poniedziałek, 17 września 2007

Katyń: Zbrodnia bez kary

al
2007-09-16, ostatnia aktualizacja 2007-09-16 19:23

We wrześniu 1939r. do radzieckiej niewoli dostało się ponad 200 tys. polskich żołnierzy. Większość zwolniono w listopadzie. Oficerów osadzono w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie

Zobacz powiekszenie
Wawrzyniec Święcicki
źródło: ?Zagłada polskich elit. Akcja AB -Katyń', Warszawa, 2006
Zobacz powiekszenie
Piotr Bujnowicz / Fabryka Obrazu
Internowani oficerowie obchodzą Wigilię 1939 r. w obozie w Kozielsku. Kadr z filmu Andrzeja Wajdy "Katyń" (premiera 17 września).

Od początku 1940 r. władze ZSRR planowały likwidację polskich jeńców. Na początku marca 1940 r. Ławrentij Beria, szef NKWD, skierował do Stalina pismo z projektem decyzji o - jak to eufemistycznie nazwał - "rozładowaniu" obozów. Proponował likwidację 14,7 tys. jeńców przetrzymywanych w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz 11 tys. cywilów więzionych na terenie zachodniej Białorusi i Ukrainy.

Beria pisał o Polakach: "Wszyscy oni są zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy radzieckiej" i nawet w obozach "próbują kontynuować działalność k[ontr]-r[ewolucyjną]. Prowadzą agitację antyradziecką. Każdy z nich oczekuje oswobodzenia, by uzyskać możliwość aktywnego włączenia się w walkę przeciwko władzy radzieckiej".

Szef NKWD chciał, żeby sprawy Polaków rozpatrywały specjalne trzyosobowe sądy NKWD, bez obecności aresztowanych i bez przedstawiania im aktu oskarżenia, decyzji o zakończeniu dochodzenia i wniosków oskarżycielskich. Z góry orzekł także wyrok: rozstrzelanie.

Na piśmie Berii jako pierwszy napisał "za" Stalin. Potem podpisali się jego współpracownicy: Woroszyłow, Mołotow i Mikojan. Na marginesie sekretarz dodał: "Kalinin - za, Kaganowicz - za". Egzekucje odbyły się w kwietniu 1940 r. Polaków rozstrzeliwano m.in. w więzieniu NKWD w Charkowie i na terenie wypoczynkowym NKWD obok wsi Katyń pod Smoleńskiem. Więźniom krępowano ręce i zabijano ich strzałem w tył głowy z bliskiej odległości (NKWD musiało dostarczyć oprawcom niemieckie pistolety, bo rosyjskie za szybko się zużywały). Zwłoki pomordowanych wrzucano do dużych, bezimiennych dołów, gdzie później sadzono drzewa.

Żaden z mocodawców i wykonawców zbrodni nigdy nie został ukarany. W 2005 r. rosyjska prokuratura odmówiła uznania Katynia za zbrodnię wojenną i umorzyła śledztwo.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Brak komentarzy: