poniedziałek, 28 lipca 2008

Medale coraz droższe

Paweł Wilkowicz 28-07-2008, ostatnia aktualizacja 28-07-2008 14:15

Polskie przygotowania do igrzysk olimpijskich kosztowały budżet państwa 274 mln zł, czyli ponad milion na każdego wysyłanego do Chin sportowca. Jeszcze nigdy nie wydaliśmy tak dużo

Otylia Jędrzejczak to jedna z naszych medalowych nadziei w Pekinie. Na igrzyskach w Atenach (na zdjęciu) cztery lata temu zdobyła złoto na 200 metrów stylem motylkowym i jeszcze dwa srebrne medale
źródło: Rzeczpospolita
Otylia Jędrzejczak to jedna z naszych medalowych nadziei w Pekinie. Na igrzyskach w Atenach (na zdjęciu) cztery lata temu zdobyła złoto na 200 metrów stylem motylkowym i jeszcze dwa srebrne medale

– Ile pieniędzy, tyle medali – mówi „Rz” Zbigniew Pacelt, sekretarz stanu w ministerstwie sportu i turystyki od lat odpowiadający za olimpijskie przygotowania. Ta reguła boleśnie sprawdziła się cztery lata temu w Atenach. To były igrzyska czasów zapaści i oszczędności w polskim sporcie. Olimpijczycy przywieźli z nich tylko dziesięć medali, najmniej od blisko pół wieku.

Przygotowania do tegorocznych igrzysk – otwarcie za dziesięć dni – wyglądały inaczej. Z kasy państwa wydano na nie niemal tyle, ile na olimpiady w Sydney (172 mln zł) i Atenach (105 mln zł) razem wzięte. Do Pekinu wysyłamy 261 zawodników, tylko w 1972 roku w Monachium i w 1980 w Moskwie reprezentacja była liczniejsza.

Jak podkreślają Ministerstwo Sportu i Polski Komitet Olimpijski, sportowcy przygotowujący się do igrzysk mieli zapewniony udział w zgrupowaniach, dostawali też stypendia. Najlepszym przysługiwało ok. 6 tys. zł brutto miesięcznie.

Kwota 274 mln zł za cztery lata przygotowań to suma robiąca wrażenie u nas, ale nie za granicą. Przywódcy państw żegnają sportowców wyjeżdżających na igrzyska jak żołnierzy wysyłanych na front – olimpijczyków z USA przyjął George W. Bush – i nie żałują pieniędzy. Chiny i Rosja wydają sumy liczone w miliardach dolarów, trudno je jednak dokładnie oszacować – rosyjscy sportowcy są finansowani z bardzo wielu źródeł, a dla Pekinu nakłady na sport są tajemnicą państwową. Ale nawet takie kraje, jak Włochy czy Hiszpania, są w finansowaniu olimpijczyków daleko przed Polską.

Osobnym wydatkiem jest wysłanie naszej ekipy na igrzyska. Wszystkie związane z tym koszty pokrywa Polski Komitet Olimpijski. Operacja Pekin 2008 – sprzęt i stroje sportowców, przelot, zakwaterowanie – będzie kosztowała około 7,7 mln zł, na nagrody za medale przeznaczono dodatkowo około 6 mln. PKOl nie weźmie na ten cel nawet złotówki z budżetu państwa. Wszystko zostanie sfinansowane z pieniędzy przekazanych przez sponsorów komitetu.

Rzeczpospolita

niedziela, 27 lipca 2008

Prowadzenie auta po alkoholu

Co jednak ciekawe, jazda po pijanemu rowerem lub wozem konnym jest przestępstwem, ale tylko na drodze publicznej albo w strefie zamieszkania. Bezkarnie po piwie można zatem wsiąść na rower na swoim terenie, co potwierdził nawet Sąd Najwyższy (postanowienie z 20 sierpnia 1976 r., sygn. VII KZP 11/76).

Kiedy jazda po pijanemu jest karana

Po kieliszku nie wolno kierować autem, choćby nawet nie zamierzało się jechać szosą. Kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości jest bowiem przestępstwem w rozumieniu art. 178a § 1 kodeksu karnego, za które można być skazanym na grzywnę, ograniczenie wolności, a nawet dwa lata więzienia. Można popełnić takie przestępstwo nie tylko na drogach publicznych, ale również wewnętrznych, w strefach zamieszkania i innych miejscach dostępnych dla ruchu pojazdów.

Co istotne jednak, nie chodzi tu o każde miejsce, gdzie odbywa się ruch pojazdów, ale jedynie o takie, które są dla tego ruchu przeznaczone. Z wytycznych ekspertów Policyjnego Centrum Informacyjnego wynika, że nie mogą być miejscem przestępstw drogowych drogi prywatne (czyli dostępne tylko dla właścicieli lub osób upoważnionych), dojazdy do pól, drogi leśne w tzw. przecinkach, pola, łąki, sady, własne podwórka, garaże itp. Tam kierowca prowadzący auto na podwójnym gazie nie popełnia przestępstwa.

Posłów zainteresowało życie erotyczne... Żeromskiego » Posłów zainteresowało życie erotyczne... Żeromskiego


O czym poseł Cymański pisał w sowjej pracy magisterskiej?

Maszyna do farbowania i suszenia włóczki punktowo, związki erotyczne Stefana Żeromskiego... Co mają ze sobą wspólnego te dwa, jakże dalekie od siebie, tematy? Otóż właśnie dzięki nim posłanki PO Bożena Bukiewicz i Joanna Butryn zdobyły tytuł magistra. O tematach prac magisterskich parlamentarzystów pisze "Wprost".

czytaj dalej...
REKLAMA

Jakie tematy dały posłom tytuł magistra? Bywało różnie. Czasem, pamiętając twarze polityków, aż trudno uwierzyć, że zajmowali się tego typu tematami. Bo jaki może mieć związek z korupcją wpływ malarstwa na twórczość filmową Andrzeja Wajdy? A właśnie to był temat pracy magisterskiej minister Julii Pitery.

"Wprost" dowiedział się o czym pisali pracę magisterską parlamentarzyści.

Joanna Butryn (PO)

"Konsumpcja związków erotycznych u Stefana Żeromskiego"

Eugeniusz Kłopotek (PSL)

"Porównanie jakości mięsa tuczników chowanych tradycyjnie i w fermach przemysłowych"

Hanna Zdanowska (PO)

"Projekt sieci wodociągowej i kanalizacji ogólnospławnej dla Gostynina"

Elżbieta Jakubiak (PiS)

"Rozwój fizyczny dziecka w wieku 7-11 lat w środowisku wiejskim"

Joanna Senyszyn (Lewica)

"Kapitały obce w afrykańskim górnictwie rud metali nieżelaznych"

Izabela Jaruga-Nowacka (Lewica)

"Funkcje komemoracyjne obrzędów pogrzebowych"

Bożenna Bukiewicz (PO)

"Maszyna do farbowania i suszenia włóczki punktowo"

Tadeusz Cymański (PiS)

"Komplementarność i substytucja przewozów towarowych"

Jerzy Szmajdziński (Lewica)

"Finansowanie placówek socjalno-kulturalnych na terenie Dolnego Śląska w latach 1970-1974"

Joanna Mucha (PO)

"Dominująca logika firm liderów branż"