piątek 6 lutego 2009 16:02
Premiera filmu "Popiełuszko" z Jerzym Woronowiczem dopiero 27 lutego, tymczasem obraz już wywołał spory szum medialny i to wcale nie za sprawą tematu, jaki podejmuje. Największe kontrowersje budzi plakat: do złudzenia przypomina poster hollywoodzkiej superprodukcji o Jamesie Bondzie, "Casino Royale"
"Popiełuszkę" promują dwa różne plakaty. Pierwszy, spokojniejszy w formie, wykorzystuje zbliżenie twarzy aktora grającego główną rolę i większych kontrowersji nie wywołuje:
Natomiast już drugi (patrz zdjęcie na samej górze), przez powielenie patentów plakatu do filmu z agentem 007, wywołuje emocje znacznie żywsze. Nie wszystkim podoba się, że otoczonego kultem księdza, który zmarł męczeńską śmiercią, pokazuje się jak fikcyjnego superbohatera, pod którego zdjęciem można byłoby umieścić trawestację słynnej bondowskiej frazy: "My name is Popieluszko. Jerzy Popieluszko".
Konwencja, w jakiej zrobiono plakat, jest według realizatorów "Popiełuszki", uzasadniona charakterem filmu: nie przedstawia on polskiego księdza w typowy, martyrologiczny sposób. "Nowy" Jerzy Popiełuszko to bohater z krwi i kości, nie zaś postać z pomnika, natomiast sam film - oprócz oczywistych elementów biograficznych - reprezentuje po prostu dobre kino akcji (zobacz zwiastun filmu na wideo niżej).


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz