Politycy prześcigają się w obietnicach pomocy dla piekarza z Legnicy, któremu Urząd Kontroli Skarbowej kazał zapłacić ponad 230 tys. zł zaległego podatku za pieczywo. Tymczasem piekarz został ukarany głównie za to, że sprzedawał je na lewo
ZOBACZ TAKŻE
- Janusz Palikot ratuje piekarza z Legnicy (23-01-08, 19:00)
POSŁUCHAJ
Waldemar Gronowski w 2005 r. został najsłynniejszym piekarzem w Polsce. Media informowały o jego niesłusznym ukaraniu przez bezwzględny fiskus. Gronowski przez szesnaście lat prowadził piekarnię w Legnicy, a chleb, którego nie sprzedał, rozdawał instytucjom charytatywnym. Z powodu tej dobroczynności miał zbankrutować. Urząd Kontroli Skarbowej w Legnicy nałożył na niego ponad 230 tys. zł kary.
Politycy prześcigali się w obietnicach pomocy dla Gronowskiego. Interwencję obiecał premier Kazimierz Marcinkiewicz. Egzekucję długu wstrzymano. Izba skarbowa we Wrocławiu ponownie zbadała sprawę i podtrzymała decyzję legnickiego UKS. Pod koniec 2006 r. piekarz stał się tematem kampanii wyborczej. Krajowa Partii Emerytów i Rencistów w swoim spocie oskarżała państwo o to, że karze ludzi za rozdawanie chleba bezdomnym. Teraz pomoc dla Gronowskiego zadeklarował Janusz Palikot (PO), przewodniczący sejmowej komisji Przyjazne Państwo. Zapowiedział zbiórkę pieniędzy na spłacenie kary, a jakby to się nie udało, zadeklarował, że wyłoży swoje pieniądze.
Z ponad 230 tys. zł kary nałożonej na piekarza podatek od darowizny wynosi 49 tys. Główna suma - 182 tys. zł to kara za niezapłacenie podatku od sprzedanego pieczywa. Gronowski jest znany zarówno legnickiej skarbówce, jak i Dolnośląskiemu Urzędowi Wojewódzkiemu. W 2003 r. urząd sprawdzał, czy piekarze Gronowskiego są legalnie zatrudnieni. Okazało się, że czterech pracuje na czarno. Gronowski nie został ukarany, bo natychmiast zgodził się przygotować im umowy na czas określony. Ale zatrudnił ich tylko na tydzień. Dziś tak to tłumaczy: - To była zwykła, brutalna urzędnicza łapanka. Wie pan, jak to jest dzisiaj z pracownikami - niektórzy piją, załatwiają sobie lewe zwolnienia, musiałem ich zwolnić.
W 2004 r. Gronowski dostał od prezydenta Legnicy tytuł sponsora roku. Wtedy do Urzędu Kontroli Skarbowej w Legnicy przyszedł donos. - Wraz z nim UKS dostał dokumentację z piekarni, z której wynikało, że duża część chleba sprzedawana jest poza ewidencją i księgowością - mówi Katarzyna Matysiak z Izby Skarbowej we Wrocławiu. Skarbówka dwa razy sprawdziła, czy w sklepie Gronowskiego sprzedawany towar jest nabijany na kasę. A ponieważ nie był, ukarała go dwukrotnie mandatem i wszczęła całościową kontrolę. I wtedy okazało się, że od kwietnia, gdy UKS wszczął kontrolę, obroty piekarni zaczęły rosnąć. Przed kontrolą, w styczniu, piekarnia Gronowskiego sprzedała pieczywo ledwie za 2264 zł i wydawała średnio 39 paragonów dziennie. W kwietniu obrót wyniósł już 3973 zł (63 paragony). W maju 2005 r., gdy UKS badał nabijanie towaru na kasę, obroty były już siedmiokrotnie wyższe niż w styczniu. Gronowski sprzedał chleb za ponad 15 tys. zł, a dziennie wydawał 264 paragony. Sprzedaż w maju 2005 r. była równa 64 proc. całej sprzedaży w roku 2003.
Dodatkowo okazało się, że kasa w piekarni działała bardzo nieregularnie. W 2003 r. pomiędzy transakcjami były nawet pięciogodzinne odstępy czasu. Według skarbówki to koronny dowód na to, że Gronowski działa w szarej strefie. Piekarz twierdzi jednak co innego: - Ten sklep przy piekarni był ciężarem, bo ja sprzedawałem chleb głównie do innych sklepów. Niektóre brały go w komis, później były zwroty, a ja oddawałem go do stołówek charytatywnych.
I tłumaczy, dlaczego towar był rzadko nabijany na kasę: - Bo taka była sprzedaż, np. w Wigilię zamykałem już o godz. 10, bo cały chleb sprzedałem. A to, że miałem wzrost sprzedaży, gdy mnie kontrolowano, to zwykły przypadek.
UKS zakwestionował też przekazywanie chleba instytucjom charytatywnym. Gronowski podał, że chleb trafiał do 20, ale fakt ten potwierdziło tylko siedem z nich.
Skarbówka wyliczyła na podstawie kupionych przez piekarza półproduktów, że w sumie zaniżał on o połowę ilość sprzedanego chleba, a bułek zwykłych i słodkich ponad dwukrotnie. - Wyliczyli tak, bo nie znali mojej receptury - mówi Gronowski. Ale z oświadczenia Ministerstwa Finansów wynika, że piekarz w czasie kontroli podał inny skład receptury wypieku, niż deklarował przed nią.
Dwa tygodnie temu Sąd Administracyjny we Wrocławiu podtrzymał decyzję UKS. Gronowski zapowiada odwołanie się od wyroku do NSA. Ma już wsparcie parlamentarzystów. Głównie Palikota, z którym w czwartek spotkał się w Sejmie. - Rozmowa była bardzo ciekawa - mówi Gronowski. - Dostałem konkretne propozycje pomocy.
Politycy prześcigali się w obietnicach pomocy dla Gronowskiego. Interwencję obiecał premier Kazimierz Marcinkiewicz. Egzekucję długu wstrzymano. Izba skarbowa we Wrocławiu ponownie zbadała sprawę i podtrzymała decyzję legnickiego UKS. Pod koniec 2006 r. piekarz stał się tematem kampanii wyborczej. Krajowa Partii Emerytów i Rencistów w swoim spocie oskarżała państwo o to, że karze ludzi za rozdawanie chleba bezdomnym. Teraz pomoc dla Gronowskiego zadeklarował Janusz Palikot (PO), przewodniczący sejmowej komisji Przyjazne Państwo. Zapowiedział zbiórkę pieniędzy na spłacenie kary, a jakby to się nie udało, zadeklarował, że wyłoży swoje pieniądze.
Z ponad 230 tys. zł kary nałożonej na piekarza podatek od darowizny wynosi 49 tys. Główna suma - 182 tys. zł to kara za niezapłacenie podatku od sprzedanego pieczywa. Gronowski jest znany zarówno legnickiej skarbówce, jak i Dolnośląskiemu Urzędowi Wojewódzkiemu. W 2003 r. urząd sprawdzał, czy piekarze Gronowskiego są legalnie zatrudnieni. Okazało się, że czterech pracuje na czarno. Gronowski nie został ukarany, bo natychmiast zgodził się przygotować im umowy na czas określony. Ale zatrudnił ich tylko na tydzień. Dziś tak to tłumaczy: - To była zwykła, brutalna urzędnicza łapanka. Wie pan, jak to jest dzisiaj z pracownikami - niektórzy piją, załatwiają sobie lewe zwolnienia, musiałem ich zwolnić.
W 2004 r. Gronowski dostał od prezydenta Legnicy tytuł sponsora roku. Wtedy do Urzędu Kontroli Skarbowej w Legnicy przyszedł donos. - Wraz z nim UKS dostał dokumentację z piekarni, z której wynikało, że duża część chleba sprzedawana jest poza ewidencją i księgowością - mówi Katarzyna Matysiak z Izby Skarbowej we Wrocławiu. Skarbówka dwa razy sprawdziła, czy w sklepie Gronowskiego sprzedawany towar jest nabijany na kasę. A ponieważ nie był, ukarała go dwukrotnie mandatem i wszczęła całościową kontrolę. I wtedy okazało się, że od kwietnia, gdy UKS wszczął kontrolę, obroty piekarni zaczęły rosnąć. Przed kontrolą, w styczniu, piekarnia Gronowskiego sprzedała pieczywo ledwie za 2264 zł i wydawała średnio 39 paragonów dziennie. W kwietniu obrót wyniósł już 3973 zł (63 paragony). W maju 2005 r., gdy UKS badał nabijanie towaru na kasę, obroty były już siedmiokrotnie wyższe niż w styczniu. Gronowski sprzedał chleb za ponad 15 tys. zł, a dziennie wydawał 264 paragony. Sprzedaż w maju 2005 r. była równa 64 proc. całej sprzedaży w roku 2003.
Dodatkowo okazało się, że kasa w piekarni działała bardzo nieregularnie. W 2003 r. pomiędzy transakcjami były nawet pięciogodzinne odstępy czasu. Według skarbówki to koronny dowód na to, że Gronowski działa w szarej strefie. Piekarz twierdzi jednak co innego: - Ten sklep przy piekarni był ciężarem, bo ja sprzedawałem chleb głównie do innych sklepów. Niektóre brały go w komis, później były zwroty, a ja oddawałem go do stołówek charytatywnych.
I tłumaczy, dlaczego towar był rzadko nabijany na kasę: - Bo taka była sprzedaż, np. w Wigilię zamykałem już o godz. 10, bo cały chleb sprzedałem. A to, że miałem wzrost sprzedaży, gdy mnie kontrolowano, to zwykły przypadek.
UKS zakwestionował też przekazywanie chleba instytucjom charytatywnym. Gronowski podał, że chleb trafiał do 20, ale fakt ten potwierdziło tylko siedem z nich.
Skarbówka wyliczyła na podstawie kupionych przez piekarza półproduktów, że w sumie zaniżał on o połowę ilość sprzedanego chleba, a bułek zwykłych i słodkich ponad dwukrotnie. - Wyliczyli tak, bo nie znali mojej receptury - mówi Gronowski. Ale z oświadczenia Ministerstwa Finansów wynika, że piekarz w czasie kontroli podał inny skład receptury wypieku, niż deklarował przed nią.
Dwa tygodnie temu Sąd Administracyjny we Wrocławiu podtrzymał decyzję UKS. Gronowski zapowiada odwołanie się od wyroku do NSA. Ma już wsparcie parlamentarzystów. Głównie Palikota, z którym w czwartek spotkał się w Sejmie. - Rozmowa była bardzo ciekawa - mówi Gronowski. - Dostałem konkretne propozycje pomocy.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz