio Ferdinanda, Gary'ego Neville'a i Ashleya Cole'a popełniała kardynalne błędy.

Beckham wszedł po przerwie i zaczął od przestrzelenia rzutu wolnego. Kilka chwil później Anglicy strzelili gola. Frank Lampard wykorzystał rzut karny po faulu na Jermain'ie Defoe, którego nie było. Kilkanaście minut później rozgrywający 99 mecz w reprezentacji Beckham dośrodkował, a bramkę zdobył Peter Crouch.

Gdy wydawało się, że Anglicy wywalczą remis, z 25 metrów strzelił Mladen Petrić. Carson próbował interweniować, ale nie zdążył. Do końca Anglicy próbowali zdobyć gola na wagę awansu, ale mimo piłkarzy, którzy zachwycają w Lidze Mistrzów, nie mieli już okazji.

A jeszcze w sobotę wydawało się, że awans na Euro 2008 Anglikom wywalczą Izraelczycy. Rosjanie po porażce w Tel Awiwie mieli tylko teoretyczne szanse na awans. Musieli wygrać z Andorą i liczyć, że nie grający już o nic Chorwaci wygrają na wyjeździe z Anglią. By obie drużyny grające w środę na Wembley zagrały na Euro 2008, wystarczył remis.

Tym meczem najprawdopodobniej skończyła się kadencja najgorszego trenera Anglików w historii. Faworytem mediów do pracy z kadrą jest Martin O'Neill, bukmacherzy stawiają na byłego trenera Chelsea Jose Mourinho.

Turcja, Portugalia i Szwecja też jadą

Choć szansę na awans w grupie III miała jeszcze Norwegia, nic nie dało jej nawet zwycięstwo 4:1 z Maltą. Turcy skromnie pokonali u siebie Bośnię i Hercegowinę 1:0 i kosztem "Wikingów" awansowali do finałów ME.

W "polskiej" grupie I sytuację wyjaśniły dwa remisy - Serbii z Polską 2:2 i Portugalii z Finlandią 0:0. W przypadku zwycięstwa Polski, która na Marakanie prowadziła już 2:0, przy remisie w Lizbonie awansowałaby Finlandia. Serbowie jednak wyrównali w dwie minuty, a upragniony awans wywalczyła w ten sposób Portugalia.

Z grupy VI dość przewidywalnie obok Hiszpanów awansowali Szwedzi, którzy pokonali u siebie Łotwę 2:1. Irlandia Północna, która miała przed meczem teoretyczne szanse awansu, przegrała 0:1 z Hiszpanią.

Wyniki dzisiejszych meczów el. ME:

Grupa I:

Armenia - Kazachstan 0:1 (0:0)
Azerbejdżan - Belgia 0:1 (0:0)
Portugalia - Finlandia 0:0 (0:0)
Serbia - Polska 2:2 (0:1)

Grupa II:

Gruzja - Litwa 0:2 (0:0)
Włochy - Wyspy Owcze 3:1 (3:0)
Ukraina - Francja 2:2 (1:2)

Grupa III:

Turcja - Bośnia i Hercegowina 1:0 (1:0)
Malta - Norwegia 1:4 (0:0)
Węgry - Grecja 1:2 (1:1)

Grupa IV:

Cypr - Czechy 0:2 (0:1)
Niemcy - Walia 0:0 (0:0)
San Marino - Słowacja 0:5 (0:1)

Grupa V:

Izrael - Macedonia 1:0 (1:0)
Andora - Rosja 0:1 (0:1)
Anglia - Chorwacja 2:3 (0:2)

Źródło: Gazeta Wyborcza

"Wykonywanie rozkazu" w zażaleniach na areszt żołnierzy

mar, PAP
2007-11-21, ostatnia aktualizacja 48 minut temu

Wykonywanie rozkazu przełożonych oraz błąd, powstały przy ostrzale wzgórz niedaleko afgańskiej wioski - takie m.in. argumenty znajdą się w zażaleniach na areszt, składanych przez obrońców żołnierzy, zatrzymanych w sprawie ostrzelania wioski w Afganistanie.

Zobacz powiekszenie
Fot. Lukasz Cynalewski / AGENCJA GAZETA
Jeden z żołnierzy prowadzony na przesłuchanie w prokuraturze
Do czwartku obrońcy aresztowanych żołnierzy mają czas na złożenie zażaleń do Wojskowego Sądu Okręgowego w Poznaniu. Prawdopodobnie złożą je wszyscy.

Pierwsze zażalenie w sprawie dwóch żołnierzy zostało złożone w poniedziałek.

Obrońca: Pocisk zboczył z toru

Jak powiedział mec. Czesław Domagała, który broni jednego z żołnierzy, z relacji aresztowanego wynika, że żołnierze dokonywali ostrzału okolic wioski. - Żołnierze dokonywali ostrzału okolic wioski. Pociski moździerzowe były kierowane na wzgórze znajdujące się w jej okolicach. Prawdopodobnie jeden z pocisków zboczył z toru. Nie wyobrażam sobie, co by się w wiosce stało, gdyby to na nią kierowany był ostrzał i wpadłoby tam 20 wystrzelonych pocisków - powiedział Domagała.

Jak stwierdził prawnik, żołnierz, którego będzie bronił, jest w areszcie "w dość dobrej formie".

Inny obrońca: Taki był rozkaz. Żołnierze są rozbici

Obrońca innego z żołnierzy, mec. Jacek Relewicz powiedział, że on swoje zażalenie też uzasadni m.in. poleceniem wykonania rozkazu, które otrzymał oskarżony.

Jak dodał Relewicz, żołnierze przebywający w areszcie "są przygaszeni i rozbici". - Ci żołnierze nie wiedzieli, że ostrzeliwują ludność cywilną. Po akcji oni zbierali te osoby. Było to dla nich ogromne przeżycie - powiedział Relewicz.

Żołnierzy podejrzanych o udział w akcji w Afganistanie, w której zginęli cywile, będzie broniło sześciu prawników z Poznania i Zielonej Góry. Prawdopodobnie wszyscy adwokaci będą pracowali bezpłatnie.

We wtorek MON poinformował, że resort zapewni pomoc prawną dla siedmiu żołnierzy. Decyzję w tej sprawie podjął minister obrony Bogdan Klich.

Aresztowanie żołnierzy

Sąd Garnizonowy w Poznaniu zdecydował w ub. tygodniu o aresztowaniu siedmiu żołnierzy zatrzymanych w związku z sierpniową akcją w Afganistanie, w której zginęli cywile. Decyzję o zastosowaniu aresztu sąd uzasadnił zachodzącą obawą matactwa i grożącym podejrzanym surowym karom więzienia. Sześciu żołnierzom prokuratura zarzuciła zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi od 12 lat więzienia do dożywocia. Siódmemu postawiono zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny - grozi mu do 25 lat więzienia.

Po zakończeniu śledztwa sprawa będzie toczyła się w Wojskowym Sądzie Okręgowym w Warszawie.

16 sierpnia polscy żołnierze otworzyli ogień w kierunku jednej z afgańskich wiosek. Przed wyjazdem patrolu, w którego skład weszli zatrzymani żołnierze, doszło do ataku na inny polski patrol.

Według prokuratury, żołnierze ostrzelali wioskę kilka godzin po ataku na polski patrol, a w osadzie nie było talibskich bojowników. Sześcioro Afgańczyków zostało zabitych, dwie kolejne osoby zmarły w wyniku odniesionych ran. Wśród poszkodowanych były dzieci i kobiety - trzy z nich zostały trwale okaleczone.