mar, PAP
2008-04-04, ostatnia aktualizacja 2008-04-04 23:06
Piraci porwali u wybrzeży Somalii francuski żaglowiec z 32-osobową załogą - potwierdził wieczorem doniesienia prasowe przedstawiciel armatora mającego siedzibę w Marsylii.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Francuskie śmigłowce zaatakowały bazę piratów w Somalii (11-04-08, 19:10)
"Jest to bezczelny akt piractwa. Mamy w tym rejonie stosunkowo silne środki militarne. Postawiliśmy je w stan gotowości, aby jak najszybciej uwolnić zakładników - powiedział dziennikarzom przebywający w Brukseli z wizytą premier Francji Francois Fillon.
Dodał, że ma nadzieję na uwolnienie zakładników "w nadchodzących godzinach i minutach". Poinformował też, że uruchomił plan ratunkowy - wysłania sił francuskich w rejon, gdzie doszło do porwania - i poprosił sojuszników o pomoc.
88-metrowy trójmasztowy żaglowiec dysponuje 32 kabinami dla 64 pasażerów. Rozwija prędkość 12-14 węzłów pod żaglami; dysponuje także silnikiem o mocy 1.600 KW. Miał on 21 kwietnia popłynąć z Aleksandrii (Egipt) do La Valetty, stolicy Malty.
W graniczącym z Somalią Dżibuti Francja ma rozlokowanych 2.900 żołnierzy.
Według radia France Info, w rejon porwania wysłano już samoloty zwiadowcze i amerykański okręt wojenny.
Międzynarodowe Biuro Morskie (IMB) stale ostrzega przed groźbą ataków piratów u wybrzeży Somalii i zaleca statkom handlowym zachowanie odległości co najmniej 200 mil morskich (ok. 370 km) od brzegu.
Somalijscy piraci używają łodzi motorowych wyposażonych w telefony satelitarne i system nawigacji satelitarnej GPS. Zwykle są uzbrojeni w broń automatyczną, wyrzutnie rakiet i granaty. Ich celem są zarówno statki pasażerskie, jak i towarowe.
Somalia nie ma skutecznie działającego rządu od roku 1991, gdy dyktator generał Mohamed Siad Barre został obalony przez lokalnych watażków, którzy następnie rozpoczęli walkę między sobą. Od tego czasu w Somalii szerzy się bezprawie. W konflikcie w tym kraju śmierć poniosło co najmniej 300 tys. ludzi.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz