piątek, 4 kwietnia 2008

NKWD filmowało rozstrzelania w Katyniu

2008-04-04, ostatnia aktualizacja 2008-04-04 10:05

NKWD nakręciło film podczas rozstrzeliwania polskich oficerów w Katyniu. W latach 50-tych przekazano go Korei Północnej jako materiał instruktażowy, jak postępować z jeńcami wojennymi - twierdzi autor książki "Katyń. Zbrodnia i kłamstwo", dr Tadeusz A. Kisielewski.

ZOBACZ TAKŻE
- Z akt CIA wiemy, że z rozstrzeliwania polskich jeńców w Katyniu nakręcono film dokumentalny, który w roku 1950 lub 1951 został przekazany stronie północnokoreańskiej, jako materiał instruktażowy, jak mają się obchodzić z jeńcami amerykańskimi, brytyjskimi i australijskimi - powiedział Kisielewski w czwartek w Krakowie na spotkaniu z czytelnikami.

Sowieci musieli zachować kopię

Dodał, że jest przekonany, iż znani z biurokracji i formalizmu Sowieci na pewno zachowali kopię filmu. Według Kisielewskiego, najprawdopodobniej znajduje się ona w utajnionej części materiałów ze śledztwa prowadzonego przez Rosjan w sprawie zbrodni katyńskiej. Naukowiec przypomniał, że efektem umorzonego przed kilku laty śledztwa były 183 tomy akt, z czego 116 jest do dziś utajnionych.

- Jestem gotów się założyć, że kopia tego filmu jest w aktach. Z całą pewnością jest tam również coś, o czym wiemy tylko tyle, że się zdarzyło - dokumenty i zdjęcia mówiące o współpracy NKWD i Gestapo od jesieni1939 do wiosny 1940 r. - dodał Kisielewski.

Według Kisielewskiego, w owych 116 utajnionych tomach znajdują się odpowiedzi na wiele pytań oraz zagadek zbrodni katyńskiej, które mimo upływu prawie 70 lat nadal czekają na rozwiązanie historyków.

- Można domyślać się, a czasami mieć pewność, co znajduje się w owych 116 tomach. Jestem przekonany, że znajdują się tam właśnie dokumenty o sposobie rozstrzeliwania polskich jeńców w Katyniu i w celach NKWD w Smoleńsku - powiedział.

W obozach działali agenci

Według Kisielewskiego, w obozach NKWD dla polskich jeńców, którzy wiosną 1940 r. padli ofiarą zbrodni katyńskiej, działali agenci. Ich nazwiska znane są polskim historykom, ale nie są ujawniane.

- Przypuszczalnie powinna się znajdować w tych tomach - w to wierzę - ściśle tajna agentura w trzech obozach jenieckich. Od razu powiem, że nam nazwiska tych osób, a było ich bardzo niewiele, są znane ale nie do publikacji - zastrzegł dr Kisielewski.

Uczestniczący w spotkaniu Stanisław Jankowski - historyk i znawca tematyki katyńskiej - wyraził pogląd, że niektóre tajemnice zbrodni katyńskiej nie doczekają się wyjaśnienia, póki Rosjanie nie ujawnią wszystkich posiadanych materiałów.

- Dla nas, historyków, nie ma żadnej wątpliwości, że cała dokumentacja dotycząca zbrodni katyńskiej została przygotowana i jest nadal przechowywana. Polska nadal nie uzyskała dostępu do 90 proc. tych dokumentów - oszacował Jankowski.

Kopie protokołów zbrodni ukrywano pod belką

Czwartkowe spotkanie z autorem książki "Katyń. Zbrodnia i kłamstwo" odbyło się w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, która mieści się w byłej siedzibie Konsulatu ZSRR w Krakowie. Uczestnicy spotkania podkreślali symboliczny wyraz faktu, że o kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się Instytut Ekspertyz Sądowych, gdzie do lat 90. ukrywano za belką stropową jeden z najpoważniejszych dowodów obciążających Rosjan za zbrodnię katyńską.

Chodzi kopie protokołów zespołu dr. Jana Robla, który w latach okupacji niemieckiej badał dowody rzeczowe zbrodni, wykopane przez Niemców w Katyniu i przekazane do opracowania polskim naukowcom. Oryginały protokołów zostały wywiezione przez Niemców pod koniec wojny i przepadły. Dr Robel ocalił i ukrył kopie, zarówno przed Niemcami jak i kroczącymi ich śladem Rosjanami.

Dr Tadeusz A. Kisielewski jest absolwentem Instytutu Nauk Politycznych UW. Od końca lat 70. pracował w PAN i na UJ. W 2007 r. wydał książkę "Schyłek Rosji". W 2005 i 2006 r. opublikował książki "Zamach" i "Zabójcy", poświęcone zagadce śmierci gen. Sikorskiego.

Brak komentarzy: