Marek Kuprowski
2008-06-14, ostatnia aktualizacja 2008-06-14 00:38
Mariusz Lewandowski na kolanach. Howard Webb, z zawodu policjant, kradnie zwycięstwo Polsce na oczach świata
Jeszcze w poniedziałek pisaliśmy, że jesteśmy pod wrażeniem sędziowania na Euro 2008. Z dnia na dzień jest jednak coraz gorzej. Wydarzenia tylko dwóch ostatnich dni sprawiły, że premier Polski chciał zabijać, Leo Beenhakker wyrażał się w sposób niedyplomatyczny a prezes włoskiej federacji piłkarskiej domagał się oficjalnych przeprosin UEFA. Strach pomyśleć, co będzie dalej. A wszystko przez panów z gwizdkami.
ZOBACZ TAKŻE
- Leo Beenhakker: Z jakichś względów, coś się nie udaje (13-06-08, 23:45)
- Grzegorz Lato: 15 karnych w każdym meczu (13-06-08, 16:48)
- UEFA: Karny jak najbardziej słuszny (13-06-08, 15:53)
- Beenhakker: Powinno być 15 karnych i 12 żółtych kartek (13-06-08, 14:22)
- "Karny był wyraźny" - angielscy fachowcy bronią sędziego (13-06-08, 14:14)
- Dlaczego Leo Beenhakker musi zostać? (13-06-08, 13:34)
- Saganowski: W Anglii taki sędzia pauzowałby kilka miesięcy (13-06-08, 11:59)
- Czarnecki: Sędzia ukradł nam zwycięstwo (13-06-08, 10:32)
- Heinz Palme: Webb mylił się w obie strony (13-06-08, 10:02)
- Sędzia Ryszka: Karny problematyczny, gol dla Polski ze spalonego (13-06-08, 00:14)
- Lewandowski: To jest k... skandal (13-06-08, 00:14)
- Lech Kaczyński: Nie wierzę w rzut karny w ostatniej minucie (13-06-08, 00:09)
Pierwszy raz analizowaliśmy, jak radzą sobie sędziowie, dokładnie cztery dni temu, po kontrowersyjnym golu zdobytym przez van Nistelrooya w meczu z Włochami. Wypchnięty przez Buffona Panucci znalazł się poza boiskiem, ale "zwolnił" w ten sposób ze spalonego van Nistelrooya, który w momencie podania miał przed sobą tylko włoskiego bramkarza. Okazało się wtedy, że sędzia doskonale zinterpretował przepisy, z których istnienia wielu nawet nie zdawało sobie sprawy. Joachim Loew otwarcie przyznał, że cała jego ekipa była przekonana, że gol nie powinien się liczyć.
Niemcy nie znają przepisów »
Sędzia międzynarodowy Rafał Rostkowski wyrażał się o arbitrach w samych superlatywach. Wszyscy byli przekonani, że czeka nas być może pierwszy w historii turniej, kiedy to piłkarze będą w pełni decydować o wyniku, a sędziowie nie będą im w tym przeszkadzać. Co prawda zdarzały się drobne błędy - np. Pieter Vink nie znalazł w sobie wystarczająco dużo odwagi, aby wyrzucić z boiska Austriaka Emmanula Pogatetza w meczu z Chorwacją, ale sprawa przecież dotyczyła gospodarzy, a sędzia już w 3 min. spotkania podyktował rzut karny dla drużyny przeciwnej. Nic nie zapowiadało jednak nadchodzącej zmiany. Liczba drobnych błędów systematycznie się zwiększała i zaczęła nabierać efektu kuli śniegowej.
Howard Webb zakpił z futbolu
W czwartek reprezentacja Polski rozgrywała mecz o wszystko z Austrią. Sędzia oszukał cały piłkarski świat już w 30. minucie. Roger Guerreiro zdobył bramkę z pozycji spalonej, czego nie zauważył angielski sędzia Howard Webb. Była to szokująca pomyłka, bo krzywdziła przecież gospodarzy turnieju. Okazało się jednak, że to dopiero początek cudów.
W drugiej połowie Polska przeważała. Gdy jeden z Austriaków padł jak rażony piorunem w polu karnym Polski, próbując wymusić "jedenastkę", nie zobaczył za to nawet żółtej kartki. Dziwne, bo piłkarze z wielu krajów podkreślali, że przed turniejem zostali dokładnie przeszkoleni przez UEFA, która miała zwracać uwagę m.in. na to, że każda taka próba karana będzie kartonikiem.
W doliczonym czasie gry nastąpiła kolejna kontrowersja. Sędzia nagrodził Austriaków rzutem karnym za nieprzepisowe zagranie Lewandowskiego. Decyzji sędziego broni UEFA i niektórzy komentatorzy (np. brytyjscy). W Polsce jednak Webb stał się praktycznie natychmiast synonimem "drukarza".
Tym bardziej, że arbiter nie zwrócił za to uwagi na Jacka Bąka, który chwilę wcześniej w iście bokserskim stylu, próbował rozprawić się z jednym z rywali. W tym, co wydarzyło się w polu karnym Polaków, niektórzy dopatrują się nawet teorii spiskowych.
Smolarek: Sędzia podyktował karnego na rozkaz UEFA »
Nawet święty by nie wytrzymał
Leo Beenhakker, znany z tego, że zawsze zachowuje stoicki spokój i nie używa nieeleganckiego języka, stwierdził po meczu, że "sędzia najwyraźniej chciał pokazać, że ma jaja i jest w stanie zrobić coś takiego" oraz że "chyba chciał pokazać, kto tu rządzi". Niepodobne do niego było też twierdzenie, że "komuś zależało na wyeliminowaniu Polski". Teraz trenerowi grozi za to postępowanie dyscyplinarne ze strony UEFA.
Nawet premier Polski Donald Tusk nie zdołał się powstrzymać i powiedział: - Jako premier polskiego rządu, muszę wypowiadać się w sposób wyważony, ale wczoraj... chciałem zabić.
Howard Webb oddał zatem gospodarzom to, co zabrał im w pierwszej połowie i stał się z miejsca wrogiem publicznym numer jeden w Polsce.
Policja nie lekceważy pogróżek wobec Webba »
Włochy - Rumunia czyli cyrku ciąg dalszy
Nikt nie spodziewał się jednak, że piątek przyniesie kontynuację popisów arbitrów. Nikt nie mógł też przewidzieć, że ofiarami arbitra padną Włosi. Zazwyczaj to faworyci dostają przecież prezenty. Najpierw w doliczonym czasie pierwszej połowy sędzia odgwizdał spalonego, odbierając Luce Toniemu prawidłowo zdobytego gola, a w 80. minucie podyktował niezwykle kontrowersyjnego karnego dla Rumunów. Buffon jednak fenomenalnie obronił. Chwilę później Toni w ordynarny sposób "nurkował" w polu karnym rywali, ale również nie zobaczył za to żółtej kartki.
Po meczu prezes Włoskiego Związku Piłki Nożnej, Giancarlo Abete, zaapelował do UEFA: - Prosimy o stwierdzenie, że gol Toniego był zdobyty zgodnie z przepisami. Stwierdził, że UEFA nie ma innego wyjścia i musi uderzyć się w pierś.
Jeżeli pomyłki sędziowskie narastać będą w dotychczasowym tempie, strach pomyśleć, jak będzie wyglądał finał.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz