niedziela, 10 sierpnia 2008

SIAT: Polska maszyna "rozjechała" Niemców

pb /17:50
PAP
W spotkaniu pomiędzy Polską a Niemcami w turnieju olimpijskim siatkarzy "biało-czerwoni" okazali się zdecydowanie lepsi od rywali wygrywając gładko 3:0 w setach do 17, 31 i 20. Największe emocje dostarczył widzom drugi set, w którym
Polacy rozpoczęli mecz w składzie: Michał Winiarski, Sebastian Świderski, Mariusz Wlazły, Daniel Pliński, Łukasz Kadziewicz, Paweł Zagumny oraz Krzysztof Ignaczak (libero)

Spotkanie rozpoczęło się od walki punkt za punkt, a drużyny przez dłuższy czas nie pozwalały odskoczyć sobie nawzajem na więcej niż jedno "oczko". Pierwsze "przełamanie" nastąpiło przy stanie 7:6 - Daniel Pliński zaatakował po przekątnej, piłka przeszła jeszcze po rękach Niemców wychodząc na aut i Polacy schodzili na pierwszą przerwę techniczną prowadząc dwoma punktami. Reprymenda udzielona niemieckim siatkarzom przez Steliana Moculescu dość szybko podziałała i Niemcy doprowadzili do stanu remisowego na 10:10. Dzięki dwóm szybkim atakom Michała Winiarskiego i Sebastiana Świderskiego Polacy ponownie zyskali dwupunktową przewagę, którą utrzymali do drugiej przerwy technicznej.

Po przerwie Niemcy strasznie się pogubili, a Polacy zaczęli bezlitośnie wykorzystywać błędy rywali dzięki czemu dość szybko odskoczyli na pięć punktów do stanu 20:15. Uskrzydlonym Polakom zaczęło wychodzić niemal wszystko - zdobywali punkty po koronkowych akcjach, blokiem a nawet serwisem.

Ostatecznie pierwszy set zakończył się zdecydowaną wygraną Polaków 25:17.

Przy stanie 3:2 w drugim secie dla Polski w ekipie prowadzonej przez Raula Lozano coś się zacięło. Polacy zaczęli popełniać proste błędy, które Niemcy skutecznie wykorzystywali wychodząc na prowadzenie 3:6. Lozano wziął czas, zmienił ustawienie i... nic to nie dało, dzięki czemu Niemcy na pierwszą przerwę techniczną w drugim secie schodzili prowadząc 5:8.

W środkowej części seta Niemcy kontrolowali wypracowaną dwu-trzypunktową przewagę, co więcej po błędzie polskiego bloku prowadzili nawet 10:14. Ale od czego Polacy mają Michała Winiarskiego. Przyjmujący polskiej reprezentacji odrzucił rywali mocnym serwem od siatki i Polacy zaczęli zdobywać punkt za punktem doprowadzając do remisu 14:14.

Od stanu 16:17 dla Niemców Polacy przejęli inicjatywę. Wprowadzony na parkiet rezerwowy Marcin Wika dołożył swoje "trzy grosze" dzięki czemu "biało-czerwoni" objęli dwupunktowe prowadzenie. Radość z lepszej gry nie trwała długo i po kilku prostych błędach ze stanu 20:18 dla Polaków "zrobiło się" 20:21 dla rywali. Zdenerwowany takim obrotem sprawy Lozano wziął czas.

Mocne słowa "Napoleona" wyraźnie zmobilizowały polskich siatkarzy gdyż już po chwili to Polacy prowadzili 22:21! W końcówce seta widzieliśmy niesamowitą walkę - najpierw Polacy mieli cztery piłki setowe, następnie Niemcy także mogli doprowadzić czterokrotnie do przechylenia szali na swoją stronę. W tej grze nerwów lepsi okazali się Polacy i wygrali drugiego seta 33:31.

Na początku trzeciego seta Niemcy "odskoczyli" na dwa punkty do stanu 2:4. Taki obrót sprawy wyraźnie zirytował Sebastiana Świderskiego, dzięki któremu zdobycz punktowa Polaków zaczęła rosnąć w oczach. "Biało-czerwoni" szybko odrobili stratę z nawiązką do stanu 6:4. Dwupunktowa przewaga została utrzymana do przerwy technicznej.

Po przerwie Polacy wyraźnie rozluźnieni kontrolowali dwu-trzypunktową przewagę a Niemcy im w tym wyraźnie "pomagali". Niemiecka ekipa popełniała momentami "szkolne" błędy, dzięki czemu drużyna prowadzona przez Raula Lozano utrzymała się na prowadzeniu schodząc na drugą przerwę techniczną przy stanie 16:12.

Ostatnia część seta była już tylko formalnością. Wyraźnie rozbici Niemcy nie byli w stanie uporządkować gry dzięki czemu Polacy zwiększali systematycznie przewagę. Opiekun drużyny niemieckiej, Stelian Moculescu robić wszystko aby odwrócić losy spotkania. Jednak ani zmiany w składzie, ani zmiany w sposobie rozgrywania piłki nie były w stanie zatrzymać znakomicie dysponowanej tego dnia polskiej maszyny, dzięki i set zakończył się wynikiem 25:20, a całe spotkanie 3:0.

Polska - Niemcy 3:0 (25:17, 33:31, 25:20)
Polska: Paweł Zagumny, Daniel Pliński, Łukasz Kadziewicz (12), Sebastian Świderski (11), Michał Winiarski (11), Mariusz Wlazły (17), Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Marcin Możdżonek, Marcin Wika, Paweł Woicki.
Niemcy: Frank Dehne, Stefan Huebner (11), Ralph Bergmann (8), Marcus Popp, Jochen Schops, Bjoern Andrae, Thomas Kroger (libero) oraz Mark Siebeck, Simon Tischer, Marcus Boehme, Christian Pampel, Robert Kromm (8).

PAP
Sto lat, dziękujemy i Mazurek Dąbrowskiego rozległy się prawie o północy z niedzieli na poniedziałek w hali Capital Gymnasium, gdzie polscy siatkarze pokonali w pierwszym swoim meczu turnieju olimpijskiego Niemcy 3:0. W opinii fachowców ta wygrana otwiera drogę do ćwierćfinału.
- To zwycięstwo dodało nam dużo pozytywnej energii - powiedział libero biało-czerwonych Krzysztof Ignaczak. - Pokonanie we wtorek Egiptu praktycznie zapewni nam awans do ćwierćfinału. Udało nam się wyeliminować najgroźniejszą broń niemieckiego zespołu - zagrywkę i rywal nie zrobił nam na polu bitwy większej krzywdy. Ich głównodowodzący musiał dokonywać zmian i w ostatniej partii do boju została posłana rezerwa. Z kolei w naszych szeregach koledzy dobrze zagrywali, nie psuli serwisów i mocno utrudniali życie przeciwnikowi.

Paweł Zagumny kilka razy w meczu z Niemcami pokazał mistrzowskie umiejętności. - Dawno nie graliśmy tak dobrze - ocenił. - Na pewno takie zwycięstwo nas podbuduje. Teraz przed nami kraj Faraonów. Egipt w niedzielę poległ z Brazylią "do zera". - Na pewno zespół znad Nilu nie ma nic do stracenia - mówił Zagumny. - Oczywiście postaramy się wygrać. Podobnie postaramy się dopasować formą do najlepszych drużyn, ale nie wiem czy ta z meczu z Niemcami wystarczy na odniesienie zwycięstwa nad Rosją czy Serbią...

Środkowy Daniel Pliński podkreślił, że w podczas spotkania w drużynie panowała bardzo dobra atmosfera. "Jestem przekonany, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Na pewno będziemy bardziej spokojni i wyluzowani. Chciałbym, żebyśmy grali tak mądrze i rozsądnie taktycznie jak tej nocy, do końca turnieju. Jesteśmy bardzo wdzięczni naszym kibicom, którzy dotarli aż do stolicy Chin. Jeżdżą za nami po całym świecie."

Daniel Pliński był pierwszym, który po końcowym gwizdku sędziego podbiegł do sektora, gdzie aż roiło się od biało- czerwonych barw.

Pierwszego i trzeciego seta Polacy wygrali pewnie. W drugim walka była bardzo wyrównana. Najpierw prowadzili Niemcy, następnie wydawało się, że tę partię rozstrzygną na swoją korzyść Niemcy. "Oni wyrównali, ale w końcówce wytrzymaliśmy psychicznie, broniliśmy piłki setowe i na pewno była to zasługa kibiców, którzy nas wspierali" - dodał Pliński.

W Pekinie jest już głośno o 49-osobowej grupie fanów ze Szkolnego Klubu Sportowego JANTAR w Racocie, którą dowodzi poseł Wojciech Ziemniak. Młodzież jest zbulwersowana postawą gospodarzy, którzy nakazali zwinięcie niewielkiego transparentu z napisem "Racot". Dzień wcześniej podobna sytuacja miała miejsce w meczu siatkarek z Kubankami, kiedy zabroniono zasygnalizować w tej wizualnej formie, że Polki pamiętają o Agacie Mróz.

Niestety, te igrzyska nie będą miały typowej, kibicowskiej atmosfery - uważają polscy dziennikarze. Już pierwsze dni na to wskazują.

Brak komentarzy: