piątek, 2 maja 2008

Tusk: Mam osobistą satysfakcję po orędziu

awe
2008-05-05, ostatnia aktualizacja 2008-05-05 14:09

- Mam osobistą satysfakcję, że można wypowiedzieć więcej niż jedno zdanie i nikogo nie obrazić - tak premier Donald Tusk ocenił w TVN24 swoje pierwsze telewizyjne orędzie. Dodał, że spodziewał się krytycznych uwag opozycji i "nie oczekuje od niej pochwał".

Zobacz powiekszenie
Fot. Aleksander Prugar / AG
Premier Donald Tusk


Premier podkreślił, że PiS był w trudnej sytuacji, bo musiał porównywać orędzia prezydenta i premiera. Odrzucił też zarzuty o jałowość wystąpienia i brak konkretów. - Co się porobiło z uczestnikami debaty publicznej, że uważają za pierwszą cnotę awanturę - pytał Tusk. Zaznaczył, że w wystąpieniu mówił o głodnych dzieciach. - Nie wiem, czy to jest słodki temat - stwierdził. Nie zgodził się, że orędzie nie niosło treści, bo nie używał "rekwizytów typu gej z Kanady. - Wszyscy stajemy się ofiarami nasyconego teatru, bo jeśli coś co nie ocieka krwią nie znajduje uwagi w mediach - stwierdził.

Tusk nie wykluczył, że "jego rząd czasem nie umie przekazać tego co robi", choć stwierdził, że jego rząd raczej zbiera pochwały za politykę informacyjną.

- Kiepscy to dobry serial - przyznał premier pytany producenta orędzia. Firma producencka, która przygotowywała wystąpienie szefa rządu produkuje również serial komediowy "Świat według Kiepskich". - Dla mnie jest ważne, żeby orędzie było przygotowane tanio i sprawnie - powiedział. Według niego koszt podobnej produkcji w telewizji publicznej zostałby pokryty z kieszeni podatnika. Premier przekonywał, że oszczędził w ten sposób ok. 10 tys. zł. Pytany w jaki sposób został wybrany wykonawca stwierdził, że "mieliśmy do tej firmy zaufanie".

Słowa premiera potwierdziła także rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka. Poinformowała, że całkowity koszt produkcji orędzia wyniósł 11 tysięcy 36 złotych. - Było bardzo mało czasu na przygotowanie i zorganizowanie orędzia przed długim weekendem. Zależało nam na tym, żeby orędzie było sprawnie nagrane przez ekipę do której mamy stuprocentowe zaufanie. W związku z tym zdecydowaliśmy się na zamówienie pracy u firmy zewnętrznej - wyjaśniła Liszka. Jak dodała, firma nie została wybrana w przetargu, ponieważ kwota zamówienia była bardzo niska.

"W 2011 chcemy być gotowi do wejścia do strefy Euro"

- Chcielibyśmy tworzyć budżet nie na podstawie tego, co resorty chciałyby mieć, ale skłoniliśmy z ministrem finansów do przyjęcia zasady: zaczynamy od zera i każdy wydatek musi być uzasadniony - powiedział Tusk pytany o oszczędności w budżecie. Zapewnił, że dzięki temu ministrowie znajdują pieniądze wydawane nie zgodnie z przeznaczeniem. Przypomniał, że

od 1 stycznia wchodzi w życie nowa ustawa podatkowa. Do budżetu wpłynie przez to od 7 do 8 mld mniej. - Musimy zaoszczędzić i mniej tych pieniędzy wydać - powiedział. Pytany o planowane podwyżki dla nauczycieli stwierdził, że nie ukrywa, że pewne zapisy w Karcie nauczyciela trzeba zmienić, a najlepiej ograniczyć do minimum. Wówczas jego zdaniem takie podwyżki będą możliwe. Podkreślił, że zależy to od decyzji nauczycieli, a zwłaszcza nauczycielskich związków zawodowych.

- Chciałbym żeby w roku 2011 Polska była gotowa do wejścia do strefy Euro - przyznał premier. -Zrobimy wszystko, żeby być gotowymi, ciekawe czy będzie wola polityczna do przyjęcia Euro - dodał.

"Wiem, z kim rozmawiałem w Juracie"

- Treść ustawy kompetencyjnej nie była przedmiotem, ustaleń w Juracie - przyznał Tusk Marcowe spotkanie na Helu miało służyć wypracowaniu kompromisu w sprawie ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Prezydent i szef rządu ustalili m.in., że nastąpi nowelizacja ustawy o współpracy rządu z parlamentem w sprawie członkostwa Polski w UE, czyli tzw. ustawy kompetencyjnej z 2004 r.

- Treść ustawy kompetencyjnej nie była przedmiotem ustaleń; bo nikt tego nie ukrywał, przecież także prezydent i wszyscy byli tego świadomi, że tak naprawdę w Juracie prezydent szukał wyjścia z tego zaułka, w który został wpędzony trochę własnym orędziem, a trochę działalnością swojego brata i jego partii"- powiedział Tusk.

Premier podkreślił, że dzień po spotkaniu na Helu bardzo szczegółowo zreferował na konferencji prasowej ustalenia spotkania z prezydentem i - jak zaznaczył - mimo że minęło wiele tygodni, "nikt tego nie kwestionował".

W zeszłym tygodniu własny projekt ustawy kompetencyjnej przedstawił klub PiS. Przedstawiciele tej partii przekonywali, że projekt został skonsultowany z Kancelarią Prezydenta; zakłada on m.in., że przedstawiciele Polski na forum UE będą musieli dysponować zgodą prezydenta, Sejmu, Senatu i Rady Ministrów w sprawach dotyczących zmiany sposobu podejmowania decyzji przez instytucje UE (np. zmiany zasad głosowania).

Tusk przyznał, że "PiS ma prawo złożyć własny projekt", ale - jak stwierdził - zawartość tego projektu "nie ma nic wspólnego" z jego ustaleniami z prezydentem. - Niezależnie od tego, że prezydent i były premier są do siebie bardzo podobni, dokładnie wiem z kim rozmawiałem w Juracie i to był z całą pewnością prezydent - dodał premier.

Tusk poinformował, że rząd przesłał założenia dotyczące zmian ustawy kompetencyjnej do Prezydium Sejmu. "Przekazałem do Prezydium Sejmu, zgodnie z moim zobowiązaniem, założenia, taki projekt ustawy, który z punktu widzenia rządu i prawników rządu byłby optymalny" - podkreślił. Pytany co jest w przesłanym projekcie, powiedział: "w założeniach szanujemy konstytucyjne uprawnienia poszczególnych organów władzy". Tłumaczył, że rząd podejmując jakiekolwiek decyzje dotyczące kluczowych spraw - Polska w UE" odpowiadałby przed całym Sejmem, a nie tylko przed jego komisjami. "Ale to jest tak naprawdę drobna korekta - ocenił szef rządu.

"Podoba mi się bycie premierem"

Tusk przypomniał w tym kontekście, że w czasie zeszłorocznego szczytu UE, na którym negocjowany był Traktat Lizboński, Lech Kaczyński samodzielnie podejmował decyzje dotyczące zmiany polskiego stanowiska w sprawie sposobu podejmowania decyzji w UE. - Chciałbym jeszcze raz zwrócić państwa uwagę, że wtedy, kiedy prezydent Lech Kaczyński zmieniał ustalenia, które zapadły w kraju, dotyczące np. sposobu ważenia głosów w przyszłym Traktacie Lizbońskim, to nikt w PiS - mimo uchwały sejmowej - nie podnosił krzyku i alarmu, że Lech Kaczyński prowadzi zbyt samodzielną politykę, mimo że odstąpiono na tym spotkaniu od korzystnego zapisu dla Polski - dodał Tusk.

- Nie wiem, czy będę kandydował na prezydenta - tak Tusk ocenił opublikowany przez dzisiejszy "Dziennik" sondaż prezydencki, w którym znalazł się czołowej pozycji. - Podoba mi się bycie premierem. Rząd jest miejscem, gdzie zapada więcej decyzji - przyznał.


Pełny tekst orędzia premiera Donalda Tuska

02-05-2008, ostatnia aktualizacja 02-05-2008 21:22

Szanowni Państwo!

W polskim kalendarzu pierwsze dni maja to czas radości i dumy. Odzyskując wolność i normalność, odzyskaliśmy możliwość świętowania. Nie musimy już w tych dniach demonstrować za lub przeciwko czemuś. Dziś święta państwowe to po prostu czas odpoczynku dla obywateli, a dla premiera okazja, by powiedział o tym, co uważa za ważne.

W cieszącym się wolnością bezpiecznym kraju nie ma lepszej demonstracji niż spędzająca ze sobą czas rodzina ani lepszego pochodu niż uśmiechnięci ludzie, spacerujący po parku. Pierwszy maja jest znów po prostu dniem, kiedy docenia się tych, którzy ciężko pracują. Zwyczajnie przypominamy sobie o tym, że praca jest wartością, a ludzie, którzy ją wykonują, zasługują na najwyższy szacunek.

Jutro w rocznicę uchwalenia pierwszej polskiej i pierwszej w Europie konstytucji będzie nas wszystkich, bez względu na podziały partyjne, rozpierać duma z naszej historii, osiągnięć państwa i tradycji prawodawstwa.

Wczoraj minęła czwarta rocznica wejścia Polski do Unii Europejskiej. Nam również, tak samo jak autorom Konstytucji 3 Maja, nie zabraknie odwagi i nowoczesności myślenia, abyśmy w nowej Europie znaleźli się wśród liderów i abyśmy to my wyznaczali kierunki jej rozwoju.

W wolnej Polsce, w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej święta 1 i 3 maja nie mogą być obchodzone przeciwko komukolwiek. Są wspólne, należą do wszystkich Polaków. Symbolicznie spina je dzisiejszy Dzień Flagi Narodowej - sztandaru, pod którym każdy z nas, bez wyjątku, ma prawo stanąć z uniesioną głową.

Właśnie z tego wynikają zadania rządu i mnie jako premiera. Wszyscy mamy prawo do dumy, ale wszyscy mamy też prawo do korzystania z silnej, dostatniej Polski. Budując tę siłę i dostatek nie możemy zapominać o obowiązku wyrównywania szans. W interesie państwa i narodu jest bowiem, aby nikt z tego procesu nie był wykluczony. Dlatego jednym z podstawowych założeń mojego rządu jest zasada solidarności pokoleń.

Są dwa pokolenia, którymi musimy zająć się w szczególności. Seniorzy, których doświadczenie i odpowiedzialność są nam bardzo potrzebne oraz dzieci i młodzież, od których zależy nasza przyszłość.

Dla seniorów stworzyliśmy program przywracania do pracy osób po 50. roku życia. Sam skończyłem już 50 lat i nieskromnie powiem, że to niezły wiek na odpowiedzialną pracę. Przygotowując program prywatyzacji, przewidzieliśmy stworzenie rezerwy emerytalnej, która zagwarantuje nam godziwe emerytury. Do Sejmu skierowaliśmy już ustawę zwalniającą emerytów z płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego. Uważam, że państwo polskie powinno być stać na taki gest. Gest wobec ludzi, którym tak wiele zawdzięczamy.

Naszym najważniejszym zadaniem - i na tym chciałbym dziś skupić swoją uwagę - jest najmłodsze pokolenie. Moją największą ambicją jest, aby polskie dzieci miały takie same szanse rozwoju, jak dzieci w najlepiej rozwiniętych krajach Europy. Takie same, a może nawet większe. I jestem pewien, że jest to możliwe i że jest to najlepszy sposób, aby Polska wykonała drugi wielki krok, aby stanęła wśród europejskich liderów i najwyżej rozwiniętych krajów świata.

Zaczniemy od sprawy podstawowej, od bezwarunkowego prawa do ciepłego posiłku. Głodne dziecko to hańba, z którą walczyły już poprzednie rządy. W wyniku tych działań skala problemu znacznie się zmniejszyła, ale ja sam nie zaznam spokoju, dopóki nie będę miał pewności, że w Polsce żadne dziecko nie chodzi głodne.

Wprowadzimy program, dzięki któremu każde dziecko w publicznej szkole podstawowej będzie miało prawo zjeść obiad bez pokazywania zaświadczeń, kwitków, udowadniania, że jest wystarczająco biedne. Jeśli dziecko prosi o jedzenie to znaczy, że jest głodne i ma być nakarmione.

Nie mniej ważnym warunkiem rozwoju jest poczucie bezpieczeństwa. Doniesienia mediów o tragediach, których ofiarami padają dzieci, budzą grozę. Niestety, znaleźć można także opisy dramatów, które rozegrały się w naszym kraju.

Rząd w swych działaniach nie może opierać się jedynie na doniesieniach prasowych. Dlatego poprosiłem odpowiednie ministerstwo o przygotowanie raportu w tej sprawie. Na jego podstawie powstanie program walki z przemocą wobec dzieci. I żeby było jasne - mówimy tu o ochronie przed znęcaniem się i gwałtem, o elementarnym bezpieczeństwie, do którego niezbywalne prawo mają wszyscy, a szczególnie ci, którzy sami nie mogą się bronić.

Dzieciom najedzonym i bezpiecznym trzeba zapewnić odpowiedni rozwój fizyczny i umysłowy. Jeśli chodzi o rozwój fizyczny, to nie ma nic lepszego niż sport. Uruchomiliśmy zatem program "Boisko w każdej gminie" i zainteresowanie gmin jest naprawdę ogromne. Pierwsze kilkaset boisk powstanie już w tym roku. Sztuczna murawa do piłki nożnej, dobra nawierzchnia do koszykówki, oświetlenie, ogrodzenie, prysznice, a ponadto odpowiedzialni i profesjonalni opiekunowie i trenerzy. Być może będzie to miało dobry wpływ na nasz sport wyczynowy, ale przede wszystkim kolejne pokolenia Polaków będą zdrowsze, sprawniejsze, przyzwyczajone do aktywnego wypoczynku.

Szanowni Państwo, nad rozwojem umysłowym młodych Polaków czuwają polscy nauczyciele i z dumą możemy powiedzieć, że wywiązują się z tego zdania wspaniale. Polscy uczniowie na tle swoich rówieśników z innych krajów wypadają zazwyczaj rewelacyjnie. Jednak we współczesnym świecie nawet najlepszy polski uczeń przegra rywalizację ze swoim kolegą z Zachodu, jeśli komputer i internet nie będą dla niego środowiskiem naturalnym.

Oczywiście wiele polskich dzieci ma swoje komputery i godzinami buszuje po internecie, a rodzice wręcz zamartwiają się, że ich pociechy spędzają zbyt wiele czasu przed ekranem. Ale równie wiele polskich dzieci dostępu do komputera nie ma, a w dzisiejszym świecie jest to najprostsza droga do wykluczenia. Tu może pomóc państwo.

Na świecie odbyła się już informatyczna rewolucja. Przyszedł czas, abyśmy my urządzili informatyczną rewolucję w naszych szkołach. Chciałbym Państwu ogłosić, że powołuję zespół, który opracuje program pod wszystko mówiącym hasłem - "Dostęp do komputera dla każdego ucznia". Tak jak każdy polski uczeń ma prawo do ciepłego posiłku, tak powinien mieć też dostęp do komputera, oprogramowania edukacyjnego i internetu. To zrewolucjonizuje polską edukację i wyrówna szanse między dziećmi z rodzin biednych i bogatych.

Jak Państwo wiecie, w tych dniach prowadzę ze swoimi ministrami prace nad budżetem. Zapowiedziałem już, że będę bezwzględnie obcinał zbędne wydatki, ale - drodzy Państwo - są takie cele, na które trzeba wydawać pieniądze, bo to, co zainwestujemy dziś, przyniesie nam stokrotne zyski w przyszłości.

Chcę dzisiaj przy okazji święta obiecać, że na jedzenie dla dzieci, na ich bezpieczeństwo, edukację i rozwój - pieniędzy nie zabraknie. Tak, byśmy patrząc jak rośnie nowe pokolenie Polaków, z coraz większą dumą mogli patrzeć na nasz narodowy sztandar. W takie święto jak dziś, a także każdego dnia.

Życzę Państwu w tych dniach spokojnego, radosnego świętowania, spacerów i pięknej pogody.

Źródło : PAP

Premier: "Głodne dziecko to hańba"

Tusk, w orędziu, obiecał dzieciom boiska i obiady

W orędziu premiera nie było fajerwerków - muzycznych podkładów ani scen z filmów.

Telewizja wyemitowała pierwsze orędzie premiera Donalda Tuska do narodu. Pod względem technicznym realizacja programu była bardziej niż poprawna. Jeśli chodzi o treść, w orędziu znalazło się kilka obietnic - jak zagwarantowanie dzieciom jedzenia w szkole, czy zapewnienie uczniom dostępu do internetu. Tusk nie mówił jednak nic o takich problemach rządu jak odebranie prawa do wcześniejszych emerytur nauczycielom. A na koniec wystąpienia życzył Polakom udanej majówki

Zgodnie z zapowiedziami, premier skoncentrował się na problemach dwóch grup wiekowych - osób po pięćdziesiątce i dzieci. "Zasada solidarności pokoleń jest podstawowym założeniem mojego rządu" - mówił Tusk i obiecał 50-latkom stworzenie rezerwy emerytalnej, która ma powstać przy okazji kolejnego etapu prywatyzacji. Przypomniał też o trwającym programie zawodowej aktywizacji skierowanym do ludzi, którzy skończyli 50 lat.

Dodał też, że jego rząd zwolni wreszcie emerytów od płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego. "Państwo polskie powinno być stać na taki gest wobec ludzi, którym wszyscy tak wiele zawdzięczamy" - mówił premier.

Ciepły obiad dla każdego ucznia

"Zaczniemy od sprawy podstawowej - od bezwarunkowego prawa do ciepłego posiłku. Głodne dziecko to hańba" - powiedział premier, po czym obiecał uczniom program dożywiania prowadzony w szkołach podstawowych - ciepły posiłek ma być zagwarantowany każdemu dziecku. Premier nie chce też, by uczniowie musieli pokazywać zaświadczenia w stołówkach, że są biedni, tak, by nie czuli się upokorzeni. Każde dziecko "będzie miało prawo zjeść obiad bez pokazywania zaświadczeń, kwitków, udowadniania, że jest wystarczająco biedne. Jeśli dziecko prosi o jedzenie, to znaczy, że jest głodne i ma być nakarmione" - obiecywał Tusk.

Mówił też o dostępie do komputerów i sportu - co mają zapewnić dwa kolejne programy: informatyczny i akcja "Boisko w każdej gminie". Premier pochwalił także pracę nauczycieli, ale nie wspomniał ani słowem o planach rządu dotyczących odebrania im prawa do wcześniejszych emerytur. Donald Tusk wie, że polscy uczniowie są o wiele lepiej wykształceni, niż ich rówieśnicy z innych krajów, ale muszą dostać komputery i internet, by móc pogłębiać wiedzę.

"We współczesnym świecie nawet najlepszy polski uczeń przegra rywalizację z kolegą z zachodu, jeśli komputer i internet nie będą dla niego środowiskiem naturalnym" - twierdził premier. "Wiele dzieci ma swoje komputery, godzinami buszuje po internecie (...), ale równie wiele polskich dzieci dostępu do komputera nie ma, a w dzisiejszym świecie to najprostsza droga do wykluczenia" - dodał.

Rząd zamierza też zająć się szczególną ochroną najmłodszych przed przemocą fizyczną i seksualną.

Polska będzie liderem!

Na koniec wystąpienia premier obiecywał, że Polska wkrótce będzie jednym z liderów Europy, tak, jak była przed wiekami, gdy uchwalono Konstytucję 3 Maja. Według Donalda Tuska 3 maja to dzień, kiedy "będzie nas wszystkich, bez względu na podziały partyjne, rozpierać duma z naszej historii, z osiągnięć państwa i tradycji prawodawstwa". Dodał też, że "tak jak autorom Konstytucji 3 Maja nie zabraknie odwagi ani nowoczesności myślenia, abyśmy w nowej Europie znaleźli się wśród liderów i wyznaczali kierunki jej rozwoju".

Po raz pierwszy orędzie premiera przygotowała zewnętrzna firma produkcyjna, a nie ekipa telewizji publicznej. W ten sposób premier chciał uniknąć jakichkolwiek kontaktów z Patrycją Kotecką, wiceszefową Agencji Informacyjnej TVP. Platforma Obywatelska zarzuca jej sympatyzowanie z Kancelaria Prezydenta i PiS.

Pod względem technicznym orędzie premiera zrealizowano w sposób bardziej niż poprawny. Nie było w nim muzycznych podkładów ani scen z filmów - tak jak podczas ostatniego orędzia prezydenta, które przygotował Jacek Kurski. Zobaczyliśmy spokojne przejścia pomiędzy kolejnymi ujęciami i... usłyszeliśmy śpiew ptaków. Orędzie nakręcono w parku na tle kilku rosłych drzew.