Anna Fotyga wystąpiła dziś przed sejmową Komisją Spraw Zagranicznych. Przez te parę miesięcy nieobecności nic się nie zmieniła. Występ był... w jej stylu.
Anna Fotyga nic się nie zmieniła, a kamery ciągle jej nie lubią. W czasie obrad komisji nie umiała zapanować nad mimiką i mówiła lekko drżącym głosem. Wyglądało, że jest zdenerwowana. Trzeba jednak przyznać, że fizycznie wyglądała trochę lepiej niż w czasach, kiedy była ministrem.
Na pytania posłów odpowiadała merytorycznie, ale jednocześnie bardzo długo, zawile i wolno. Można było łatwo zgubić wątek zwłaszcza, że wtrącała do swoich wypowiedzi ogromną ilość dygresji. Np. w sprawie reformy ONZ mówiła o Traktacie Lizbońskim, stosunkach Polski z państwami arabskimi i kryzysie finansowym. Zabrakło tylko kwestii tarczy antyrakietowej i sytuacji w Iraku. Trochę to wyglądało, jak wykład kompetentnego, ale roztargnionego profesora.
Czasami udało się jej wpleść ciekawe wypowiedzi, jak "każda wielka prezydencja jest rodzajem walca" albo "nie musimy być młodszą siostrzyczką tych wielkich z UE". Wspomniała też, że kiedyś w Nairobi zaczepiła ją obca osoba i zapytała się: - Czy to ty jesteś legendarną Anną Fotygą? Jej sława wynikała z działalności w "Solidarności" w latach 80.
Fotyga: Mówiono o mnie, że jestem tłumokiem, kuchtą, idiotkąNie zabrakło też emocjonalnych wypowiedzi. Fotyga łamiącym się głosem przypominała falę krytyki, jaka na nią spadła po objęciu stanowiska. - Usłyszeliście państwo życiorys człowieka, o którym się mówiło, że jest tłumokiem, kuchtą, idiotką i nie będę dalej cytować - żaliła się. Mówiła też o złym stanie swojego zdrowia. - Ten mercedes ledwo zipie. Ja jakoś mówię... jeszcze - powiedziała. Aż zrobiło się nam smutno.
Fotyga była przesłuchiwana przez komisję, ponieważ jest kandydatka na ambasadora Polski przy ONZ. To jedna z najbardziej prestiżowych placówek. Komisja w końcu ją poparła. Wynikało to z jej dobrego przygotowania, ale i nacisków prezydenta. On nigdy nie zapomina o swoich współpracownikach.
prot
Czytaj również:










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz