Jak doniesienie Patrycji Koteckiej na TVP napisane w laptopie Zbigniewa Ziobry trafiło do CBA? Czy Patrycja Kotecka, która w TVP broni interesów PiS, straci posadę?
ZOBACZ TAKŻE
- Patrycja Kotecka pozywa (05-04-08, 01:00)
- Ziobro instruktorem Koteckiej z TVP? (31-03-08, 01:00)
- Minister prześwietli TVP Urbańskiego (19-12-07, 00:00)
- Propozycja Koteckiej była nieetyczna? (07-12-07, 00:00)
- Gazeta o Koteckiej w TVP (04-12-07, 00:00)
- Kotecka czyści "Panoramę" (30-11-07, 00:00)
- Jak Kotecka ucięła Ćwiąkalskiego w TVP (08-11-07, 00:00)
- Zasłużona dla PiS Kotecka awansowała w TVP (07-11-07, 00:00)
- Pani nadredaktor "Wiadomości" z misją (13-09-07, 01:00)
Ostateczna decyzja należy do całego zarządu TVP, który ma się zebrać w środę. Nie jest jasne, dlaczego Urbański teraz miałby chcieć dymisji Koteckiej. On sam milczy. Kluczem do sprawy może być bulwersująca i trudna do potwierdzenia historia, którą usłyszeliśmy przed kilkoma tygodniami.
Luty 2007 r., z szefem CBA Mariuszem Kamińskim kontaktuje się Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości rządu PiS. Mówi, że jego znajoma dziennikarka Patrycja Kotecka ma ważne informacje na temat przekrętów w TVP.
Ziobro chce, by to sam Kamiński odebrał od niej te informacje. Kotecka przekazuje CBA anonimowe pismo o możliwej korupcji na styku TVP - zewnętrzne firmy produkujące programy.
Ale to nie wszystko. Zostaje umówiona z funkcjonariuszem CBA, który ma przeszkolić ją, jak bezpiecznie kontaktować się z agentem Biura.
- Szkolenie to nazwa trochę na wyrost - tłumaczy informator "Gazety". - Ustalono z nią, że będzie używać jednego numeru prepaidowego do kontaktu z firmą. Agent będzie odbierał telefon też tylko pod jednym numerem. Pouczono ją, że ten telefon ma włączać tylko w bardzo ludnych miejscach.
Gdy dzwoniła do CBA, inne telefony komórkowe miała wyłączać, by stacje przekaźnikowe identyfikujące numery i aparaty nie mogły jej namierzyć.
Według relacji naszego rozmówcy Kotecka nie została zarejestrowana jako informator. - Ustawowo CBA ma zakaz werbowania dziennikarzy. Poza tym czasem lepsze są informacje uzyskiwane w toku niezobowiązujących spotkań z dziennikarzem przy kawie. Tak wszystkie służby omijają ten zakaz - tłumaczy nasz rozmówca.
Postanowiliśmy sprawdzić wiarygodność tej opowieści.
CBA wchodzi do TVP
Donos mający pochodzić od Koteckiej jest pełen konkretów: są nazwiska pracowników TVP i producentów zewnętrznych, ich numery telefonów, maile, adresy firm. Sprawdziliśmy - dane są prawdziwe. Zarzuty dotyczyły programów, które powstały w TVP za prezesury Bronisława Wildsteina.
TVP potwierdziła nam na piśmie, że CBA przeprowadziło w TVP kontrolę
- dotyczyła styku TVP z producentami zewnętrznymi i obejmowała umowy podpisane m.in. w czasach Wildsteina. Kontrola zakończyła się w lutym tego roku. Nieprawidłowości nie stwierdziła.
Pytania o kontrolę w TVP przesłaliśmy też tydzień temu do CBA. Pytaliśmy: Kiedy CBA rozpoczęło kontrolę w TVP? Co było impulsem do jej wszczęcia? Odpowiedzi nie dostaliśmy.
Kotecka: Są granice
Skąd jednak pewność, że źródłem doniesienia była Kotecka? Skontaktowaliśmy się z funkcjonariuszem CBA, który miał szkolić dziennikarkę. Gdy usłyszał pytanie o Kotecką, przerwał połączenie. Od tego czasu jego numer jest nieaktywny.
Zadzwoniliśmy do Koteckiej we wtorek. Zapytaliśmy ją, czy była inicjatorką kontroli w TVP: - Nie wiem nic o żadnej kontroli, bo kontrolami zajmuje się biuro audytu. Ja jestem wicedyrektorem Agencji Informacji.
Sugestię, jakoby przekazała informacje do CBA, nazwała bzdurą. - A w ogóle to nie mogę rozmawiać z mediami - rzuciła. Gdy zapytaliśmy o jej spotkanie z funkcjonariuszem CBA, rozłączyła się.
Podczas kolejnej rozmowy powiedziała: - Rozumiem, że chce się mnie zniszczyć, ale są jakieś granice.
Pytania bez odpowiedzi
Po rozmowie z Kotecką we wtorek wysłaliśmy pytania do rzeczniczki TVP Anety Wrony. Pytaliśmy: Czy Kotecka przekazywała CBA informacje dotyczące nieprawidłowości związanych ze współpracą TVP z firmami zewnętrznymi w zakresie produkcji telewizyjnych? Czy Kotecka miała bezpośredni kontakt z pracownikiem CBA w okresie 2006-07?
Wrona odpisała, że pytania pozostaną bez odpowiedzi, bo Kotecka jest na urlopie do 21 kwietnia.
W środę - dzień po otrzymaniu naszych pytań - prezes TVP Andrzej Urbański miał zdecydować o wyrzuceniu Koteckiej. Poinformowały o tym w czwartek "Dziennik", "Rzeczpospolita" i "Super Express". "Dziennik" twierdzi, że Kotecka będzie musiała odejść z TVP ze względu na "związki z CBA".
Zapytaliśmy rzeczniczkę TVP, czy to prawda, że prezes TVP zdecydował już o zwolnieniu Koteckiej i dlaczego.
Odpisała: "Zespół Rzecznika Prasowego TVP SA nie posiada informacji na temat decyzji służbowych dotyczących p. Patrycji Koteckiej".
Pytania zadaliśmy we wtorek również Zbigniewowi Ziobrze.
Pytaliśmy: Czy dostał z TVP informację, że istnieją nieprawidłowości dotyczące współpracy TVP z producentami zewnętrznymi? Kto przekazał mu tę informację? Czy Kotecka?
Czy informacja o nieprawidłowościach w TVP powstała na jego laptopie, z którego korzystała Kotecka? Kto był jej autorem? Czy przekazał tę informację CBA? Czy skontaktował Kotecką z CBA w tej sprawie? Czy CBA zajęło się tą informacją i wszczęło kontrolę?
Rzecznik klubu PiS Mariusz Kamiński poinformował wczoraj "Gazetę", że Ziobro na nasze pytania nie odpowie.
Tajemnice laptopa Ziobry
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że pismo Koteckiej o nieprawidłowościach w TVP powstało na służbowym laptopie Ziobry, którego twardy dysk bada ABW. Powodem dochodzenia jest to, że urządzenie - nim Ziobro zwrócił je do ministerstwa - zostało uszkodzone. Są podejrzenia, że specjalnie, by nie można było odczytać danych.
Kiedy informatycy zaczęli odzyskiwać dane z komputera b. ministra, wybuchł skandal. Okazało się, że są tam scenariusze programów telewizyjnych, które robiła Kotecka. Zapisy pochodzą z okresu grudzień 2006 - luty 2007.
Ziobro tłumaczył, że "z dziennikarką łączyły go bliskie relacje i korzystała z jego komputera".
Wczoraj wieczorem Kotecka napisała do nas: "W laptopie Ziobry przygotowałam notatki dotyczące możliwych nieprawidłowości w TVP. Zawierały wstępnie zebrane informacje wymagające weryfikacji. Był to nieprzeznaczony do publikacji roboczy dokument, jaki często przygotowują sobie dziennikarze pracujący nad jakimś tematem. Konsultowałam go m.in z dwoma dziennikarzami śledczymi z dwóch tytułów prasowych. Publikacja nie powstała, bo informacje nie potwierdziły się".
Wieczorem odezwał się też Ziobro, przesyłając odpowiedzi przez biuro PiS. Czytamy w nich:
Minister Ziobro nie przekazał nigdy CBA jakiejkolwiek informacji nt. nieprawidłowości w TVP.
Minister Ziobro nigdy nie kontaktował się z CBA ws. rzekomych nieprawidłowości w TVP.
Patrycja Kotecka jako osoba bliska ministrowi korzystała z jego komputera. Nie miała świadomości, że był to komputer służbowy.
Znajdował się tam szereg jej materiałów dziennikarskich. Wśród nich takie, które dotyczyły ewentualnych nieprawidłowości w TVP i nie nadawały się do bezpośredniej publikacji, gdyż wymagały dalszej weryfikacji.
W komentarzu do tych odpowiedzi czytamy też, że: "Prześwietlenie i dokonywanie przecieków z zawartości laptopa, nawet jeśli był to sprzęt służbowy, ma charakter inwigilacji".
Po rozmowie z Kotecką we wtorek wysłaliśmy pytania do rzeczniczki TVP Anety Wrony. Pytaliśmy: Czy Kotecka przekazywała CBA informacje dotyczące nieprawidłowości związanych ze współpracą TVP z firmami zewnętrznymi w zakresie produkcji telewizyjnych? Czy Kotecka miała bezpośredni kontakt z pracownikiem CBA w okresie 2006-07?
Wrona odpisała, że pytania pozostaną bez odpowiedzi, bo Kotecka jest na urlopie do 21 kwietnia.
W środę - dzień po otrzymaniu naszych pytań - prezes TVP Andrzej Urbański miał zdecydować o wyrzuceniu Koteckiej. Poinformowały o tym w czwartek "Dziennik", "Rzeczpospolita" i "Super Express". "Dziennik" twierdzi, że Kotecka będzie musiała odejść z TVP ze względu na "związki z CBA".
Zapytaliśmy rzeczniczkę TVP, czy to prawda, że prezes TVP zdecydował już o zwolnieniu Koteckiej i dlaczego.
Odpisała: "Zespół Rzecznika Prasowego TVP SA nie posiada informacji na temat decyzji służbowych dotyczących p. Patrycji Koteckiej".
Pytania zadaliśmy we wtorek również Zbigniewowi Ziobrze.
Pytaliśmy: Czy dostał z TVP informację, że istnieją nieprawidłowości dotyczące współpracy TVP z producentami zewnętrznymi? Kto przekazał mu tę informację? Czy Kotecka?
Czy informacja o nieprawidłowościach w TVP powstała na jego laptopie, z którego korzystała Kotecka? Kto był jej autorem? Czy przekazał tę informację CBA? Czy skontaktował Kotecką z CBA w tej sprawie? Czy CBA zajęło się tą informacją i wszczęło kontrolę?
Rzecznik klubu PiS Mariusz Kamiński poinformował wczoraj "Gazetę", że Ziobro na nasze pytania nie odpowie.
Tajemnice laptopa Ziobry
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że pismo Koteckiej o nieprawidłowościach w TVP powstało na służbowym laptopie Ziobry, którego twardy dysk bada ABW. Powodem dochodzenia jest to, że urządzenie - nim Ziobro zwrócił je do ministerstwa - zostało uszkodzone. Są podejrzenia, że specjalnie, by nie można było odczytać danych.
Kiedy informatycy zaczęli odzyskiwać dane z komputera b. ministra, wybuchł skandal. Okazało się, że są tam scenariusze programów telewizyjnych, które robiła Kotecka. Zapisy pochodzą z okresu grudzień 2006 - luty 2007.
Ziobro tłumaczył, że "z dziennikarką łączyły go bliskie relacje i korzystała z jego komputera".
Wczoraj wieczorem Kotecka napisała do nas: "W laptopie Ziobry przygotowałam notatki dotyczące możliwych nieprawidłowości w TVP. Zawierały wstępnie zebrane informacje wymagające weryfikacji. Był to nieprzeznaczony do publikacji roboczy dokument, jaki często przygotowują sobie dziennikarze pracujący nad jakimś tematem. Konsultowałam go m.in z dwoma dziennikarzami śledczymi z dwóch tytułów prasowych. Publikacja nie powstała, bo informacje nie potwierdziły się".
Wieczorem odezwał się też Ziobro, przesyłając odpowiedzi przez biuro PiS. Czytamy w nich:
Minister Ziobro nie przekazał nigdy CBA jakiejkolwiek informacji nt. nieprawidłowości w TVP.
Minister Ziobro nigdy nie kontaktował się z CBA ws. rzekomych nieprawidłowości w TVP.
Patrycja Kotecka jako osoba bliska ministrowi korzystała z jego komputera. Nie miała świadomości, że był to komputer służbowy.
Znajdował się tam szereg jej materiałów dziennikarskich. Wśród nich takie, które dotyczyły ewentualnych nieprawidłowości w TVP i nie nadawały się do bezpośredniej publikacji, gdyż wymagały dalszej weryfikacji.
W komentarzu do tych odpowiedzi czytamy też, że: "Prześwietlenie i dokonywanie przecieków z zawartości laptopa, nawet jeśli był to sprzęt służbowy, ma charakter inwigilacji".
Kaczmarek o Koteckiej
O tym, że Ziobro interesował się nieprawidłowościami w TVP, mówi też b. szef MSWiA Janusz Kaczmarek w swojej książce. Opowiada w niej dziennikarzom RMF, że był świadkiem rozmowy Ziobry z Urbańskim: "[ze strony Ziobry] pojawiły się informacje o nieprawidłowościach związanych z finansowaniem programów telewizyjnych i że prokuratura rozpocznie w tej sprawie postępowanie". Kaczmarek opowiada, jak Ziobro zabiegał u Urbańskiego, by zatrudnił Kotecką: "Będzie pan potrzebował ludzi, a ja mam taką osobę, jest nią redaktor, za którą mogę poręczyć, Patrycja Kotecka. To osoba, która będzie działała na naszą rzecz" - relacjonuje Kaczmarek słowa Ziobry.
Kotecka pracowała w TVP za czasów Wildsteina krótko - jako reporterka od listopada 2006 r. do stycznia 2007 r.
Wróciła tydzień po zastąpieniu Wildsteina przez Urbańskiego. Najpierw była szeregowym redaktorem Agencji Informacji, ale szefowie dali jej prawo nadzorowania "Wiadomości". Reporterzy "Wiadomości" pamiętają, że otwarcie mówiła, że coś w "Wiadomościach" nie pójdzie, bo "może zaszkodzić PiS-owi".
Usiłowała ocenzurować abp. Józefa Michalika, krytykującego PiS za postawę przy ustawie antyaborcyjnej.
W połowie czerwca 2007 r. Kotecka awansuje i to od razu na p.o. wicedyrektora AI. Konfliktów z reporterami jest coraz więcej. Kotecka szczególnie interesuje się informacjami dotyczącymi Ziobry, prokuratury, CBA.
Reporterzy "Wiadomości" opowiadali nam, że przyniosła zeznania świadków w sprawie dr. G. - oskarżonego przez Ziobrę i CBA o korupcję, a nawet uśmiercenie pacjenta. Były tam adresy, numery telefonów. Reporterzy odmówili zrobienia z tego materiału.
Nie chciała, by "Wiadomości" - za "Gazetą" - podały informację, że CBA sprawie dr. G. nadało kryptonim "Mengele".
Urbański zawsze brał ją w obronę.
O tym, że Ziobro interesował się nieprawidłowościami w TVP, mówi też b. szef MSWiA Janusz Kaczmarek w swojej książce. Opowiada w niej dziennikarzom RMF, że był świadkiem rozmowy Ziobry z Urbańskim: "[ze strony Ziobry] pojawiły się informacje o nieprawidłowościach związanych z finansowaniem programów telewizyjnych i że prokuratura rozpocznie w tej sprawie postępowanie". Kaczmarek opowiada, jak Ziobro zabiegał u Urbańskiego, by zatrudnił Kotecką: "Będzie pan potrzebował ludzi, a ja mam taką osobę, jest nią redaktor, za którą mogę poręczyć, Patrycja Kotecka. To osoba, która będzie działała na naszą rzecz" - relacjonuje Kaczmarek słowa Ziobry.
Kotecka pracowała w TVP za czasów Wildsteina krótko - jako reporterka od listopada 2006 r. do stycznia 2007 r.
Wróciła tydzień po zastąpieniu Wildsteina przez Urbańskiego. Najpierw była szeregowym redaktorem Agencji Informacji, ale szefowie dali jej prawo nadzorowania "Wiadomości". Reporterzy "Wiadomości" pamiętają, że otwarcie mówiła, że coś w "Wiadomościach" nie pójdzie, bo "może zaszkodzić PiS-owi".
Usiłowała ocenzurować abp. Józefa Michalika, krytykującego PiS za postawę przy ustawie antyaborcyjnej.
W połowie czerwca 2007 r. Kotecka awansuje i to od razu na p.o. wicedyrektora AI. Konfliktów z reporterami jest coraz więcej. Kotecka szczególnie interesuje się informacjami dotyczącymi Ziobry, prokuratury, CBA.
Reporterzy "Wiadomości" opowiadali nam, że przyniosła zeznania świadków w sprawie dr. G. - oskarżonego przez Ziobrę i CBA o korupcję, a nawet uśmiercenie pacjenta. Były tam adresy, numery telefonów. Reporterzy odmówili zrobienia z tego materiału.
Nie chciała, by "Wiadomości" - za "Gazetą" - podały informację, że CBA sprawie dr. G. nadało kryptonim "Mengele".
Urbański zawsze brał ją w obronę.
Źródło: Gazeta Wyborcza








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz