czwartek, 20 marca 2008

Wypadek samochodu BOR: zginął ochroniarz Jaruzelskiego?

Anna Węglarczyk, now, alx, PAP,
2008-03-20, ostatnia aktualizacja 31 minut temu
Zobacz powiększenie
Fot. Tomasz Waszczuk / AG

Na trasie Olsztynek-Jedwabno samochód Biura Ochrony Rządu zderzył się z busem, zginęły dwie osoby: oficer BOR - osobisty ochroniarz gen. Wojciecha Jaruzelskiego oraz cywilny pracownik ośrodka wojskowego Omulew, w którym obecnie przebywa generał.

Zobacz powiekszenie
Fot. Tomasz Waszczuk / AG Zobacz powiekszenie
Fot. Tomasz Waszczuk / AG Zobacz powiekszenie
Fot. Tomasz Waszczuk / AG
Zdjęcia z miejsca wypadku - zobacz galerię

Do wypadku doszło ok. 1 km przed wsią Jedwabno na drodze nr 58, ok. godziny 10.30, obaj mężczyźni jadący BMW z ośrodka wojskowego Omulew, zginęli na miejscu. Do wypadku doszło na lekkim zakręcie drogi, w tym czasie padał deszcz - było bardzo ślisko. - Droga jest wciąż zablokowana, trwa usuwanie rozbitych pojazdów. Ciała zostały już wydobyte z wraków - powiedziała o 15.45 kom. Anna Siwek z policji w Olsztynie.

Rannego kierowcę Renault Traffic, zakleszczonego w rozbitym pojeździe, uwolnili strażacy. Przewieziono go do szpitala w Olsztynie.

Ten samochód powinien być gdzie indziej

W wypadku zginął 35-letni oficer BOR, który - jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy w MON - ochraniał gen. Wojciecha Jaruzelskiego, przebywającego obecnie w Wojskowym Ośrodku Rekreacyjno-Kondycyjnym Omulew w Czarnym Piecu.

- Nie wiemy, skąd i dokąd jechało auto BOR, ponieważ w tym czasie to auto powinno być gdzie indziej. Na Mazurach, ale nie w tym miejscu, w którym doszło do wypadku - powiedział agencji PAP rzecznik prasowy Biura Ochrony Rządu Dariusz Aleksandrowicz. Jak wyjaśnił w rozmowie z Gazetą.pl - Osoba, którą ochraniał funkcjonariusz BOR była w ośrodku, więc i oficer też tam powinien być. Nie mam informacji dlaczego wyjechał z kimś z ośrodka i dokąd jechali. Nadal to wyjaśniamy.

Na pytanie czy ochranianą osobą był gen. Jaruzelski odparł: - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam

Policja nadal bada przyczyny wypadku. Przed godz. 16, droga numer 58 była nadal nieprzejezdna.

- To trudny i niebezpieczny zakręt, w ostatnim roku - jak mówi leśniczy mieszkający w pobliżu - były przynajmniej trzy śmiertelne wypadki w tym miejscu.

Jednak policja w Szczytnie nie potwierdza słów leśniczego. Wyjaśnia, że ostatni śmiertelny wypadek zdarzył się w tym miejscu trzy lata temu.

Wojskowy Ośrodek Rekreacyjno-Kondycyjny w Omulewie jest ośrodkiem reprezentacyjnym prezydenta i szefa MON. - Osoby cywilne nie mają tam wstępu. Mogą z niego korzystać tylko za zgodą szefa MON - powiedział płk. Mariusz Kubarek z MON.

Uwaga - niebezpiecznie na drogach

To nie jedyny tragiczny wypadek, który miał dzisiaj miejsce. Po intensywnych opadach deszczu i śniegu na polskich drogach jest ślisko i niebezpiecznie.

Trzy osoby zginęły, jedna została ranna w wypadku na obwodnicy Kielc , do którego doszło w nocy ze środy na czwartek.

Na autostradzie A2 miała miejsce kolizja trzech TIR-ów i jednego auta osobowego. Uszkodzone pojazdy przez ponad trzy godziny całkowicie blokowały ruch.

Siedem osób zostało rannych w Gdyni, gdy podjeżdżający do przystanku autobus wpadł w poślizg i uderzył w tył trolejbusa.

5 lat wojny w Iraku

5 lat w Iraku
Fakty TVN, marzec 2003 r.
Dokładnie pięć lat temu, 20 marca nad ranem, wojska amerykańskie wspomagane przez sojuszników, m.in. Polskę, zaatakowały Irak. Waszyngton przekonywał świat, że inwazja jest kolejnym etapem wojny z międzynarodowym islamskim terroryzmem. Po pięciu latach wiadomo już, że był to tylko pretekst. Związków Saddama z al-Kaidą nie udowodniono, a interwencja w Iraku stała się początkiem długotrwałego i krwawego konfliktu, którego ogromne koszty wciąż ponoszą USA, ich sojusznicy, a przede wszystkim sami Irakijczycy.
20 marca 2003 r., o 5.34 czasu bagdadzkiego (3.34 czasu polskiego) na Irak spadły pierwsze amerykańskie pociski – rozpoczęła się inwazja.

OPERACJA "IRACKA WOLNOŚC" - CZYTAJ WIĘCEJ

Administracja Busha uzasadniała inwazję rzekomym posiadaniem przez Irak broni masowego rażenia, powiązaniami Bagdadu z Al-Kaidą oraz niewykonywaniem postanowień rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przez dyktaturę Saddama, oskarżanego o łamanie praw człowieka i ludobójstwo.

Fałszywe dowody

Nie mamy żadnych innych ambicji w Iraku, za wyjątkiem likwidacji zagrożenia i przywrócenia panowania nad tym krajem jego własnym obywatelom
George W. Bush
Nie wszystkich te argumenty przekonały. Operację "Iracka Wolność" przeprowadzono bez mandatu ONZ. Rada Bezpieczeństwa była w tej sprawie podzielona - oprócz USA, zgodę na użycie siły wyraziła jedynie Wlk. Brytania. Mimo tego, Amerykanów wsparli militarnie ich sojusznicy, m.in. Polska.

POLACY W IRAKU - CZYTAJ WIĘCEJ

W ciągu kilku tygodni obalono Saddama Husajna - kontrolę nad krajem przejęli Amerykanie i ich sojusznicy. Ale nie oznaczało to końca wojny. Rebelianci okazali się dużo trudniejszym przeciwnikiem, niż regularne, ale zdemoralizowane wojska Saddama. Co gorsza dla koalicji, broni masowego rażenia w Iraku nie znaleziono, podobnie jak żadnych dowodów na związki Saddama z siatką terrorystyczną Osamy bin Ladena. Wojna od początku spotkała się z masowymi protestami na świecie.

Co udało się osiągnąć?

Jakie cele przyświecały, przynajmniej oficjalnie, politykom, którzy dali zielone światło dla operacji "Iracka Wolność"?

1. obalić reżim Husajna
2. odnaleźć, odizolować i zniszczyć iracką broń masowego rażenia
3. wykryć i schwytać mających przebywać w Iraku islamskich terrorystów
4. zdobyć informacje dotyczące al-Kaidy
5. zebrać podobne dane dotyczące globalnej sieci nielegalnej broni masowego rażenia
6. doprowadzić do uchylenia międzynarodowych sankcji i zapewnić pomoc humanitarną ofiarom reżimu Saddama
7. zabezpieczyć irackie złoża naftowe
8. pomóc Irakijczykom w stworzeniu warunków do demokratyzacji kraju.

Po pięciu latach można stwierdzić, że w pełni udało się zrealizować tylko ten pierwszy cel. Częściowo spełniono też cele nr 6-8, ale na ich pełną realizacją Irakijczycy wciąż muszą czekać.

IRAK 2003-2008. KALENDARIUM - CZYTAJ WIĘCEJ

Krwawa budowa demokracji

Administracja Busha miała początkowo nadzieję na szybkie zastąpienie obalonego reżimu nowym rządem zapewniającym stabilizację i przyjazne stosunki z Zachodem. Liczono na redukcję i wycofanie wojsk z Iraku w ciągu kilku miesięcy.

Jednak Irak stał się terenem nieustannych starć wojsk koalicji z rebeliantami, zamachów terrorystycznych i bratobójczych walk między sunnitami a szyitami - głównymi grupami religijnymi w kraju. W ciągu pięciu lat zginęło prawie 4.000 żołnierzy amerykańskich i dziesiątki tysięcy Irakijczyków. Wciąż ponad 2,2 mln irackich uchodźców przebywa poza granicami kraju. Podobna liczba ludzi została zmuszona do przesiedlenia w samym Iraku.

OFIARY WOJNY W IRAKU - CZYTAJ WIĘCEJ

Sytuacja nie poprawiła się mimo aresztowania w grudniu 2003 r. Saddama Husajna, przekazania częściowo władzy tymczasowemu rządowi irackiemu, wyborów parlamentarnych w 2005 r. i powołania wyłonionego w ich wyniku rządu. Amerykanie popełnili mnóstwo błędów. Jednym z największych było rozwiązanie reżimowej armii irackiej, której członkowie masowo zasili szeregi ruchu oporu.

Kłopoty Busha

Rosnące straty wojsk amerykańskich spowodowały spadek poparcia dla wojny w USA, co przyczyniło się do porażki Republikanów w wyborach i przejęcia większości w Kongresie przez Demokratów.

Natychmiast po wyborach w listopadzie 2006 r. Bush zwolnił ze stanowiska szefa Pentagonu Donalda Rumsfelda, którego obwiniono za błędną strategię okupacji Iraku, przede wszystkim uporczywą odmowę zwiększenia liczby wojsk, do czego wzywało wielu niezależnych ekspertów i część wojskowych.

Pięć lat wojny w Iraku kosztowało USA bardzo dużo. Poza ofiarami w ludziach, podważyło zaufanie do Stanów Zjednoczonych na świecie, osłabiło ich prestiż i autorytet, spotęgowało niechęć do Ameryki, zwłaszcza w krajach arabskich i muzułmańskich.

Wojna w Iraku kosztowała dotychczas USA co najmniej ponad 400 mld dolarów (dane Pentagonu). Zdaniem niektórych ekonomistów, takich jak noblista Joseph Stiglitz, pełny rachunek może przekroczyć za kilka lat nawet trzy biliony dolarów.

Powolna poprawa sytuacji

Nowe kierownictwo Pentagonu, którego szefem został Robert Gates, postanowiło na początku 2007 r. wzmocnić siły w Iraku o dodatkowe 30 tys. żołnierzy. W połączeniu z dodatkowymi posunięciami, jak nakłonienie rebeliantów sunnickich do zerwania z działającą w Iraku Al-Kaidą i współpracy z wojskami USA, przyniosło to pewne sukcesy. Spadła liczba ataków na siły koalicyjne, zamachów terrorystycznych i walk religijnych. Najnowsze analizy Pentagonu wskazują, że przemoc o charakterze etniczno-religijnym zmniejszyła się od czerwca 2007 o blisko 90 proc., a straty koalicji i cywilne – o 70 proc.

REBELIANCI I TERRORYŚCI - CZYTAJ WIĘCEJ

Iracka armia przejęła już odpowiedzialność za bezpieczeństwo w połowie z 18 prowincji. Pewne postępy zanotowano także w polityce – irackie władze przyjęły na czas budżet i uchwalono prawo, pozwalające części byłych członków saddamowskiej partii Baas na powrót do administracji.

Pojawiły się też w końcu symptomy poprawy sytuacji gospodarczej. Wydobycie ropy przekroczyło po raz pierwszy poziom sprzed inwazji. Wg amerykańskich danych zarejestrowanych w Iraku jest już ponad 40 tys. prywatnych firm.


Co dalej?

W przeddzień inwazji na Irak, prezydent Bush uzasadniał: "Nie mamy żadnych innych ambicji w Iraku, za wyjątkiem likwidacji zagrożenia i przywrócenia panowania nad tym krajem jego własnym obywatelom". Ale pięć lat później, armia USA kontynuuje walkę o “przywrócenia panowania”, a podzielony iracki rząd bardzo wolno rozwiązuje najważniejsze ekonomiczne i polityczne problemy.

Nikt nie ma wątpliwości, że zaprowadzenie faktycznego spokoju w Iraku zajmie jeszcze wiele lat. Trudne do pokonania będą podziały między szyicką większością, prześladowaną za rządów Saddama, a sunnitami, którzy uważają siebie za ofiary ostatnich pięciu lat. Do tego dochodzą konflikty o bogate w ropę tereny na północy kraju (Kurdowie vs. Arabowie). Na wzmocnieniu Iraku nie zależy też sąsiadom: Turcji, Iranowi czy Arabii Saudyjskiej.

Zapowiedziane przez Waszyngton wycofanie wspomnianych dodatkowych 30 tys. żołnierzy z ogólnej liczby 160 tys. stacjonujących obecnie w Iraku może doprowadzić do ponownego zaognienia sytuacji, jeśli rządowe siły nie okażą się zdolne do zapewnienia bezpieczeństwa. W Iraku wciąż działa Al-Kaida i wciąż istnieje groźba rozpadu kraju.

Grzegorz Kuczyński, Maciej Tomaszewski

IRAK|Polacy na wojnie

04:00, 19.03.2008 /tvn24.pl
5 LAT, 22 POLEGŁYCH
Discovery Historia TVN
W inwazji na Irak brali udział od samego początku. Już 20 marca elitarny GROM szturmował port w Um Kasr. W nagrodę za zaangażowanie, Polacy otrzymali dowodzenie nad jedną ze stref okupacyjnych.
Premier Leszek Miller i prezydent Aleksander Kwaśniewski o polskim udziale w wojnie (Fakty, marzec 2003)

Gdy w marcu 2003 r. cały świat szykował się do wojny, 69 proc. Polaków była przeciwne polskiemu zaangażowaniu w konflikt. Mimo to, rząd i prezydent podjęli decyzję – jedziemy do Iraku. Mimo, że zapadła ona bez udziału parlamentu, Sejm na początku kwietnia głosami 328 posłów wypowiedział się „za” zaangażowaniem Polski w operację iracką. 71 posłów było przeciwko.

GROM atakuje w nocy

Gdy trwały jeszcze naloty na Bagdad, a amerykańskie czołgi zbliżały sie do irackiej stolicy, cały świat obiegły pierwsze zdjęcia Polaków biorących udział w wojnie. Uśmiechnięci żołnierze GROM dali się sfotografować na tle obrazu Saddama Husajna w zdobytym Um Kasr.

Z jednej strony zostali za to ostro skrytykowani – komandosi w żadnym wypadku nie
Gdybyście mnie zapytali, czy jestem za wojną czy za pokojem, odpowiedziałbym, że za pokojem. Gdybyście zapytali, czy trzeba ryzykować życie polskich żołnierzy, nawet w ograniczonym zakresie, też mam wątpliwości. Ale gdybyście mnie zapytali i rodaków, czy chcą zapewnić Polsce bezpieczeństwo i wolność od zagrożenia terroryzmem, czy nie, jestem przekonany, że ogromna większość odpowiedziałaby, że chce bezpieczeństwa
Aleksander Kwaśniewski
powinni ujawniać swojej tożsamości. Z drugiej strony, zdjęcie miało ważny wydźwięk propagandowy. Pokazywało, że Warszawa, decydując się na udział w irackiej wojnie, poważnie traktuje swoje zobowiązania i nie zamierza być jedynie malowanym sojusznikiem.

Waszyngton docenia Polaków

Wkrótce Amerykanie docenili wysiłek Warszawy i 2,5-tysięczny Polski Kontyngent Wojskowy, powierzając jego dowódcom pieczę nad całą Wielonarodową Dywizją Centralno-Południową i bazami w Diwanii i Al-Kut.

Oficjalny charakter misji Polaków zmieniał się. Ze stabilizacyjnej I. zmiany po obecną X., doradczo-szkoleniową. De facto jednak polscy żołnierze ciągle byli w centrum wydarzeń. Brali udział w wojskowych operacjach, jak np. „Czarny Orzeł”, pełnili funkcje policyjne, rozminowywali posaddamowskie arsenały.

ZOBACZ WOJNĘ Z PERSPEKTYWY ŻOŁNIERZY

Wychodzimy

Z czasem polski kontyngent topniał. Ostatecznie w Iraku zostało 900 żołnierzy. Ale i oni mają się wkrótce wycofać. Jak zapowiada rząd, w listopadzie 2009 r. w Iraku nie będzie ani jednego polskiego żołnierza. – Spełniliśmy swoje zadanie – uważa Warszawa. Większość Polaków jest tego samego zdania.

Według szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego, zasadnicze zadanie stawiane przed rządem cztery lata temu - wzmocnienie obecności gospodarczej w Iraku - nie zostało zrealizowane nie z naszej winy. Za niepowodzenie na tym polu odpowiada eskalacja konfliktu wewnętrznego, której nikt nie przewidział.

Są straty, są i korzyści

Rząd przyznał również, że nadzieje na wsparcie USA dla starań polskiego przemysłu o irackie kontrakty były nadmierne, a warunki "z pogranicza wojny domowej" odstraszyły polskie przedsiębiorstwa, którym brakowało też rządowego wsparcia..

Teraz rząd musi rozstrzygnąć, czy wzorem innych państw zgodzić się na znaczną redukcję irackiego długu wobec Polski - ponad 880 mln zł - czy liczyć, że Irak wzbogaci się na ropie i spłaci dług.

Ale według rządu iracka misja to także korzyści - szczególnie dla armii. Szef MON Bogdan Klich zaliczył do nich wyszkolenie, jakie przeszli żołnierze kontyngentu w Iraku i utrwalenie obecności Polski na Bliskim Wschodzie.

Od 2003 r. na irackiej wojnie zginęło 22 polskich żołnierzy.